Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Akira Sakata, Chikamorachi, Masahiko Satoh
‹Proton Pump›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułProton Pump
Wykonawca / KompozytorAkira Sakata, Chikamorachi, Masahiko Satoh
Data wydania2 lutego 2018
Wydawca Family Vineyard
NośnikCD
Czas trwania43:51
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Akira Sakata, Masahiko Satoh, Darin Gray, Chris Corsano
Utwory
CD1
1) Proton Pump13:56
2) Bullet Apoptosis08:01
3) Chemiosmotic Coupling of Acorn16:11
4) Voyage of Eukaryote05:43
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Pearl Harbor i Hiroszima, czyli jak zasypywać podziały

Esensja.pl
Esensja.pl
Japoński saksofonista Akira Sakata, choć miał zaledwie pół roku, gdy bomba atomowa zniszczyła Hiroszimę, nieopodal której wówczas mieszkał, nie żywi niechęci wobec Amerykanów. Chętnie z nimi współpracuje, czego dowodem „Proton Pump” – kolejna, szósta już, płyta zarejestrowana w kooperacji z duetem Chikamorachi, który tworzą Darin Gray i Chris Corsano.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Pearl Harbor i Hiroszima, czyli jak zasypywać podziały

Japoński saksofonista Akira Sakata, choć miał zaledwie pół roku, gdy bomba atomowa zniszczyła Hiroszimę, nieopodal której wówczas mieszkał, nie żywi niechęci wobec Amerykanów. Chętnie z nimi współpracuje, czego dowodem „Proton Pump” – kolejna, szósta już, płyta zarejestrowana w kooperacji z duetem Chikamorachi, który tworzą Darin Gray i Chris Corsano.

Akira Sakata, Chikamorachi, Masahiko Satoh
‹Proton Pump›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułProton Pump
Wykonawca / KompozytorAkira Sakata, Chikamorachi, Masahiko Satoh
Data wydania2 lutego 2018
Wydawca Family Vineyard
NośnikCD
Czas trwania43:51
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Akira Sakata, Masahiko Satoh, Darin Gray, Chris Corsano
Utwory
CD1
1) Proton Pump13:56
2) Bullet Apoptosis08:01
3) Chemiosmotic Coupling of Acorn16:11
4) Voyage of Eukaryote05:43
Wyszukaj / Kup
Akira Sakata, urodzony w portowym mieście Kure, mimo siedemdziesięciu trzech lat na karku, jest jednym z najaktywniejszych japońskich artystów freejazzowych. Jego dyskografia liczy już w sumie kilkadziesiąt albumów, które publikuje nadzwyczaj regularnie bądź to pod własnym nazwiskiem („The Cliff of Time”, „15.01.14”), bądź pod szyldem Arashi („Semikujira”, „Trost Live Series”). Płyty solowe nagrywa oczywiście w przeróżnych konstelacjach, nierzadko, co może zaskakiwać, biorąc pod uwagę wojenne losy jego rodziny, z muzykami pochodzącymi ze Stanów Zjednoczonych. Współpracę z kontrabasistą Darinem Grayem i perkusistą Chrisem Corsano nawiązał w połowie poprzedniej dekady, a stało się to za sprawą eksgitarzysty Sonic Youth Jima O’Rourke’a, który ściągnął ich do studia – jako swoją sekcję rytmiczną – przy okazji nagrywania krążka „Tetrodotoxin” (2005). Rok później natomiast w tym samym składzie, czyli jako kwartet, zarejestrowali „Explosion” (2006).
Sakata był tak bardzo zadowolony z kooperacji z młodszymi od siebie o ponad pokolenie Amerykanami, że zaczął sięgać po nich także wtedy, gdy w studiu nie pojawiał się O’Rourke. Stało się to mniej więcej w tym samym czasie, gdy Gray i Corsano zaczęli do wspólnych występów i nagrań używać już na stałe nazwy Chikamorachi. Od 2009 roku wydali razem sześć krążków: „Friendly Pants” (2009), „And That’s the Story of Jazz” (2011), „Live at Hungry Brain” (2011), „Sora Wo Tobu!” (2012), „Flying Basket” (2015) oraz „Proton Pump”. Ten ostatni ujrzał światło dzienne nieco ponad dwa miesiące temu, 2 lutego, a stało się to za sprawą działającej w Indianapolis wytwórni Family Vineyard. Płyta ta jest zapisem koncertu, jaki kwartet zagrał w październiku 2015 roku w tokijskim klubie jazzowym Pit Inn. Właśnie, „kwartet”! Obok Sakaty, Graya i Corsano na scenie pojawił się bowiem jeszcze czwarty muzyk – nie mniej słynny od samego lidera projektu. To japoński pianista Masahiko Satoh (rocznik 1941), którego – jeśli chodzi o dokonania – można postawić w jednym rzędzie z takimi tuzami (free)jazzowego fortepianu, jak Sun Ra, McCoy Turner, Chick Corea czy zmarły przed tygodniem Cecil Taylor.
Koncert w Tokio był, jak można sądzić, występem jak najbardziej typowym dla Akiry, Darina i Chrisa – z tą jedną różnicą, że wzbogacony został o improwizacje fortepianowe. Improwizacje, dodajmy, które odgrywają bardzo istotną rolę od pierwszego do ostatniego utworu na albumie. Pierwszy fragment zatytułowano „Proton Pump” (i dał on tytuł również całemu wydawnictwu). Krótki wstęp należy tutaj do grającego na saksofonie altowym Sakaty; szybko jednak dołącza do niego Satoh, nieco później natomiast sekcja rytmiczna, której pojawienie się jest automatycznie sygnałem do wszczęcia dialogu klawiszowo-dęciakowego. Obaj instrumentaliści dywagują sobie z wielkim zaangażowaniem, nie stroniąc przy tym od mocniejszych akcentów. Poza tym znajduje się tu też miejsca dla popisów solowych obu Japończyków, które wieńczy dynamiczna improwizacja całego zespołu. Tak, jak kończy się „Proton Pump”, tak się zaczyna „Bullet Apoptosis” – od energetycznego free jazzu.
Utwór numer dwa brzmi wprawdzie nieco subtelniej, ale głównie z tego powodu, że Akira odłożył na bok saksofon i sięgnął po klarnet. Bo Satoh poczyna sobie tak samo bezpretensjonalnie, jak wcześniej. Za wartość dodaną uznać można natomiast niecodzienny szalony dialog fortepianu z perkusją, któremu Sakata i Gray przez kilka minut przysłuchują się w absolutnym milczeniu. Kiedy obaj – symbolicznie i dosłownie – wracają do gry (tym razem Akira na saksofonie), starają się za wszelką cenę dotrzymać tempa wyznaczonego przez Corsano, czego efektem jest kolejne czadowe zakończenie. Po tak potężnej, w sumie ponad dwudziestominutowej, porcji niepohamowanych improwizacji nadchodzi wreszcie moment, w którym cała czwórka może trochę odetchnąć. „Chemiosmotic Coupling of Acorn” zaczyna się od wokalizy Sakaty (to również stały element jego koncertów) na tle rozbudowanych, zagęszczających rytm perkusjonaliów, za które odpowiadają Akira i Darin. Przez kilka kolejnych minut Japończyk wyczynia z głosem przedziwne rzeczy, traktując go jak kolejny instrument.
Jeżeli uznamy, że celem Sakaty było wywołanie tym sposobem w słuchaczu uczucia niepokoju, można uznać, że został on osiągnięty. Wprowadziwszy go zaś w stan nerwowego rozedrgania, Japończyk – oczywiście wraz z kompanami – decyduje się na zadanie ostatecznego ciosu. O ile finisze poprzednich dwóch utworów można było uznać za miażdżące, na określenie zakończenia „Chemiosmotic Coupling of Acorn” brakuje słów. Konsekwencja tego wyładowania może być tylko jedna – cisza po burzy. Akira też musi wziąć kilka głębszych wdechów, dlatego też otwarcie „Voyage of Eukaryote” należy do sekcji rytmicznej i pianisty. Z czasem jednak muzycy nie tyle podkręcają tempo, co grają z większą mocą i zaangażowaniem. Podłączający się pod nich Sakata stara się wkomponować w narzuconą narrację, co prowadzi go do prawdziwie majestatycznej partii solowej saksofonu. Z miejsca przed oczyma stają „ojcowie chrzestni” współczesnego jazzu, którzy – jak John Coltrane, Ornette Coleman czy Albert Ayler – kładli przed półwieczem podwaliny pod jego improwizowaną formę. Sakata, choć wciąż (i oby jak najdłużej) żyjący, dostojnie staje obok nich.
koniec
12 kwietnia 2018
Skład:
Akira Sakata – saksofon altowy, klarnet, głos, instrumenty perkusyjne
Masahiko Satoh – fortepian
CHIKAMORACHI:
Darin Gray – kontrabas, instrumenty perkusyjne
Chris Corsano – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Czerwień widzę! Na jedno oko…
Sebastian Chosiński

