Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 czerwca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Jon Rune Strøm Quintet
‹Fragments›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFragments
Wykonawca / KompozytorJon Rune Strøm Quintet
Data wydania19 stycznia 2018
Wydawca Clean Feed
NośnikCD
Czas trwania52:47
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Thomas Johansson, André Roligheten, Christian Meaas Svendsen, Jon Rune Strøm, Andreas Wildhagen
Utwory
CD1
1) Bånsull etter moren13:15
2) Main Source / 365-B10:37
3) Fragments07:43
4) Blood06:06
5) Wallack08:58
6) Stillhetens hav06:09
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy

Esensja.pl
Esensja.pl
Norweski kontrabasista (free)jazzowy Jon Rune Strøm to przypadek artysty, który ma na koncie znacznie więcej wydanych płyt niż lat na karku. I nic dziwnego, bo od ponad dekady jest dosłownie rozrywany przez skandynawskich kolegów po fachu. Pewnie dlatego tak późno wpadł na pomysł, aby stworzyć własną formację. Aż w końcu w ubiegłym roku przełamał się i powołał do życia Quintet, który przed miesiącem zadebiutował albumem „Fragments”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy

Norweski kontrabasista (free)jazzowy Jon Rune Strøm to przypadek artysty, który ma na koncie znacznie więcej wydanych płyt niż lat na karku. I nic dziwnego, bo od ponad dekady jest dosłownie rozrywany przez skandynawskich kolegów po fachu. Pewnie dlatego tak późno wpadł na pomysł, aby stworzyć własną formację. Aż w końcu w ubiegłym roku przełamał się i powołał do życia Quintet, który przed miesiącem zadebiutował albumem „Fragments”.

