Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 czerwca 2018
w Esensji w Esensjopedii

The Rempis Percussion Quartet
‹Cochonnerie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCochonnerie
Wykonawca / KompozytorThe Rempis Percussion Quartet
Data wydania10 października 2017
Wydawca Aerophonic Records
NośnikCD
Czas trwania58:51
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Dave Rempis, Ingebrigt Håker Flaten, Tim Daisy, Frank Rosaly
Utwory
CD1
1) Straggler32:58
2) Green and Black07:57
3) Enzymes17:56
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Tak samo, ale zupełnie inaczej

Esensja.pl
Esensja.pl
W rok po publikacji omawianego w „Esensji” albumu „Cash and Carry” światło dzienne ujrzało kolejne wydawnictwo Kwartetu Perkusyjnego amerykańskiego saksofonisty Dave’a Rempisa. Podobnie jak w przypadku poprzedniczki, „Cochonnerie” to również płyta idealnie definiująca współczesny free jazz, w którym nie brakuje ani szalonych zespołowych improwizacji, ani chwil kontemplacji.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tak samo, ale zupełnie inaczej

W rok po publikacji omawianego w „Esensji” albumu „Cash and Carry” światło dzienne ujrzało kolejne wydawnictwo Kwartetu Perkusyjnego amerykańskiego saksofonisty Dave’a Rempisa. Podobnie jak w przypadku poprzedniczki, „Cochonnerie” to również płyta idealnie definiująca współczesny free jazz, w którym nie brakuje ani szalonych zespołowych improwizacji, ani chwil kontemplacji.

The Rempis Percussion Quartet
‹Cochonnerie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCochonnerie
Wykonawca / KompozytorThe Rempis Percussion Quartet
Data wydania10 października 2017
Wydawca Aerophonic Records
NośnikCD
Czas trwania58:51
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Dave Rempis, Ingebrigt Håker Flaten, Tim Daisy, Frank Rosaly
Utwory
CD1
1) Straggler32:58
2) Green and Black07:57
3) Enzymes17:56
Wyszukaj / Kup
Przypomnijmy pokrótce: Formacja powstała w 2004 roku z inicjatywy cenionego chicagowskiego (chociaż pochodzącego ze stanu Massachusetts) saksofonisty Dave’a Rempisa, który znany jest między innymi ze współpracy z Kenem Vandermarkiem („What Thomas Bernhard Saw”) oraz Michaelem Zerangiem („Hash Eaters & Peacekeepers”, „Songs from the Big Book of Love”). Jej skład uzupełnili jeszcze dwaj perkusiści – Frank Rosaly i Tim Daisy („In This Moment”, Made to Break) – oraz kontrabasista Anton Hatwich, który pożegnał się z zespołem po nagraniu czterech albumów („Circular Logic”, 2005; „Rip Tear Crunch”, 2006; „Hunter-Gatherers”, 2007; „The Disappointment of Parsley”, 2009). Jego miejsce zajął wówczas znacznie bardziej znany i ceniony Norweg Ingebrigt Håken Flaten (współpracujący także z takimi grupami, jak Nu Ensemble, The Thing, Starlite Motel czy Atomic).
Ten skład też ma już cztery płyty na koncie: „Montreal Parade” (2011), „Phalanx” (2013), „Cash and Carry” (2016) oraz tę najnowszą – wydaną przed nieco ponad dwoma miesiącami – „Cochonnerie” (w slangu francuskim słowo to oznacza „świństwo”, ale równie dobrze może chodzić o „brud” bądź „chlew”). Choć album ten jest wciąż jeszcze gorącą nowością, materiał, który na nim się znalazł, nie należy do najświeższych; zarejestrowany został bowiem w klubie Elastic Arts Foundation w Chicago 20 października 2015 roku. Czy to coś zmienia w ocenie tego wydawnictwa? Nic a nic! W przypadku free jazzu upływ czasu – a zwłaszcza tak krótki – rzadko miewa znaczenie. Wszak jest to muzyka bardzo uniwersalna. Co Kwartet Perkusyjny Rempisa potwierdza na każdym kroku, a może raczej – w każdej minucie. Tych minut jest natomiast prawie sześćdziesiąt. Sporo. Tym bardziej że na godzinny występ złożyły się zaledwie trzy improwizowane kompozycje, pod którymi jako autorzy podpisali się zgodnie wszyscy członkowie formacji. To kolejny dowód na to, jak zgrana i świetnie rozumiejąca się jest to ekipa.
Przejdźmy jednak do konkretów. Chicagowski występ kwartetu otworzył ponad półgodzinny utwór „Straggler”, który uznać można za definicję free jazzu XXI wieku. Zaczyna się bardzo dynamicznie, od rytmicznych i mocno zagęszczonych (wiadomo, dwie perkusje!) połamańców, na których tle rozwija się saksofonowa partia lidera. Żaden z muzyków się nie oszczędza, także Rempis, który musi mocno natrudzić się, aby nadążyć za Timem i Frankiem. Dopiero po prawie dziesięciu minutach postanawiają oni zwolnić tempo i dać odpocząć swemu „przełożonemu”, z czego zresztą Dave, pewnie nie wiedząc do końca, kiedy pojawi się druga taka okazja, skwapliwie korzysta. W tym momencie na plan pierwszy wybija się kontrabas Ingebrigta. Norweg gra w charakterystycznym dla siebie stylu, który czyni go jedynym i niepowtarzalnym. Jednocześnie otrzymujemy też odpowiedź na pytanie, dlaczego muzyk ten jest rozchwytywany przez kolegów z branży. Bo to artysta niezwykle kreatywny, który potrafi uatrakcyjnić każdą kompozycję. Jest nie tylko odtwórcą zadań wyznaczonych przez liderów grup, w jakich się pojawia, on je – nawet jeśli jest do nich tylko „wypożyczony” – w istotnym stopniu współtworzy.
W drugiej części „Straggler” jest, choć pewnie trudno to sobie wyobrazić, jeszcze ciekawiej. Kiedy powraca saksofon, robi się niemal majestatycznie; później zespół skręca w stronę grania nieco etnicznego, by dojść do bardzo tradycyjnego modern jazzu. W tym fragmentach Kwartet Perkusyjny byłby w stanie przekonać do siebie nawet tych słuchaczy, którzy na co dzień stronią od szalonych, intuicyjnych improwizacji. Końcówka za to – niemal dosłownie – wymiata, w czym największa jest zasługa bębniarzy oraz… Håkera Flatena. Po takiej dawce energii muzycy muszą otrzeć pot z czoła i zaczerpnąć powietrza. Dlatego też w „Green and Black” nie forsują tempa, skupiają się za to na budowaniu niepokojącego nastroju. Po raz kolejny „pierwsze skrzypce” gra kontrabasista; Rempis z kolei zadowala się wypełnianiem tła. Nie oznacza to jednak, że nie mamy już co liczyć na jego energetyczne improwizacje. Przeciwnie. W „Enzymes” kwartet powraca do niezwykle intensywnego i mięsistego free jazzu. Wprawdzie im bliżej końca, tym zespół staje się łagodniejszy, ale do ostatniej sekundy nie rezygnuje z intrygujących artystycznych poszukiwań.
„Cochonnerie” to jeden z tych albumów, które mogłyby się nie kończyć. Ale z drugiej strony nie można być aż tak bezlitosnym dla muzyków. Wszak godzina takiego grania to ogromny wysiłek fizyczny, porównywalny chyba ze spędzeniem dziewięćdziesięciu minut na murawie piłkarskiej. Na szczęście jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że może odtworzyć płytę po raz drugi, trzeci i… Znudzi się? Skądże. Free jazz ma to do siebie, że słuchając tego samego albumu po raz kolejny, tak naprawdę słyszy się zupełnie co innego.
koniec
28 grudnia 2017
Skład:
Dave Rempis – saksofon altowy, saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
Ingebrigt Håker Flaten – kontrabas
Tim Daisy – perkusja
Frank Rosaly – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Stara forma, nowa treść
Sebastian Chosiński

