Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

SBB
‹Göttingen, Alte Ziegelei – 22.10.1977›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGöttingen, Alte Ziegelei – 22.10.1977
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania30 listopada 2018
Wydawca Universal Polska
NośnikCD
Czas trwania79:55
Gatunekrock
EAN0602577245039
Zobacz w
Kup wInBook.pl: 36,78 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
CD1
1) Ze słowem biegnę do ciebie – introdukcja04:17
2) Toczy się koło historii06:06
3) Wolność z nami – temat05:11
4) Światłowód04:40
5) W kołysce dłoni twych [Pretty Face]10:21
6) Follow My Dream – instrumental09:20
7) Follow Our Music – bass solo02:53
8) Odejście – finał02:02
9) Drums solo06:21
10) Freedom with Us07:35
11) Wołanie o brzęk szkła06:45
12) Coda08:24
13) I Want Somebody05:59
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Stara Cegielnia – nowa muzyka

Esensja.pl
Esensja.pl
W ubiegłym roku Universal wznowił kilka płyt SBB, które ukazały się przed mniej więcej dekadą w ograniczonym nakładzie. Wśród nich znalazło się miejsce dla koncertu z Getyngi, jaki polskie trio zagrało w październiku 1977 roku. był to moment największego wzlotu zespołu, gdy ich występy zamieniały się w kilkudziesięciominutowe progresywno-jazzowe misteria. Kto nie kupił tego albumu w 2004 lub 2005 roku – powinien teraz jak najszybciej nadrobić zaległość.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Stara Cegielnia – nowa muzyka

W ubiegłym roku Universal wznowił kilka płyt SBB, które ukazały się przed mniej więcej dekadą w ograniczonym nakładzie. Wśród nich znalazło się miejsce dla koncertu z Getyngi, jaki polskie trio zagrało w październiku 1977 roku. był to moment największego wzlotu zespołu, gdy ich występy zamieniały się w kilkudziesięciominutowe progresywno-jazzowe misteria. Kto nie kupił tego albumu w 2004 lub 2005 roku – powinien teraz jak najszybciej nadrobić zaległość.

