Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Gdy jazzmani zaczynają grać krautrocka…

Esensja.pl
Esensja.pl
Nazwisko Gorana Kajfeša kojarzą przede wszystkim wielbiciele jazzu. Ale warto podkreślić fakt, że Szwed (o chorwackich korzeniach) od czasu do czasu robi sobie także wycieczki w inne rejony stylistyczne. Powołując do życia kwartet Tropiques, postanowił połączyć jazz z krautrockiem i psychodelią. Co zresztą udało mu się doskonale, o czym świadczy debiutancki album grupy zatytułowany „Enso”.

Tropiques
‹Enso›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEnso
Wykonawca / KompozytorTropiques
Data wydania24 listopada 2017
Wydawca Headspin Recordings
NośnikCD
Czas trwania50:12
Gatunekjazz, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzie
Goran Kajfeš, Alexander Zethson, Johan Berthling, Johan Holmegard
Utwory
CD1
1) Enso50:12
Goran Kajfeš (rocznik 1970) dał się poznać nie tylko jako muzyk do wynajęcia, trębacz współpracujący z najwybitniejszymi obecnie skandynawskimi big-bandami freejazzowymi (jak na przykład Angles 9 Martina Küchena, Fire! Orchestra Matsa Gustafssona czy Pan-Scan Ensemble Paala Nilssen-Love’a), ale również jako lider kierujący własnymi formacjami (vide Nacka Forum, Oddjob oraz Subtropic Arkestra). Jesienią ubiegłego roku na europejskiej scenie improwizowanej zadebiutował natomiast najnowszy projekt Kajfeša – kwartet o egzotycznej nazwie… Tropiques. W jego składzie znaleźli się muzycy doskonale Goranowi znani; tacy, z którymi już niejednokrotnie grywał na scenie i zamykał się w studiu, jak klawiszowiec Alexander Zethson (Angles 9), kontrabasista Johan Berthling i perkusista Johan Holmegard (Svenska Kaputt, Dungen).
Z dwoma ostatnimi – Berthlingiem i Holmegardem – Kajfeš do niedawna współtworzył jeszcze swoją Subtropikalną Arkestrę. Dlaczego w czasie przeszłym? Ponieważ, zgodnie z zapowiedziami lidera, po nagraniu trzeciego albumu z serii „The Reason Why” grupa ma zakończyć swą misję. Czy jest to równoznaczne z ostatecznym zawieszeniem jej działalności – zapewne okaże się niebawem. Na szczęście trzy tygodnie po publikacji krążka wieńczącego wspomnianą trylogię Goran wystartował ze swoim najnowszym projektem – który długo zresztą utrzymywał w tajemnicy – Tropiques. Materiał, który trafił na wydaną 24 listopada ubiegłego roku przez Headspin Recordings płytę „Enso”, nagrany został w sztokholmskim studiu Atlantis. Po zarejestrowaniu go taśmę oddano w ręce sprawdzonych przyjaciół: za miks odpowiadał bowiem perkusista Andreas Werliin (Time is a Mountain, Fire!), natomiast za mastering – Jonas Kullhammar (Fire! Orchestra). Oba nazwiska robią wrażenie!
Bywało, że Kajfeš, jeśli przeanalizujemy jego dotychczasowe produkcje (mam na myśli te sygnowane własnym nazwiskiem), sięgał po kompozycje bardziej rozbudowane, na przykład dziesięciominutowe, ale taki eksperyment, jaki „popełnił” na „Enso”, przydarzył mu się po raz pierwszy w karierze. Płytę wypełnia bowiem tylko jeden utwór, na dodatek trwający ponad… pięćdziesiąt minut. Owszem, powie ktoś, że to twór trochę sztuczny, ponieważ jeżeli rozłożymy go na czynniki pierwsze, to wyjdzie nam, że składa się on z czterech fragmentów (czy też części), które dość łatwo rozróżnić. Nie zmienia to jednak faktu, iż mamy do czynienia z klasycznym concept-albumem, a co jeszcze ważniejsze – z muzyką najwyższych lotów, która udanie łączy wpływy jazz-rocka z psychodelią i krautrockiem. A wprawne ucho wychwyci jeszcze nawiązania do progresu i rocka elektronicznego z lat 70. ubiegłego wieku. Całkiem sporo, prawda? Przejdźmy zatem do szczegółów…
Nie jest dziełem przypadku, że w Tropiques rozbudowana została przede wszystkim sekcja instrumentów klawiszowych: Kajfeš, poza trąbką, sięga również po syntezator Mooga, natomiast Zethson wykorzystuje Korga oraz fortepian akustyczny i organy. To na nich właśnie oparte jest brzmienie całej płyty. One wypełniają – niemal przez cały czas – tło, budując pożądany przez muzyków nastrój. Początek pierwszej części „Enso” urzeka delikatnością, w czym swój udział ma nade wszystko balladowa partia solowa Gorana na dęciaku. Towarzyszą mu w tym czasie Alexander i Johan; ten pierwszy najpierw na fortepianie, następnie na syntezatorze. Dzięki nim utwór nabiera charakteru progresywno-jazzrockowego, niesamowicie przy tym „zasysając”. Ale to dopiero początek atrakcji. Kiedy bowiem muzycy zaczynają improwizować, automatycznie wchodzą na wyższy poziom abstrakcji i robi się jeszcze ciekawiej. Momentami można odnieść wrażenie, że to muzyka powstała nie w drugiej dekadzie XXI, ale w ósmej XX wieku. Na odległość pachnie bowiem Amon Düül II, Cluster, Neu! i Tangerine Dream.
Druga część zahacza o kameralne eksperymenty: w tle rozbrzmiewają syntezatory i perkusjonalia, na pierwszym planie natomiast „grasuje” kontrabas, na którym Johan Berthling gra smyczkiem. Całość zmienia charakter dopiero, kiedy do kolegów dołącza Kajfeš – jego dialog na trąbce z Korgiem i Moogiem brzmi wręcz magicznie. Oba obecne na „Enso” muzyczne światy – jazzowy i krautrockowy – przenikają się tutaj w sposób idealny i wyważony. Równowagi tej nie narusza nawet pojawienie się, wspierającego trąbkę, fortepianu. Ich duet w dalszej części to najbardziej freejazzowy i odjechany, choć niekoniecznie najdynamiczniejszy, fragment albumu. Po kolejnym wyciszeniu wkraczamy w część trzecią, znaczoną delikatnym rytmem perkusji, która pociąga za sobą kolejne instrumenty. Kiedy na plan pierwszy stopniowo przebijają się syntezatory, po raz kolejny możemy poczuć się, jak w epoce narodzin „szkoły berlińskiej” (kłaniają się zarówno Tangerine Dream, jak i Klaus Schulze). Część ostatnia powstała zaś chyba głównie po to, aby ukołysać słuchaczy do snu. Nie dlatego, że nudzi, ale koi swym eterycznym pięknem. „Enso” to ostatnia rzecz, jakiej spodziewałbym się po Goranie Kajfešu. Tym większą jednak – i wspanialszą – jest niespodzianką. Wsłuchajcie się w tę płytę, dajcie się ponieść jej narracji. I żądajcie więcej!
koniec
8 lutego 2018
Skład:
Goran Kajfeš – trąbka, syntezator Mooga
Alexander Zethson – fortepian, organy, syntezator Korga
Johan Berthling – kontrabas
Johan Holmegard – perkusja, instrumenty perkusyjne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Obyś (nie) żył w takich czasach!
Sebastian Chosiński

