Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

SBB
‹Przebudzenie. Radio Sessions, Vol. 1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzebudzenie. Radio Sessions, Vol. 1
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania14 grudnia 2018
Wydawca GAD Records
NośnikWinyl
Czas trwania43:13
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
Winyl1
1) Marsz galerników05:30
2) Pater03:40
3) Przebudzenie11:45
4) Na ten czas22:20
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Posępne oblicze Śląska

Esensja.pl
Esensja.pl
To nie są nagrania, których fani SBB wcześniej nie znali. Po raz pierwszy opublikowano je dwanaście lat temu w boksie „Lost Tapes, Vol. 2”. Po raz pierwszy jednak ukazują się na krążku winylowym w czteropłytowej miniserii „Radio Sessions”, która – zgodnie z zapowiedzią wydawcy (GAD Records) – ma być kontynuowana do końca 2019 roku. trzy z czterech kompozycji na „Przebudzeniu” są o tyle interesujące, że wyszły nie spod ręki Józefa Skrzeka, ale perkusisty Jerzego Piotrowskiego.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Posępne oblicze Śląska

To nie są nagrania, których fani SBB wcześniej nie znali. Po raz pierwszy opublikowano je dwanaście lat temu w boksie „Lost Tapes, Vol. 2”. Po raz pierwszy jednak ukazują się na krążku winylowym w czteropłytowej miniserii „Radio Sessions”, która – zgodnie z zapowiedzią wydawcy (GAD Records) – ma być kontynuowana do końca 2019 roku. trzy z czterech kompozycji na „Przebudzeniu” są o tyle interesujące, że wyszły nie spod ręki Józefa Skrzeka, ale perkusisty Jerzego Piotrowskiego.