22 V 2018

Mats Gustafsson ani na moment nie zwalnia tempa. W tym roku zaserwował już swoim wielbicielom między innymi nową płytę tria Fire!, a kilka miesięcy później światło dzienne ujrzał premierowy materiał innej jego formacji – The Thing. I chociaż na albumie „Again” nie usłyszymy niczego, czego szwedzko-norweski skład nie prezentował już wcześniej, to i tak nie powinno zabraknąć chętnych, by po raz kolejny wybrać się w muzyczną podróż z sympatycznymi Skandynawami…

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Jeszcze więcej radości
Sebastian Chosiński

15 V 2018

Large Unit to najambitniejszy, orkiestrowy projekt, jaki sygnuje swoim nazwiskiem perkusista Paal Nilssen-Love. Wydawałoby się, że nic ambitniejszego Norweg wymyśleć już nie będzie w stanie. Tymczasem w ubiegłym roku postanowił powiększyć skład swego freejazzowego big bandu, przekształcając go tym samym w… Extra Large Unit. Nowe wcielenie formacji zadebiutowało właśnie albumem „More Fun, Please”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: …a w uszach wciąż jeszcze słychać krzyk!
Sebastian Chosiński

10 V 2018

Mogłoby się wydawać, że szwedzki saksofonista Mats Gustafsson nie jest nas już w stanie niczym zaskoczyć. Zaskakiwał przecież już tyle razy. Ale właśnie – nam się to tylko wydaje. Opublikowany w kwietniu tego roku minialbum „Sustain” niejednego wielbiciela skandynawskiego jazzmana wprawi w osłupienie. Jest on bowiem efektem jego artystycznej kolaboracji z francuskim triem (a może kwartetem?)… death- i blackmetalowym Chaos Echœs!

więcej »

Polecamy

Tata z pasją

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.