Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana

Esensja.pl
Esensja.pl
Mimo zaangażowania w wiele muzycznych przedsięwzięć o zasięgu międzynarodowym, norweski perkusista Paal Nilssen-Love wciąż jeszcze znajduje czas na swój najważniejszy projekt – freejazzową orkiestrę Large Unit. W połowie października wydała ona nowy album, noszący (tradycyjnie) nieco tajemniczy tytuł – „Fluku”.

Paal Nilssen-Love, Large Unit
‹Fluku›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFluku
Wykonawca / KompozytorPaal Nilssen-Love, Large Unit
Data wydania17 października 2017
Wydawca PNL Records
NośnikCD
Czas trwania57:44
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieJulie Kjaer, Klaus Ellerhusen Holm, Kristoffer Berre Alberts, Mats Äleklint, Thomas Johansson, Per Åke Holmlander, Ketil Gutvik, Jon Rune Strøm, Christian Meaas Svendsen, Andreas Wildhagen, Paal Nilssen-Love
Utwory
CD1
1) Fluku25:54
2) Springsummer05:46
3) Playgo16:22
4) Happy Slappy09:42
Na tę płytę Paal Nilssen-Love kazał nam czekać zaskakująco długo. Zwłaszcza że od chwili rejestracji nagrań do momentu publikacji albumu minęło… blisko półtora roku. Nie do końca zrozumiały był także fakt wcześniejszego wydania dwóch (wprawdzie czasowo najkrótszych) kompozycji z „Fluku” na składankowym krążku „Selected Tracks 2013-2017”, który ujrzał światło dzienne w lutym tego roku. Ale co tam, kto bogatemu zabroni? Tym bardziej gdy „bogaty” ma własną firmę (PNL Records), pod szyldem której dzieli się z wielbicielami własnymi produkcjami. Norweski perkusista dość późno – w porównaniu z wieloma ze swoich kolegów po fachu – zdecydował się na poprowadzenie big bandu. Ale kiedy podjął już to wyzwanie, poszedł na całość. Najpierw skompletował Large Unit, a później – by przebić konkurencję – dorzucił jeszcze Pan-Scan Ensemble. Z pierwszą formacją wydał, nie wliczając w to „Fluku”, trzy pełnowymiarowe zestawy („Erta Ale”, przygotowany specjalnie na trasę koncertową „2015” oraz „Ana”) i dwie EP-ki („First Blow” oraz „Rio Fun”), z drugą, jak dotąd, jedynie „Air and Light and Time and Space”. Znając jednak Paala, zapewne szybko te zaległości nadrobi.
W Large Unit od początku istnienia nacisk położony był na dwa elementy – rozbudowane sekcje dętą i rytmiczną. Tę pierwszą tworzy sześcioro muzyków (w tym jedna kobieta, Julie Kjær), drugą czterech (dwa zestawy perkusyjne i dwóch kontrabasistów). Pomiędzy nimi, jak samotny biały żagiel, tkwi gitarzysta Ketil Gutvik, któremu, jak można się domyślić, nie jest łatwo przebić się przez dźwiękową ścianę dęciaków. W składzie zespołu – od momentu nagrania albumu „Ana” (co miało miejsce w sierpniu 2015 roku) – nastąpiły dwie istotne roszady personalne: wolne wziął specjalista od efektów elektronicznych Tommi Keränen, natomiast grającego na tubie Børrego Mølstada zastąpił saksofonista Kristoffer Berre Alberts, znany z takich formacji, jak Starlite Motel, Damana czy Cortex. Ale przecież nie tylko te nazwy robią wrażenie. Wszak w składzie Large Unit znaleźli się także artyści udzielający się między innymi w Momentum (Christian Meaas Svendsen, Andreas Wildhagen), Nu Ensemble i Uiversal Indians (Jon Rune Strøm) czy Angles 9 (Mats Äleklint).
Na album „Fluku” trafił materiał nagrany przez Large Unit 8 kwietnia 2016 roku w renomowanym klubie Nasjonal Jazzscene w Oslo. W sumie to prawie godzina (bez dwóch minut) muzyki, na którą złożyły się cztery utwory, pod którymi – jako autor – podpisał się lider orkiestry. Choć może trafniejsze byłoby raczej stwierdzenie, że wymyślał podstawowe motywy i wskazał główne kierunki rozwoju kompozycji. Pamiętajmy bowiem, że mamy do czynienia z utworami w znacznej części improwizowanymi. Album otwiera numer tytułowy, zarazem najdłuższy, ponad dwudziestopięciominutowy. Jego początek to swoista introdukcja służąca przedstawieniu zespołu – jeden po drugim dochodzą nowe instrumenty: perkusja, dęciaki, noise’owa gitara. Ten rozruch nie trwa jednak długo. Nilssen-Love szybko podkręca tempo, w efekcie czego wkrótce słuchacze ulegają zmasowanemu atakowi dwóch sekcji rytmicznych (każda gra co innego) i dęciaków. Te ostatnie z czasem wypełniają cały pierwszy plan, raz przekomarzając się, to znów wzajemnie napędzając, choć bywa, że niektórym z nich dane jest nawet wybić się na całkowitą niezależność; wtedy możemy usłyszeć – krótkie, bo krótkie, ale zawsze – partie solowe tuby bądź saksofonu. W drugiej części „Fluku” zmienia stopniowo swój charakter, robi się coraz bardziej nastrojowo, a nawet niepokojąco – głównie za sprawą kontrabasów.
„Springsummer” w nieco skróconej (o półtorej minuty) wersji pojawiło się już na „Selected Tracks 2013-2017”; ta z „Fluku” nie różni się znacząco od tamtej, wciąż pozostając bardzo lirycznym fragmentem całości. Znacznie żywiej robi się natomiast w „Playgo”. Od początku nakładają się tu na siebie partie instrumentów dętych, które następnie, dotarłszy do apogeum, w tej samej chwili milkną, pozostawiając na placu boju jedynie zgrzytliwą gitarę Ketila Gutvika. Kiedy powracają, mają już zupełnie inny charakter – melodyjny, kołyszący, niemal taneczny. Co prawdopodobnie jest pozostałością po latynoamerykańskich motywach wykorzystanych wcześniej na „Ana”. Nie brakuje tu również improwizacji, lecz są one mimo wszystko stonowane i podporządkowane nadrzędnemu celowi, jakim jest uspokojenie i wyciszenie słuchacza. W podobnym charakterze utrzymane jest otwarcie „Happy Slappy” (także znane ze wspomnianej już składanki), dopiero z czasem kompozycja ta zyskuje na motoryce i energii. Dziwić może jednak – i tak jest na „Fluku” praktycznie za każdym razem – że gdy orkiestra ma właśnie wskoczyć na modelowe freejazzowe tory, Nilssen-Love niemal natychmiast pociąga za lejce. I chociaż nowemu albumowi Large Unit wciąż jest daleko do minimalistycznej formy wypracowanej przez Pan-Scan Ensemble, ta powściągliwość Norwega mimo wszystko zaskakuje. Można bowiem odnieść wrażenie, że nie wykorzystuje on pełni możliwości, jakie daje granie bigbandowe. Owszem, na „Air and Light and Time and Space” dzieje się tak z założenia, ale od „Fluku” wielbiciele Paala oczekiwali chyba jednak czegoś innego.
koniec
7 listopada 2017
Skład:
Julie Kjær – saksofon altowy, flet
Klaus Ellerhusen Holm – saksofon altowy, saksofon barytonowy, klarnet
Kristoffer Berre Alberts – saksofon altowy, saksofon tenorowy
Mats Äleklint – puzon
Thomas Johansson – trąbka
Per Åke Holmlander – tuba
Ketil Gutvik – gitara elektryczna
Jon Rune Strøm – kontrabas, gitara basowa
Christian Meaas Svendsen – kontrabas, gitara basowa
Andreas Wildhagen – perkusja, instrumenty perkusyjne
Paal Nilssen-Love – perkusja, instrumenty perkusyjne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wulkaniczny wehikuł czasu
Sebastian Chosiński

