Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Ken Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
‹Escalator›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEscalator
Wykonawca / KompozytorKen Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
Data wydania24 lipca 2017
Wydawca NotTwo Records
NośnikCD
Czas trwania53:45
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ken Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
Utwory
CD1
1) 13 Lines05:23
2) Automatic Suite15:02
3) Flight07:14
4) Rough Distance13:32
5) End Numbers12:34
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Gdy napięcie rośnie…

Esensja.pl
Esensja.pl
Amerykanin, Ukrainiec, Niemiec – takie konstelacje w świecie free jazzu nikogo już nie dziwią. Wszak od paru dekad doskonale wiadomo, że dla jazzu – a improwizowanego w szczególności – nie istniejąc żadne granice: ani artystyczne, ani tym bardziej geograficzne. O czym dobitnie przekonuje „Escalator” – album tria, które tworzą saksofonista Ken Vandermark, kontrabasista Mark Tokar oraz bębniarz Klaus Kugel.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Gdy napięcie rośnie…

Amerykanin, Ukrainiec, Niemiec – takie konstelacje w świecie free jazzu nikogo już nie dziwią. Wszak od paru dekad doskonale wiadomo, że dla jazzu – a improwizowanego w szczególności – nie istniejąc żadne granice: ani artystyczne, ani tym bardziej geograficzne. O czym dobitnie przekonuje „Escalator” – album tria, które tworzą saksofonista Ken Vandermark, kontrabasista Mark Tokar oraz bębniarz Klaus Kugel.

Ken Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
‹Escalator›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEscalator
Wykonawca / KompozytorKen Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
Data wydania24 lipca 2017
Wydawca NotTwo Records
NośnikCD
Czas trwania53:45
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ken Vandermark, Klaus Kugel, Mark Tokar
Utwory
CD1
1) 13 Lines05:23
2) Automatic Suite15:02
3) Flight07:14
4) Rough Distance13:32
5) End Numbers12:34
Wyszukaj / Kup
Choć Ken Vandermark gości w Polsce bardzo często (przede wszystkim odwiedza Kraków, rzadziej Poznań) i chętnie grywa z innymi artystami jazzowymi zadomowionymi w naszym kraju (którzy nie zawsze są Polakami), w tym składzie osobowym wiosną ubiegłego roku pojawił się na scenie po raz pierwszy. Próby przed występem (względnie występami) nie musiały jednak wcale ciągnąć się w nieskończoność – trzeba bowiem pamiętać, że mamy do czynienia z muzykami specjalizującymi się w jazzie improwizowanym. A uprawianie tego właśnie poletka polega w dużej mierze na grze intuicyjnej. Jeśli jest się profesjonalistą w tej dziedzinie – a przecież amerykański saksofonista to twórca światowego formatu – bez większych problemów można dopasować się do każdego scenicznego partnera (partnerów). Pod warunkiem, że on(i) także wie(dzą), co w trawie piszczy. W tym konkretnym przypadku tak było. Za kompanów Ken wybrał sobie sekcję rytmiczną złożoną z Ukraińca – rodem ze Lwowa – Marka Tokara oraz Niemca Klausa Kugela, którzy znają się doskonale z nader licznych wspólnych projektów (między innymi Ultramarine, Undivide Wacława Zimpla czy kwartetu z Sabirem Mateenem i Connym Bauerem).
Poza tym Kugel dał się poznać jako perkusista cenionego w świecie Ganelin Trio Priority („Solution”) i ekscytującego Switchback („Switchback”, „Live in Ukraine”), świetnie sprawdził się również w roli bębniarza akompaniującego amerykańskiemu saksofoniście i pianiście Charlesowi Gayle’owi („Christ Everlasting”). Z kolei Tokar, poza wspomnianymi powyżej przedsięwzięciami, został zaproszony przez Vandermarka do udziału w ambitnym projekcie The Resonance Ensemble, z którym od 2007 roku nagrał cztery albumy (nie brał udziału jedynie w realizacji krążka „What Country is This?”). Całkiem możliwe więc, że to on polecił Kenowi swego starego kumpla Klausa. W każdym razie trio w składzie Vandermark, Tokar i Kugel pojawiło się 5 maja 2016 roku na scenie krakowskiego klubu „Alchemia”, gdzie zagrało porywający koncert. Tak przynajmniej można wnioskować z wydanej czternaście miesięcy później przez NotTwo Records płyty zatytułowanej „Escalator”.
Na album składa się pięć zespołowych improwizacji, w których oczywiście – inaczej zresztą być nie mogło – instrumentami wiodącymi są saksofon tenorowy i klarnet. Płyta zaczyna się od bardzo energetycznego utworu „13 Lines”, który ma jednak bardzo klasyczny freejazzowy charakter. Brzmi, jakby pochodził z lat 60., względnie 70. ubiegłego wieku. Ale co najważniejsze, zagrany jest w taki sposób, że praktycznie z każdej nuty przebija nie tylko olbrzymia moc, ale również wielka radość, jaką czerpią muzycy ze wspólnych harców na scenie. Ton nadaje im saksofon Vandermarka, który mimo wszystko zaskakująco taktownie buduje swą improwizację. Po pełnym wigoru wstępie następuje złagodzenie przekazu. Otwarcie „Automatic Suite” wprowadza słuchaczy w romantyczny nastrój za sprawą delikatnych dźwięków klarnetu i kontrabasu, na którym Tokar momentami gra tak, jakby była to gitara. Dopiero na początku siódmej minuty trio podkręca tempo, co ma związek z zamianą klarnetu na saksofon. Co ciekawe, Ken tym razem nie folguje wyobraźni, ale stara się „wpisać” w rytmiczny pochód Marka i Klausa.
Przez kilka kolejnych minut zespół przypomina rytmiczny walec, który byłby w stanie rozjechać każdego, kto stanąłby na jego drodze. Nie bez znaczenia jest fakt, że generowane przez muzyków dźwięki brzmią niezwykle mrocznie, co nie zmienia się nawet wówczas, kiedy saksofon „odrywa” się od kontrabasu i perkusji i podąża własną ścieżką, by dopiero w końcówce pojednać się z pozostałymi instrumentami. Nie mniejszym zaskoczeniem jest trzeci w kolejności „Flight”, w którym pojawiają się nuty… folkowe. W dużej mierze za sprawą grającego smyczkiem (jak na skrzypcach) Tokara. Do tego z czasem dochodzi popiskujący klarnet (też kojarzony z muzyką ludową). Nawet jeśli z biegiem czasu robi się dużo bardziej jazzowe, to ten melodyjny folkowy początek i tak pozostaje w głowie. W „Rough Distance” grupa powraca na przetarte freejazzowe szlaki, pozwalając sobie przy tym na stanowczość i zadziorność. Vandermark, Tokar i Kugel przypominają wulkan energii wyrzucający z siebie zarażające mocą dźwięki. Ich muzyka to prawdziwy zastrzyk adrenaliny, co potwierdza także – rozkręcający się z każdą kolejną minutą – zagrany na finał koncertu „End Numbers”. Piękny i stylowy, będący – podobnie jak „13 Lines” – powrotem do epoki, w jakiej rodził się free jazz.
Ken Vandermark to artysta niezwykle płodny, każdego roku dostarczający swym wielbicielom przynajmniej kilka albumów (sygnowanych różnymi nazwami). Są wśród nich dzieła znakomite, ale i prezentujące poziom średni (choć zawsze wysoki), jak na przykład wydany niedawno nowy krążek Lean Left. Na jego tle „Escalator” prezentuje się dużo ciekawiej. Oby też okazał się początkiem dłużej współpracy Amerykanina ze swymi kolegami z Ukrainy i Niemiec.
koniec
1 sierpnia 2017
Skład:
Ken Vandermark – saksofon tenorowy, klarnet
Mark Tokar – kontrabas
Klaus Kugel – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Marsz, marsz Dąbrowski!
Sebastian Chosiński

