Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 lutego 2019
w Esensji w Esensjopedii

Piotr Schmidt Quartet
‹Saxesful›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSaxesful
Wykonawca / KompozytorPiotr Schmidt Quartet
Data wydania1 września 2018
Wydawca SJRecords
NośnikCD
Czas trwania76:01
Gatunekjazz
EAN0591259606665
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Piotr Schmidt, Wojciech Niedziela, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk, Henryk Miśkiewicz, Jan Ptaszyn Wróblewski, Zbigniew Namysłowski, Maciej Sikała, Piotr Baron, Grzech Piotrowski, Adam Wendt
Utwory
CD1
1) Stella by Starlight12:07
2) Interlude02:19
3) You Don’t Know What Love Is09:06
4) Alice in Wonderland05:57
5) Central Park West09:04
6) Summertime07:33
7) Song for Tomasz06:52
8) What a Wonderful World13:31
9) Blue Monk09:29
Wyszukaj / Kup

Standardy, które nie chcą się zestarzeć

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Schmidt dba o swoich wielbicieli, regularnie dostarczając im nową muzykę. W przypadku najnowszego albumu artysty z Górnego Śląska mamy do czynienia – w siedmiu na dziewięć przypadkach – z autorskimi opracowaniami jazzowych standardów. O tyle nietypowymi, że do ich nagrania lider Kwartetu zaprosił siedmiu znakomitych polskich saksofonistów. Co w pełni usprawiedliwia (fonetycznie dwuznaczny) tytuł wydawnictwa – „Saxesful”.

Sebastian Chosiński

Standardy, które nie chcą się zestarzeć

Piotr Schmidt dba o swoich wielbicieli, regularnie dostarczając im nową muzykę. W przypadku najnowszego albumu artysty z Górnego Śląska mamy do czynienia – w siedmiu na dziewięć przypadkach – z autorskimi opracowaniami jazzowych standardów. O tyle nietypowymi, że do ich nagrania lider Kwartetu zaprosił siedmiu znakomitych polskich saksofonistów. Co w pełni usprawiedliwia (fonetycznie dwuznaczny) tytuł wydawnictwa – „Saxesful”.