22 II 2018

Mimo sześćdziesięciu pięciu lat na karku, Boris Griebienszczikow – lider petersburskiego Akwarium – ani na moment nie zwalnia tempa. Wciąż koncertuje i nagrywa – zarówno pod szyldem swego zespołu, jak i własnym nazwiskiem. W połowie lutego światło dzienne ujrzał kolejny solowy album legendarnego wokalisty i gitarzysty, noszący okrojony z powodów cenzuralnych tytuł „Время N”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
Sebastian Chosiński

20 II 2018

W ostatnich latach fani przyzwyczaili się już do tego, że kiedy pada hasło „Elephant9”, odzew musi brzmieć: „Reine Fiske”! Nie tym razem jednak. Na najnowszej, wydanej w połowie lutego płycie norweskiego tria szwedzkiego gitarzysty nie uświadczymy. Ale czy to oznacza, że „Greatest Show on Earth” jest produkcją słabszą od „Atlantis” czy „Silver Mountain”? W żadnym wypadku. Tym bardziej że rolę gitary przejęły nie mniej klimatyczne i zadziorne instrumenty klawiszowe.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
Sebastian Chosiński

15 II 2018

Norweski kontrabasista (free)jazzowy Jon Rune Strøm to przypadek artysty, który ma na koncie znacznie więcej wydanych płyt niż lat na karku. I nic dziwnego, bo od ponad dekady jest dosłownie rozrywany przez skandynawskich kolegów po fachu. Pewnie dlatego tak późno wpadł na pomysł, aby stworzyć własną formację. Aż w końcu w ubiegłym roku przełamał się i powołał do życia Quintet, który przed miesiącem zadebiutował albumem „Fragments”.

więcej »

Polecamy

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.