17 VII 2018

Od wielu już lat dzieli swoje artystyczne życie pomiędzy Polskę i Danię. Ciągłe podróże nie stoją mu jednak na przeszkodzie w twórczej aktywności. Można odnieść wrażenie, że jest dokładnie na odwrót. W ciągu dekady Tomasz Dąbrowski wziął bowiem udział w nagraniu kilkudziesięciu płyt. Najnowsza, zrealizowana pod szyldem Ad Hoc, nosi tytuł „Ninjazz”. Dlaczego taki? Bo w składzie grupy jest aż trzech Japończyków.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Czerwień widzę! Na jedno oko…
Sebastian Chosiński

12 VII 2018

Przestańmy narzekać na polską muzykę! Bo tak naprawdę wcale nie mamy czego się wstydzić. Należy tylko sięgnąć głębiej, trochę poskrobać, zejść do podziemi. Bo właśnie tam znaleźć można to, co najwartościowsze. Jak na przykład gdyński kwartet Lonker See, który w tym roku wydał album śmiało mogący stawać w szranki z najwybitniejszymi dziełami europejskiego i światowego free-jazzu i post-rocka. Ciekawi jesteście tytułu tego wydawnictwa? „One Eye Sees Red”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Mrok i melancholia, wściekłość i zaduma
Sebastian Chosiński

10 VII 2018

Dwóch Norwegów, dwoje Szwedów i na dokładkę Amerykanin – tak niecodzienne towarzystwo zwarło szeregi, aby pod szyldem The End nagrać jedną z najciekawszych płyt jazzrockowych pierwszego półrocza (choć czasowo załapali się w ostatniej chwili). Album „Svårmod och vemod är värdesinnen” jest tym oryginalniejszy, że inspiracją do jego powstania była poezja szwedzkiego noblisty Harry’ego Martinsona.

więcej »

Polecamy

Urodzony by być Muppetem

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Urodzony by być Muppetem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punkowe Kocmołuchy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Muzykoterapia na narodowe traumy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z Kuśki wzięte
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.