Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Summit Quartet
‹Live in Sant’Anna Arresi›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Sant’Anna Arresi
Wykonawca / KompozytorSummit Quartet
Data wydania27 września 2017
Wydawca Ai confini tra Sardegna e jazz
NośnikCD
Czas trwania50:48
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ken Vandermark, Mats Gustafsson, Luc Ex, Hamid Drake
Utwory
CD1
1) Our Blood12:02
2) Our Skin09:33
3) A Father, a Son, a Piano07:00
4) Our Legs15:13
5) Deep Sea Child04:49
6) First Born Spell02:11
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów

Esensja.pl
Esensja.pl
Summit Quartet to kolejna międzynarodowa freejazzowa supergrupa, na czele której stoi amerykański saksofonista Ken Vandermark. Tym razem do współpracy udało mu się zaprosić dwóch „starych znajomych” – Matsa Gustafssona i Hamida Drake’a – oraz muzyka z zupełnie innej „beczki”, Luca Klaasena, eksbasistę holenderskiej punkowej formacji The Ex. Pierwszym wydawnictwem zespołu jest koncertowy album „Live in Sant’Anna Arresi”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów

Summit Quartet to kolejna międzynarodowa freejazzowa supergrupa, na czele której stoi amerykański saksofonista Ken Vandermark. Tym razem do współpracy udało mu się zaprosić dwóch „starych znajomych” – Matsa Gustafssona i Hamida Drake’a – oraz muzyka z zupełnie innej „beczki”, Luca Klaasena, eksbasistę holenderskiej punkowej formacji The Ex. Pierwszym wydawnictwem zespołu jest koncertowy album „Live in Sant’Anna Arresi”.

Summit Quartet
‹Live in Sant’Anna Arresi›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Sant’Anna Arresi
Wykonawca / KompozytorSummit Quartet
Data wydania27 września 2017
Wydawca Ai confini tra Sardegna e jazz
NośnikCD
Czas trwania50:48
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ken Vandermark, Mats Gustafsson, Luc Ex, Hamid Drake
Utwory
CD1
1) Our Blood12:02
2) Our Skin09:33
3) A Father, a Son, a Piano07:00
4) Our Legs15:13
5) Deep Sea Child04:49
6) First Born Spell02:11
Wyszukaj / Kup
Punk i jazz – zdawałoby się, że nie ma takich gatunków muzycznych, które znajdowałyby się w wyrazistszym konflikcie, prawda? Owszem, ale prawdą jest tu jedynie stwierdzenie „zdawałoby się”. W rzeczywistości nie brakuje bowiem zespołów, które udowadniają, że te dwa światy można z pożytkiem dla słuchacza skutecznie pożenić. Wystarczy sięgnąć po nagrania Naked City i PainKiller Johna Zorna czy włoskiego Zu. Także w Polsce nie brakuje formacji, które idealnie realizowały (bądź wciąż realizują) tę ideę, jak chociażby pamiętna Śmierć Kliniczna (w końcowej fazie swego istnienia), Something Like Elvis czy – zupełnie nowa siła na rodzimej scenie jazzowej – The Flash! Podobną drogę – od anarcho-punku do free jazzu – przeszedł również, powstały w końcu lat 70. XX wieku, holenderski zespół The Ex, którego członkowie (byli i obecni) nader chętnie angażują się w różnego rodzaju awangardowe projekty. Terrie Hessels i Andy Moor udzielają się w kierowanym przez Kena Vandermarka Lean Left, z kolei Luc Klaasen (ukrywający się pod pseudonimem Luc Ex) zasilił nie tak dawno inną grupę prowadzoną przez amerykańskiego saksofonistę – Summit Quartet.
Oprócz Holendra Vandermark zaprosił do współpracy jeszcze dwóch innych artystów, zresztą swoich „starych znajomych”: szwedzkiego saksofonistę Matsa Gustafssona (znanego przede wszystkim z Fire!, Fire! Orchestra i The Thing) oraz czarnoskórego perkusistę Hamida Drake’a (DKV Trio, współpraca z Herą Wacława Zimpla). Swoją przygodę, pod szyldem Summit Quartet, rozpoczęli w ubiegłym roku, a jeden z pierwszych – jeśli w ogóle nie pierwszy – koncertów zagrali 10 września na festiwalu jazzowym w położonej na południu Sardynii miejscowości Sant’Anna Arresi. Występ ten udokumentowała wydana niemal dokładnie dwanaście miesięcy później płyta. Ukazała się ona w tym samym momencie, co inna koncertowa produkcja Gustafssona – zrealizowana wespół z legendarnym amerykańskim gitarzystą jazzowym i bluesowym, Jamesem Ulmerem „Baby Talk”. Czy można je postawić obok siebie w eksponowanym miejscu na półce? Zdecydowanie tak. Czy zawierają podobną do siebie muzykę? Zdecydowanie nie. Co świadczy tylko o tym, jak różnorodny potrafi być free jazz.
„Live in Sant’Anna Arresi” to pięćdziesiąt minut ekscytującej improwizowanej muzyki, którą powinni być zachwyceni wszyscy wielbiciele dokonań Vandermarka i Gustafssona, nie bacząc na to, że dyskografia obu artystów – każdego z osobna – przekroczyła już zapewne ponad setkę tytułów. Początek jest wyjątkowo mocny – dwunastominutowy „Our Blood” nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z muzykami, którzy nie biorą jeńców. A mówiąc poważniej: od pierwszej do ostatniej sekundy poziom dynamiki i emocji sięga tu zenitu. Motoryczna sekcja rytmiczna stanowi fundament pod prawdziwe starcie tytanów, jakim są saksofonowe pojedynki Kena i Matsa. Amerykanin i Szwed podgryzają się, swarliwie dialogują, próbują jeden drugiego zepchnąć ze sceny. Bywa też jednak, że grane przez nich melodie zazębiają się – i wtedy można poczuć na plecach ciarki. Słychać, że ta dwójka zna się doskonale, że rozumie się bez mrugnięcia okiem, w mig wyczuwa swoje intencje. W „Our Skin” dla odmiany saksofoniści trochę odpuszczają, dając pole do popisu basiście i bębniarzowi, co zresztą Luc i Hamid wykorzystują skwapliwie. Od strony rytmicznej harcują sobie na całego, ale jednocześnie starają się budować odpowiedni klimat. Klaasen przypomina też o swoich eksperymentalnych zapędach, którym niejednokrotnie dawał wyraz, grając jeszcze w The Ex czy 4Walls.
W „A Father, a Son, a Piano” nie słyszymy – wbrew tytułowi – fortepianu. Ton utworowi ponownie nadają dwa saksofony (tenorowy Vandermarka i barytonowy Gustafssona), których dialogowi towarzyszy wyjątkowo niepokojące brzmienie kontrabasu. Z biegiem czasu numer nabiera mocy, w czym spora jest także zasługa Drake’a, który gra z takim zaangażowaniem, jakby starał się właśnie o angaż do któregoś z topowych zespołów heavymetalowych. Piętnastominutowy „Our Legs” to z kolei najbardziej zróżnicowana kompozycja. Zaczyna się… mitologicznie – od muzycznej ilustracji słów: „Na początku był Chaos”. Później z tego Chaosu rodzą się najpierw nieprawdopodobny czad, a zaraz potem swingowo-kołyszące interludium, które – przez rockowe wyboje – prostą drogą prowadzi słuchaczy do skrajnego minimalizmu. Lepiej jednak nie dać się ponieść za bardzo nastrojowi, ponieważ zaserwowane przez Summit Quartet przebudzenie pod postacią „Deep Sea Child” może okazać się bardzo bolesnym doświadczeniem dla i tak już mocno skołatanej psychiki. Zdając sobie jednak sprawę z tego, że w takim – pełnym emocjonalnego rozdygotania – stanie nie należy żegnać się z publiką, zespół wieńczy koncert krótkim, ale nadzwyczaj kojącym „First Born Spell”. To jak chłodny okład na rozpaloną głowę. Jak balsam na niezagojoną jeszcze ranę. Jak światełko na końcu tunelu.
koniec
9 listopada 2017
Skład:
Ken Vandermark – saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
Mats Gustafsson – saksofon barytonowy
Luc Ex (Luc Klaasen) – kontrabas, gitara basowa
Hamid Drake – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Stara forma, nowa treść
Sebastian Chosiński

