Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

The Thing
‹Again›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAgain
Wykonawca / KompozytorThe Thing
Data wydania18 maja 2018
Wydawca The Thing Records
NośnikCD
Czas trwania38:58
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mats Gustafsson, Ingebrigt Håker Flaten, Paal Nilssen-Love, Joe McPhee
Utwory
CD1
1) Sur Face21:07
2) Decision in Paradise08:40
3) Vicky Di09:11
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Stara forma, nowa treść
[The Thing „Again” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mats Gustafsson ani na moment nie zwalnia tempa. W tym roku zaserwował już swoim wielbicielom między innymi nową płytę tria Fire!, a kilka miesięcy później światło dzienne ujrzał premierowy materiał innej jego formacji – The Thing. I chociaż na albumie „Again” nie usłyszymy niczego, czego szwedzko-norweski skład nie prezentował już wcześniej, to i tak nie powinno zabraknąć chętnych, by po raz kolejny wybrać się w muzyczną podróż z sympatycznymi Skandynawami…

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Stara forma, nowa treść
[The Thing „Again” - recenzja]

Mats Gustafsson ani na moment nie zwalnia tempa. W tym roku zaserwował już swoim wielbicielom między innymi nową płytę tria Fire!, a kilka miesięcy później światło dzienne ujrzał premierowy materiał innej jego formacji – The Thing. I chociaż na albumie „Again” nie usłyszymy niczego, czego szwedzko-norweski skład nie prezentował już wcześniej, to i tak nie powinno zabraknąć chętnych, by po raz kolejny wybrać się w muzyczną podróż z sympatycznymi Skandynawami…