SBB
‹Göttingen, Alte Ziegelei – 22.10.1977›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGöttingen, Alte Ziegelei – 22.10.1977
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania30 listopada 2018
Wydawca Universal Polska
NośnikCD
Czas trwania79:55
Gatunekrock
EAN0602577245039
Zobacz w
Kup wInBook.pl: 36,78 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
CD1
1) Ze słowem biegnę do ciebie – introdukcja04:17
2) Toczy się koło historii06:06
3) Wolność z nami – temat05:11
4) Światłowód04:40
5) W kołysce dłoni twych [Pretty Face]10:21
6) Follow My Dream – instrumental09:20
7) Follow Our Music – bass solo02:53
8) Odejście – finał02:02
9) Drums solo06:21
10) Freedom with Us07:35
11) Wołanie o brzęk szkła06:45
12) Coda08:24
13) I Want Somebody05:59
Wyszukaj / Kup
Kiedy jesienią 1973 roku – po dwóch latach owocnej współpracy – definitywnie rozeszły się drogi Czesława Niemena i muzyków dawnego Silesian Blues Band, mogło się wydawać, że oba „podmioty wykonawcze” znalazły się na zagrażających ich dalszej karierze artystycznej rozstajach. Na szczęście wszyscy szybko otrząsnęli się i z podniesionymi głowami wkroczyli na nowe szlaki. Wydrzycki nagrał „Niemen Aerolit” (1975) – jedną z najlepszych płyt w swoim bogatym dorobku, a Józef Skrzek, Apostolis Anthimos i Jerzy Piotrowski – już pod szyldem SBB (który Franciszek Walicki rozwijał jako Szukaj, Burz, Buduj) – ruszyli na podbój świata, zaczynając od publikacji koncertowego longplaya „SBB”. Z podbojem Polski poszło nadzwyczaj łatwo, czego dowodzi chociażby przyjęcie, z jakim trio spotkało się podczas festiwalu opolskiego w czerwcu 1974 roku. Jedenaście miesięcy później na kolana przed Polakami i Grekiem padła Szwecja. Tym sposobem zdobyty został pierwszy przyczółek na Zachodzie.
I chociaż Skandynawia była w latach 70. XX wieku niezwykle chłonnym, ale i twórczym rynkiem muzycznym, nie da się ukryć, że prawdziwe pieniądze i sława czekały w Republice Federalnej Niemiec. Tam SBB trafiło jesienią 1977 roku, podpisawszy wcześniej kontrakt na realizację albumu dla wytwórni Spiegelei. Sesja nagraniowa, której owocem stał się longplay „Follow My Dream”, odbyła się w listopadzie w Hanowerze, a poprzedziła ją ponad dwutygodniowa trasa koncertowa po kraju. 22 października zespół zagrał w klubie Alte Ziegelei w Getyndze (na południu Dolnej Saksonii). W miejscu tym mieściła się niegdyś, jak informuje sama nazwa, cegielnia. Taka była zresztą wtedy moda. Kluby, w których grano rock i jazz, wyrastały jak grzyby po deszczu, nierzadko właśnie na terenie dawnych fabryk i zakładów przemysłowych. Występ w mieście, którego początki sięgają X wieku, po raz pierwszy opublikowany został (w niepełnym wymiarze, bo bez bisów) przez Śląską Witrynę Muzyczną w 2004 roku; rok później edycję dla kolekcjonerów wypuścił Metal Mind Productions, jednocześnie dołączając krążek do dwudziestodwupłytowego boxu „Anthology 1974-2004”. Teraz, po piętnastu latach, sięgnął po te nagrania Universal.
I bardzo dobrze się stało, ponieważ jako pojedyncze wydawnictwo album ten od dawna jest już nieosiągalny, a na pewno zasługuje na to, aby znaleźć się w zbiorach każdego szanującego się fana polskiego rocka. Koncerty grane przez SBB w latach 1977-1978 miały podobny program, różniły się jednak w szczegółach, co wynikało przede wszystkim z zamiłowania Józefa Skrzeka do improwizacji. Fakt, że na kolejnych płytach live z tego okresu znajdujemy te same tytuły, nie oznacza bowiem wcale, że utwory te zostały tak samo zagrane. Wystarczy porównać chociażby zapisy występów z Getyngi i – późniejszego o osiem dni – z Frankfurtu (który ukazał się na dwupłytowym „Live in Frankfurt 1977 – Follow My Music”). Taki był jednak urok – i używam tego słowa bez najmniejszego cienia złośliwości – ówczesnych formacji rockowych i jazzrockowych, które uwielbiały improwizować. Skrzek, Anthimos i Piotrowski robili na dodatek jeszcze jedną intrygującą rzecz. Jako że komponowali dużo suit, często wycinali z nich najlepsze, ich zdaniem, fragmenty i łączyli z innymi – w efekcie powstawała zupełnie nowa jakość. Ten krążek pełen jest takich zabiegów.
Występ otwiera introdukcja do „Ze słowem biegnę do ciebie” – rozbudowanej kompozycji, której wersję płytową trio zarejestrowało w studiu zaledwie pół roku wcześniej. Józef zaczyna od niepokojącego, rytmicznego motywu na syntezatorach, który z czasem, kiedy podłącza się Apostolis, przeistacza się w prawdziwie progresywny wymiatacz. Trudno wyobrazić sobie – przynajmniej w tym momencie, gdy zespół nie ma jeszcze w repertuarze absolutnie zwalającego z nóg „Walkin’ Around the Stormy Bay” – mocniejsze wejście. Nie mniej energii muzycy wykrzesują z instrumentów w pierwszej części – znanego przede wszystkim z solowego longplaya Skrzeka „Ojciec chrzestny Dominika” (1980) – „Toczy się koło historii”, które na koncertach SBB grywało już od 1974 roku. W części drugiej grupa na krótko zwalnia tempo, z czego korzysta Józef, rozpoczynając swoją wokalizę. Gdy muzycy wracają do wcześniejszego rozmachu, śpiewa unisono z gitarą „Lakisa”. To jeden z tych momentów, w których można poczuć ciarki na plecach. I wcale nie należy się tego wstydzić!
Pierwszych osiem kompozycji jest ze sobą ściśle powiązanych, jedna płynnie przechodzi w drugą. I tak z pełnego werwy „Toczy się koło historii” wyrasta równie dynamiczne – znaczone rozpędzoną perkusją „Kety” i nakładającymi się na siebie motywami syntezatorowymi – „Wolność z nami – temat” (wersja studyjna ukazała się na longplayu „Nowy horyzont”). Skrzek pozwala tu sobie na energetyczne solo, które z czasem przeistacza się w ognisty dialog z gitarą Anthimosa. Dosłownie: aż iskrzy! Chwilę oddechu trio zapewnia na otwarcie „Światłowodu”, który później nabiera, za sprawą Greka, nieco funkowego charakteru. Co ciekawe, miesiąc później, w trakcie sesji do „Follow My Dream”, kompozycję tę muzycy uczynią (jako „Wake Up”) pierwszą częścią tytułowej suity. Podobnemu recyklingowi poddany zostanie utwór „W kołysce dłoni twych (Pretty Face)” (znany z wydanego w Polsce longplaya „Pamięć”), który na albumie nagranym dla Spiegelei pojawi się jako połączone „In the Cradle of Your Hands (Song for Father)” i „Growin’”. Na koncercie w Getyndze wiersz Juliana Mateja Skrzek śpiewa w języku angielskim, a tekst ten zawdzięcza Pawłowi Brodowskiemu, którego – jako tłumacza – poznał przy okazji współpracy z Czesławem Niemenem.
W wersji koncertowej „Kołyski…” muzycy pozwalają sobie na improwizacje. Ba! Skrzek odchodzi nawet od klawiszy i bierze do ręki gitarę basową. Choć na finał funduje słuchaczom majestatyczny motyw na syntezatorach. „Follow My Dream – instrumental” wieńczy właściwą część suity, a jego największą ozdobą jest wspaniały popis Apostolisa, któremu kres kładzie Józef mrocznym motywem klawiszowym. Kolejne dwie (krótkie, bo dwu-, trzyminutowe) kompozycje to jakby echo zakończenia: najpierw jest to Skrzekowa wariacja „Follow Our Music – bass solo” (tytuł tłumaczy wszystko), a następnie „Odejście – finał” (fragment materiału nagranego w kwietniu 1977 roku dla czeskiego Supraphonu), który tym różni się od improwizacji basowej, że do Józefa dołącza tu, trzymający się głównego motywu, „Lakis”. I w tym momencie następuje całkowite wyciszenie. Ale wcale nie jest to koniec koncertu, ponieważ chwilę później sprawy bierze w swoje ręce „Keta”. Solówka perkusyjna była już wtedy stałym elementem koncertów SBB, a niebawem – choć jeszcze nie w trakcie tej trasy – dojdą do tego osławione pojedynki Piotrowskiego z Anthimosem.
„Drums solo” płynnie przechodzi we „Freedom with Us” (pierwotnie umieszczone na „Nowym horyzoncie”), które w tej wersji stanie się jednak niebawem pierwszą częścią suity „Going Away” (z albumu „Follow My Dream”). To przede wszystkim popis Skrzeka, który gra tu na syntezatorach i harmonijce ustnej, jak również śpiewa (oczywiście po angielsku). „Keta” i „Lakis” jedynie wypełniają tło. Znacznie więcej mają za to do powiedzenia w niepokojącym „Wołaniu o brzęk szkła” (znanym, podobnie jak „Odejście”, z winylowego krążka Supraphonu), który to utwór stanowi de facto ich pożegnanie z publicznością. Potem rozbrzmiewa bowiem już tylko wspaniała, majestatyczna, syntezatorowo-kosmiczna „Coda”, stanowiąca zapowiedź nadchodzącego wielkimi krokami okresu elektronicznego w karierze Skrzeka. Publiczność w Getyndze nie miała jednak wcale zamiaru pozwolić triu zejść ze sceny do garderoby. Stąd jeszcze bis w postaci energetycznego jazzrockowego, z elementami funkowymi, „I Want Somebody”. Cała trójka improwizuje tu na całego, a Józef na dodatek zdziera gardło podczas szalonej wokalizy. Cóż, od czasu do czasu SBB świetnie się bawiło, grając blues-rocka jak na początku kariery, jeszcze zanim upomniał się o nich Czesław Niemen.
koniec
22 stycznia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Samuraj zabłąkany w czasie
Sebastian Chosiński

