Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 kwietnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Pearl Harbor i Hiroszima, czyli jak zasypywać podziały

Esensja.pl
Esensja.pl
Japoński saksofonista Akira Sakata, choć miał zaledwie pół roku, gdy bomba atomowa zniszczyła Hiroszimę, nieopodal której wówczas mieszkał, nie żywi niechęci wobec Amerykanów. Chętnie z nimi współpracuje, czego dowodem „Proton Pump” – kolejna, szósta już, płyta zarejestrowana w kooperacji z duetem Chikamorachi, który tworzą Darin Gray i Chris Corsano.

Akira Sakata, Chikamorachi, Masahiko Satoh
‹Proton Pump›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułProton Pump
Wykonawca / KompozytorAkira Sakata, Chikamorachi, Masahiko Satoh
Data wydania2 lutego 2018
Wydawca Family Vineyard
NośnikCD
Czas trwania43:51
Gatunekjazz
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzie
Akira Sakata, Masahiko Satoh, Darin Gray, Chris Corsano
Utwory
CD1
1) Proton Pump13:56
2) Bullet Apoptosis08:01
3) Chemiosmotic Coupling of Acorn16:11
4) Voyage of Eukaryote05:43
Akira Sakata, urodzony w portowym mieście Kure, mimo siedemdziesięciu trzech lat na karku, jest jednym z najaktywniejszych japońskich artystów freejazzowych. Jego dyskografia liczy już w sumie kilkadziesiąt albumów, które publikuje nadzwyczaj regularnie bądź to pod własnym nazwiskiem („The Cliff of Time”, „15.01.14”), bądź pod szyldem Arashi („Semikujira”, „Trost Live Series”). Płyty solowe nagrywa oczywiście w przeróżnych konstelacjach, nierzadko, co może zaskakiwać, biorąc pod uwagę wojenne losy jego rodziny, z muzykami pochodzącymi ze Stanów Zjednoczonych. Współpracę z kontrabasistą Darinem Grayem i perkusistą Chrisem Corsano nawiązał w połowie poprzedniej dekady, a stało się to za sprawą eksgitarzysty Sonic Youth Jima O’Rourke’a, który ściągnął ich do studia – jako swoją sekcję rytmiczną – przy okazji nagrywania krążka „Tetrodotoxin” (2005). Rok później natomiast w tym samym składzie, czyli jako kwartet, zarejestrowali „Explosion” (2006).
Sakata był tak bardzo zadowolony z kooperacji z młodszymi od siebie o ponad pokolenie Amerykanami, że zaczął sięgać po nich także wtedy, gdy w studiu nie pojawiał się O’Rourke. Stało się to mniej więcej w tym samym czasie, gdy Gray i Corsano zaczęli do wspólnych występów i nagrań używać już na stałe nazwy Chikamorachi. Od 2009 roku wydali razem sześć krążków: „Friendly Pants” (2009), „And That’s the Story of Jazz” (2011), „Live at Hungry Brain” (2011), „Sora Wo Tobu!” (2012), „Flying Basket” (2015) oraz „Proton Pump”. Ten ostatni ujrzał światło dzienne nieco ponad dwa miesiące temu, 2 lutego, a stało się to za sprawą działającej w Indianapolis wytwórni Family Vineyard. Płyta ta jest zapisem koncertu, jaki kwartet zagrał w październiku 2015 roku w tokijskim klubie jazzowym Pit Inn. Właśnie, „kwartet”! Obok Sakaty, Graya i Corsano na scenie pojawił się bowiem jeszcze czwarty muzyk – nie mniej słynny od samego lidera projektu. To japoński pianista Masahiko Satoh (rocznik 1941), którego – jeśli chodzi o dokonania – można postawić w jednym rzędzie z takimi tuzami (free)jazzowego fortepianu, jak Sun Ra, McCoy Turner, Chick Corea czy zmarły przed tygodniem Cecil Taylor.
Koncert w Tokio był, jak można sądzić, występem jak najbardziej typowym dla Akiry, Darina i Chrisa – z tą jedną różnicą, że wzbogacony został o improwizacje fortepianowe. Improwizacje, dodajmy, które odgrywają bardzo istotną rolę od pierwszego do ostatniego utworu na albumie. Pierwszy fragment zatytułowano „Proton Pump” (i dał on tytuł również całemu wydawnictwu). Krótki wstęp należy tutaj do grającego na saksofonie altowym Sakaty; szybko jednak dołącza do niego Satoh, nieco później natomiast sekcja rytmiczna, której pojawienie się jest automatycznie sygnałem do wszczęcia dialogu klawiszowo-dęciakowego. Obaj instrumentaliści dywagują sobie z wielkim zaangażowaniem, nie stroniąc przy tym od mocniejszych akcentów. Poza tym znajduje się tu też miejsca dla popisów solowych obu Japończyków, które wieńczy dynamiczna improwizacja całego zespołu. Tak, jak kończy się „Proton Pump”, tak się zaczyna „Bullet Apoptosis” – od energetycznego free jazzu.
Utwór numer dwa brzmi wprawdzie nieco subtelniej, ale głównie z tego powodu, że Akira odłożył na bok saksofon i sięgnął po klarnet. Bo Satoh poczyna sobie tak samo bezpretensjonalnie, jak wcześniej. Za wartość dodaną uznać można natomiast niecodzienny szalony dialog fortepianu z perkusją, któremu Sakata i Gray przez kilka minut przysłuchują się w absolutnym milczeniu. Kiedy obaj – symbolicznie i dosłownie – wracają do gry (tym razem Akira na saksofonie), starają się za wszelką cenę dotrzymać tempa wyznaczonego przez Corsano, czego efektem jest kolejne czadowe zakończenie. Po tak potężnej, w sumie ponad dwudziestominutowej, porcji niepohamowanych improwizacji nadchodzi wreszcie moment, w którym cała czwórka może trochę odetchnąć. „Chemiosmotic Coupling of Acorn” zaczyna się od wokalizy Sakaty (to również stały element jego koncertów) na tle rozbudowanych, zagęszczających rytm perkusjonaliów, za które odpowiadają Akira i Darin. Przez kilka kolejnych minut Japończyk wyczynia z głosem przedziwne rzeczy, traktując go jak kolejny instrument.
Jeżeli uznamy, że celem Sakaty było wywołanie tym sposobem w słuchaczu uczucia niepokoju, można uznać, że został on osiągnięty. Wprowadziwszy go zaś w stan nerwowego rozedrgania, Japończyk – oczywiście wraz z kompanami – decyduje się na zadanie ostatecznego ciosu. O ile finisze poprzednich dwóch utworów można było uznać za miażdżące, na określenie zakończenia „Chemiosmotic Coupling of Acorn” brakuje słów. Konsekwencja tego wyładowania może być tylko jedna – cisza po burzy. Akira też musi wziąć kilka głębszych wdechów, dlatego też otwarcie „Voyage of Eukaryote” należy do sekcji rytmicznej i pianisty. Z czasem jednak muzycy nie tyle podkręcają tempo, co grają z większą mocą i zaangażowaniem. Podłączający się pod nich Sakata stara się wkomponować w narzuconą narrację, co prowadzi go do prawdziwie majestatycznej partii solowej saksofonu. Z miejsca przed oczyma stają „ojcowie chrzestni” współczesnego jazzu, którzy – jak John Coltrane, Ornette Coleman czy Albert Ayler – kładli przed półwieczem podwaliny pod jego improwizowaną formę. Sakata, choć wciąż (i oby jak najdłużej) żyjący, dostojnie staje obok nich.
koniec
12 kwietnia 2018
Skład:
Akira Sakata – saksofon altowy, klarnet, głos, instrumenty perkusyjne
Masahiko Satoh – fortepian
CHIKAMORACHI:
Darin Gray – kontrabas, instrumenty perkusyjne
Chris Corsano – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Elektryczne owce też mogą przeżywać ekstazę
Sebastian Chosiński

