Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Agusa

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAgusa
Wykonawca / KompozytorAgusa
Data wydania13 października 2017
Wydawca Kommun 2
NośnikCD
Czas trwania43:41
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mikael Ödesjö, Jenny Puertas, Jonas Berge, Tobias Pettersson, Tim Wallander
Utwory
CD1
1) Landet längesen10:29
2) Sorgenfri05:00
3) Den förtrollade skogen08:33
4) Sagor från saaris09:21
5) Bortom hemom10:19
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Lasy, bagna, torfowiska

Esensja.pl
Esensja.pl
Skład Agusy, w jakim została zarejestrowana trzecia studyjna płyta zespołu, już nie istnieje. Z grupą pożegnał się bowiem jej dotychczasowy organista Jonas Berge. Z tym większą uwagą należy przyjrzeć się wydanemu przed paroma miesiącami albumowi zatytułowanemu po prostu „Agusa”. Ale to nie jest jedyny dobry powód, by sięgnąć po tę produkcję. Jest jeszcze lepszy – to wybitne dzieło progresywne, jedno z najlepszych w 2017 roku.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Lasy, bagna, torfowiska

Skład Agusy, w jakim została zarejestrowana trzecia studyjna płyta zespołu, już nie istnieje. Z grupą pożegnał się bowiem jej dotychczasowy organista Jonas Berge. Z tym większą uwagą należy przyjrzeć się wydanemu przed paroma miesiącami albumowi zatytułowanemu po prostu „Agusa”. Ale to nie jest jedyny dobry powód, by sięgnąć po tę produkcję. Jest jeszcze lepszy – to wybitne dzieło progresywne, jedno z najlepszych w 2017 roku.

