Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Maciej Fortuna Słowiański
‹Concert Inside the Volcano›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułConcert Inside the Volcano
Wykonawca / KompozytorMaciej Fortuna Słowiański
Data wydania26 stycznia 2018
NośnikCD
Czas trwania38:39
Gatunekfolk, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Maria Jurczyszyn, Maciej Fortuna, Roman Chraniuk, Jakub Miarczyński
Utwory
CD1
1) Ballada06:25
2) Wesele na wsi05:22
3) Ogrodnik08:47
4) Lipka03:43
5) Wiosna03:10
6) Prosi pan ojciec04:02
7) Boże, co władasz02:15
8) Ogrodnik [alternate take]04:55
Wyszukaj / Kup

Wulkaniczny wehikuł czasu

Esensja.pl
Esensja.pl
To kolejna – po „Zośce” – wyprawa poznańskiego jazzmana Macieja Fortuny do świata polskiego folkloru ocalonego przed laty przez Oskara Kolberga. Wyprawa tym bardziej niezwykła, że zaprowadziła kwartet Słowiański aż na Islandię. Znaczący jest również tytuł albumu – „Concert Inside the Volcano” – w którym nie ma nawet słowa przesady. Ten materiał rzeczywiście został zarejestrowany we wnętrzu… wulkanu.

Sebastian Chosiński

Wulkaniczny wehikuł czasu

To kolejna – po „Zośce” – wyprawa poznańskiego jazzmana Macieja Fortuny do świata polskiego folkloru ocalonego przed laty przez Oskara Kolberga. Wyprawa tym bardziej niezwykła, że zaprowadziła kwartet Słowiański aż na Islandię. Znaczący jest również tytuł albumu – „Concert Inside the Volcano” – w którym nie ma nawet słowa przesady. Ten materiał rzeczywiście został zarejestrowany we wnętrzu… wulkanu.

