Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Scott (Dr. Space) Heller, Øresund Space Collective
‹Alien Planet Trip, Vol. 2: Gloomy Horizon›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlien Planet Trip, Vol. 2: Gloomy Horizon
Wykonawca / KompozytorScott (Dr. Space) Heller, Øresund Space Collective
Data wydania4 maja 2018
Wydawca Space Rock Productions
NośnikCD
Czas trwania39:20
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Scott (Dr. Space) Heller, Stefan Krey, Daniel Lars
Utwory
CD1
1) A New Beginning10:00
2) Boogie with Fidel08:45
3) The Dark Room Becomes Blue07:15
4) Alien Talk06:25
5) Lost in the Cave06:55
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Na tropie kosmicznych braci

Esensja.pl
Esensja.pl
Biorąc pod uwagę niezwykłą pracowitość Scotta Hellera i jego skłonności do wymyślania nowych szyldów, czasami trudno rozeznać się, jaka płyta wzbogaca dyskografię Øresund Space Collective, a jaka przynależy do dorobku innej grupy Amerykanina. W każdym razie „Gloomy Horizon” – zakwalifikowany jako druga część projektu Dr. Space’s Alien Planet Trip – uznany został za album solowy.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Na tropie kosmicznych braci

Biorąc pod uwagę niezwykłą pracowitość Scotta Hellera i jego skłonności do wymyślania nowych szyldów, czasami trudno rozeznać się, jaka płyta wzbogaca dyskografię Øresund Space Collective, a jaka przynależy do dorobku innej grupy Amerykanina. W każdym razie „Gloomy Horizon” – zakwalifikowany jako druga część projektu Dr. Space’s Alien Planet Trip – uznany został za album solowy.

Scott (Dr. Space) Heller, Øresund Space Collective
‹Alien Planet Trip, Vol. 2: Gloomy Horizon›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlien Planet Trip, Vol. 2: Gloomy Horizon
Wykonawca / KompozytorScott (Dr. Space) Heller, Øresund Space Collective
Data wydania4 maja 2018
Wydawca Space Rock Productions
NośnikCD
Czas trwania39:20
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Scott (Dr. Space) Heller, Stefan Krey, Daniel Lars
Utwory
CD1
1) A New Beginning10:00
2) Boogie with Fidel08:45
3) The Dark Room Becomes Blue07:15
4) Alien Talk06:25
5) Lost in the Cave06:55
Wyszukaj / Kup
…a skoro „Gloomy Horizon” jest częścią drugą projektu, oznacza to tyle, że musiała być również część pierwsza. O niej zresztą także pisaliśmy. Przed nieco ponad rokiem. Do nagrania „Dr. Space’s Alien Planet Trip, Vol. 1” (2017) ukrywający się pod pseudonimem Dr. Space Amerykanin Scott Heller, lider działającej w Kopenhadze psychodeliczno-progresywnej formacji Øresund Space Collective, zaprosił dwóch muzyków: duńskiego gitarzystę Nicklasa Sørensena (lidera spacerockowego tria Papir) oraz grającego na tym samym instrumencie swego rodaka Richarda Orlando (obaj panowie odpowiadali też za różnego rodzaju efekty elektroniczne). Album nie powalił może na kolana, ale na pewno mógł się spodobać wielbicielom psychodelii wymieszanej z rockiem elektronicznym i ambientem. Nic więc dziwnego, że od razu po zakończeniu sesji, a jeszcze przed wydaniem płyty, Heller zdecydował, że projekt będzie miał kontynuację.
Ciąg dalszy ujrzał światło dzienne czternaście miesięcy później. To nic zaskakującego. Dziwić tylko nieco mógł fakt, że skoro Scott był tak bardzo zadowolony ze współpracy z Nicklasem i Richardem, to dlaczego nie zaprosił ich na kolejną sesję. Zamiast nich skorzystał natomiast z usług zupełnie innych gitarzystów (sam oczywiście zagrał, tradycyjnie, na syntezatorach analogowych i zajął się programowaniem ścieżek perkusyjnych): Stefana Kreya (związanego między innymi ze stonerowymi grupami Blind Man Buff i Gas Giant oraz progresywnym Sumo Sun, który w latach 2008-2012 przewinął się również przez skład Øresund Space Collective) oraz Daniela Larsa – Amerykanina z Louisville w stanie Kolorado, który, chociaż występuje od prawie dwóch dekad, jeszcze nie zdołał wkroczyć na artystyczne salony. Dotąd wszystkie wydawnictwa, jakie ma na koncie – zarówno solowe („Past to Present 2016”, 2016), jak i pod szyldem Long Gone („Beyond Time”, 2003) – publikował własnym sumptem. Może dzięki kooperacji z Hellerem jego kariera wreszcie nabierze rozpędu.
Dr. Space ma skłonności do gigantomanii. Trwające po czterdzieści minut utwory nie są na płytach ØSC niczym niezwykłym, a dwudziestominutowe to wręcz norma. Tym bardziej może więc dziwić, że chociaż na „Gloomy Horizon” trafiło aż pięć kompozycji, album ten nie przekracza czasowo czterdziestu minut. Czy w takim razie – biorąc pod uwagę, że jest to dzieło Scotta Hellera – można traktować je poważnie? Jak najbardziej. Bo zawarta na nim muzyka daleka jest od frywolności, a w wielu momentach zahacza wręcz o dark ambient. Głównym instrumentem są oczywiście syntezatory; gitary – solowe i basowa – pełnią tu jedynie funkcje służebne; rzadko dane im jest przebić się na plan pierwszy, najczęściej są głęboko schowane za partiami klawiszy. To nie błąd w produkcji czy masteringu, taki był po prostu od samego początku zamysł Dr. Space’a. Ale gdyby wyodrębnić tylko ich ścieżki i podbić głośność, okazałoby się, że mamy do czynienia ze wstawkami, które spokojnie wybroniłyby się w każdej grupie heavymetalowej.
Na początek płyty Heller wybrał dziesięciominutowy… „A New Beginning”. I należy to raczej traktować jako symbol, nie żart ze słuchaczy. Otwarcie jest ambientowo-elektroniczne z uparcie powtarzanym w tle motywem gitarowym (co z kolei może kojarzyć się z konwencją postrockową). Nawet kiedy Lars wybija się z tła, wciąż powtarza tę samą frazę. W tym czasie Krey wypełnia drugi plan. Tworząc gitarowe plamy dźwiękowe, wykonuje dokładnie to samo zadanie co syntezatory. „Boogie with Fidel” ma w sobie trochę znamionowanej tytułem przekorności. Wprawdzie nie należy spodziewać się po nim odpału w stylu ZZ Top, ale w porównaniu z innymi utworami Dr. Space’a da się tu wyłuskać dźwięki rodem z południa Stanów Zjednoczonych. Choć i tak elementem dominującym są ambientowe klawisze. Nie inaczej rzecz ma się z „The Dark Room Becomes Blue” – tyle że w tej improwizowanej kompozycji trio odważnie spogląda w mrok, a nastrój dopełnia dobiegająca z oddali metalowa partia gitary (ponownie grająca wciąż ten sam motyw). Ważne, że całość potrafi przyprawić o gęsią skórkę.
W „Alien Talk” zespół staje się trochę przyjaźniejszy wobec słuchacza. Długi syntezatorowy rozruch skrywa pod powierzchnią całkiem zgrabną i wirtuozerską solówkę gitary. Ale żeby się nią prawdziwie nacieszyć, trzeba by posiadać niezwykły dar – uważnego wsłuchiwania się w ścieżkę jednego tylko instrumentu. W każdym razie im bliżej końca, tym bardziej robi się progmetalowo. Choć oczywiście z dokonaniami Dream Theater czy Fates Warning Heller nie chce mieć zbyt wiele wspólnego. Płytę zamyka siedmiominutowy „Lost in the Cave”, w którym ambient miesza się ze space rockiem, a heavy metal wkracza na terytorium okupowane zazwyczaj przez rock elektroniczny (istotne jednak, że z tego amalgamatu nie rodzi się, wbrew pozorom, nic industrialnego). Finał zafundowany przez Hellera może natomiast spodobać się wielbicielom noise’u spod znaku odrobinę lżejszego gatunkowo Masamiego Akity, czyli Merzbowa. Syntezatorowe zgrzyty i świsty prowadzą słuchacza do mety, po przekroczeniu której pozostaje on mimo wszystko z pewnym uczuciem niedosytu. Który zresztą towarzyszył również „lekturze” poprzedniej odsłonie projektu. Pewnie dlatego, że to jednak nie jest ani Øresund Space Collective, ani Black Moon Circle, ani tym bardziej West, Space & Love.
koniec
9 sierpnia 2018
Skład:
Scott Heller (Dr. Space) – syntezatory analogowe, programowanie perkusji
Stefan Krey – gitara elektryczna, gitara basowa
Daniel Lars – gitara elektryczna

