Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Tam i z powrotem, czyli najpierw na Bali, potem do Sztokholmu

Esensja.pl
Esensja.pl
Czworo artystów z trzech krajów europejskich, aby nagrać swą kolejną płytę, wybrało się na indonezyjską wyspę Bali. Podróż okazała się – przynajmniej artystycznie – nadzwyczaj udana. „The Bali Tapes”, pod którym to wydawnictwem podpisali się Szwedzi Jonas Kullhammar i Torbjörn Zetterberg, Norweg Espen Aalberg oraz Portugalka Susana Santos Silva, to jeden z najciekawszych albumów z wydawanej od sześciu lat serii „Basement Sessions”.

Espen Aalberg, Jonas Kullhammar, Torbjörn Zetterberg, Susana Santos Silva
‹Basement Sessions, Vol. 4 (The Bali Tapes)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBasement Sessions, Vol. 4 (The Bali Tapes)
Wykonawca / KompozytorEspen Aalberg, Jonas Kullhammar, Torbjörn Zetterberg, Susana Santos Silva
Data wydania10 listopada 2017
Wydawca Clean Feed
NośnikCD
Czas trwania47:44
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzie
Espen Aalberg, Jonas Kullhammar, Torbjörn Zetterberg, Susana Santos Silva
Utwory
CD1
1) Slow Ostinato10:38
2) Dewas Dance06:41
3) Ilir Ilir10:17
4) Irama Berat09:08
5) Suling11:00
Seria „Basement Sessions” jest autorskim pomysłem szwedzkiego saksofonisty i flecisty Jonasa Kullhammara (Fire! Orchestra, Goran Kajfeš Subtropic Arkestra, Svenska Kaputt), który do udziału w nim zaprosił doskonale sobie znanych muzyków: swego rodaka kontrabasistę Torbjörna Zetterberga (Svenska Kaputt) oraz norweskiego bębniarza Espena Aalberga (związanego między innymi z renomowaną Trondheim Jazz Orchestra). Pierwsze dwa albumy – zatytułowane po prostu „Vol. 1” (2012) i „Vol. 2” (2014) – zarejestrowali jako trio w sztokholmskim studiu Moserobie. Kolejne zaczęli nagrywać nie tylko poza Szwecją, ale również w składzie poszerzonym do kwartetu. Na „Vol. 3” (z podtytułem: „The Ljubljana Tapes”), będącym zapisem koncertu w ramach festiwalu jazzowego, jaki miał miejsce w lipcu 2013 roku w stolicy Słowenii, towarzyszył im saksofonista Jørgen Mathisen. Ale jeszcze dalej od Skandynawii muzycy wybrali się, aby nagrać płytę opatrzoną cyferką „cztery”.
„Jeszcze dalej” to znaczy… aż na indonezyjską wyspę Bali. W wyprawie tej postanowiła zaś towarzyszyć im portugalska trębaczka Susana Santos Silva, od lat chętnie współpracująca z jazzmanami skandynawskimi. Usłyszeć można ją między innymi na albumach sygnowanych przez Zetterberga, Christiana Meaasa Svendsena czy też Matsa Gustafssona (vide Fire! Orchestra). Wyjazd do Azji nie wiązał się więc dla niej z żadnym – przynajmniej od strony artystycznej – ryzykiem. Nawet jeśli, a zapewne tak było, opuszczając Stary Kontynent, kwartet nie za bardzo wiedział, jaki będzie ostateczny kształt ich muzycznych peregrynacji. Sesja, która wypełniła płytę „Basement Sessions, Vol. 4 (The Bali Tapes)” – ponownie wydaną przez lizbońską wytwórnię Clean Feed – trwała trzy dni (od 16 do 18 lutego 2016 roku), a odbyła się w miasteczku Ubud na południu wyspy. Założenie było oczywiste od samego początku (w przeciwnym wypadku taka eskapada nie miałaby większego sensu): chodziło o to, aby połączyć współczesny europejski free jazz z tradycyjną muzyką indonezyjską spod znaku gamelan.
Wielbiciele world music mogą trochę narzekać, że azjatyckiego folku na „The Bali Tapes” nie ma za wiele, ale z drugiej strony nie należy zapominać, że Kullhammar, Santos Silva, Zetterberg i Aalberg reprezentują bardzo konkretną opcję artystyczną i trudno od nich wymagać, aby nagle przeistoczyli się w indonezyjską orkiestrę. Co nie zmienia faktu, że jeśli dobrze się wsłuchać, to da się wyłowić inspiracje twórczością ludową z Wysp Sundajskich. Na płytę trafiło pięć kompozycji, wśród których aż cztery trwają dziewięć minut i dłużej. W efekcie otrzymujemy prawie czterdziestoośmiominutową porcję muzyki, która powinna przypaść do gustu wszystkim znającym wcześniejsze produkcje spod znaku „Basement Sessions”. Bo nawet jeśli momentami znacznie się od nich różni, to nie brakuje także istotnych punktów wspólnych, za które odpowiadają Kullhammar jako główny solista oraz sekcja rytmiczna. Jaką zatem rolę pełni tutaj Susana? Prawdą jest, że pozostaje nieco w cieniu Jonasa, mniej gra solówek, ale za to często pojawia się w duecie ze Szwedem, zwłaszcza wtedy, gdy występuje konieczność wzmocnienia przekazu dęciaków.
Album otwiera utwór „Slow Ostinato”, którego tytuł idealnie pasuje do warstwy instrumentalnej. Zetterberg i Aalberg od początku narzucają bardzo wolny rytm; ten ostatni, oprócz klasycznej perkusji, chętnie sięga także po indonezyjskie perkusjonalia – różnego rodzaju idiofony, które niestety w opisie płyty nie zostały wymienione z „imienia”. Kullhammar i Santos Silva wpisują się w tę narrację, podkreślając zagraną unisono partią saksofonu i trąbki ciężar rytmu. Dopiero w drugiej części Jonas pozwala sobie na freejazzową solówkę, mocno kontrastującą z bliskim stylistyce sludge metalu pochodem perkusji. W zupełnie inny nastrój wprowadza drugi w kolejności „Dewas Dance”. Zgodnie z tytułem kwartet gra tutaj znacznie energiczniej – skocznie, a miejscami wręcz tanecznie (choć pewnie Europejczyk próbujący tańczyć do tej muzyki połamałby sobie nogi). Harcują też sobie dęciaki, zwłaszcza trąbka, którą Portugalka stara się od czasu do czasu „podgryzać” swego szwedzkiego kompana.
Jeszcze inne oblicze zespół prezentuje w „Ilir Ilir” – sennym, hipnotycznym, któremu ton nadają kontrabas Zetterberga i „dzwonki” Aalberga. Instrumenty dęte przez dłuższy czas pozostają na drugim planie. Dopiero w finale na niepodległość wybija się saksofon, do którego w ostatniej fazie dołącza trąbka. To zdecydowanie najbardziej azjatycki utwór na płycie i jednocześnie najdalszy od tego, co można było usłyszeć na trzech poprzednich wydawnictwach serii. Zaszczyt otwarcia kompozycji numer cztery, czyli „Irama Berat”, przypada Espenowi. I to on, wraz z Torbjörnem, który odzywa się po kilkudziesięciu sekundach, odpowiadają za posępno-mroczny nastrój. Ale gdy tylko unisono rozbrzmiewają dęciaki, a chwilę później solówkę rozpoczyna Kullhammar – sekcja rytmiczna natychmiast daje sygnał do freejazzowych improwizacji, z miejsca też robi się trochę „jaśniej”. I chociaż Zetterberg i Aalberg nie forsują tempa, to na tle kilku wcześniejszych minut i tak wydaje się, jakbyśmy mieli do czynienia z rozpędzonym walcem. „Vol. 4” wieńczy jedenastominutowy „Suling”. I jest to zakończenie z gatunku niepokojąco-sentymentalnych. Przestrzenny, głęboki kontrabas i tak samo brzmiące bębny sprawiają, że można popaść w hipnozę. Na przeszkodzie czego nie stają także ani Jonas, ani Susana.
Materiał ten nie powstał w takiej formie za jednym zamachem. Miesiąc po sesji w Ubud Espen dograł jeszcze w Sztokholmie partie perkusjonaliów, co przydało kompozycjom smaczku i podbiło stopień egzotyki. Swoją drogą ciekawe, dokąd i z kim Kullhammar, Zetterberg i Aalberg wybiorą się, aby nagrać kolejny album. A może rozważają opcję powrotu do Szwecji? Jedyną rzeczą, jakiej można być pewnym w tym przypadku jest chyba tylko to, że płytę wyda Clean Feed.
koniec
13 lutego 2018
Skład:
Jonas Kullhammar – saksofon, flet
Susana Santos Silva – trąbka
Torbjörn Zetterberg – kontrabas
Espen Aalberg – perkusja, instrumenty perkusyjne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
Sebastian Chosiński

