Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2018
w Esensji w Esensjopedii

Toundra
‹Vortex›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVortex
Wykonawca / KompozytorToundra
Data wydania27 kwietnia 2018
Wydawca Inside Out Music
NośnikCD
Czas trwania43:22
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Esteban Girón, David „Macón” Paños, Alberto Tocados, Álex Pérez
Utwory
CD1
1) Intro Vortex01:30
2) Cobra06:31
3) Tuareg08:15
4) Cartavio02:16
5) Kingston Falls04:16
6) Mojave11:11
7) Roy Neary02:04
8) Cruce Oeste07:21
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: W pustynnym wirze Kalifornii

Esensja.pl
Esensja.pl
Wsłuchując się w kolejny album formacji o swojsko brzmiącej nazwie Toundra, trudno uwierzyć, że ten grający niemal dosłownie mrożącą krew w żyłach muzykę kwartet pochodzi ze słonecznej Hiszpanii. Ale nie sposób określić tego mianem przypadku, skoro madrytczycy nagrali już piątą płytę utrzymaną w tej samej postrockowej i postmetalowej stylistyce. Czy zatem warto sięgnąć po „Vortex”? Zdecydowanie, bo to, jak dotąd, najdojrzalsze wydawnictwo mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: W pustynnym wirze Kalifornii

Wsłuchując się w kolejny album formacji o swojsko brzmiącej nazwie Toundra, trudno uwierzyć, że ten grający niemal dosłownie mrożącą krew w żyłach muzykę kwartet pochodzi ze słonecznej Hiszpanii. Ale nie sposób określić tego mianem przypadku, skoro madrytczycy nagrali już piątą płytę utrzymaną w tej samej postrockowej i postmetalowej stylistyce. Czy zatem warto sięgnąć po „Vortex”? Zdecydowanie, bo to, jak dotąd, najdojrzalsze wydawnictwo mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego.

Toundra
‹Vortex›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVortex
Wykonawca / KompozytorToundra
Data wydania27 kwietnia 2018
Wydawca Inside Out Music
NośnikCD
Czas trwania43:22
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Esteban Girón, David „Macón” Paños, Alberto Tocados, Álex Pérez
Utwory
CD1
1) Intro Vortex01:30
2) Cobra06:31
3) Tuareg08:15
4) Cartavio02:16
5) Kingston Falls04:16
6) Mojave11:11
7) Roy Neary02:04
8) Cruce Oeste07:21
Wyszukaj / Kup
Wprawdzie to w ubiegłym roku Toundra obchodziła dziesięciolecie istnienia, ale z pełnym wykopem uczciła je dopiero w tym, publikując piąty w swej dyskografii album – „Vortex”. Ktoś zakrzyknie: „Zaraz, zaraz! Przecież w 2017 roku muzycy z Madrytu także wydali płytę z premierowym materiałem!” Owszem, tyle że opublikowali ją pod innym szyldem. Zresztą nie bez powodu – „Para quienes aún viven”, sygnowana nazwą Exquirla, zawierała muzykę bardzo daleką od tego, co publikowali wcześniej. Dość powiedzieć, że nagrali ją z towarzyszeniem znanego pieśniarza flamenco Niño De Elche (a właściwie: Francisco Contrerasa Moliny). I co? I też świetnie brzmiała, oferując słuchaczom zarówno rockowego kopa, jak i taneczną melodyjność muzyki andaluzyjskich Romów.
Wróćmy jednak do głównego nurtu działalności zespołu, który powstał w 2007 roku z połączenia dwóch madryckich formacji hardcore’owo-punkowych – Ten Minute Man oraz Nacen de las Cenilas. Do 2015 roku nie nadawali tytułów kolejnym albumom („Toundra”, 2008; „II”, 2010; „III”, 2012; „IV”, 2015). Dlaczego teraz nagle zmienili zdanie? Prawdopodobnie należy łączyć to z faktem podpisania nowego kontraktu płytowego. „Vortex” ujrzał bowiem światło dzienne nakładem niezależnej niemieckiej wytwórni Inside Out Music (mającej siedzibę w westfalskim miasteczku Kleve), „spokrewnionej” jednak z dużo bardziej znanym Century Media. Skład zespołu, w jakim zarejestrowano materiał, nie różnił się od tego z poprzedniego albumu, co oznacza, że w sesji udział wzięli: gitarzyści Esteban Girón (Jiménez) i David „Macón” Paños (López), basista Alberto Tocados oraz perkusista Álex Pérez. Girón dodatkowo zagrał też na fortepianie, Tocados na syntezatorach, a Pérez nauczył się – jeśli oczywiście nie umiał już wcześniej – programować automat perkusyjny.
Muzyka postrockowa (czy postmetalowa) kojarzy się głównie z monotonnie powtarzanymi motywami gitarowymi i konsekwentnie budowaną przez całą grupę ścianą dźwięku. I to wszystko, bez najmniejszych wątpliwości, usłyszymy w dokonaniach Hiszpanów. Ale też – z drugiej strony – robią oni wiele, aby swoją muzykę uatrakcyjnić. Stąd chociażby obecność instrumentów klawiszowych, które, choć pojawiają się jedynie na drugim, a niekiedy nawet trzecim planie, to jednak wydatnie wzbogacają brzmienie. Przejdźmy zatem do zawartości krążka. „Intro Vortex” to krótkie, gitarowe wprowadzenie do całości, coś jak – w literaturze bądź filmie – zawiązanie akcji, podkreślenie tego, czego możemy spodziewać się w dalszym ciągu. Świetna obietnica, która – co najważniejsze – zostaje spełniona. I to już przy drugim numerze! „Cobra” od pierwszych sekund niemal wgniata w podłogę. Hiszpanie grają z wielką mocą i rozmachem, ale jednocześnie – jedno, jak widać i słychać, nie wyklucza drugiego – udaje im się przez cały czas zachować nostalgiczny klimat i nie zagubić gdzieś po drodze pięknej melodii.
„Cobra” płynnie przechodzi w „Tuarega”, chociaż przy okazji Girón, Paños i ich dwaj kompani nieznacznie zmieniają formę narracji, zwalniając tempo. Szybko okazuje się jednak, że to tylko chwila wytchnienia, kilkadziesiąt sekund później wyprowadzają bowiem kolejne potężne uderzenie. Całość utworu budują na partiach gitary: czy to grających solo (sic! w post-rocku definiowanym przez Toundrę mogą pojawić się solówki), czy też w duecie. Niespodzianką może być jednak dołączający do nich fortepian, którego akustyczne brzmienie zostaje idealnie wkomponowane w opowieść monotonnie snutą przez Estebana i Davida. Dwuminutowe nostalgiczne „Cartavio” pełni funkcję podobną do „Intro Vortex” – otwiera drugi rozdział historii, którego właściwa część zaczyna się od przebojowego – to kolejne zaskoczenie – „Kingston Falls”. Przy czym tę „przebojowość” należy rozumieć trochę inaczej niż zazwyczaj. Decyduje o niej przede wszystkim obecność kolejnego pięknego motywu gitarowego (trzeba przyznać, że Hiszpanie mają do nich głowę).
Najmocniejszym punktem albumu jest jedenastominutowy, składający się z trzech osobnych opowieści, „Mojave”. Podróż na kalifornijską pustynię zaczyna się niemal ambientowo – od transowych syntezatorów i jednostajnego rytmu automatu perkusyjnego, z czasem jednak nabiera i mocy, i rozmachu, docierając aż do postmetalowego finału. Kolejna (trzecia już) miniatura – „Roy Neary” – ma za zadanie wyciszyć emocje, ale wspominając o niej nie można zapomnieć o niepokojących dźwiękach syntezatorów, które z kolei zapowiadają to, co zespół serwuje w wieńczącym całość „Cruce Oeste”. To najbardziej senny (choć wcale nie nudny) fragment płyty. Girón i Paños skupiają się w nim nie na podkręcaniu tempa czy podbijaniu poziomu energii, lecz zagęszczaniu faktury utworu. Mniej odpornych może to doprowadzić na skraj załamania nerwowego; zaprawionych w bojach natomiast przyprawi niemal o ekstazę. Nie ma wątpliwości, że „Vortex” („Wir”) to najlepsze wydawnictwo madrytczyków, które poziomem trudno będzie im w przyszłości przebić. Ale wierzę w nich. I trzymam kciuki!
koniec
1 maja 2018
Skład:
Esteban Girón – gitara elektryczna, fortepian
David „Macón” Paños – gitara elektryczna
Alberto Tocados – gitara basowa, syntezatory
Álex Pérez – perkusja, automat perkusyjny