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ta „samba” nie jest dla wszystkich
Sebastian Chosiński

21 III 2019

Początek lipca ubiegłego roku był bardzo pracowitym okresem dla norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a. Dzień po dniu wystąpił z dwoma swoimi projektami na festiwalu w duńskim Roskilde. Drugiego dnia zaprezentował program zatytułowany „New Brazilian Funk”. I chociaż funku nie słychać tam za wiele, prawdą pozostaje, że trzech muzyków kwintetu pochodziło z kraju kawy i samby.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Żywy stąd nie wyjdzie nikt!
Sebastian Chosiński

19 III 2019

W ubiegłym roku free jazz pojawił się na legendarnym duńskim festiwalu rockowym w Roskilde. Dwa dni pod rząd występował na nim z dwoma różnymi projektami norweski perkusista Paal Nilssen-Love. Pierwszego dnia zaprezentował „japoński noise”, drugiego – „brazylijski funk”. Pół roku później oba występy doczekały się edycji płytowych. Dzisiaj – chronologicznie – pochylamy się nad albumem „New Japanese Noise”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Kosmita na aktywnej emeryturze
Sebastian Chosiński

14 III 2019

Krytycy muzyczni często zachwycają się kondycją muzyków The Rolling Stones bądź Paula McCartneya, którzy po ukończeniu siedemdziesiątki wciąż są aktywnymi artystami – wydają nowe płyty, nawet koncertują. Zapominają przy tym o kimś takim, jak Nik Turner. A tymczasem to właśnie były wokalista i saksofonista Hawkwind jest najstarszy z nich wszystkich. I właśnie opublikował kolejny niezły album spacerockowy – „The Final Frontier”.

więcej »

Polecamy

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.