Jon Rune Strøm Quintet
‹Fragments›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFragments
Wykonawca / KompozytorJon Rune Strøm Quintet
Data wydania19 stycznia 2018
Wydawca Clean Feed
NośnikCD
Czas trwania52:47
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Thomas Johansson, André Roligheten, Christian Meaas Svendsen, Jon Rune Strøm, Andreas Wildhagen
Utwory
CD1
1) Bånsull etter moren13:15
2) Main Source / 365-B10:37
3) Fragments07:43
4) Blood06:06
5) Wallack08:58
6) Stillhetens hav06:09
Wyszukaj / Kup
Wielokrotnie już zdarzało mi się pisać tutaj o freejazzowych supergrupach. Może nawet niekiedy przesadnie używałem tego wartościującego określenia. Ale skoro jakiś zespół tworzą artyści doskonale znani w środowisku muzycznym, cieszący się dużym uznaniem (słuchaczy, krytyków i kolegów po fachu), mający na koncie po kilkanaście bądź nawet kilkadziesiąt wydawnictw – to jak można ich nazwać inaczej?… Nie oczekuję odpowiedzi. Raczej próbuję się usprawiedliwić, ponieważ wcześniejszy tok rozumowania doprowadził mnie właśnie w „kozi róg”. Skoro już tak często nazywałem inne formacje supergrupami, to jakim mianem powinienem naznaczyć najnowszy zespół, któremu lideruje kontrabasista Jon Rune Strøm? Wszak każdy uczestniczący w tym projekcie artysta to już w zasadzie chodząca legenda współczesnego skandynawskiego jazzu improwizowanego.
Wystarczy wymienić formacje, w jakich udzielali się oni wcześniej (a lista i tak oczywiście nie będzie wcale pełna): Roligheten (saksofonista André Roligheten i Strøm), All Included (trębacz Thomas Johansson i Strøm), Acoustic Unity (Roligheten), Friends & Neighbors (Johansson, Roligheten i Strøm), Cortex (Johansson), Momentum (drugi kontrabasista Christian Meaas Svendsen i perkusista Andreas Wildhagen), Damana (Roligheten), Rune Your Day (Roligheten), Large Unit (Johansson, Svendsen, Strøm i Wildhagen), wreszcie Pan-Scan Ensemble (Johansson). A to i tak jeszcze nie wszystko. Przyglądając się dokonaniom Jona Runego, należałoby bowiem dorzucić jeszcze do powyższego zestawu chociażby Trio Frodego Gjerstada, Universal Indians czy też NU Ensemble.
Zapiera dech, prawda? Ta wyliczanka służy jednak przede wszystkim udowodnieniu, że tym razem jest to supergrupa – jeśli można tak napisać – z najprawdziwszego zdarzenia. Inna sprawa, że w jazzie, podobnie jak w piłce nożnej, same nazwiska nie grają. Fakt, że skrzyknęło się pięciu znakomitych instrumentalistów nie oznacza automatycznie, że stworzyli arcydzieło. Bo też „Fragments” wcale arcydziełem nie jest. Jest za to bardzo przyzwoitym albumem, który nie przenosząc wprawdzie słuchaczy do magicznego alternatywnego świata, zapewni im nieco ponad pięćdziesiąt minut emocji. A w trzech (na sześć) przypadkach – co jest wynikiem zdecydowanie zasługującym na pochwałę – pozwoli przez jakiś czas obcować z artystycznym absolutem. To mało? Skądże! Wystarczająco dużo, aby sięgnąć po debiutancki krążek Kwintetu, który wydała lizbońska wytwórnia Clean Feed.
Materiał nagrano w marcu ubiegłego roku w studiu Nasjonal Jazzscene w Oslo. Jak więc widać, przeleżał się na „półce” prawie rok. Zapewne z tego powodu, że wcześniej zakontraktowana była już publikacja innych płyt artystów tworzących Kwintet. A robienie sobie samemu konkurencji nie ma większego sensu. Najważniejsze jednak, że warto było czekać. O czym przekonuje dobitnie już pierwsza kompozycja w zestawie – oparta na norweskiej melodii ludowej (w specyficzny sposób odczytanej przez Strøma) „Bånsull etter moren”. Od pierwszych chwil do uszu słuchaczy docierają dźwięki dwóch kontrabasów (bądź, ale to w późniejszych utworach, dwóch elektrycznych gitar basowych). Muzycy podzielili wpływy tak, że Jon Rune słyszalny jest w prawym, natomiast Christian Meaas w lewym kanale. Jest o tyle intrygujące, że obaj mogą się uzupełniać, niekiedy traktując swoje instrumenty zupełnie odmiennie (na przykład: gdy jeden gra smyczkiem, drugi zadziornie szarpie za struny). W tym numerze jednak współpracują ze sobą nadzwyczaj zgodnie, do spółki budując płaczliwy, wręcz elegijny nastrój, któremu karnie podporządkowują się również grające unisono dęciaki.
W „Bånsull etter moren” mieszają się folk z modern i free jazzem. Który styl przeważa – nie sposób orzec i na tym właśnie polega siła tej kompozycji. Przerabiając ludową melodię, Strøm odniósł się do niej z pietyzmem, ale jednocześnie sporo dodał od siebie. Spod ręki lidera wyszły też pozostałe utwory, choć biorąc pod uwagę, że większość z nich to improwizacje, należy to rozumieć w taki sposób, że Jon Rune podrzucał przyjaciołom pewne pomysły, motywy, brzmienia, a resztę dorzucali już oni sami, wzbogacając na różne sposoby pierwotny autorski zamysł. W „Main Source / 365-B” dominuje – przynajmniej w pierwszej części – free, raz grane bardzo oszczędnie, to znów z rozmachem; im bliżej końca, tym bardziej natomiast robi się awangardowo, aż w końcu w finale wszystko zostaje podsumowane mocną partią saksofonu i trąbki. Utwór tytułowy – „Fragments” – zdecydowanie zasługuje na to miano: to muzyczny patchwork, na który składają się często nieprzystające do siebie – tak by się zdawało – elementy, jak na przykład niepokojący saksofon, przesterowana gitara basowa, rozpędzone kotły. A mimo to, dotarłszy do mety, można stwierdzić, że każdy detal układanki trafił na swoje miejsce.
Przepięknie prezentuje się zaskakująco klasyczna kompozycja „Blood” – otwiera ją pochód trąbki Johanssona, której towarzyszy rozbudowana majestatyczna sekcja rytmiczna. Jeszcze smakowitszą ucztą jest jednak ostatnia minuta tego utworu, kiedy Thomas i André zgodnie maszerują – krok w krok – obok siebie. Znacznie energiczniej Kwintet poczyna sobie w „Wallack”. Momentami robi się wręcz skocznie, choć tańczenie do tej muzyki mogłoby okazać się ekstremalnym doświadczeniem. Co prawda mniej więcej w połowie Norwegowie wyhamowują, ale głównie po to, aby tym razem odjechać – po raz kolejny – w stronę awangardy. W końcówce zaś zaskakują ponownie, ale tym razem stonowanym motywem rodem z lat 60. XX wieku. „Stillhetens hav” to godne zwieńczenie wyśmienitej produkcji. W każdym razie takie, które potrafi chwycić za gardło i wyrwać serce. Ciężko pracują na to zarówno obaj kontrabasiści, wypełniając tło frapującymi dudniącymi dźwiękami, jak i sekcja dęta, wprowadzając żałobny nastrój. Czego można chcieć więcej? Kontynuacji „Fragmentów”! Która pewnie jednak szybko nie powstanie. Jeżeli w ogóle. Ale można za to być pewnym, że na następne albumy muzyków tworzących Kwintet nie będziemy musieli czekać długo.
koniec
15 lutego 2018
Skład:
Thomas Johansson – trąbka
André Roligheten – saksofon tenorowy
Christian Meaas Svendsen – kontrabas, gitara basowa (lewy kanał)
Jon Rune Strøm – kontrabas, gitara basowa (prawy kanał)
Andreas Wildhagen – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Stara forma, nowa treść
Sebastian Chosiński