22 V 2018

Mats Gustafsson ani na moment nie zwalnia tempa. W tym roku zaserwował już swoim wielbicielom między innymi nową płytę tria Fire!, a kilka miesięcy później światło dzienne ujrzał premierowy materiał innej jego formacji – The Thing. I chociaż na albumie „Again” nie usłyszymy niczego, czego szwedzko-norweski skład nie prezentował już wcześniej, to i tak nie powinno zabraknąć chętnych, by po raz kolejny wybrać się w muzyczną podróż z sympatycznymi Skandynawami…

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Jeszcze więcej radości
Sebastian Chosiński

15 V 2018

Large Unit to najambitniejszy, orkiestrowy projekt, jaki sygnuje swoim nazwiskiem perkusista Paal Nilssen-Love. Wydawałoby się, że nic ambitniejszego Norweg wymyśleć już nie będzie w stanie. Tymczasem w ubiegłym roku postanowił powiększyć skład swego freejazzowego big bandu, przekształcając go tym samym w… Extra Large Unit. Nowe wcielenie formacji zadebiutowało właśnie albumem „More Fun, Please”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: …a w uszach wciąż jeszcze słychać krzyk!
Sebastian Chosiński

10 V 2018

Mogłoby się wydawać, że szwedzki saksofonista Mats Gustafsson nie jest nas już w stanie niczym zaskoczyć. Zaskakiwał przecież już tyle razy. Ale właśnie – nam się to tylko wydaje. Opublikowany w kwietniu tego roku minialbum „Sustain” niejednego wielbiciela skandynawskiego jazzmana wprawi w osłupienie. Jest on bowiem efektem jego artystycznej kolaboracji z francuskim triem (a może kwartetem?)… death- i blackmetalowym Chaos Echœs!

więcej »

Polecamy

Szwajcaria dla świata

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bieszczadzcy metale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W oczekiwaniu na nową płytę Toola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzień dobry, digliśmobry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jej kredo to harfa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.