SBB
‹Przebudzenie. Radio Sessions, Vol. 1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzebudzenie. Radio Sessions, Vol. 1
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania14 grudnia 2018
Wydawca GAD Records
NośnikWinyl
Czas trwania43:13
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
Winyl1
1) Marsz galerników05:30
2) Pater03:40
3) Przebudzenie11:45
4) Na ten czas22:20
Wyszukaj / Kup
To wciąż jeszcze były początki SBB, a raczej jego drugiego wcielenia, które narodziło się po rozstaniu z Czesławem Niemenem jesienią 1973 roku. Grupa w tym czasie mnóstwo koncertowała, zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami (czego dowodzą wydawane po latach albumy z archiwaliami: „Live in Opole 1974. Rock przez cały rok”, „Live Jazz nad Odrą 1975”, „Karlstad 1975 Plus”, „Hofors 1975”); równie chętnie jednak, jak europejskie sceny, odwiedzała również studia, pozostawiając po sobie wiele godzin nagrań wykorzystywanych później kronikach filmowych oraz obrazach dokumentalnych i fabularnych. Wiele z nich przez długie lata pozostawało nieznanych. Poznaliśmy je dopiero w połowie pierwszej dekady XXI wieku dzięki opublikowanym przez Metal Minds Productions trzem kompaktowym boksom: „Anthology 1974-2004” (2004) oraz „Lost Tapes, Vol. 1” (2005) i „Lost Tapes, Vol. 2” (2006).
Minęła kolejna dekada i specjalizująca się w odkrywaniu muzycznych perełek sprzed lat firma GAD Records postanowiła sięgnąć po te kompozycje ponownie, tym razem publikując je w ekskluzywnych wersjach winylowych na czterech longplayach pod wspólnym tytułem „Radio Sessions”. Pierwsza odsłona miniserii – zatytułowana „Przebudzenie” – ujrzała światło dzienne w połowie grudnia ubiegłego roku. Trafiły na nią cztery utwory zrealizowane na zamówienie warszawskiej Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (WFDiF), ale zarejestrowane w studiu Polskiego Radia w Katowicach. Te konkretne powstały w trakcie dwóch sesji: w maju 1975 (wypełniająca całą stronę B suita „Na ten czas”) oraz w styczniu 1976 roku (trzy krótsze numery ze strony A). Jak to często bywa z podobnymi nagraniami, wzbudzają one ambiwalentne odczucia. Z jednej strony – to jednak jest SBB, co samo w sobie gwarantuje wysoki poziom, ale z drugiej – ponad cztery dekady temu trio nie zakładało, że materiał ten zostanie udostępniony słuchaczom na płycie.
Nie są to więc nagrania dopieszczone. Przeciwnie: brzmią surowo, często wydają się zaledwie szkicami, z których – jak z „Na ten czas” – dopiero później wykluły się bardziej dopracowane kompozycje. Muzycy tworząc je, mieli świadomość, że to materiał użytkowy. Ale to oczywiście w żadnym wypadku nie oznacza, że pozwolili sobie na chałturzenie. Nic z tych rzeczy! Trzeba jednak pamiętać, że następnie nie spędzali nad nimi długich godzin, poddając je miksowi i masteringowi spełniającemu zwyczajowe standardy wyznaczone przez SBB. Tym trzeba było zająć się po latach. Konstruując tracklistę „Przebudzenia” (i przy okazji trzech pozostałych albumów z serii), Michał Wilczyński – szef GAD-a – oraz Józef Skrzek, Anthimos Apostolis i Jerzy Piotrowski mieli do dyspozycji kilkadziesiąt utworów. Mogliby zamknąć oczy i „strzelać” w ciemno długopisem w sporządzoną na kartce papieru listę, a i tak wyszłoby z tego coś interesującego. Tak jednak na pewno się nie działo. Wydawnictwo sprawia bowiem wrażenie nie przypadkowej składanki, ale w pełni przemyślanego wyboru.
Wspólnym mianownikiem trzech utworów (z początku 1976 roku) wypełniających stronę A jest ich nominalny kompozytor, czyli perkusista SBB Jerzy Piotrowski (co, nie ukrywajmy, jest ewenementem w historii tria). Określenie „nominalny” nie ma na celu podważanie w jakikolwiek sposób wpływu „Kety” na ich powstanie, podkreśla jedynie improwizowany w dużym stopniu charakter tych kompozycji, którym Piotrowski wyznaczył zapewne jakieś ogólne ramy, poddając kolegom – rozwijane następnie przez nich (jak również przez siebie samego) – główne wątki. „Marsz galerników” ma bardzo niepokojący nastrój, na co – przynajmniej w pierwszych minutach – wpływa przede wszystkim Józef Skrzek (vide pulsujący bas, przejmująca wokaliza, a później jeszcze mierzący się ze sprzężoną gitarą „Lakisa” włoski syntezator Davolisint). W drugiej części klimat utworu nieco się zmienia; zespół podkręca tempo, a Anthimos serwuje znakomitą jazzrockową (z naciskiem jednak na rock) improwizację. Dopiero w finale schodzi na drugi plan, oddając pole dynamicznej sekcji rytmicznej. Najkrótszy w całym zestawie „Pater” ma też najprostszą konstrukcję; opiera się bowiem o ten sam zapętlony motyw, w którym lekko funkujący bas gra unisono z gitarą, a tło wypełnia syntezator. Jeśli coś ewoluuje, to partia perkusji – Piotrowski gra coraz gęściej, przydając tym samym utworowi mocy.
Tytułowe „Przebudzenie” to w zasadzie (niemal dwunastominutowa) minisuita. Introdukcja jest trochę industrialna, oparta na gitarowych i syntezatorowych sprzężeniach, zgrzytach i pogłosach. Po wyciszeniu wykluwa się z niej fragment awangardowy – ze wspieraną przez fortepian Skrzeka pełną pogłosów gitarą Apostolisa i Józefem grającym na basie… smyczkiem. „Keta” dopiero w połowie daje znać, że jest, żyje i ma się całkiem nieźle. Od tego momentu utwór przeistacza się w klasyczną progresywną odmianę fusion. Coraz bardziej rozpędzona sekcja rytmiczna, wspomagana przez gitarę „Lakisa”, tworzy z kolei fundament dla improwizacji Skrzeka na syntezatorze. Aż do nagłego i niespodziewanego końca. Gdyby trio miało więcej czasu i – przede wszystkim – gdyby brało pod uwagę, że w przyszłości nagrania te mogą zostać wydane na płytach, zapewne pobawiłoby się nimi dłużej – rozwinęło je i pod względem kompozytorskim, i aranżacyjnym. Ale i tak utwory te cieszą uszy. Podobnie jak pozostałe numery „Kety”, jakie trafiły w 2006 roku na „Lost Tapes, Vol. 2”.
Ponad dwudziestodwuminutowe „Na ten czas” to już dzieło całego tria, również powstałe w czasie zbiorowej improwizacji. Co ciekawe, sesja ta miała miejsce w maju 1975 roku, a więc w okolicach słynnego tournee po Szwecji, podczas którego grupa grała wspomniane już wcześniej koncerty w Karlstad, Kolbäck, Sundsvall oraz Hofors. Początek jest eksperymentalny, znaczony różnymi dziwnymi dźwiękami (w tym wokalizą Józefa) i grą Piotrowskiego na perkusjonalniach. Gdy już SBB rozkręca się na dobre, stery przejmuje „Lakis”, grając wirtuozerskie solo na gitarze. Może nie tak porywające, jak to w tytułowym utworze z „Mementa z banalnym tryptykiem” (1980), ale dające pojęcie o jego twórczych możliwościach. W dalszej części mamy do czynienia z fragmentami ostrzejszymi i delikatniejszymi na przemian, z przenikaniem się rockowej awangardy (mogącej kojarzyć się z czasami współpracy z Czesławem Niemenem) z progresem i psychodelią (vide przestery). Znajduje się tu też, co istotne, miejsce na solowy popis Piotrowskiego. A jakże! jemu się także należało.
Kolejne albumy serii będą pojawiać się w kilkumiesięcznych odstępach. Postaramy się nie przegapić ich pojawienia się na rynku. Wszak działające po dziś dzień SBB to najwspanialsza legenda polskiego rocka, którą wciąż możemy zobaczyć na żywo.
koniec
3 stycznia 2019
Skład:
Józef Skrzek – gitara basowa, fortepian, syntezator, głos
Apostolis Anthimos – gitara elektryczna
Jerzy Piotrowski – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