Maciej Fortuna Słowiański
‹Concert Inside the Volcano›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułConcert Inside the Volcano
Wykonawca / KompozytorMaciej Fortuna Słowiański
Data wydania26 stycznia 2018
NośnikCD
Czas trwania38:39
Gatunekfolk, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Maria Jurczyszyn, Maciej Fortuna, Roman Chraniuk, Jakub Miarczyński
Utwory
CD1
1) Ballada06:25
2) Wesele na wsi05:22
3) Ogrodnik08:47
4) Lipka03:43
5) Wiosna03:10
6) Prosi pan ojciec04:02
7) Boże, co władasz02:15
8) Ogrodnik [alternate take]04:55
Wyszukaj / Kup
A wszystko to przez Oskara Kolberga! Legendarnego dziewiętnastowiecznego polskiego etnografa, folklorystę i kompozytora. Przed czterema laty minęła dwusetna rocznica jego urodzin; z tego też powodu Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ogłosił rok 2014 Rokiem Kolberga. Była to zarazem dla wielu współczesnych artystów – głównie ze świata folku, ale także jazzu, rocka i innych gatunków muzycznych – wielka zachęta do tego, by sięgać po zebraną w blisko dziewięćdziesięciu tomach spuściznę badacza i przypominać często już całkowicie zapomniane pieśni z obszarów dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów (od Wielkopolski po Wołyń, od Pomorza po Pokucie, od Litwy po Śląsk). W efekcie w ciągu kolejnych lat ukazało się pewnie nawet kilkaset płyt inspirowanych jego dziełem. Moda ta – tym razem jednak traktowana zdecydowanie pozytywnie – nie ominęła również poznańskiego trębacza jazzowego Macieja Fortuny. Dwa lata temu – pod szyldem Maciej Fortuna International Quartet – opublikował on nadzwyczaj udany (nagrany jeszcze w grudniu 2013 roku z towarzyszeniem swoich przyjaciół zza Atlantyku) album „Zośka”, który zawierał jazzowe opracowania polskich pieśni ludowych.
Mogłoby się wydawać, że to jedynie jednorazowy eksperyment i że za chwilę wyjątkowo zapracowany Wielkopolanin wróci do swoich codziennych, stricte jazzowych obowiązków. Tymczasem trębacz „łyknął” folkowego bakcyla, czego skutkiem stało się powołanie do życia kolejnego projektu – Maciej Fortuna Słowiański. Zaczęło się od licznych koncertów – wprawdzie pod tą samą nazwą, ale w bardzo różnych składach. U boku poznaniaka pojawiali się między innymi tacy artyści, jak bandurzystka Marina Terlecka, waltornistka Alicja Fortuna, wokalistka Katarzyna Dworaczyk, gitarzysta Wojciech Świeca, kontrabasista Jakub Mielcarek czy perkusista Andrzej Konieczny. Wiosną 2016 roku Fortuna wpadł na kolejny niecodzienny pomysł – postanowił zagrać koncert w takim miejscu, w jakim nie wystąpił dotąd żaden polski wykonawca. Wybór padł na… islandzki wulkan Thrihnukagigur. Odkryto go nie tak dawno, bo zaledwie czterdzieści cztery lata temu; w 2012 roku został on udostępniony do zwiedzania dla turystów, a od trzech lat okazjonalnie są tam organizowane kameralne koncerty. Wielkopolanin wybrał się tam w sierpniu 2016 roku przy okazji koncertu, jaki jego zespół dał w nieodległym Reykjaviku.
Tym razem Fortunie towarzyszyli następujący muzycy: pochodząca z Bieszczad wokalistka Maria Jurczyszyn, kontrabasista (pochodzenia ukraińskiego) Roman Chraniuk oraz perkusista Jakub Miarczyński. Każdy z nich ma już wyrobione nazwisko w swoim środowisku. Jurczyszyn od najmłodszych lat poświęca uwagę muzyce folkowej: występowała w dziecięcej grupie Sianiczok, w Zespole Pieśni i Tańca Osławiany (ze wsi Mokre), w liceum z koleżankami założyła wokalny zespół Dżereło, jako dorosła już artystka udzielała się natomiast w Bieszczadersach i Tołkaje. Chraniuk – początkowo kształcony na skrzypka – oraz Miarczyński dali się poznać jako sekcja rytmiczna punkowo-folkowego TeChytrze („Chopaki czekajta”, 2017) i freejazzowego kwartetu Skicki-Skiuk, laureata Grand Prix Jazzu nad Odrą w 2016 roku. Poza tym Miarczyński pojawił się w składzie tria Poleshift Project („Moozig”, 2013) oraz w kwartecie współtworzonym z Olgierdem Dokalskim, Tadeuszem Cieślakiem i Jackiem Steinbrichem („DCMS”, 2016). Zabierając ich na Islandię, Fortuna mógł być więc pewien, że wszyscy staną na wysokości zadania.
Efektem tej niezwykłej wyprawy okazało się najnowsze wydawnictwo firmy Fortuna Music – „Concert Inside the Volcano”. Składa się ono z dwóch krążków: CD z rejestracją koncertu w wulkanie oraz DVD, na którym oprócz materiału wideo z tego wydarzenia umieszczono jeszcze dwudziestominutowy reportaż poświęcony całemu przedsięwzięciu. Lider projektu opowiada w nim o genezie i przebiegu wyprawy, ale także trochę czasu poświęca początkom swojej kariery artystycznej, kiedy wahał się jeszcze, czy zostać muzykiem, czy też… prawnikiem. Co ostatecznie wybrał – wiemy i powinniśmy być mu za to wdzięczni. Słowiański to w zasadzie rozwinięcie myśli, jaka przyświecała – choć wtedy jeszcze bardzo nieśmiało – „Zośce”. Nie bez powodu przynajmniej częściowo – chodzi o kompozycje „Lipka”, „Prosi pan ojciec” i „Boże, co władasz” – materiał obu albumów powiela się. W rzeczywistości są to jednak zupełnie inne utwory. Tym razem nagrane z towarzyszeniem wokalistki, za to bez saksofonów. Znacznie różnią się też aranżacyjnie, a i czas trwania w dwóch przypadkach jest mocno rozbieżny. Nie sposób więc zarzucić Fortunie „odgrzewanie starych kotletów”.
Na repertuar „Concert Inside the Volcano” składa się w sumie siedem numerów („Ogrodnik” pojawia się w dwóch wersjach), które mają co najmniej jeden wspólny mianownik – łączą klasyczny polski jazz z lat 60. XX wieku ze słowiańskim liryzmem, obecnym nie tylko w warstwie muzycznej, ale również tekstowej. Skutek tego taki, że płyta jest bardzo nastrojowa od pierwszej do ostatniej minuty. Może też służyć jako wehikuł czasu, dzięki któremu przenosimy się w zamierzchłą epokę naszych prapradziadów. Nie oznacza to jednak wcale, że zawartość albumu brzmi anachronicznie. Nic z tych rzeczy. To nie peerelowska cepelia! W ludowe melodie wplecione są bowiem klimatyczne partie solowe trąbki (bliskie temu, co w ostatnich latach prezentuje Tomasz Stańko) oraz intrygujące improwizacje kontrabasu i perkusji (dalekie jednak od stylistyki free, która tutaj ewidentnie by się nie sprawdziła). Wydawnictwo otwiera „Ballada”, przepiękna kołysanka, której subtelność i delikatność jest chyba w stanie skruszyć najtwardsze serce. I skutecznie ukołysać do snu. Tyle że absolutnie – wbrew temu, do czego zachęca śpiewająca Maria Jurczyszyn, nie warto odpływać do krainy Morfeusza, ponieważ straciłoby się wówczas kolejne niecodzienne muzyczne doznania. „Wesele na wsi” – zgodnie z tytułem – skrzy się przeróżnymi brzmieniami: jest sennie i klimatycznie (na początku), ale także skocznie i radośnie (w części drugiej). Wrażenie robi, wchodząca w dialog z trąbka, wokaliza.
Dużo przekory niesie ze sobą natomiast doskonały (i zarazem najdłuższy na płycie) „Ogrodnik”, którego – z uwagi na tekst – można zakwalifikować jako „balladę morderczą” (posługując się nomenklaturą Nicka Cave’a). Stonowane otwarcie skrywa piękną pieśń miłosną, która z czasem jednak diametralnie zmienia swój charakter. By ewolucję tę przenieść na grunt muzyki, Fortuna, Chraniuk i Miarczyński decydują się na rozbudowaną improwizację, wnoszącą do wcześniej bardzo niewinnej kompozycji element niepokoju. „Lipka” – na tle wcześniejszych utworów – zaskakuje żywiołowością (vide kontrabas) i – powracającym także w kolejnych numerach – „dwugłosem” wokalu i trąbki. We „Wiośnie” kwartet powraca do stylistyki ballady, którą z kolei bardzo skutecznie i pomysłowo przełamuje w „Prosi pan ojciec”. To jakby dwie kompozycje w jednej – z grającą nieco na przekór (względnie „pod prąd”) Fortunie i Jurczyszyn sekcją rytmiczną. Ba! Miarczyński pozwala tu sobie nawet na zaskakująco energetyczną solówkę na bębnach. W „Boże, co władasz” Maciej Fortuna, pracując nad aranżacją, też troszkę się „zabawił”, o czym świadczą nade wszystko zmienne rytm i tempo. Koncert wieńczy alternatywna wersja „Ogrodnika”, krótsza od pierwotnej, ale za to z wyrazistszą partią trąbki.
Do premiery „Koncertu w wulkanie” zostało jeszcze trochę czasu, ale na pewno już warto odłożyć kilkadziesiąt złotych na kupno tego wydawnictwa. Oczywiście jeżeli jest się wielbicielem „odczytanego” na folkowo jazzu.
koniec
4 stycznia 2018
Skład:
Maria Jurczyszyn – śpiew
Maciej Fortuna – trąbka
Roman Chraniuk – kontrabas
Jakub Miarczyński – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ta „samba” nie jest dla wszystkich
Sebastian Chosiński

