Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Deep Space Destructors
‹Visions from the Void›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVisions from the Void
Wykonawca / KompozytorDeep Space Destructors
Data wydania10 grudnia 2018
Wydawca Space Rock Productions
NośnikWinyl
Czas trwania43:51
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jani Pitkänen, Petri Lassila, Markus Pitkänen, Scott (Dr. Space) Heller, Antti Ylijääskö, Joonatan Elokuu Aaltonen, Tyhjä (Void Head) Pää
Utwory
Winyl1
1) Psyche Remade08:19
2) Astral Traveller06:15
3) Tyhjyyden Mantra09:17
4) Floating09:48
5) From the Void10:09
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: O kilka lat starsi i o klasę lepsi

Esensja.pl
Esensja.pl
Historię Deep Space Destructors można podzielić na dwa okresy: do 2015 roku, kiedy to zespół funkcjonował na marginesie show-biznesu, samemu sobie wydając płyty. I od 2016 roku, kiedy to podpisał kontrakt z wytwórnią Space Rock Productions i tym samym zawitał na spacerockowe „salony”. Dwa miesiące temu światło dzienne ujrzał drugi zarejestrowany dla niemieckiej firmy (a piąty w ogóle) album Finów – „Visions from the Void”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: O kilka lat starsi i o klasę lepsi

Historię Deep Space Destructors można podzielić na dwa okresy: do 2015 roku, kiedy to zespół funkcjonował na marginesie show-biznesu, samemu sobie wydając płyty. I od 2016 roku, kiedy to podpisał kontrakt z wytwórnią Space Rock Productions i tym samym zawitał na spacerockowe „salony”. Dwa miesiące temu światło dzienne ujrzał drugi zarejestrowany dla niemieckiej firmy (a piąty w ogóle) album Finów – „Visions from the Void”.