03 I 2019   23:40:17

"Motyw popołudniowy" jest piękny. "Impresje" silnie kojarzą mi się z grupą Camel ("Słodkie jak miód" też, ale trochę słabiej), a "Pater" z Pink Floyd. Nie żebym miał coś przeciwko :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Kraina Wiecznej Psychodelii
Sebastian Chosiński

17 I 2019

Makoto Kawabata to tytan pracy. Muzyk, który nie odpuszcza i każdego roku nagrywa przynajmniej kilka płyt, zawsze trzymając wysoki poziom. W 2018 roku formacja, którą kieruje, czyli Acid Mothers Temple (z afiliacjami), opublikowała dziewięć albumów. Ostatnim chronologicznie jest „Sacred and Inviolable Phase Shift” – kolejne może nie arcydzielne, ale na pewno udane dzieło kwintetu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Powrót ludzi zwanych Pająkami
Sebastian Chosiński

15 I 2019

Mijają kolejne lata, a w przypadku norweskiego kwartetu Spidergawd nic – no dobrze, prawie nic – się nie zmienia. Ta sama wytwórnia, ten sam autor okładki, taka sama doskonała muzyka i identyczny, jak wszystkie poprzednie, tytuł płyty. Tyle że z dodaną aktualną rzymską cyferką – „V”. To jedna z tych produkcji, o których już wiadomo, że powinna znaleźć się w dziesiątce najlepszych, kiedy będziemy podsumowywać 2019 rok.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przerwane milczenie może stać się… platyną
Sebastian Chosiński

10 I 2019

Po paru latach pełnego niepokoju oczekiwania chciałoby się wreszcie pełną piersią zakrzyknąć: Änglagård powrócił! Ale czy na pewno? I tak, i nie. Tak, bo na omawianej najnowszej płycie gra aż trzech muzyków tej legendarnej szwedzkiej formacji. Nie, ponieważ nie posłużyli się oni mile łechtającym uszy szyldem grupy. Przyjęli nową nazwę – All Traps On Earth. Lecz nagrany przez nich album „A Drop of Light” bez wątpienia ucieszy wszystkich wielbicieli Änglagård.

więcej »

Polecamy

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.