Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Møster!
‹States of Minds›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStates of Minds
Wykonawca / KompozytorMøster!
Data wydania31 sierpnia 2018
Wydawca Hubro Records
NośnikCD
Czas trwania82:34
Gatunekelektronika, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kjetil Møster, Hans Magnus Ryan, Nikolai Hængle Eilertsen, Kenneth Kapstad, Jørgen Træen
Utwory
CD1
1) Brainwave Entrainment20:11
2) Unhorsed by Chivalry09:37
3) Plate Sized Eyes01:04
4) Mystère03:34
5) Bow Shock05:05
CD2
1) Life Wobble22:22
2) Phantom Bandotron06:06
3) Sounds Like a Planet05:30
4) Mon Plaisir05:10
5) What a Flop Waking Up03:56
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Mroczne stany umysłów

Esensja.pl
Esensja.pl
Oj! A już się bałem, że sztandarowy projekt norweskiego saksofonisty Kjetila Møstera niepostrzeżenie przeszedł do historii. Prowadzony przez niego kwartet Møster! przez trzy lata bowiem nie dawał znaku życia. Na szczęście obawy okazały się płonne. Skandynawska supergrupa istnieje i ma się bardzo dobrze, co poświadcza najnowszy – dwupłytowy! – album „States of Minds”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Mroczne stany umysłów

Oj! A już się bałem, że sztandarowy projekt norweskiego saksofonisty Kjetila Møstera niepostrzeżenie przeszedł do historii. Prowadzony przez niego kwartet Møster! przez trzy lata bowiem nie dawał znaku życia. Na szczęście obawy okazały się płonne. Skandynawska supergrupa istnieje i ma się bardzo dobrze, co poświadcza najnowszy – dwupłytowy! – album „States of Minds”.