Piotr Schmidt Quartet
‹Saxesful›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSaxesful
Wykonawca / KompozytorPiotr Schmidt Quartet
Data wydania1 września 2018
Wydawca SJRecords
NośnikCD
Czas trwania76:01
Gatunekjazz
EAN0591259606665
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Piotr Schmidt, Wojciech Niedziela, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk, Henryk Miśkiewicz, Jan Ptaszyn Wróblewski, Zbigniew Namysłowski, Maciej Sikała, Piotr Baron, Grzech Piotrowski, Adam Wendt
Utwory
CD1
1) Stella by Starlight12:07
2) Interlude02:19
3) You Don’t Know What Love Is09:06
4) Alice in Wonderland05:57
5) Central Park West09:04
6) Summertime07:33
7) Song for Tomasz06:52
8) What a Wonderful World13:31
9) Blue Monk09:29
Wyszukaj / Kup
Nie mam wątpliwości co do tego, że Piotr Schmidt musiał być w czasach szkoły podstawowej i średniej bardzo dobrym uczniem. Jednym z tych, których nie przerażało zakończenie wakacji i zbliżający się wielkimi krokami początek nowego roku szkolnego. Skąd ten wniosek? Ponieważ po raz kolejny na premierę swojej płyty wybrał bardzo charakterystyczny dzień – 1 września. Przed rokiem tego właśnie dnia do sprzedaży trafił nagrany w duecie z pianistą Wojciechem Niedzielą album „Dark Morning”, w tym natomiast – „Saxesful”, wspólny projekt Kwartetu Schmidta i siedmiu zaproszonych przez niego do udziału w sesji nagraniowej wybitnych polskich saksofonistów jazzowych. Znany i ceniony, choć wciąż jeszcze bardzo młody, trębacz nie ukrywa, że instrument skonstruowany w XIX wieku przez Belga Adolphe’a Saxa zawsze go fascynował. Że już we wczesnej młodości marzył o tym, by na nim grać. Przypadek sprawił, że ostatecznie wybrał trąbkę. Nie oznacza to jednak, że jego miłość do saksofonu przeminęła. Wręcz przeciwnie! Co dobitnie udowadnia jego najnowsza produkcja.
W czerwcu tego roku w studiu Tokarnia w podwarszawskim Nieporęcie Schmidt – oczywiście oprócz muzyków własnego Kwartetu – zgromadził największe gwiazdy rodzimego jazzu. Artystów z różnych pokoleń, których połączył jeden, ale za to znaczący wspólny mianownik – wszyscy grają na saksofonach (tenorowych bądź altowych). Same nazwiska przyprawiają o zawrót głowy: Henryk Miśkiewicz, Jan Ptaszyn Wróblewski, Zbigniew Namysłowski, Maciej Sikała, Piotr Baron, Grzech Piotrowski oraz Adam Wendt. A przecież i pozostali członkowie Kwartetu to muzycy o nadzwyczaj bogatym dorobku i wielkich osiągnięciach: pianista Wojciech Niedziela oraz sekcja rytmiczna w osobach kontrabasisty Macieja Garbowskiego i perkusisty Krzysztofa Gradziuka, którzy nie tylko stanowią fundament RGG Trio i The Owl, ale razem grali również w formacjach gitarzystów Daniela Popiałkiewicza i Francuza Ivanna Cruza, trębacza Piotra Damasiewicza czy saksofonisty Macieja Obary. Gradziuk swym talentem wspierał także poznańskiego trębacza Macieja Fortunę, a ze Schmidtem grał w Kwintecie, którego współliderem był pianista Michał Wierba.
Ta ostatnia wyliczanka służy głównie temu, by czytelnicy zdali sobie sprawę, z jak doświadczonym i przede wszystkim zgranym, idealnie rozumiejącym się kolektywem mieli do czynienia zaproszeni do wspólnej zabawy saksofoniści. Niczym nie ryzykowali. Nawet wchodząc do studia „z marszu”, mogli czuć się pewnie, gdyż za ich „plecami” znaleźli się specjaliści najwyższej klasy. A jaki repertuar zaproponował swoim gościom Piotr Schmidt? Mogłoby się wydawać, że poszedł na łatwiznę, sięgając po znane od lat jazzowe evergreeny, które zna doskonale każdy szanujący się muzyk. Nic bardziej mylnego! Wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku właśnie szczegóły mają największe znaczenie. Każdy z wybranych standardów został bowiem odczytany na nowo, wzbogacony o wpisujące się w jego stylistykę improwizacje. Każdy stał się tym samym swoistym hołdem – i dla ich twórców, i dla gości zaproszonych przez Schmidta. Jeżeli więc nawet w repertuarze pojawiają się kompozycje, które doskonale znacie – jak „Stella by Starlight”, „Summertime” czy „What a Wonderful World” – możecie być pewni, że ich wykonanie bardzo Was zaskoczy.
Otwierający album utwór „Stella by Starlight” to dzieło legendarnego hollywoodzkiego kompozytora Victora Younga, który jako nastolatek (w czasie pierwszej wojny światowej) uczył się gry na skrzypcach w warszawskim konserwatorium. Motyw ten stworzył w 1944 roku na potrzeby filmowego horroru Lewisa Allena „The Uninvited”, a sławnym na cały świat uczynił go kilkanaście lat później Miles Davis. Tym razem w Davisa wcielili się Schmidt i Henryk Miśkiewicz, czyniąc z tej urokliwej ballady prawdziwy majstersztyk. Aczkolwiek nie można zapominać też o roli, jaką odegrał (dosłownie!) Wojciech Niedziela – wszak to jego fortepianowa improwizacja, kontrastująca z partiami dęciaków, przydaje tej kompozycji mocy. „Interlude” to pierwszy z dwóch fragmentów nagranych jedynie w składzie czteroosobowym; stanowi on rodzaj delikatnego łącznika pomiędzy Youngiem a Gene’em de Paulem, spod ręki którego wyszła równie znana co „Stella by Starlight” piosenka „You Don’t Know What Love Is”. Ona również zaliczyła debiut na ekranie filmowym (w 1941 roku) – w obrazie Arthura Lubina „Keep ’Em Flying”, z duetem słynnych komików Bud Abbott i Lou Costello w rolach głównych. W opracowaniu Schmidta, którego wydatnie wspomógł Jan Ptaszyn Wróblewski, przemieniła się ona w przepiękny, nastrojowy bebopowy numer, z miejsca przywołujący na myśl zadymione piwniczne kluby jazzowe z lat 40. i 50., gdy na scenie pojawiali się artyści pokroju Charliego Parkera, a na widowni siedzieli nie do końca świadomi tego, co się wokół nich dzieje, pisarze z kręgu beat generation.