The Thing
‹Again›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAgain
Wykonawca / KompozytorThe Thing
Data wydania18 maja 2018
Wydawca The Thing Records
NośnikCD
Czas trwania38:58
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mats Gustafsson, Ingebrigt Håker Flaten, Paal Nilssen-Love, Joe McPhee
Utwory
CD1
1) Sur Face21:07
2) Decision in Paradise08:40
3) Vicky Di09:11
Wyszukaj / Kup
…chociaż muzyka prezentowana przez obie wspomniane we wstępie grupy Matsa Gustafssona wcale do najbardziej sympatycznych nie należy. Przeciwnie: to – mówiąc kolokwialnie – mocno bijący po głowie free jazz z elementami rocka i metalu. Nie będąc zaprawionym w boju, trzeba mieć naprawdę spore samozaparcie, aby wytrzymać dłuższe z nimi spotkanie. To twórczość dla śmiałków, którzy nie boją się ekstremalnych wyzwań ani ewentualnych spustoszeń w psychice. Mimo że Gustafsson jest urodzonym liderem, nie stroni również od grania stricte zespołowego, w ramach którego nierzadko musi podporządkowywać się regułom narzuconym przez innych bądź wypracowanym na drodze kompromisu artystycznego, jak na przykład w przypadku współpracy z formacjami Slobber Pup („Pole Axe”), Summit Quartet („Live in Sant’Anna Arresi”) czy wspomnianego już wcześniej Fire! i jego wersji rozbudowanej, to jest Fire! Orchestra („She Sleeps, She Sleeps”, „Ritual”, „The Hands”).
Jakie miejsce w dorobku Szweda zajmuje The Thing? Znaczące! Dość powiedzieć, że to ten zespół, pod szyldem którego Mats Gustafsson nagrał, jak dorąd, najwięcej albumów, bo już prawie dwadzieścia (na przestrzeni niespełna dwóch dekad). W ostatnim czasie nie ma praktycznie roku bez nowego materiału tria. Są to płyty realizowane samodzielnie, czyli w składzie trzyosobowym („Shake”), we współpracy z innymi grupami (nagrany do spółki z DKV Trio Kena Vandermarka „Collider”) bądź takie, na których The Thing w pewnym sensie przyjmują na siebie rolę grupy „akompaniującej” (vide koncertowy krążek „Baby Talk”, zarejestrowany z towarzyszeniem gitarzysty Jamesa Blooda Ulmera). Na „Again” także pojawił się człowiek z zewnątrz, choć doskonale Skandynawom znany – to grający w jednym utworze („Decision in Paradise”) na trąbce kieszonkowej legendarny czarnoskóry Amerykanin Joe McPhee, z którym panowie z The Thing pracowali już na początku swojej kariery („She Knows…”, 2001).
Sesja nagraniowa, której efektem stał się album „Again”, odbyła się 2 i 3 lipca ubiegłego roku w studiu Paradiso w Oslo. U boku Gustafssona pojawili się tam oczywiście ci sami od osiemnastu lat dwaj norwescy muzycy: (kontra)basista Ingebrigt Håker Flaten oraz perkusista Paal Nilssen-Love. I choćby z tego powodu nie należało liczyć na żadną stylistyczną rewolucję. O czym zresztą pośrednio informował również tytuł albumu, który wydany został – od 2013 roku to już w zasadzie tradycja – przez należącą do muzyków wytwórnię The Thing Records. Tym razem wyszła Skandynawom płyta krótka, mniej niż czterdziestominutowa, ale też nigdy nie przejawiali oni zamiłowania do produkcji ciągnących się w nieskończoność. Chociaż akurat otwierający „Again” utwór „Sur Face”, pod którym jako autor podpisany jest Gustafsson, mógłby świadczyć o czymś zupełnie odwrotnym. Równie dobrze da się go jednak postrzegać jak trzy kompozycje w jednym. Początek to klasyczne free, okraszone zadziornymi partiami saksofonów, jak i stanowiącymi łącznik pomiędzy nimi solówkami kontrabasu i perkusji.
Schemat jest za każdym razem taki sam: coraz szybsze tempo, narastające napięcie, w końcu przesilenie, po którym następuje wyciszenie i… nowe otwarcie. I tak dwa razy. Przy drugim podejściu Skandynawowie do free jazzu dorzucają elementy metalu (motoryczna sekcja rytmiczna) i rockowej psychodelii (hipnotyczny saksofon). Przy trzecim, jakby w uznaniu zasług dla słuchaczy, którzy przez poprzednich kilkanaście minut byli bezlitośnie „katowani” – ofiarowują im nawet zaskakująco melodyjny motyw saksofonu. A może tylko chcieli sami sobie udowodnić, że potrafią zagrać i w ten sposób?! Co potwierdzają na dodatek w drugim numerze. „Decision in Paradise” to kreatywna przeróbka kompozycji zmarłego przed piętnastoma laty amerykańskiego saksofonisty Franka Lowe’a (z tak samo zatytułowanego longplaya wydanego w 1985 roku). Początek, stonowany, przenosi nas w lata 60. i 70. XX wieku i – nie ma co ukrywać – jest to nadzwyczaj miłe doświadczenie. Zarówno Gustafsson, jak i zaproszony przez niego do współpracy Joe McPhee (sięgający tym razem po trąbkę kieszonkową) przez dłuższy czas prowadzą ze sobą bardzo kulturalny dialog. Ale…
…przychodzi wreszcie taki moment, kiedy obaj przypominają sobie o swoich freejazzowych korzeniach. Dzięki temu im bliżej końca, tym bardziej bezlitośnie traktują swoje instrumenty i uszy słuchaczy. Nikt jednak nie twierdził, że będzie łatwo! Album zamyka dziewięciominutowa kompozycja – jeśli w ogóle używanie takich określeń w kontekście muzyki improwizowanej jest właściwe – Ingebrigta Håkera Flatena „Vicky Di”. I znów (ach ten tytuł!) mamy do czynienia z free czystym jak łza – zrazu jeszcze dość chaotycznym, zanarchizowanym, z czasem coraz bardziej zazębiającym się i poukładanym. W pewnym momencie Ingebrigt, chcąc wzbogacić brzmienie, bierze nawet do ręki elektryczną gitarę basową i podłącza ją do efektu wywołującego sprzężenia. Ale ostatnie słowo i tak należy do Gustafssona! Bo to jego saksofon wieńczy dzieło. Jeśli znaliście wcześniejsze produkcje tria – włącznie z „Shake” sprzed trzech lat – niczym zaskoczeni nie będziecie, ale też Szwedowi i Norwegom wcale nie zależało na zaskakiwaniu kogokolwiek. Nagrali kolejny taki sam w formie album, tyle że wypełnili go nową treścią. I to wystarczy, by fani poczuli się usatysfakcjonowani.
koniec
22 maja 2018
Skład:
Mats Gustafsson – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Ingebrigt Håker Flaten – kontrabas, gitara basowa
Paal Nilssen-Love – perkusja, instrumenty perkusyjne
Gościnnie:
Joe McPhee – trąbka kieszonkowa (2)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Norwegowie w kosmosie
Sebastian Chosiński

18 VII 2019

17 lipca minęła kolejna – już pięćdziesiąta druga – rocznica śmierci amerykańskiego saksofonisty Johna Coltrane’a, jednego z najwybitniejszych artystów w historii jazzu improwizowanego. Gdy jednak słucha się takich albumów, jak tegoroczny „Mayhall’s Object” zespołu Instant Light Jørgena Mathisena, można odnieść wrażenie, że Coltrane wciąż żyje i ma się wyśmienicie.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uważajcie na to, co lata nad naszymi głowami
Sebastian Chosiński

16 VII 2019

Pięć lat! Tyle zajęło Norwegom podjęcie decyzji o wydaniu płyty. Co dziwi tym bardziej, że materiał mieli już gotowy w grudniu 2016 roku. Cóż, niezbadane są wyroki boskie i nie nam, maluczkim, oceniać, dlaczego kwartet Red Kite tak długo zwlekał z publikacją debiutanckiego albumu. Zwłaszcza że znalazła się na nim doskonała muzyka.

więcej »

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
Sebastian Chosiński

11 VII 2019

Jeśli lubicie się bać, a jednocześnie nie stronicie od awangardy i bliska Wam jest muzyka filmowa – mam dla Was idealną propozycję na letnie noce. To kolejna solowa płyta Johna Zorna z serii „The Hermetic Organ”, tym razem poświęcona twórczości klasyka amerykańskiej literatury grozy Edgara Allana Poego.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.