Møster!
‹States of Minds›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStates of Minds
Wykonawca / KompozytorMøster!
Data wydania31 sierpnia 2018
Wydawca Hubro Records
NośnikCD
Czas trwania82:34
Gatunekelektronika, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kjetil Møster, Hans Magnus Ryan, Nikolai Hængle Eilertsen, Kenneth Kapstad, Jørgen Træen
Utwory
CD1
1) Brainwave Entrainment20:11
2) Unhorsed by Chivalry09:37
3) Plate Sized Eyes01:04
4) Mystère03:34
5) Bow Shock05:05
CD2
1) Life Wobble22:22
2) Phantom Bandotron06:06
3) Sounds Like a Planet05:30
4) Mon Plaisir05:10
5) What a Flop Waking Up03:56
Wyszukaj / Kup
Pierwsze lata kariery formacji Møster! należały do nadzwyczaj mocnych. Nie tylko dlatego, że zespół grał ostrą muzykę będącą połączeniem free jazzu i psychodeliczno-progresywnego rocka, lecz także z tego powodu, że rozpieszczał swoich wielbicieli, co roku oddając w ich ręce fantastyczną płytę (za każdym razem publikowaną przez Hubro Records). Począwszy od koncertowego krążka „Edvard Lygre Møster” (2013), poprzez „Inner Earth” (2014), aż po „When You Cut Into the Present” (2015). A potem nastąpiła zdumiewająca i kompletnie niezrozumiała, ciągnąca się w nieskończoność – w sumie przez trzy lata – cisza. Wprawdzie można było szukać dla lidera kwartetu, saksofonisty Kjetila Møstera, przekonujących usprawiedliwień; wszak był zaangażowany w wiele pobocznych, intrygujących projektów, jak wspólne nagrania ze swoim przyjacielem, norweskim klawiszowcem Stålem Storløkkenem („Reflections in Cosmo”), z amerykańskim gitarzystą Jeffem Parkerem („Ran Do”), wreszcie ze szwedzkim saksofonistą Matsem Gustafssonem („Svårmod och vemod är värdesinnen”), ale to wciąż nie był należny ekwiwalent za brak nowego wydawnictwa Møster!
Aż w końcu w ostatnich tygodniach lata słowo stało się ciałem – do sklepów trafił album „States of Minds”. W porównaniu z poprzednimi nietypowy także z tego powodu, że składał się z dwóch krążków. W sumie ponad osiemdziesiąt minut muzyki. Nagranej w dwóch studiach w Bergen – Duper i Bergen Kjøtt – i w dwóch podejściach. Pierwsza sesja miała miejsce na przełomie października i listopada 2016, druga – w pierwszej połowie maja 2017 roku. W sumie mogły powstać z tego dwie osobne płyty (i wtedy krytycy, tacy jak ja, nie marudziliby z powodu długiego oczekiwania), a jednak artyści zdecydowali inaczej. Po dokładnej „lekturze” „States of Minds” przestaje to dziwić. Całość – bardzo jednorodna stylistycznie – prezentuje się bowiem jak instrumentalny concept-album, na dodatek różni się znacząco od wszystkich poprzednich wydawnictw zespołu. Nie jest od nich co prawda ani lepsza, ani gorsza, lecz po prostu inna. W niektórych miejscach tylko nieco inna, w niektórych – znacząco inna. I bardzo dobrze!
Od początku istnienia formacji, czyli od siedmiu lat, skład grupy nie uległ zmianie. Poza Kjetilem Møsterem grają w niej więc jeszcze: gitarzysta Hans Magnus Ryan (podpora Motorpsycho od 1989 roku), basista Nikolai Hængle Eilertsen (Elephant9) oraz perkusista Kenneth Kapstad (Grand General, który z Motorpsycho pożegnał się dwa lata temu). Na „States of Minds” w opisie pojawia się jednak także piąty muzyk: obsługujący syntezator modulowany i grający na gitarze hawajskiej Jørgen Træen. To nie jest nowa postać w historii zespołu; jest on związany z nim od lat. Jako realizator dźwięku, a niekiedy także spec od miksów i masteringu brał udział w powstaniu wszystkich albumów Møster!, po raz pierwszy jednak dorzucił swoje trzy grosze w roli instrumentalisty. Aż dziw, że dopiero teraz, bo przecież Træen doświadczenie ma ogromne; grał w swej karierze – trwającej od połowy lat 90. ubiegłego wieku – thrash metal (Slut Machine), noise (Der Brief, Golden Serenades), electro-pop (Kaptein Kaliber, House of Hiss), IDM (Toy), a nawet eksperymentalny jazz (zespół Steina Urheima). Wystarczająca rekomendacja, prawda?
Obie płyty tworzące „States of Minds” mają identyczną konstrukcję, dopasowaną również do tego, by bez uszczerbku można było opublikować je w formie krążków winylowych. W obu przypadkach więc strony A wypełnia jedna rozbudowana, trochę ponad dwudziestominutowa kompozycja, na stronach B natomiast znajdują się po cztery krótsze utwory. I nie ma większego znaczenia fakt, że drugie wydawnictwo jest o kilka minut dłuższe, różnica zaiste jest nieznaczna. Istotniejsze jest to, że na dziesięć kompozycji zaledwie dwie wyszły jedynie spod ręki lidera, pozostałe są dziełami albo wszystkich (czterech, a nawet pięciu) instrumentalistów, albo powstawały w duetach bądź triach. Także dzięki temu muzyka Møster! wyewoluowała, zmieniła swój stylistyczny kształt, implementując elementy noise’u, elektroniki, a nawet dark ambientu czy industrialu. Oczywiście bez odrywania się od swoich freejazzowych i psychodelicznych korzeni. Wszak to wciąż są ci sami muzycy. Może bardziej zakręceni, skłonni do eksperymentowania i wytyczania nowych szlaków (choć tego nigdy im nie brakowało), ale przecież nagle nie stali się zupełnie innymi ludźmi, nie odcięli pępowiny łączącej ich chociażby z „When You Cut Into the Present”.
Przyjrzyjmy się jednak zawartości obu wydawnictw. Pierwszą płytę otwiera monumentalny „Brainwave Entrainment”. Zespół rozkręca się tutaj bardzo wolno; przez pierwszych pięć minut trudno nawet orzec, w jaką stronę powędruje wyobraźnia muzyków. Ton nadaje pełna sprzężeń i szumów elektronika, przez którą stopniowo przebijają się partie perkusji i saksofonu. Wykluwa się z tego w końcu zadziorny funkowy groove podrasowany noise’ową gitarą i licznymi efektami. I gdy wydaje się, że w tym stylu Møster! popędzi aż do finału, następuje kolejny zwrot akcji – grupa zwalnia, tonuje dźwięki, skupia się na budowaniu niepokojącego nastroju. Kiedy dodatkowo rozlegają się dźwięki skrzypiec (zapewne za sprawą syntezatora Jørgena Træena), zespół mocno chwyta za gardło i ściska. I nie puszcza przez kilka kolejnych minut. Nie mniej emocji dostarcza niemal dziesięciominutowy „Unhorsed by Chivalry”. Choć to już nieco inna bajka – nieprawdopodobnie rozpędzona sekcja rytmiczna, przesterowana gitara, improwizujący na całego saksofon. To stary dobry Møster!, potrafiący swą energią dosłownie wbijać w fotel. Nic dziwnego, że po tak potężnym uderzeniu w króciutkim, kojącym nieco już skołatane nerwy „Plate Sized Eyes” głos zabierają jedynie Træen (gitara hawajska) i Ryan.
W „Mystère” grupa powoli wraca na wcześniejsze tory. Utwór zaczyna się wolno, ale z biegiem czasu rozkręca się coraz bardziej, by ostatecznie podążyć transowo-psychodelicznym szlakiem (z domieszką saksofonu). Jeszcze bardziej muzycy podkręcają tempo w „Bow Shock”, w którym obok zapętlonej partii gitary Hansa Magnusa (odpowiednio przy tym modulowanej) pojawia się mnóstwo dźwięków przetworzonych elektronicznie. Przy czym, co warto podkreślić, w żaden sposób nie zmiękczają one brzmienia. Album drugi ponownie otwiera utwór ponad dwudziestominutowy – „Life Wobble” (nie zdziwiłbym się, gdyby jego tytuł był rodzajem hołdu dla także niestroniącego od eksperymentów brytyjskiego multiinstrumentalisty Jah Wobble’a). Stylistycznie jednak niewiele ma on wspólnego z „Brainwave Entrainment”. Tu bowiem twórcy korzystają – przynajmniej na otwarcie – z zupełnie innych inspiracji: elektronika delikatnie „plumka”, saksofon odpowiednio wprowadza w romantyczny nastrój, a gitara swobodnie improwizuje (w southernowym stylu).
Dopiero później wszystko zaczyna się zmieniać. Najpierw mamy do czynienia z segmentem elektroniczno-eksperymentalnym, a następnie z jazzrockową eksplozją – zadziorną partią saksofonu i przeszywającą na wylot gitary. Kjetil i Hans Magnus chętnie zresztą ze sobą dialogują, przynajmniej do momentu, kiedy przyzwoitość nakazuje muzykom zakończyć utwór. Wtedy stopniowo „odpadają” kolejne instrumenty, aż do całkowitego wyciszenia. „Phantom Bandotron” brzmi bardziej optymistycznie, w czym największą zasługę ma lider, którego saksofon serwuje zaskakująco melodyjną, jak na ten album oczywiście, solówkę. Niepokój i mrok powracają w „Sounds Like a Planet”, któremu ton nadaje z kolei sprzężona, noise’owa gitara, z trudem przebijająca się przez elektroniczne zgiełki i szumy. W „Mon Plaisir” natomiast Ryan powraca do southernowych brzmień, na luzie grając dźwięki mogące kojarzyć się z bluesem czy country. Całość wydawnictwa zamyka krótki, ale treściwy, improwizowany „What a Flop Waking Up”. Zagęszczony rytm (Eilertsen i Kapstad mają naprawdę pełne ręce roboty) stanowi tu idealną bazę do kolejnego niepokojącego dialogu Møstera z Ryanem; swoje dorzuca też Træen, przetwarzając elektronicznie brzmienie instrumentów swoich przyjaciół.
Przypomnę: „States of Minds” to osiemdziesiąt minut muzyki (z „groszami”)! Ale muzyki, która nie nuży, nie sprawia, że w połowie mamy dosyć, że dochodzimy do wniosku: „Byłoby super, gdyby ten materiał odchudzić na przykład o połowę”. Jest tylko jeden warunek konieczny: trzeba mieć głowę otwartą na eksperymenty.
koniec
27 grudnia 2018
Skład:
Kjetil Møster – saksofon, klarnet, efekty elektroniczne, instrumenty perkusyjne, perkusja (9)
Hans Magnus Ryan – gitara elektryczna
Nikolai Hængle Eilertsen – gitara basowa, efekty elektroniczne
Kenneth Kapstad – perkusja
Gościnnie:
Jørgen Træen – syntezator modulowany, efekty elektroniczne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Kraina Wiecznej Psychodelii
Sebastian Chosiński

