Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Delta Sierra
‹Grown-Up Situations›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrown-Up Situations
Wykonawca / KompozytorDelta Sierra
Data wydania16 listopada 2018
Wydawca Ancient Phrase Records
NośnikWinyl
Czas trwania39:07
Gatunekblues, rock
EAN0192914502265
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
Winyl1
1) Moon River09:59
2) Plain Sight06:45
3) Childish Visions03:52
4) I Can See My Breath06:29
5) Patience12:02
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: „Sierdceszczypatielnyj” wyznawca Younga. Neila Younga!
[Delta Sierra „Grown-Up Situations” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rok 2018 już od kilku tygodni za nami, ale nie ma wątpliwości, że jeszcze przez jakiś czas będziemy zajmować się artystami, którzy właśnie wtedy opublikowali swoje – jak najbardziej godne uwagi – albumy. Przykładem takiego wykonawcy jest amerykański kwartet Delta Sierra, którego debiutancki krążek „Grown-Up Situations” ma wszelkie szanse stać się jednym z najbardziej ulubionych dzieł wielbicieli hard rocka, bluesa i folku spod znaku… Neila Younga.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Sierdceszczypatielnyj” wyznawca Younga. Neila Younga!
[Delta Sierra „Grown-Up Situations” - recenzja]

Rok 2018 już od kilku tygodni za nami, ale nie ma wątpliwości, że jeszcze przez jakiś czas będziemy zajmować się artystami, którzy właśnie wtedy opublikowali swoje – jak najbardziej godne uwagi – albumy. Przykładem takiego wykonawcy jest amerykański kwartet Delta Sierra, którego debiutancki krążek „Grown-Up Situations” ma wszelkie szanse stać się jednym z najbardziej ulubionych dzieł wielbicieli hard rocka, bluesa i folku spod znaku… Neila Younga.