Agusa

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAgusa
Wykonawca / KompozytorAgusa
Data wydania13 października 2017
Wydawca Kommun 2
NośnikCD
Czas trwania43:41
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mikael Ödesjö, Jenny Puertas, Jonas Berge, Tobias Pettersson, Tim Wallander
Utwory
CD1
1) Landet längesen10:29
2) Sorgenfri05:00
3) Den förtrollade skogen08:33
4) Sagor från saaris09:21
5) Bortom hemom10:19
Wyszukaj / Kup
Pochodząca z Malmö Agusa ma w Polsce liczne grono zaprzysięgłych fanów. Wielkim dniem była dla nich na pewno ostatnia sobota sierpnia 2016 roku, kiedy to podczas odbywającego się w Inowrocławiu corocznego Ino-Rock Festivalu szwedzki kwintet pojawił się na amfiteatralnej scenie Parku Solankowego. Grupa promowała wówczas, nagrany w Atenach, swój pierwszy koncertowy (a trzeci w ogóle) album „Katarsis” (2016). Wystąpiła wówczas w następującym składzie: Mikael Ödesjö (gitary), Jenny Puertas (flet), Jonas Berge (organy Hammonda), Tobias Pettersson (gitara basowa) oraz młodziutki Tim Wallander (perkusja), który kilkanaście miesięcy wcześniej, choć już po publikacji debiutanckiego krążka „Högtid” (2014), zastąpił dotychczasowego bębniarza Daga Strömqvista. Ta zmiana, jak i dokooptowanie Jenny, zasadniczo wpłynęła na stylistykę zespołu, który, nadal pozostając wierny muzyce progresywnej z lat 70. XX wieku, znacznie odważniej zaczął czerpać inspiracje ze skandynawskiego folku. Czego dowodziły dwie rozbudowane kompozycje umieszczone na longplayu „Två” (2016).
Nie inaczej było z „Katarsis”, również skrzącym się skocznymi folkowymi melodiami i zachwycającymi partiami fletu. Taką właśnie Agusę, łączącą eteryczne piękno z niepokojącymi dźwiękami rodem z lasów północnej Europy, pokochali polscy fani. Fani, którzy z rosnącym niepokojem oczekiwali na kolejną płytę swych ulubieńców. „Agusa” – bo takim właśnie tytułem ją opatrzono – ujrzała światło dzienne w połowie października ubiegłego roku. Na winylu tradycyjnie wydała ją szwedzka wytwórnia Kommun 2, na kompakcie natomiast Amerykanie z The Laser’s Edge. Zarejestrowano ją w tym składzie co poprzednią, ale gdy doszło do trasy koncertowej, okazało się, że w składzie formacji nie ma już Jonasa Bergego. Jego miejsce w maju 2017 roku zajął mieszkający w Szwecji Duńczyk Jeppe Juul. Dotąd znany był on przede wszystkim jako muzyk sesyjny, obłaskawiający swoim talentem tak różnych wykonawców, jak zespół Baby Woodrose (alternatywa), wokaliści Benny Holst (folk-rock) i Missy Andersen (rhythm and blues), gitarzysta Marcus Miller (jazz) czy skrzypaczka Lily Haydn (pop-rock). Ba! grywał nawet w spektaklach wystawianych na deskach kopenhaskiego Duńskiego Baletu Królewskiego. Na pewno więc nie można było mu odmówić doświadczenia. Ale czy godnie zastąpi Jonasa, okaże się tak naprawdę dopiero za rok, może dwa – w chwili gdy pojawi się kolejna płyta kwintetu.
Pewne jest, że Berge bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę swojemu duńskiemu następcy, co zresztą doskonale słychać właśnie na „Agusie” – płycie dorównującej poziomem swoim studyjnym poprzedniczkom, ale kompozycyjnie jeszcze dojrzalszej. To pięć utworów, spośród których cztery są rozbudowane na progresywną modłę; ten najkrótszy za to („Sorgenfri”) ma wszelkie cechy przeboju, choć pewnie – z uwagi na niszowość zespołu i brak tekstu śpiewanego – nigdy nim nie zostanie. Na co tym razem, mówiąc szczegółowiej, mogą liczyć fani Mikaela Ödesjö, Jenny Puertas i ich kolegów? Płytę otwiera ponad dziesięciominutowy utwór „Landet längesen”. Agusa od samego początku wprowadza w nim wszystkie te elementy, które będą powracać do samego końca albumu, a więc głównie piękną, inspirowaną folklorem melodię zagraną na flecie oraz partie solowe gitar (elektrycznej i akustycznej) i organów, często zresztą wchodzących ze sobą w dyskurs. Muzycy pozwalają sobie w „Landet längesen” na liczne wątki poboczne (znaczone również zmianami tempa), ale za każdym razem powracają do podstawowego motywu, prezentując go z coraz większymi zaangażowaniem i mocą. W finale Jenny usuwa się na bok, oddając „pałeczkę” Mikaelowi i Jonasowi – ten pierwszy dorzuca jeszcze jeden smaczek w postaci efektów zmieniających brzmienie gitary, ten drugi natomiast urzeka patetycznymi – niemalże kościelnymi – dźwiękami Hammondów.
Przywołany już wcześniej „Sorgenfri” to najkrótszy fragment płyty, ale też najbardziej zapadający w pamięć. Bo mimo że trwa tylko pięć minut, dzieje się w nim narawdę dużo. Po delikatnym wstępie gitarowym do głosu dochodzą nie mniej stonowane flet i gitara basowa. Ale to tylko introdukcja, po której następuje znacznie mocniejsze uderzenie. Instrumentaliści zgodnie dzielą się solówkami, dbając o to, aby każda następna rozwijała wprowadzone wcześniej motywy. A że hasło rzuca Jenny, możemy być pewni, że ton całości nadawać będzie melodia zwiewna i urzekająca urodą. By jeszcze wzbogacić utwór brzmieniowo, Berge eksperymentuje z efektami organowymi, jednocześnie przydając całości dynamiki. W efekcie powstał numer, do którego można wracać w nieskończoność. Ale też budzący niepokój, czy kolejne będą mu w stanie dorównać. Wszelkie obawy rozwiewa już jednak „Den förtrollade skogen”, w którym na tle marszowego rytmu snuje swoją czarowną opowieść Jenny Puertas (wspomagana oczywiście wydatnie przez Ödesjö i Berge). Muzyka Agusy jest tak sugestywna, że po zamknięciu oczu bez najmniejszych problemów można sobie wyobrazić zamieszkane przez baśniowe stwory skandynawskie lasy, bagna, torfowiska. Niektóre z nich zapewne nie zaliczają się do najprzyjaźniejszych, ale i tak ma się ochotę podążyć za nimi w tajgę.
„Sagor från saaris” dzieli się wyraźnie na dwie części: pierwszą – rockową, z energetycznymi partiami Hammondów i gitary elektrycznej (flet odgrywa tu rolę drugorzędną), drugą – stonowaną, w większym stopniu ilustracyjną, w której dopiero z czasem Mikael przebija się na plan pierwszy ostrymi dźwiękami gitary. Na zakończenie Szwedzi wybrali dziesięciominutowy „Bortom hemom” – o tyle zaskakujący, że w przeciwieństwie do wszystkich wcześniejszych utworów, ten cechują nade wszystko smutek i nostalgia. Od poprzedników różni go jeszcze jedno – typowo progresywny charakter, z kapitalną solówką gitary Ödesjö i partią fletu w stylu Iana Andersona z Jethro Tull. Mniej tu inspiracji folkowych, więcej za to rockowej klasyki z lat 70., a więc muzyki, od której Agusa zaczynała karierę. Czy to wskazówka sugerująca, co może nas czekać na następnej płycie kwintetu? W tej chwili trudno jeszcze orzec, jak odbije się na dalszej twórczości grupy zmiana organisty, który był przecież bardzo istotnym członkiem zespołu, od początku jego działalności mającym duży wpływ na repertuar. Ile „wartości dodanej” wniesie Jeppe Juul – przekonamy się zapewne po wydaniu następnej płyty. Choć może być i tak, że aklimatyzacja Duńczyka potrwa nieco dłużej. Nie „gdybajmy” jednak. Na razie cieszmy się „Agusą” i cierpliwie czekajmy na jej następcę.
koniec
27 lutego 2018
Skład:
Mikael Ödesjö – gitara elektryczna, gitara akustyczna
Jenny Puertas – flet
Jonas Berge – organy Hammonda
Tobias Pettersson – gitara basowa
Tim Wallander – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mrok w afrykańskim słońcu
Sebastian Chosiński