21 III 2019

Początek lipca ubiegłego roku był bardzo pracowitym okresem dla norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a. Dzień po dniu wystąpił z dwoma swoimi projektami na festiwalu w duńskim Roskilde. Drugiego dnia zaprezentował program zatytułowany „New Brazilian Funk”. I chociaż funku nie słychać tam za wiele, prawdą pozostaje, że trzech muzyków kwintetu pochodziło z kraju kawy i samby.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Żywy stąd nie wyjdzie nikt!
Sebastian Chosiński

19 III 2019

W ubiegłym roku free jazz pojawił się na legendarnym duńskim festiwalu rockowym w Roskilde. Dwa dni pod rząd występował na nim z dwoma różnymi projektami norweski perkusista Paal Nilssen-Love. Pierwszego dnia zaprezentował „japoński noise”, drugiego – „brazylijski funk”. Pół roku później oba występy doczekały się edycji płytowych. Dzisiaj – chronologicznie – pochylamy się nad albumem „New Japanese Noise”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Kosmita na aktywnej emeryturze
Sebastian Chosiński

14 III 2019

Krytycy muzyczni często zachwycają się kondycją muzyków The Rolling Stones bądź Paula McCartneya, którzy po ukończeniu siedemdziesiątki wciąż są aktywnymi artystami – wydają nowe płyty, nawet koncertują. Zapominają przy tym o kimś takim, jak Nik Turner. A tymczasem to właśnie były wokalista i saksofonista Hawkwind jest najstarszy z nich wszystkich. I właśnie opublikował kolejny niezły album spacerockowy – „The Final Frontier”.

więcej »

Polecamy

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Religijny fanatyk z Kosmosu
— Sebastian Chosiński

Najtrudniejsza jest wojna bez wojny
— Sebastian Chosiński

Bóg, duch, pancerz i maszyna
— Sebastian Chosiński

Dobrze, że piloci przykładali się bardziej
— Sebastian Chosiński

Mroczna przeszłość Sieroty
— Sebastian Chosiński

Nie ma takiego miasta, jak London! Jest Mukden
— Sebastian Chosiński

Mąż stanu, którego trudno polubić
— Sebastian Chosiński

Thelma. Tym razem bez Louise
— Sebastian Chosiński

Morderca o twarzy niewinnego dziecka
— Sebastian Chosiński

„Jak to na wojence ładnie…”
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.