Delta Sierra
‹Grown-Up Situations›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrown-Up Situations
Wykonawca / KompozytorDelta Sierra
Data wydania16 listopada 2018
Wydawca Ancient Phrase Records
NośnikWinyl
Czas trwania39:07
Gatunekblues, rock
EAN0192914502265
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
Winyl1
1) Moon River09:59
2) Plain Sight06:45
3) Childish Visions03:52
4) I Can See My Breath06:29
5) Patience12:02
Wyszukaj / Kup
Neil Young w ciągu swej trwającej już prawie sześć dekad kariery przechodził różne okresy. Zaczynał od grania surf rocka (w składzie The Squires), by później przerzucić się na psychodeliczny folk rock (Buffalo Springfield) oraz country rock (Crosby, Stills, Nash & Young i solo), aż wreszcie od początku lat 70. XX wieku – po nawiązaniu współpracy z Crazy Horse – coraz częściej zaczął łączyć dotychczas interesujące go gatunki z… hard rockiem. A nie można również zapominać o kooperacji Kanadyjczyka z Pearl Jam, kiedy to jego muzyka zbliżyła się do grunge’u i rocka alternatywnego. Co jednak najważniejsze, w każdym z powyżej opisanych przypadków pozostawał w pełni autentyczny (może z wyjątkiem flirtu z elektroniczną nową falą w połowie lat 80.). Tyle że bohaterem dzisiejszego tekstu wcale nie jest Young. Po cóż więc o nim wspominam? Ponieważ bez niego i jego stylistycznych wolt prawdopodobnie nigdy nie narodziłaby się grupa Delta Sierra. A nawet jeśli taki zespół by powstał, grałby zapewne zupełnie inną muzykę. Artyści z Trumansburga – niewielkiej, niespełna dwutysięcznej, wsi w stanie Nowy Jork – idą bowiem wiernie szlakiem wytyczonym przez Neila, łącząc w swojej twórczości wpływy bluesa, hard rocka oraz folku (w jego odmianie zwanej americaną).
Delta Sierra to kwartet, któremu lideruje wokalista i gitarzysta rytmiczny Brandon Schmitt. Nie bez powodu; on ma największe spośród całej czwórki doświadczenie w branży. Karierę profesjonalną rozpoczął w połowie poprzedniej dekady, aczkolwiek przez ponad dziesięć lat poruszał się głównie na peryferiach wielkich scen. Głównie występował solo, śpiewając nostalgiczno-wzruszające pieśni przy akompaniamencie gitary akustycznej. Taki repertuar trafił na jego pierwsze płyty: „Old Hearts and Algo, Algo” (2007), EP-kę „City Sun” (2007), minialbum „I Was Blind” (2008) oraz „Send off Smoke” (2010). Przełomem okazał się krążek „Red Blood Blues” (2014), podczas nagrywania którego Schmitt po raz pierwszy skorzystał z muzyków akompaniujących. Znaleźli się wśród nich gitarzysta solowy John North oraz basista Alex Coronado (wcześniej znany jako muzyk folkowo-rockowej formacji Dufus); producentem był natomiast Ralph Mietz, na co dzień perkusista. Wydawnictwo to zawierało posępne, wręcz mroczne – także w warstwie tekstowej – bluesy z inklinacjami hardrockowymi. W porównaniu z poprzednimi dziełami Brandona prezentowało się również dużo lepiej od strony technicznej.
Nic więc dziwnego, że po publikacji „Red Blood Blues” Schmitt doszedł do wniosku, iż to jest najwłaściwszy dla niego kurs. Zgadał się z Johnem, Aleksem oraz Ralphem i wspólnie powołali do życia nową grupę, którą nazwali – to już wiemy – Delta Sierra. Nad premierowym materiałem pracowali zimą 2017 pod okiem samego Steve’a Albiniego (przed laty współtwórcy sukcesów Nirvany, Manic Street Preachers, Pixies, Bush czy The Jesus Lizard), ale światło dzienne ujrzał on dopiero w połowie listopada 2018 roku. Na dodatek, by trafił do sprzedaży, muzycy musieli stworzyć własną firmę – tym samym album „Grown-Up Situations” ukazał się jako pierwszy (i, jak na razie, jedyny) z logo Ancient Phrase Records na okładce. Na krążek trafiło, jak za starych dobrych czasów, zaledwie pięć kompozycji, które zmieściły się w niespełna czterdziestu minutach. Powstał także promujący wydawnictwo teledysk do utworu „Plain Sight”, co może zaskakiwać o tyle, że spośród czterech pozostałych numerów, jakie trafiły na „Red Blood Blues”, przynajmniej trzy – z wyłączeniem akustycznej ballady „Childish Visions” – są od niego zdecydowanie lepsze. Ale to w końcu decyzja zespołu i jego pieniądze (które chyba jednak można było wydać rozsądniej).
Na otwarcie muzycy umieścili dziesięciominutową kompozycję „Moon River” – i trudno byłoby wyobrazić sobie lepszy wstęp. Bluesowa rytmika spotyka się tutaj z hardrockową mocą. Do tego dochodzi jeszcze lekko „skrzekliwy” głos Brandona, który z miejsca przywołuje skojarzenia z – tak, tak! nie chce być inaczej – Neilem Youngiem. Ale to nie tylko kwestia podobnego sposobu śpiewania; Schmitt także grając na gitarze rytmicznej, niemal dosłownie wciela się w Kanadyjczyka. Z jednej strony na bazie tych samych akordów buduje zapętlony motyw, którego powtarzalność jest w stanie wprawić słuchaczy w trans; z drugiej natomiast – przydaje swemu głosowi to charakterystyczne dla autora „Helpless” czy „Like a Hurricane” vibrato. Jest przy tym odpowiednio smutny i wzruszający; gdyby pochodził z Rosji, jak najbardziej na miejscu byłoby określenie: „sierdceszczypatielnyj”. Znakomitym uzupełnieniem stają się solowe wstawki Johna Northa, który unikając wirtuozerii, zgrabnie rozwija motywy wprowadzone wcześniej przez Brandona. Po tak potężnym wprowadzeniu wspomniany już wcześniej „Plain Sight” wypada trochę blado. Jeśli jednak posłuchać go w oderwaniu od pozostałych utworów – zyskuje. Można wówczas docenić przede wszystkim obsesyjnie powtarzane tematy gitarowe i garażowy „brud”, przywodzący na myśl wczesne nagrania Nirvany (z debiutanckiego albumu „Bleach” z 1989 roku) i oczywiście „Sleeps with Angels” (1994) Neila Younga.
„Childish Visions” to swoisty wehikuł czasu dla Schmitta. Zaśpiewana przez niego jedynie z akompaniamentem gitary akustycznej ballada nawiązuje bowiem do jego wcześniejszej, solowej twórczości (sprzed dekady). Brzmi jednak dojrzalej i – co także istotne – została lepiej zgrana dźwiękowo (wiadomo, Albini!). „I Can See My Breath” to z kolei powrót do inspiracji twórczością Younga i Crazy Horse. Przesterowana gitara – to kolejny patent zapożyczony od Kanadyjczyka – świetnie sprawdza się na tle lekko psychodelizującej sekcji rytmicznej. Cały numer jednak ponownie lokuje się gdzieś pośrodku drogi między bluesem a hard rockiem. Całość wieńczy natomiast monumentalny, dwunastominutowy „Patience”, który tym głównie różni się od poprzedników, że jest jeszcze wolniejszy (momentami można złapać się na tym, że Delta Sierra brzmi niemal jak formacja doommetalowa), jeszcze mocniejszy (w czym największa zasługa Aleksa Coronado i Ralpha Mietza) oraz – sugeruje to już poniekąd sam tytuł – jeszcze bardziej przejmujący. Amerykanom udaje się rzecz niezwykła – mimo sporej porcji gitarowego „brudu”, potrafią urzec smutkiem, w którym bez trudu dostrzegają piękno. To jedna z takich kompozycji, które nie zmieniając się ani przez chwilę, mogłyby ciągnąć się w nieskończoność. I jest to kolejna cecha, która łączy twórczość kwartetu z Trumansburga z dokonaniami pewnego artysty z Toronto.
koniec
5 lutego 2019
Skład:
Brandon Schmitt – śpiew, gitara rytmiczna
John North – gitara solowa
Alex Coronado – gitara basowa
Ralph Mietz – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o muzyce: Karmazynowa mistyka latających wielorybów
Sebastian Chosiński