Z nieco innej bajki – ponownie w znaczeniu dosłownym – pochodzi natomiast skomponowany przez Sammy’ego Faina utwór „Alice in Wonderland” (1951), będący motywem tytułowym z disnejowskiej kreskówki opartej na legendarnej powieści Lewisa Carrolla. Więcej tu ciepła i optymizmu, prawdziwie bajkowego klimatu, świetnie wyczuwanego zresztą przez Zbigniewa Namysłowskiego. Choć gwoli ścisłości należy dodać, że nie brakuje również fragmentów klasycznie jazzowych, obecnych głównie w partii fortepianu. „Central Park West” to przeróbka numeru Johna Coltrane’a, który oryginalnie ukazał się na wydanej w 1964 roku płycie „Coltrane’s Sound”. To John hardbopowy, zadumany, niemal romantyczny, daleki od freejazzowych peregrynacji, którym coraz chętniej w tym czasie się oddawał. I tak właśnie zaprezentował go Kwartet Schmidta z towarzyszeniem Macieja Sikały, eksponując zwłaszcza te motywy, które świadczą o wielkiej wrażliwości kompozytora. Nie inaczej odczytano legendarne „Summertime” George’a Gershwina z opery „Porgy and Bess” (1935). Choć słyszalne są tu też istotne różnice w porównaniu z wcześniejszymi numerami. Znacznie gęstsza jest struktura utworu (zarówno za sprawą sekcji rytmicznej, jak i partii fortepianu); główny motyw służy natomiast przede wszystkim jako punkt wyjścia do improwizacji.
„Song for Tomasz” to drugi – po „Interlude” – utwór własny Kwartetu. Jak można domyślać się z tytułu, jego „adresatem” jest zmarły przed dwoma miesiącami Tomasz Stańko. Ale przecież legendarny trębacz żył jeszcze, gdy miała miejsce sesja do „Saxesful”. Być może więc jest to jedynie nadinterpretacja autora recenzji, spowodowana melancholijno-elegijnym charakterem kompozycji. Nie mniej wzruszeń wywołuje interpretacja słynnego „What a Wonderful World” z repertuaru Louisa Armstronga. Mimo upływu pięćdziesięciu lat od premiery, ta piękna pieśń – tu przedstawiona oczywiście w wersji instrumentalnej (z udziałem Grzecha Piotrowskiego) – urzeka nastrojem. Nawet jeśli nie wybrzmiewa charakterystyczny, zachrypnięty głos legendarnego wokalisty… Zamiast niego mamy rozbudowane solówki i improwizacje trąbki, saksofonu oraz fortepianu, któremu towarzyszą ciepłe, kojące dźwięki kontrabasu. Całość zamyka „Blue Monk” z repertuaru czarnoskórego pianisty Theloniousa Monka (z wydanego w 1952 roku albumu „Thelonious Monk Trio”), w którym z biegiem czasu na plan pierwszy wybijają się frazy bluesowe, podkreślane zarówno przez saksofon Adama Wendta, jak i stylowo grającą sekcję rytmiczną.
Podsumowując: „Saxesful” nie jest jedynie zbiorem ogranych do cna standardów, a więc płytą, jakich rocznie ukazują się na całym świecie setki, a może nawet tysiące. To zbiór, owszem, słynnych motywów, które stały się jednak tylko punktem wyjścia do stworzenia zupełnie nowej jakości. Wykorzystano je jako fundament, na którym zbudowano wersje stylistycznie bliskie oryginałom, ale wykraczające poza ich literalne odczytanie. Odniesiono się do nich z pietyzmem (a nawet czułością), ale nie na kolanach, pozwalając sobie na twórczą eksplikację. Mimo że zawarte na albumie utwory powstały na przestrzeni kilkudziesięciu lat, zespołowi (i jego gościom) udało się, dzięki aranżacyjnej konsekwencji, zachować gatunkową jednorodność. Największą radość, bez dwóch zdań, sprawia jednak na „Saxesful” możność obcowania z tyloma znakomitymi saksofonistami. Każdy z nich ma swój charakterystyczny i rozpoznawalny styl, którym nasycił przypisane mu przez lidera projektu kompozycje. W efekcie powstała płyta urzekająca pięknem, na której dystyngowana muzyka wcale nie przypomina „starej damy” z odchodzącej w przeszłość epoki. I w tym tkwi siła jazzu!
koniec
27 września 2018
Skład:
Piotr Schmidt – trąbka
Wojciech Niedziela – fortepian
Maciej Garbowski – kontrabas
Krzysztof Gradziuk – perkusja
Gościnnie:
Henryk Miśkiewicz – saksofon altowy (1)
Jan Ptaszyn Wróblewski – saksofon tenorowy (3)
Zbigniew Namysłowski – saksofon altowy (4)
Maciej Sikała – saksofon tenorowy (5)
Piotr Baron – saksofon tenorowy (6)
Grzech Piotrowski – saksofon tenorowy (8)
Adam Wendt – saksofon tenorowy (9)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Helsinki na Zachodnim Wybrzeżu Stanów
Sebastian Chosiński