4 I 2018

To kolejna – po „Zośce” – wyprawa poznańskiego jazzmana Macieja Fortuny do świata polskiego folkloru ocalonego przed laty przez Oskara Kolberga. Wyprawa tym bardziej niezwykła, że zaprowadziła kwartet Słowiański aż na Islandię. Znaczący jest również tytuł albumu – „Concert Inside the Volcano” – w którym nie ma nawet słowa przesady. Ten materiał rzeczywiście został zarejestrowany we wnętrzu… wulkanu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Awangardowa potańcówka
Sebastian Chosiński

2 I 2018

Norweska supergrupa (free)jazzowa Cortex przebudziła się po raz piąty. Po raz trzeci też wydała album pod skrzydłami cenionej w środowisku wytwórni Clean Feed z Lizbony. Tytuł wydawnictwa uznać można za najlepszą – i w zasadzie wyczerpującą – recenzję: „Avant-Garde Party Music”. By jednak czytelnicy nie posądzili nas o pójście na łatwiznę, o najnowszej płycie Skandynawów napiszemy trochę więcej.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Tak samo, ale zupełnie inaczej
Sebastian Chosiński

28 XII 2017

W rok po publikacji omawianego w „Esensji” albumu „Cash and Carry” światło dzienne ujrzało kolejne wydawnictwo Kwartetu Perkusyjnego amerykańskiego saksofonisty Dave’a Rempisa. Podobnie jak w przypadku poprzedniczki, „Cochonnerie” to również płyta idealnie definiująca współczesny free jazz, w którym nie brakuje ani szalonych zespołowych improwizacji, ani chwil kontemplacji.

więcej »

Polecamy

Nauczyli się latać

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Awangardowa potańcówka
— Sebastian Chosiński

Tak samo, ale zupełnie inaczej
— Sebastian Chosiński

Erupcja wulkanu
— Sebastian Chosiński

Niezobowiązujące związki artystyczne
— Sebastian Chosiński

Lider idealny. I dzieło wielkiego formatu
— Sebastian Chosiński

Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Welocyped międzykontynentalny
— Sebastian Chosiński

Świadectwo dojrzałości
— Sebastian Chosiński

Dwa pokolenia, dwa muzyczne światy
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Non omnis moriar: Zemsta na caudillo Franco
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Współczesny western górniczy
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Bardzo starzy oboje i ich wnuczka
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: W poszukiwaniu własnego języka
— Sebastian Chosiński

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Na bezdrożach, z nożem w ręku
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Pre-Embryo w epoce niewinności
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.