25 VI 2019

To grzech! Wielki grzech zaniechania, że tacy artyści, jak basista Krzysztof Majchrzak, którzy od lat mieszkają i tworzą poza granicami kraju, gdzie cieszą się wielkim uznaniem, są w ojczyźnie zapomniani. Bo kto słyszał nad Wisłą o jego niezwykłym triu współtworzonym ze skrzypkiem Henrykiem Gembalskim i amerykańskim perkusistą G. Calvinem Westonem? Nieliczni. A przecież ich album „Magic Hands” to porcja doskonałego improwizowanego fusion.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Słoń, który nie depcze po uszach
Sebastian Chosiński

20 VI 2019

Obie części „Psychedelic Backfire” zostały zarejestrowane w czasie tych samych występów i wydane tego samego dnia. Oddzielnie. Na pierwszej płycie grupa Elephant9 zaprezentowała się jako trio, na drugiej – jako kwartet. Do jej podstawowego składu doszedł bowiem, będący w pewnym okresie stałym gościem Stålego Storløkkena, szwedzki gitarzysta Reine Fiske.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W restauracji, ale czy do kotleta?
Sebastian Chosiński

18 VI 2019

Ostatniego dnia maja norweskie progresywno-jazzrockowe trio Elephant9 wydało dwie płyty koncertowe. Właśnie! Dwie oddzielne, a nie jeden podwójny album. Choć tytuł – taki sam dla oby wydawnictw, czyli „Psychedelic Backfire” – może być trochę mylący. Co zatem różni oba krążki? Fakt, że na drugim pojawia się gość specjalny zespołu – szwedzki gitarzysta Reine Fiske. Dzisiaj jednak zajmiemy się płytą pierwszą.

więcej »

Polecamy

O rajdowcu

Zagraj to jeszcze raz Sam:

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.