14 II 2019

Fiński Superfjord to psychodeliczny projekt, któremu od początku istnienia patronuje dwóch muzyków: wokalista i gitarzysta Jussi Ristikaarto oraz perkusista i klawiszowiec Ilari Kivelä. We wrześniu ubiegłego roku zespół – tym razem powiększony do rozmiarów sekstetu (nie licząc gości) – opublikował drugi album długogrający zatytułowany „All Will Be Golden”. Choć po drodze trafiło się jeszcze kilka drobniejszych, równie interesujących, wydawnictw.

więcej »

W hołdzie Mistrzowi nad mistrze
Sebastian Chosiński

12 II 2019

Kiedy w czerwcu ubiegłego roku trębacz Piotr Schmidt przystępował – razem ze swoim Kwartetem – do rejestracji nowego albumu, zapewne nie przewidywał jeszcze, komu płyta będzie dedykowana. A przynajmniej, że będzie to hołd pośmiertny. Tymczasem w końcu lipca zmarł Tomasz Stańko – gigant światowego jazzu, muzyk, który inspirował dziesiątki artystów. I to właśnie on stał się odbiorcą tego muzycznego „trybutu”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: O kilka lat starsi i o klasę lepsi
Sebastian Chosiński

7 II 2019

Historię Deep Space Destructors można podzielić na dwa okresy: do 2015 roku, kiedy to zespół funkcjonował na marginesie show-biznesu, samemu sobie wydając płyty. I od 2016 roku, kiedy to podpisał kontrakt z wytwórnią Space Rock Productions i tym samym zawitał na spacerockowe „salony”. Dwa miesiące temu światło dzienne ujrzał drugi zarejestrowany dla niemieckiej firmy (a piąty w ogóle) album Finów – „Visions from the Void”.

więcej »

Polecamy

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

W hołdzie Mistrzowi nad mistrze
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

W hołdzie Mistrzowi nad mistrze
— Sebastian Chosiński

Kocica za „kratami”
— Sebastian Chosiński

Trzymajmy za niego kciuki!
— Sebastian Chosiński

Paryski słoń w składzie porcelany
— Sebastian Chosiński

Burszowie sprzed (ponad) stu lat
— Sebastian Chosiński

By nie pozostał po nim nawet powidok…
— Sebastian Chosiński

Wielkość i małość rodu Laurentów
— Sebastian Chosiński

Poznańska orkiestra jazzowa gra ponownie!
— Sebastian Chosiński

Pierwsza ofiara, druga zdrada
— Sebastian Chosiński

Nikt nie jest bez winy, ale czy wszyscy są winni?
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.