13 XII 2018

„Radio Tree” międzynarodowego (choć z dominującym elementem polskim) projektu Owls Are Not to kolejna, po albumie Tonga Boys, propozycja z katalogu warszawskiej niezależnej wytwórni 1000Hz. Tym razem stoi za nią szef firmy – Piotr Cichocki, który do współpracy zaprosił artystów z Malawi, Tanzanii i Japonii. Robi wrażenie, prawda?

więcej »

Mrowienie w czaszce
Sebastian Chosiński

11 XII 2018

Wiecie, gdzie dokładnie leży Malawi? Znacie jakieś zespoły muzyczne pochodzące z tego kraju? Jeżeli nie, właśnie nadarza się okazja, aby ten stan rzeczy (czy też raczej niewiedzy) zmienić. Wszystko za sprawą niezależnej warszawskiej wytwórni płytowej 1000Hz, która w październiku wydała dwie nowe płyty, na których pojawiają się artyści malawijscy: „Vindodo” grupy Tonga Boys i „Radio Tree” międzynarodowego projektu Owls Are Not. Dzisiaj piszemy o pierwszej z nich.

więcej »

Na polu walki… o przyszłość
Sebastian Chosiński

20 XI 2018

W Polsce nigdy nie brakowało utalentowanych młodych jazzmanów, ale w ostatnich latach można odnieść wrażenie, że przeszli oni do zmasowanego ataku. Głównie dlatego, że pojawiło się na rodzimym rynku kilka wytwórni, w tym SJRecords, które regularnie dostarczają płyty debiutantów. I chociaż gitarzysta Dawid Kostka debiutantem nie jest, to jednak album „Progression” jest jego pierwszym dziełem studyjnym.

więcej »

Polecamy

Życie o świcie

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok i przerażenie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Potszebujesz krifi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Knajpiana Kapela Oddech Silnika Sierżanta Hetfielda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Następny krok do raju
— Sebastian Chosiński

Prorok we własnym kraju
— Sebastian Chosiński

Ku czci i pamięci
— Sebastian Chosiński

Gdyby Coltrane kochał krautrock…
— Sebastian Chosiński

Niech płyną dźwięki, które płynąć mają
— Sebastian Chosiński

Paryski delfin na dworze Zeuhla
— Sebastian Chosiński

Pod wulkanem
— Sebastian Chosiński

Jazz wśród hut i stalowni
— Sebastian Chosiński

Powroty z gatunku pożądanych
— Sebastian Chosiński

Rockowa forma, jazzowa treść
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.