Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Burning Ghosts
‹Reclamation›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułReclamation
Wykonawca / KompozytorBurning Ghosts
Data wydania30 czerwca 2017
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania44:16
Gatunekjazz, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Daniel Rosenboom, Jake Vossler, Richard Giddens, Aaron McLendon
Utwory
CD1
1) FTOF08:00
2) Harbinger05:45
3) The War Machine06:08
4) Radicals07:02
5) Betrayal05:33
6) Gaslight02:21
7) Catalyst04:21
8) Zero Hour02:43
9) Revolution02:25
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Pod okiem nowojorskiego „cadyka”

Esensja.pl
Esensja.pl
W rok po debiucie ukazał się drugi pełnowymiarowy album nowego projektu kalifornijskiego trębacza Daniela Rosenbooma – kwartetu Burning Ghosts. Krótszy od swego poprzednika o prawie pół godziny prezentuje się jako dzieło dużo bardziej zwarte, przejrzyste i emocjonalnie przejmujące. Znać rękę Johna Zorna. Bez jego producenckiego udziału „Reclamation” zapewne nie byłoby tak dobrym wydawnictwem.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Pod okiem nowojorskiego „cadyka”

W rok po debiucie ukazał się drugi pełnowymiarowy album nowego projektu kalifornijskiego trębacza Daniela Rosenbooma – kwartetu Burning Ghosts. Krótszy od swego poprzednika o prawie pół godziny prezentuje się jako dzieło dużo bardziej zwarte, przejrzyste i emocjonalnie przejmujące. Znać rękę Johna Zorna. Bez jego producenckiego udziału „Reclamation” zapewne nie byłoby tak dobrym wydawnictwem.

Burning Ghosts
‹Reclamation›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułReclamation
Wykonawca / KompozytorBurning Ghosts
Data wydania30 czerwca 2017
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania44:16
Gatunekjazz, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Daniel Rosenboom, Jake Vossler, Richard Giddens, Aaron McLendon
Utwory
CD1
1) FTOF08:00
2) Harbinger05:45
3) The War Machine06:08
4) Radicals07:02
5) Betrayal05:33
6) Gaslight02:21
7) Catalyst04:21
8) Zero Hour02:43
9) Revolution02:25
Wyszukaj / Kup
John Zorn – właściciel Tzadik Records – to prawdziwy człowiek-instytucja. Nie tylko genialny kompozytor i multiinstrumentalista (głównie saksofonista), ale również niezwykle ceniony producent i wydawca. Trafić do jego stajni to prawie jak wygrać los na loterii. Zorn współpracuje bowiem tylko z artystami wybitnymi, co niekoniecznie jest tożsame ze „znanymi”. Proponuje „angaż” głównie tym, którzy chętnie przecierają szlaki i mieszają style, udowadniając, że muzykę klasyczną, jazz, rock i ich pochodne łączy znacznie więcej, niż nam się wydaje. Jedną z ostatnich „zdobyczy” Johna jest kalifornijski kwartet Burning Ghosts, na czele którego stoi trębacz Daniel Rosenboom – twórca bardzo pracowity i jednocześnie kreatywny (co nie zawsze idzie w parze), znany z nader licznych produkcji solowych (jak na przykład „Book of Omens”) czy nagrań zespołu Dr. MiNT („Ritual”). Wiosną 2015 roku powołał on do życia grupę, której nazwa – dużo bardziej niż z jazzem – może kojarzyć się z ekstremalnym heavy metalem: Płonące Dusze. Robi wrażenie, prawda?
Debiutancki materiał kwartetu, w którym – oprócz Rosenbooma – znaleźli się również gitarzysta Jake Vossler, kontrabasista Richard Giddens oraz perkusista Aaron McLendon, nagrany został dwa lata temu (w połowie lipca 2015 roku), a wydany przed rokiem (w maju 2016). Znalazła się na nim muzyka będąca połączeniem free jazzu i metalu, od której w swojej karierze nie stronił w przeszłości także Zorn (wystarczy wspomnieć takie projekty, jak Naked City czy PainKiller). Nic zatem zaskakującego w tym, że nowojorczyk zwrócił uwagę na działalność swego młodszego o blisko trzy dekady kolegi po fachu, proponując mu, by drugi album Burning Ghosts ukazał się z szyldem wytwórni Tzadik Records na okładce (w serii „Spotlight”). Jako że Johnowi się nie odmawia, po kilku miesiącach kwartet ze słonecznej Kalifornii wszedł do studia i pod okiem mistrza zarejestrował materiał, który ukazał się na płycie zatytułowanej „Reclamation”. W porównaniu z debiutem muzyka wiele się nie zmieniła, ale jednocześnie stała bardziej wyrazista i konsekwentna, co tylko wyszło jej na dobre.
Zorn wymógł na Płonących Duszach jeszcze jedną istotną rzecz: płyta ma być krótsza! I jest. O prawie pół godziny. Dzięki temu nie nuży. Nie wywołuje uczucia przesytu, które mogło towarzyszyć odsłuchowi debiutu. Album otwiera „FTOF” – ośmiominutowa kompozycja, której ton nadaje energetyczna perkusja McLendona. Z czasem dołącza do niej Rosenboom ze swoją trąbką; w efekcie przez kilkadziesiąt sekund oba instrumenty toczą intrygujący dialog, który przerywa dopiero pojawienie się zadziornej, noise’owej partii gitary Vosslera. Jake nie stroni zresztą od improwizacji, pozwalając sobie przy tym na wchodzenie w interakcję z rozemocjonowaną sekcją rytmiczną. Po mocnym początku temperatura rośnie jeszcze bardziej za sprawą posępnego „Harbinger”, który jest modelowym wręcz przykładem symbiozy pomiędzy heavy metalem (vide kontrabas i bębny) a free jazzem (trąbka). Gitarzysta z kolei przez pewien czas stara się łączyć oba muzyczne światy, na koniec godząc wszystkich industrialnymi zgrzytami i szumami.
Groźnie brzmiący utwór – przynajmniej jeśli chodzi o tytuł – „The War Machine” skrywa jedną z bardziej stonowanych kompozycji Rosenbooma. Chociaż i tutaj Giddens i McLendon mocno skręcają w stronę metalu, to jednak trębacz łagodzi nastroje. Podobnie dzieje się w „Radicals”, gdzie na tle mocnego rockowego podkładu pojawia się bardzo melodyjna partia instrumentu dętego. Później czas dla siebie dostaje Giddens, po którego solowym popisie kwartet ponownie odpływa w rejony improwizowanego jazz-metalu. A później mamy do czynienia z nietypowym dla Burning Ghosts eksperymentem. Kolejnych pięć utworów składa się bowiem na trwającą prawie osiemnaście minut suitę. Numery, choć zróżnicowane melodycznie (obok fragmentów opracowanych z niemal matematyczną precyzją pojawiają się także improwizacje), są ze sobą ściśle połączone. Czego można się po nich spodziewać? W czadowym „Betrayal” pojawia się sprzężona gitara barytonowa; „Gaslight” ton nadaje pełen zadumy kontrabas; w „Catalyst” Rosenboom udowadnia, że możliwości brzmieniowe, jakie daje trąbka, są praktycznie nieograniczone; „Zero Hour” stanowi natomiast chwilowe ukojenie przed wieńczącym całość rebelianckim „Revolution”.
Różnie można tłumaczyć na język polski tytuł albumu. O co mogło chodzić Rosenboomowi i jego kompanom? W rozwikłaniu tej zagadki nie pomaga fakt, że mamy do czynienia z płytą w stu procentach instrumentalną. Choć może to i lepiej. Dzięki temu jedni dostrzegą w „Reclamation” nawiązanie do „odzyskiwania surowców wtórnych” – w sensie tworzenia nowej jakości artystycznej z dobrze już znanych materiałów, a inni odczytają to jako „rewindykację” polegającą na powrocie do muzycznego świata, do którego już wcześniej zdarzało się zapraszać amerykańskiemu trębaczowi słuchaczy. W obu przypadkach skojarzenia są jak najbardziej pozytywne.
koniec
3 sierpnia 2017
Skład:
Daniel Rosenboom – trąbka, skrzydłówka
Jake Vossler – gitara elektryczna, gitara barytonowa
Richard Giddens – kontrabas
Aaron McLendon – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Marsz, marsz Dąbrowski!
Sebastian Chosiński