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Pod wulkanem
Sebastian Chosiński

20 IX 2018

Osiemnaścioro muzyków wzięło udział w nagraniu najnowszej płyty szwedzkiego projektu Our Solar System. To rodzaj artystycznej komuny, od jakich roiło się w latach 70. ubiegłego wieku w zachodnich Niemczech i Skandynawii. Jak widać, na północy kontynentu tradycja ta jeszcze nie wygasła. I dobrze, bo dzięki temu wciąż mogą powstawać tak ekscytujące płyty, jak „Origins”.

więcej »

Krótko o muzyce: Eklektycznie i nieszczególnie świeżo
Sebastian Chosiński

11 IX 2018

Przyznam, że rozwikłanie wszystkich zawiłości w dziejach warszawskiej formacji Jamun wydaje się wręcz niemożliwe. Potrzebny byłby do tego znakomity detektyw, na dodatek z historycznymi ciągotkami.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Jazz wśród hut i stalowni
Sebastian Chosiński

30 VIII 2018

W świecie free jazzu nikogo nie dziwią międzynarodowe kooperacje i okazjonalne składy, które zbierają się niekiedy nawet na jeden występ, względnie na jedną trasę koncertową. Niektóre z nich z czasem stają się regularnie działającymi zespołami. Czy taki los czeka trio złożone z Amerykanina Joego McPhee, Brytyjczyka Johna Edwardsa i Niemca Klausa Kug(e)la – trudno stwierdzić w tej chwili. Na razie mamy w ręku ich pierwszy wspólny album – „Journey to Parazzar” – i powinniśmy się z tego faktu (...)

więcej »

Polecamy

Zacznijmy od „gis”

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Zacznijmy od „gis”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czołowy przedstawiciel wieś punku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Maaammaaa Juhuuu!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Taki biały kożuszek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Idziemy z kraju, gdzie lód i śnieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostre hejka!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 wspominkowych coverów Maanamu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Powinnaś być szczęśliwa, Kylie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Na polanie Stokrotka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zamienię szyszynkę na szyszkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.