22 V 2018

Mats Gustafsson ani na moment nie zwalnia tempa. W tym roku zaserwował już swoim wielbicielom między innymi nową płytę tria Fire!, a kilka miesięcy później światło dzienne ujrzał premierowy materiał innej jego formacji – The Thing. I chociaż na albumie „Again” nie usłyszymy niczego, czego szwedzko-norweski skład nie prezentował już wcześniej, to i tak nie powinno zabraknąć chętnych, by po raz kolejny wybrać się w muzyczną podróż z sympatycznymi Skandynawami…

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Jeszcze więcej radości
Sebastian Chosiński

15 V 2018

Large Unit to najambitniejszy, orkiestrowy projekt, jaki sygnuje swoim nazwiskiem perkusista Paal Nilssen-Love. Wydawałoby się, że nic ambitniejszego Norweg wymyśleć już nie będzie w stanie. Tymczasem w ubiegłym roku postanowił powiększyć skład swego freejazzowego big bandu, przekształcając go tym samym w… Extra Large Unit. Nowe wcielenie formacji zadebiutowało właśnie albumem „More Fun, Please”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: …a w uszach wciąż jeszcze słychać krzyk!
Sebastian Chosiński

10 V 2018

Mogłoby się wydawać, że szwedzki saksofonista Mats Gustafsson nie jest nas już w stanie niczym zaskoczyć. Zaskakiwał przecież już tyle razy. Ale właśnie – nam się to tylko wydaje. Opublikowany w kwietniu tego roku minialbum „Sustain” niejednego wielbiciela skandynawskiego jazzmana wprawi w osłupienie. Jest on bowiem efektem jego artystycznej kolaboracji z francuskim triem (a może kwartetem?)… death- i blackmetalowym Chaos Echœs!

więcej »

Polecamy

Z Kuśki wzięte

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Z Kuśki wzięte
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.