18 IV 2019

Trzeba przyznać, że zaiskrzyło między nimi na dobre! A konkretnie – między kim a kim? Między dwoma Norwegami, kontrabasistą Johanem Berthlingem i perkusistą Paalem Nilssen-Love’em, oraz japońskim saksofonistą i klarnecistą Akirą Sakatą. Od kilku lat tworzą oni trio Arashi, które pod koniec kwietnia oficjalnie wyda swoją czwartą płytę – „Jikan”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Egzotyczne miejsce na Ziemi
Sebastian Chosiński

16 IV 2019

W poprzednim tygodniu była Cykada, dzisiaj – Maisha. Czyli kolejny zespół reprezentujący jazzowy underground londyński. Również kolejny złożony z muzyków wywodzących się z różnych regionów świata, co znajduje zresztą odbicie w jego twórczości. Dla lubiących podróże geograficzne i transcendentalne bliższa znajomość z albumem „There is a Place” będzie nadzwyczaj ważnym przeżyciem kulturalnym.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Transcendentalne cykanie Cykady
Sebastian Chosiński

11 IV 2019

Londyńska scena jazzowa przeżywa ostatnimi laty prawdziwy rozkwit. Czego najlepszym dowodem dokonania takich formacji, jak Maisha, SEED Ensemble, Ezra Collective, The Comet is Coming czy Cykada. Każda z nich stara się łączyć klasyczny jazz z innymi stylami muzyki. Dzisiaj przyjrzymy się, jak robią to muzycy ostatniej z wymienionych grup, którzy właśnie zadebiutowali albumem zatytułowanym po prostu „Cykada”.

więcej »

Polecamy

Melinda na kwasie

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Samuraj zabłąkany w czasie
— Sebastian Chosiński

Egzotyczne miejsce na Ziemi
— Sebastian Chosiński

Transcendentalne cykanie Cykady
— Sebastian Chosiński

…do jądra ciemności
— Sebastian Chosiński

Znikąd i w nicość
— Sebastian Chosiński

Diabeł na bagnach Luizjany
— Sebastian Chosiński

W „Trójce” na „szóstkę”
— Sebastian Chosiński

Ta „samba” nie jest dla wszystkich
— Sebastian Chosiński

Żywy stąd nie wyjdzie nikt!
— Sebastian Chosiński

Kosmita na aktywnej emeryturze
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.