26 IV 2018

Japończycy z Acid Mothers Temple nie ustają w staraniach o pobicie rekordu świata w liczbie wydanych płyt. Przed tygodniem pisaliśmy o wydanym w listopadzie albumie „Wandering the Outer Space”; dzisiaj natomiast poświęcamy czas krążkowi zatytułowanemu „Electric Dream Ecstasy”. A należy pamiętać, że pomiędzy nimi (w styczniu) ukazało się jeszcze jedno wydawnictwo – „Either the Fragmented Body or the Reconstituted Soul”. I jak tu za nimi nadążyć?!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W pustynnych okolicznościach przyrody
Sebastian Chosiński

24 IV 2018

Członkowie zespołów Dungen (ze Sztokholmu) i Woods (z nowojorskiego Brooklynu) znają się od prawie dekady. Nierzadko stawali na tej samej scenie. Czy więc powinien dziwić nas fakt, że pewnego dnia postanowili nagrać razem płytę? Pomysł wyszedł od szefów wytwórni Mexican Summer, którzy postanowili namówić Skandynawów i Amerykanów do udziału w projekcie Marfa Myths. To w jego ramach powstał longplay „Myths 003”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: (Nie)Bezpieczeństwo z przestrzeni kosmicznej
Sebastian Chosiński

19 IV 2018

Jeżeli któregoś roku nie ukaże się nowa płyta (albo nawet dwie… lub najlepiej trzy) psychodelicznej formacji Acid Mothers Temple, będzie to oznaczało tylko jedno – że nastąpił koniec świata. Artystyczna aktywność Makoto Kawabaty jest bowiem czymś tak oczywistym, jak kulistość Ziemi czy nieuchronność zapłacenia podatków. Ubiegły rok kalendarzowy muzyk z Kraju Kwitnącej Wiśni zamknął albumem „Wandering the Outer Space”.

więcej »

Polecamy

Podglądanie kochanków

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bieszczadzcy metale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W oczekiwaniu na nową płytę Toola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzień dobry, digliśmobry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jej kredo to harfa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Turecki Pink Floyd
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pasja młodego studenta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.