Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Ken Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
‹Escalator›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEscalator
Wykonawca / KompozytorKen Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
Data wydania24 lipca 2017
Wydawca NotTwo Records
NośnikCD
Czas trwania53:45
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ken Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
Utwory
CD1
1) 13 Lines05:23
2) Automatic Suite15:02
3) Flight07:14
4) Rough Distance13:32
5) End Numbers12:34
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Gdy napięcie rośnie…

Esensja.pl
Esensja.pl
Amerykanin, Ukrainiec, Niemiec – takie konstelacje w świecie free jazzu nikogo już nie dziwią. Wszak od paru dekad doskonale wiadomo, że dla jazzu – a improwizowanego w szczególności – nie istniejąc żadne granice: ani artystyczne, ani tym bardziej geograficzne. O czym dobitnie przekonuje „Escalator” – album tria, które tworzą saksofonista Ken Vandermark, kontrabasista Mark Tokar oraz bębniarz Klaus Kugel.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Gdy napięcie rośnie…

Amerykanin, Ukrainiec, Niemiec – takie konstelacje w świecie free jazzu nikogo już nie dziwią. Wszak od paru dekad doskonale wiadomo, że dla jazzu – a improwizowanego w szczególności – nie istniejąc żadne granice: ani artystyczne, ani tym bardziej geograficzne. O czym dobitnie przekonuje „Escalator” – album tria, które tworzą saksofonista Ken Vandermark, kontrabasista Mark Tokar oraz bębniarz Klaus Kugel.

Ken Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
‹Escalator›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEscalator
Wykonawca / KompozytorKen Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
Data wydania24 lipca 2017
Wydawca NotTwo Records
NośnikCD
Czas trwania53:45
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ken Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
Utwory
CD1
1) 13 Lines05:23
2) Automatic Suite15:02
3) Flight07:14
4) Rough Distance13:32
5) End Numbers12:34
Wyszukaj / Kup
Choć Ken Vandermark gości w Polsce bardzo często (przede wszystkim odwiedza Kraków, rzadziej Poznań) i chętnie grywa z innymi artystami jazzowymi zadomowionymi w naszym kraju (którzy nie zawsze są Polakami), w tym składzie osobowym wiosną ubiegłego roku pojawił się na scenie po raz pierwszy. Próby przed występem (względnie występami) nie musiały jednak wcale ciągnąć się w nieskończoność – trzeba bowiem pamiętać, że mamy do czynienia z muzykami specjalizującymi się w jazzie improwizowanym. A uprawianie tego właśnie poletka polega w dużej mierze na grze intuicyjnej. Jeśli jest się profesjonalistą w tej dziedzinie – a przecież amerykański saksofonista to twórca światowego formatu – bez większych problemów można dopasować się do każdego scenicznego partnera (partnerów). Pod warunkiem, że on(i) także wie(dzą), co w trawie piszczy. W tym konkretnym przypadku tak było. Za kompanów Ken wybrał sobie sekcję rytmiczną złożoną z Ukraińca – rodem ze Lwowa – Marka Tokara oraz Niemca Klausa Kugela, którzy znają się doskonale z nader licznych wspólnych projektów (między innymi Ultramarine, Undivide Wacława Zimpla czy kwartetu z Sabirem Mateenem i Connym Bauerem).
Poza tym Kugel dał się poznać jako perkusista cenionego w świecie Ganelin Trio Priority („Solution”) i ekscytującego Switchback („Switchback”, „Live in Ukraine”), świetnie sprawdził się również w roli bębniarza akompaniującego amerykańskiemu saksofoniście i pianiście Charlesowi Gayle’owi („Christ Everlasting”). Z kolei Tokar, poza wspomnianymi powyżej przedsięwzięciami, został zaproszony przez Vandermarka do udziału w ambitnym projekcie The Resonance Ensemble, z którym od 2007 roku nagrał cztery albumy (nie brał udziału jedynie w realizacji krążka „What Country is This?”). Całkiem możliwe więc, że to on polecił Kenowi swego starego kumpla Klausa. W każdym razie trio w składzie Vandermark, Tokar i Kugel pojawiło się 5 maja 2016 roku na scenie krakowskiego klubu „Alchemia”, gdzie zagrało porywający koncert. Tak przynajmniej można wnioskować z wydanej czternaście miesięcy później przez NotTwo Records płyty zatytułowanej „Escalator”.
Na album składa się pięć zespołowych improwizacji, w których oczywiście – inaczej zresztą być nie mogło – instrumentami wiodącymi są saksofon tenorowy i klarnet. Płyta zaczyna się od bardzo energetycznego utworu „13 Lines”, który ma jednak bardzo klasyczny freejazzowy charakter. Brzmi, jakby pochodził z lat 60., względnie 70. ubiegłego wieku. Ale co najważniejsze, zagrany jest w taki sposób, że praktycznie z każdej nuty przebija nie tylko olbrzymia moc, ale również wielka radość, jaką czerpią muzycy ze wspólnych harców na scenie. Ton nadaje im saksofon Vandermarka, który mimo wszystko zaskakująco taktownie buduje swą improwizację. Po pełnym wigoru wstępie następuje złagodzenie przekazu. Otwarcie „Automatic Suite” wprowadza słuchaczy w romantyczny nastrój za sprawą delikatnych dźwięków klarnetu i kontrabasu, na którym Tokar momentami gra tak, jakby była to gitara. Dopiero na początku siódmej minuty trio podkręca tempo, co ma związek z zamianą klarnetu na saksofon. Co ciekawe, Ken tym razem nie folguje wyobraźni, ale stara się „wpisać” w rytmiczny pochód Marka i Klausa.
Przez kilka kolejnych minut zespół przypomina rytmiczny walec, który byłby w stanie rozjechać każdego, kto stanąłby na jego drodze. Nie bez znaczenia jest fakt, że generowane przez muzyków dźwięki brzmią niezwykle mrocznie, co nie zmienia się nawet wówczas, kiedy saksofon „odrywa” się od kontrabasu i perkusji i podąża własną ścieżką, by dopiero w końcówce pojednać się z pozostałymi instrumentami. Nie mniejszym zaskoczeniem jest trzeci w kolejności „Flight”, w którym pojawiają się nuty… folkowe. W dużej mierze za sprawą grającego smyczkiem (jak na skrzypcach) Tokara. Do tego z czasem dochodzi popiskujący klarnet (też kojarzony z muzyką ludową). Nawet jeśli z biegiem czasu robi się dużo bardziej jazzowe, to ten melodyjny folkowy początek i tak pozostaje w głowie. W „Rough Distance” grupa powraca na przetarte freejazzowe szlaki, pozwalając sobie przy tym na stanowczość i zadziorność. Vandermark, Tokar i Kugel przypominają wulkan energii wyrzucający z siebie zarażające mocą dźwięki. Ich muzyka to prawdziwy zastrzyk adrenaliny, co potwierdza także – rozkręcający się z każdą kolejną minutą – zagrany na finał koncertu „End Numbers”. Piękny i stylowy, będący – podobnie jak „13 Lines” – powrotem do epoki, w jakiej rodził się free jazz.
Ken Vandermark to artysta niezwykle płodny, każdego roku dostarczający swym wielbicielom przynajmniej kilka albumów (sygnowanych różnymi nazwami). Są wśród nich dzieła znakomite, ale i prezentujące poziom średni (choć zawsze wysoki), jak na przykład wydany niedawno nowy krążek Lean Left. Na jego tle „Escalator” prezentuje się dużo ciekawiej. Oby też okazał się początkiem dłużej współpracy Amerykanina ze swymi kolegami z Ukrainy i Niemiec.
koniec
1 sierpnia 2017
Skład:
Ken Vandermark – saksofon tenorowy, klarnet
Mark Tokar – kontrabas
Klaus Kugel – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ta „samba” nie jest dla wszystkich
Sebastian Chosiński