20 II 2018

W ostatnich latach fani przyzwyczaili się już do tego, że kiedy pada hasło „Elephant9”, odzew musi brzmieć: „Reine Fiske”! Nie tym razem jednak. Na najnowszej, wydanej w połowie lutego płycie norweskiego tria szwedzkiego gitarzysty nie uświadczymy. Ale czy to oznacza, że „Greatest Show on Earth” jest produkcją słabszą od „Atlantis” czy „Silver Mountain”? W żadnym wypadku. Tym bardziej że rolę gitary przejęły nie mniej klimatyczne i zadziorne instrumenty klawiszowe.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
Sebastian Chosiński

15 II 2018

Norweski kontrabasista (free)jazzowy Jon Rune Strøm to przypadek artysty, który ma na koncie znacznie więcej wydanych płyt niż lat na karku. I nic dziwnego, bo od ponad dekady jest dosłownie rozrywany przez skandynawskich kolegów po fachu. Pewnie dlatego tak późno wpadł na pomysł, aby stworzyć własną formację. Aż w końcu w ubiegłym roku przełamał się i powołał do życia Quintet, który przed miesiącem zadebiutował albumem „Fragments”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Gdy jazzmani zaczynają grać krautrocka…
Sebastian Chosiński

8 II 2018

Nazwisko Gorana Kajfeša kojarzą przede wszystkim wielbiciele jazzu. Ale warto podkreślić fakt, że Szwed (o chorwackich korzeniach) od czasu do czasu robi sobie także wycieczki w inne rejony stylistyczne. Powołując do życia kwartet Tropiques, postanowił połączyć jazz z krautrockiem i psychodelią. Co zresztą udało mu się doskonale, o czym świadczy debiutancki album grupy zatytułowany „Enso”.

więcej »

Polecamy

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.