Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów

Esensja.pl
Esensja.pl
Summit Quartet to kolejna międzynarodowa freejazzowa supergrupa, na czele której stoi amerykański saksofonista Ken Vandermark. Tym razem do współpracy udało mu się zaprosić dwóch „starych znajomych” – Matsa Gustafssona i Hamida Drake’a – oraz muzyka z zupełnie innej „beczki”, Luca Klaasena, eksbasistę holenderskiej punkowej formacji The Ex. Pierwszym wydawnictwem zespołu jest koncertowy album „Live in Sant’Anna Arresi”.

Summit Quartet
‹Live in Sant’Anna Arresi›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Sant’Anna Arresi
Wykonawca / KompozytorSummit Quartet
Data wydania27 września 2017
Wydawca Ai confini tra Sardegna e jazz
NośnikCD
Czas trwania50:48
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzieKen Vandermark, Mats Gustafsson, Luc Ex, Hamid Drake
Utwory
CD1
1) Our Blood12:02
2) Our Skin09:33
3) A Father, a Son, a Piano07:00
4) Our Legs15:13
5) Deep Sea Child04:49
6) First Born Spell02:11
Punk i jazz – zdawałoby się, że nie ma takich gatunków muzycznych, które znajdowałyby się w wyrazistszym konflikcie, prawda? Owszem, ale prawdą jest tu jedynie stwierdzenie „zdawałoby się”. W rzeczywistości nie brakuje bowiem zespołów, które udowadniają, że te dwa światy można z pożytkiem dla słuchacza skutecznie pożenić. Wystarczy sięgnąć po nagrania Naked City i PainKiller Johna Zorna czy włoskiego Zu. Także w Polsce nie brakuje formacji, które idealnie realizowały (bądź wciąż realizują) tę ideę, jak chociażby pamiętna Śmierć Kliniczna (w końcowej fazie swego istnienia), Something Like Elvis czy – zupełnie nowa siła na rodzimej scenie jazzowej – The Flash! Podobną drogę – od anarcho-punku do free jazzu – przeszedł również, powstały w końcu lat 70. XX wieku, holenderski zespół The Ex, którego członkowie (byli i obecni) nader chętnie angażują się w różnego rodzaju awangardowe projekty. Terrie Hessels i Andy Moor udzielają się w kierowanym przez Kena Vandermarka Lean Left, z kolei Luc Klaasen (ukrywający się pod pseudonimem Luc Ex) zasilił nie tak dawno inną grupę prowadzoną przez amerykańskiego saksofonistę – Summit Quartet.
Oprócz Holendra Vandermark zaprosił do współpracy jeszcze dwóch innych artystów, zresztą swoich „starych znajomych”: szwedzkiego saksofonistę Matsa Gustafssona (znanego przede wszystkim z Fire!, Fire! Orchestra i The Thing) oraz czarnoskórego perkusistę Hamida Drake’a (DKV Trio, współpraca z Herą Wacława Zimpla). Swoją przygodę, pod szyldem Summit Quartet, rozpoczęli w ubiegłym roku, a jeden z pierwszych – jeśli w ogóle nie pierwszy – koncertów zagrali 10 września na festiwalu jazzowym w położonej na południu Sardynii miejscowości Sant’Anna Arresi. Występ ten udokumentowała wydana niemal dokładnie dwanaście miesięcy później płyta. Ukazała się ona w tym samym momencie, co inna koncertowa produkcja Gustafssona – zrealizowana wespół z legendarnym amerykańskim gitarzystą jazzowym i bluesowym, Jamesem Ulmerem „Baby Talk”. Czy można je postawić obok siebie w eksponowanym miejscu na półce? Zdecydowanie tak. Czy zawierają podobną do siebie muzykę? Zdecydowanie nie. Co świadczy tylko o tym, jak różnorodny potrafi być free jazz.
„Live in Sant’Anna Arresi” to pięćdziesiąt minut ekscytującej improwizowanej muzyki, którą powinni być zachwyceni wszyscy wielbiciele dokonań Vandermarka i Gustafssona, nie bacząc na to, że dyskografia obu artystów – każdego z osobna – przekroczyła już zapewne ponad setkę tytułów. Początek jest wyjątkowo mocny – dwunastominutowy „Our Blood” nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z muzykami, którzy nie biorą jeńców. A mówiąc poważniej: od pierwszej do ostatniej sekundy poziom dynamiki i emocji sięga tu zenitu. Motoryczna sekcja rytmiczna stanowi fundament pod prawdziwe starcie tytanów, jakim są saksofonowe pojedynki Kena i Matsa. Amerykanin i Szwed podgryzają się, swarliwie dialogują, próbują jeden drugiego zepchnąć ze sceny. Bywa też jednak, że grane przez nich melodie zazębiają się – i wtedy można poczuć na plecach ciarki. Słychać, że ta dwójka zna się doskonale, że rozumie się bez mrugnięcia okiem, w mig wyczuwa swoje intencje. W „Our Skin” dla odmiany saksofoniści trochę odpuszczają, dając pole do popisu basiście i bębniarzowi, co zresztą Luc i Hamid wykorzystują skwapliwie. Od strony rytmicznej harcują sobie na całego, ale jednocześnie starają się budować odpowiedni klimat. Klaasen przypomina też o swoich eksperymentalnych zapędach, którym niejednokrotnie dawał wyraz, grając jeszcze w The Ex czy 4Walls.
W „A Father, a Son, a Piano” nie słyszymy – wbrew tytułowi – fortepianu. Ton utworowi ponownie nadają dwa saksofony (tenorowy Vandermarka i barytonowy Gustafssona), których dialogowi towarzyszy wyjątkowo niepokojące brzmienie kontrabasu. Z biegiem czasu numer nabiera mocy, w czym spora jest także zasługa Drake’a, który gra z takim zaangażowaniem, jakby starał się właśnie o angaż do któregoś z topowych zespołów heavymetalowych. Piętnastominutowy „Our Legs” to z kolei najbardziej zróżnicowana kompozycja. Zaczyna się… mitologicznie – od muzycznej ilustracji słów: „Na początku był Chaos”. Później z tego Chaosu rodzą się najpierw nieprawdopodobny czad, a zaraz potem swingowo-kołyszące interludium, które – przez rockowe wyboje – prostą drogą prowadzi słuchaczy do skrajnego minimalizmu. Lepiej jednak nie dać się ponieść za bardzo nastrojowi, ponieważ zaserwowane przez Summit Quartet przebudzenie pod postacią „Deep Sea Child” może okazać się bardzo bolesnym doświadczeniem dla i tak już mocno skołatanej psychiki. Zdając sobie jednak sprawę z tego, że w takim – pełnym emocjonalnego rozdygotania – stanie nie należy żegnać się z publiką, zespół wieńczy koncert krótkim, ale nadzwyczaj kojącym „First Born Spell”. To jak chłodny okład na rozpaloną głowę. Jak balsam na niezagojoną jeszcze ranę. Jak światełko na końcu tunelu.
koniec
9 listopada 2017
Skład:
Ken Vandermark – saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
Mats Gustafsson – saksofon barytonowy
Luc Ex (Luc Klaasen) – kontrabas, gitara basowa
Hamid Drake – perkusja, instrumenty perkusyjne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Autostopem przez Układ Słoneczny
Sebastian Chosiński

