Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

The Rempis Percussion Quartet
‹Cochonnerie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCochonnerie
Wykonawca / KompozytorThe Rempis Percussion Quartet
Data wydania10 października 2017
Wydawca Aerophonic Records
NośnikCD
Czas trwania58:51
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Dave Rempis, Ingebrigt Håker Flaten, Tim Daisy, Frank Rosaly
Utwory
CD1
1) Straggler32:58
2) Green and Black07:57
3) Enzymes17:56
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Tak samo, ale zupełnie inaczej
[The Rempis Percussion Quartet „Cochonnerie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W rok po publikacji omawianego w „Esensji” albumu „Cash and Carry” światło dzienne ujrzało kolejne wydawnictwo Kwartetu Perkusyjnego amerykańskiego saksofonisty Dave’a Rempisa. Podobnie jak w przypadku poprzedniczki, „Cochonnerie” to również płyta idealnie definiująca współczesny free jazz, w którym nie brakuje ani szalonych zespołowych improwizacji, ani chwil kontemplacji.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tak samo, ale zupełnie inaczej
[The Rempis Percussion Quartet „Cochonnerie” - recenzja]

W rok po publikacji omawianego w „Esensji” albumu „Cash and Carry” światło dzienne ujrzało kolejne wydawnictwo Kwartetu Perkusyjnego amerykańskiego saksofonisty Dave’a Rempisa. Podobnie jak w przypadku poprzedniczki, „Cochonnerie” to również płyta idealnie definiująca współczesny free jazz, w którym nie brakuje ani szalonych zespołowych improwizacji, ani chwil kontemplacji.