17 VII 2018

Od wielu już lat dzieli swoje artystyczne życie pomiędzy Polskę i Danię. Ciągłe podróże nie stoją mu jednak na przeszkodzie w twórczej aktywności. Można odnieść wrażenie, że jest dokładnie na odwrót. W ciągu dekady Tomasz Dąbrowski wziął bowiem udział w nagraniu kilkudziesięciu płyt. Najnowsza, zrealizowana pod szyldem Ad Hoc, nosi tytuł „Ninjazz”. Dlaczego taki? Bo w składzie grupy jest aż trzech Japończyków.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Czerwień widzę! Na jedno oko…
Sebastian Chosiński

12 VII 2018

Przestańmy narzekać na polską muzykę! Bo tak naprawdę wcale nie mamy czego się wstydzić. Należy tylko sięgnąć głębiej, trochę poskrobać, zejść do podziemi. Bo właśnie tam znaleźć można to, co najwartościowsze. Jak na przykład gdyński kwartet Lonker See, który w tym roku wydał album śmiało mogący stawać w szranki z najwybitniejszymi dziełami europejskiego i światowego free-jazzu i post-rocka. Ciekawi jesteście tytułu tego wydawnictwa? „One Eye Sees Red”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Mrok i melancholia, wściekłość i zaduma
Sebastian Chosiński

10 VII 2018

Dwóch Norwegów, dwoje Szwedów i na dokładkę Amerykanin – tak niecodzienne towarzystwo zwarło szeregi, aby pod szyldem The End nagrać jedną z najciekawszych płyt jazzrockowych pierwszego półrocza (choć czasowo załapali się w ostatniej chwili). Album „Svårmod och vemod är värdesinnen” jest tym oryginalniejszy, że inspiracją do jego powstania była poezja szwedzkiego noblisty Harry’ego Martinsona.

więcej »

Polecamy

Zamienię szyszynkę na szyszkę

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Zamienię szyszynkę na szyszkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Urodzony by być Muppetem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punkowe Kocmołuchy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Muzykoterapia na narodowe traumy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z Kuśki wzięte
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.