23 I 2018

Charles Gayle nie przepada za rozbudowanymi zespołami. Od początku swojej kariery najlepiej realizuje się w triu, za plecami mając jedynie sekcję rytmiczną. W poszukiwaniu nowych form wyrazu często zmienia jednak jej skład osobowy. Na albumie „Solar System” towarzyszą mu Polak Ksawery Wójciński i Niemiec (sic!) Max Andrzejewski.

więcej »

Wulkaniczny wehikuł czasu
Sebastian Chosiński

4 I 2018

To kolejna – po „Zośce” – wyprawa poznańskiego jazzmana Macieja Fortuny do świata polskiego folkloru ocalonego przed laty przez Oskara Kolberga. Wyprawa tym bardziej niezwykła, że zaprowadziła kwartet Słowiański aż na Islandię. Znaczący jest również tytuł albumu – „Concert Inside the Volcano” – w którym nie ma nawet słowa przesady. Ten materiał rzeczywiście został zarejestrowany we wnętrzu… wulkanu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Awangardowa potańcówka
Sebastian Chosiński

2 I 2018

Norweska supergrupa (free)jazzowa Cortex przebudziła się po raz piąty. Po raz trzeci też wydała album pod skrzydłami cenionej w środowisku wytwórni Clean Feed z Lizbony. Tytuł wydawnictwa uznać można za najlepszą – i w zasadzie wyczerpującą – recenzję: „Avant-Garde Party Music”. By jednak czytelnicy nie posądzili nas o pójście na łatwiznę, o najnowszej płycie Skandynawów napiszemy trochę więcej.

więcej »

Polecamy

Nauczyli się latać

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Autostopem przez Układ Słoneczny
— Sebastian Chosiński

Awangardowa potańcówka
— Sebastian Chosiński

Tak samo, ale zupełnie inaczej
— Sebastian Chosiński

Erupcja wulkanu
— Sebastian Chosiński

Niezobowiązujące związki artystyczne
— Sebastian Chosiński

Lider idealny. I dzieło wielkiego formatu
— Sebastian Chosiński

Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

Welocyped międzykontynentalny
— Sebastian Chosiński

Świadectwo dojrzałości
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Dwie – wcale nie zgryźliwe – tetryczki
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Zemsta na caudillo Franco
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Współczesny western górniczy
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Bardzo starzy oboje i ich wnuczka
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: W poszukiwaniu własnego języka
— Sebastian Chosiński

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Na bezdrożach, z nożem w ręku
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.