The Rempis Percussion Quartet
‹Cochonnerie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCochonnerie
Wykonawca / KompozytorThe Rempis Percussion Quartet
Data wydania10 października 2017
Wydawca Aerophonic Records
NośnikCD
Czas trwania58:51
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Dave Rempis, Ingebrigt Håker Flaten, Tim Daisy, Frank Rosaly
Utwory
CD1
1) Straggler32:58
2) Green and Black07:57
3) Enzymes17:56
Wyszukaj / Kup
Przypomnijmy pokrótce: Formacja powstała w 2004 roku z inicjatywy cenionego chicagowskiego (chociaż pochodzącego ze stanu Massachusetts) saksofonisty Dave’a Rempisa, który znany jest między innymi ze współpracy z Kenem Vandermarkiem („What Thomas Bernhard Saw”) oraz Michaelem Zerangiem („Hash Eaters & Peacekeepers”, „Songs from the Big Book of Love”). Jej skład uzupełnili jeszcze dwaj perkusiści – Frank Rosaly i Tim Daisy („In This Moment”, Made to Break) – oraz kontrabasista Anton Hatwich, który pożegnał się z zespołem po nagraniu czterech albumów („Circular Logic”, 2005; „Rip Tear Crunch”, 2006; „Hunter-Gatherers”, 2007; „The Disappointment of Parsley”, 2009). Jego miejsce zajął wówczas znacznie bardziej znany i ceniony Norweg Ingebrigt Håken Flaten (współpracujący także z takimi grupami, jak Nu Ensemble, The Thing, Starlite Motel czy Atomic).
Ten skład też ma już cztery płyty na koncie: „Montreal Parade” (2011), „Phalanx” (2013), „Cash and Carry” (2016) oraz tę najnowszą – wydaną przed nieco ponad dwoma miesiącami – „Cochonnerie” (w slangu francuskim słowo to oznacza „świństwo”, ale równie dobrze może chodzić o „brud” bądź „chlew”). Choć album ten jest wciąż jeszcze gorącą nowością, materiał, który na nim się znalazł, nie należy do najświeższych; zarejestrowany został bowiem w klubie Elastic Arts Foundation w Chicago 20 października 2015 roku. Czy to coś zmienia w ocenie tego wydawnictwa? Nic a nic! W przypadku free jazzu upływ czasu – a zwłaszcza tak krótki – rzadko miewa znaczenie. Wszak jest to muzyka bardzo uniwersalna. Co Kwartet Perkusyjny Rempisa potwierdza na każdym kroku, a może raczej – w każdej minucie. Tych minut jest natomiast prawie sześćdziesiąt. Sporo. Tym bardziej że na godzinny występ złożyły się zaledwie trzy improwizowane kompozycje, pod którymi jako autorzy podpisali się zgodnie wszyscy członkowie formacji. To kolejny dowód na to, jak zgrana i świetnie rozumiejąca się jest to ekipa.
Przejdźmy jednak do konkretów. Chicagowski występ kwartetu otworzył ponad półgodzinny utwór „Straggler”, który uznać można za definicję free jazzu XXI wieku. Zaczyna się bardzo dynamicznie, od rytmicznych i mocno zagęszczonych (wiadomo, dwie perkusje!) połamańców, na których tle rozwija się saksofonowa partia lidera. Żaden z muzyków się nie oszczędza, także Rempis, który musi mocno natrudzić się, aby nadążyć za Timem i Frankiem. Dopiero po prawie dziesięciu minutach postanawiają oni zwolnić tempo i dać odpocząć swemu „przełożonemu”, z czego zresztą Dave, pewnie nie wiedząc do końca, kiedy pojawi się druga taka okazja, skwapliwie korzysta. W tym momencie na plan pierwszy wybija się kontrabas Ingebrigta. Norweg gra w charakterystycznym dla siebie stylu, który czyni go jedynym i niepowtarzalnym. Jednocześnie otrzymujemy też odpowiedź na pytanie, dlaczego muzyk ten jest rozchwytywany przez kolegów z branży. Bo to artysta niezwykle kreatywny, który potrafi uatrakcyjnić każdą kompozycję. Jest nie tylko odtwórcą zadań wyznaczonych przez liderów grup, w jakich się pojawia, on je – nawet jeśli jest do nich tylko „wypożyczony” – w istotnym stopniu współtworzy.
W drugiej części „Straggler” jest, choć pewnie trudno to sobie wyobrazić, jeszcze ciekawiej. Kiedy powraca saksofon, robi się niemal majestatycznie; później zespół skręca w stronę grania nieco etnicznego, by dojść do bardzo tradycyjnego modern jazzu. W tym fragmentach Kwartet Perkusyjny byłby w stanie przekonać do siebie nawet tych słuchaczy, którzy na co dzień stronią od szalonych, intuicyjnych improwizacji. Końcówka za to – niemal dosłownie – wymiata, w czym największa jest zasługa bębniarzy oraz… Håkera Flatena. Po takiej dawce energii muzycy muszą otrzeć pot z czoła i zaczerpnąć powietrza. Dlatego też w „Green and Black” nie forsują tempa, skupiają się za to na budowaniu niepokojącego nastroju. Po raz kolejny „pierwsze skrzypce” gra kontrabasista; Rempis z kolei zadowala się wypełnianiem tła. Nie oznacza to jednak, że nie mamy już co liczyć na jego energetyczne improwizacje. Przeciwnie. W „Enzymes” kwartet powraca do niezwykle intensywnego i mięsistego free jazzu. Wprawdzie im bliżej końca, tym zespół staje się łagodniejszy, ale do ostatniej sekundy nie rezygnuje z intrygujących artystycznych poszukiwań.
„Cochonnerie” to jeden z tych albumów, które mogłyby się nie kończyć. Ale z drugiej strony nie można być aż tak bezlitosnym dla muzyków. Wszak godzina takiego grania to ogromny wysiłek fizyczny, porównywalny chyba ze spędzeniem dziewięćdziesięciu minut na murawie piłkarskiej. Na szczęście jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że może odtworzyć płytę po raz drugi, trzeci i… Znudzi się? Skądże. Free jazz ma to do siebie, że słuchając tego samego albumu po raz kolejny, tak naprawdę słyszy się zupełnie co innego.
koniec
28 grudnia 2017
Skład:
Dave Rempis – saksofon altowy, saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
Ingebrigt Håker Flaten – kontrabas
Tim Daisy – perkusja
Frank Rosaly – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.