12 VII 2018

Przestańmy narzekać na polską muzykę! Bo tak naprawdę wcale nie mamy czego się wstydzić. Należy tylko sięgnąć głębiej, trochę poskrobać, zejść do podziemi. Bo właśnie tam znaleźć można to, co najwartościowsze. Jak na przykład gdyński kwartet Lonker See, który w tym roku wydał album śmiało mogący stawać w szranki z najwybitniejszymi dziełami europejskiego i światowego free-jazzu i post-rocka. Ciekawi jesteście tytułu tego wydawnictwa? „One Eye Sees Red”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Mrok i melancholia, wściekłość i zaduma
Sebastian Chosiński

10 VII 2018

Dwóch Norwegów, dwoje Szwedów i na dokładkę Amerykanin – tak niecodzienne towarzystwo zwarło szeregi, aby pod szyldem The End nagrać jedną z najciekawszych płyt jazzrockowych pierwszego półrocza (choć czasowo załapali się w ostatniej chwili). Album „Svårmod och vemod är värdesinnen” jest tym oryginalniejszy, że inspiracją do jego powstania była poezja szwedzkiego noblisty Harry’ego Martinsona.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Elegia o tych, co szukają, i… powracają
Sebastian Chosiński

5 VII 2018

Nazwy Jaga Jazzist, Shining czy Elephant9 zapewne nie są obce żadnemu wielbicielowi awangardowej muzyki skandynawskiej. Muzyki łączącej elementy jazzu, metalu i rocka progresywnego. Jeśli są tacy również wśród Was, powinniście zainteresować się jeszcze jedną grupą rodem z Oslo – Chrome Hill, której współtwórcą był Jørgen Munkeby i w której do dzisiaj gra na perkusji Torstein Lofthus. Właśnie wydała ona trzecią płytę długogrającą – „The Explorer”.

więcej »

Polecamy

Urodzony by być Muppetem

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Urodzony by być Muppetem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punkowe Kocmołuchy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Muzykoterapia na narodowe traumy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z Kuśki wzięte
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.