17 I 2019

Makoto Kawabata to tytan pracy. Muzyk, który nie odpuszcza i każdego roku nagrywa przynajmniej kilka płyt, zawsze trzymając wysoki poziom. W 2018 roku formacja, którą kieruje, czyli Acid Mothers Temple (z afiliacjami), opublikowała dziewięć albumów. Ostatnim chronologicznie jest „Sacred and Inviolable Phase Shift” – kolejne może nie arcydzielne, ale na pewno udane dzieło kwintetu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Powrót ludzi zwanych Pająkami
Sebastian Chosiński

15 I 2019

Mijają kolejne lata, a w przypadku norweskiego kwartetu Spidergawd nic – no dobrze, prawie nic – się nie zmienia. Ta sama wytwórnia, ten sam autor okładki, taka sama doskonała muzyka i identyczny, jak wszystkie poprzednie, tytuł płyty. Tyle że z dodaną aktualną rzymską cyferką – „V”. To jedna z tych produkcji, o których już wiadomo, że powinna znaleźć się w dziesiątce najlepszych, kiedy będziemy podsumowywać 2019 rok.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przerwane milczenie może stać się… platyną
Sebastian Chosiński

10 I 2019

Po paru latach pełnego niepokoju oczekiwania chciałoby się wreszcie pełną piersią zakrzyknąć: Änglagård powrócił! Ale czy na pewno? I tak, i nie. Tak, bo na omawianej najnowszej płycie gra aż trzech muzyków tej legendarnej szwedzkiej formacji. Nie, ponieważ nie posłużyli się oni mile łechtającym uszy szyldem grupy. Przyjęli nową nazwę – All Traps On Earth. Lecz nagrany przez nich album „A Drop of Light” bez wątpienia ucieszy wszystkich wielbicieli Änglagård.

więcej »

Polecamy

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.