21 III 2019

Początek lipca ubiegłego roku był bardzo pracowitym okresem dla norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a. Dzień po dniu wystąpił z dwoma swoimi projektami na festiwalu w duńskim Roskilde. Drugiego dnia zaprezentował program zatytułowany „New Brazilian Funk”. I chociaż funku nie słychać tam za wiele, prawdą pozostaje, że trzech muzyków kwintetu pochodziło z kraju kawy i samby.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Żywy stąd nie wyjdzie nikt!
Sebastian Chosiński

19 III 2019

W ubiegłym roku free jazz pojawił się na legendarnym duńskim festiwalu rockowym w Roskilde. Dwa dni pod rząd występował na nim z dwoma różnymi projektami norweski perkusista Paal Nilssen-Love. Pierwszego dnia zaprezentował „japoński noise”, drugiego – „brazylijski funk”. Pół roku później oba występy doczekały się edycji płytowych. Dzisiaj – chronologicznie – pochylamy się nad albumem „New Japanese Noise”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Kosmita na aktywnej emeryturze
Sebastian Chosiński

14 III 2019

Krytycy muzyczni często zachwycają się kondycją muzyków The Rolling Stones bądź Paula McCartneya, którzy po ukończeniu siedemdziesiątki wciąż są aktywnymi artystami – wydają nowe płyty, nawet koncertują. Zapominają przy tym o kimś takim, jak Nik Turner. A tymczasem to właśnie były wokalista i saksofonista Hawkwind jest najstarszy z nich wszystkich. I właśnie opublikował kolejny niezły album spacerockowy – „The Final Frontier”.

więcej »

Polecamy

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.