Deep Space Destructors
‹Visions from the Void›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVisions from the Void
Wykonawca / KompozytorDeep Space Destructors
Data wydania10 grudnia 2018
Wydawca Space Rock Productions
NośnikWinyl
Czas trwania43:51
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jani Pitkänen, Petri Lassila, Markus Pitkänen, Scott (Dr. Space) Heller, Antti Ylijääskö, Joonatan Elokuu Aaltonen, Tyhjä (Void Head) Pää
Utwory
Winyl1
1) Psyche Remade08:19
2) Astral Traveller06:15
3) Tyhjyyden Mantra09:17
4) Floating09:48
5) From the Void10:09
Wyszukaj / Kup
To, że przez kilka początkowych lat istnienia trio z fińskiego Oulu funkcjonowało całkowicie na własny rachunek, nie oznacza wcale, że nie zwróciliśmy na nie uwagi. Przed czterema laty przyjrzeliśmy się bowiem bliżej trzeciemu albumowi Deep Space Destructors, po publikacji którego grupa zyskała taki rozgłos, że podpisanie profesjonalnego kontraktu zaproponowała jej, mająca swoją siedzibę w Hamurgu, wytwórnia Space Rock Productions. Jak sama nazwa sugeruje, specjalizuje się ona w wydawaniu płyt wykonawców stylistycznie krążących wokół psychodelii i space rocka. I nic w tym dziwnego, bo przecież jej założycielem i współwłaścicielem jest – od dziesięciu lat – amerykański, ale na co dzień rezydujący w Danii, klawiszowiec Scott Heller (znany także pod pseudonimem artystycznym Dr. Space), lider międzynarodowej formacji Øresund Space Collective.
Po podpisaniu kontraktu ze Space Rock Productions Finowie nagrali już dwa albumy „Psychedelogy” (2017) oraz „Visions from the Void” (2018). Ten drugi – a piąty w całej dyskografii – ujrzał światło dzienne przed dwoma miesiącami (oficjalna premiera miała miejsce 10 grudnia). Oba opublikowane zostały jedynie w wersji winylowej, co tym samym wpłynęło na długość materiału. Zresztą panowie z Deep Space Destructors już wcześniej dbali o to, aby ich albumy nie przekraczały długością wydawnictw, jakie ukazywały się w latach 60. bądź 70. ubiegłego wieku. Uznali bowiem, że skoro w warstwie stylistycznej nawiązują do tamtej epoki, to powinni trzymać się wszystkich reguł. Skład grupy od początku istnienia, to jest od 2011 roku, nie uległ zmianie. Ton nadają jej bracia Pitkänenowie: wokalista i basista Jani oraz perkusista Markus. Tym trzecim jest grający na gitarze solowej oraz śpiewający w chórkach Petri Lassila.
Podczas sesji do „Visions from the Void” zespół nieco się rozrósł. Co prawda zaproszeni goście nie pojawili się w tym samym studiu co trio z Oulu, a jedynie na własną rękę dograli potrzebne partie. Jedynym, który przyglądał się z bliska pracy Pitkänenów i Lassili, był Dr. Space, odpowiedzialny dodatkowo za dźwięki generowane przez syntezator analogowy. Poza tym w trzech nagraniach usłyszeć można jeszcze: saksofonistę Anttiego Ylijääskö („Tyhjyyden Mantra”), klawiszowca i wokalistę Joonatana Elokuu Aaltonena („Floating”) oraz muzyka ukrywającego się pod pseudonimem Tyhjä Pää (Void Head), który podobnie jak Scott Heller, zagrał na syntezatorze analogowym („From the Void”). Ich udział, chociaż znacząco wzbogacił brzmienie formacji, nie miał jednak żadnego wpływu na stylistykę; muzyka zawarta na „Visions from the Void” niewiele bowiem różni się od tej, jaką zespół umieścił chociażby na krążku „III” (2014). Choć na pewno jest dojrzalsza…
Od początku swojej kariery trio było wierne tradycjom space rocka i psychodelicznego krautu. W jego muzyce można było dostrzec wpływy takich zespołów, jak niemieckie Guru Guru czy brytyjskie Hawkwind (to nade wszystko!) i – z czasów nieco nam bliższych – Ozric Tentacles. I to na „Visions from the Void” wcale się nie zmieniło. W każdym razie gdyby longplay ten pojawił się w sprzedaży w latach 70. z logo Hawkwind na okładce – gdzieś pomiędzy albumami „Doremi Fasol Latido” (1972) i „Hall of the Mountain Grill” (1974) – nikt zapewne nie dostrzegłby różnicy. Pytanie tylko, czy to dobrze? To już tak naprawdę kwestia gustu, aczkolwiek najistotniejsze jest to, że pomimo oczywistych nawiązań do twórczości formacji sprzed czterdziestu paru lat, muzyka Finów wciąż brzmi świeżo i atrakcyjnie, a sama grupa nie sprawia wrażenia dopiero co wyjętej z formaliny.
Słuchając „Visions from the Void”, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z concept-albumem, który opowiada historię rozpisaną na pięć rozbudowanych rozdziałów. Spośród których każdy kolejny jest coraz ciekawszy. I to swoisty fenomen. Im bliżej końca, tym bardziej dzieło Finów zyskuje. W efekcie kiedy docieramy do mety, mamy pełne prawo czuć z jednej strony satysfakcję, że nie straciliśmy czasu, z drugiej jednak – żal, że ta fantasmagoryczna podróż tak szybko dobiegła końca. Pierwsze dwie kompozycje – „Psyche Remade” i „Astral Traveller” – to najklasyczniejszy psychodeliczny space rock, zagrany z rozmachem, pełen kwasowych dźwięków i świszczących syntezatorów, oparty jednak na tych samych motywach, eksploatowanych od pierwszej do ostatniej minuty. Po wysłuchaniu tych dwóch utworów, przychodzi do głowy – wcale nie najweselsza – myśl: od wydania „trójki” minęło już prawie pięć lat, a oni wciąż grają to samo i tak samo. Ale czy na pewno? I tak, i nie. Nie, bo to dopiero wstęp, introdukcja do opowieści jeszcze ciekawszej, bogatszej i zagranej z jeszcze większymi polotem i werwą. Trzeba jedynie poczekać.
Poważna jakościowa zmiana dokonuje się już w trzecim w kolejności „Tyhjyyden Mantra” – i duży wpływ na to ma obecność saksofonisty. Antti Ylijääskö, choć unika solówek, odciska wyraziste piętno na tej kompozycji. Idealnie wpisuje się bowiem w klimat budowany przez panów z Deep Space Destructors, zwłaszcza powielając syntezatorowe partie Dr. Space’a. Muzyka Finów zyskuje na przestrzenności, więcej w niej też energii. Jeszcze lepiej prezentuje się „Floating”, cudownie ewoluujące od spokojnego otwarcia (z zapętlonym motywem gitary) poprzez hardrockowy progres w części środkowej (z przejmującym solem Petriego Lassili), aż po balladowe, lecz wcale nie „pościelowe”, zwieńczenie (z kolejnym zapadającym w pamięć wątkiem gitarowym). Dzięki użyciu mellotronu i dodatkowego syntezatora (kłania się Joonatan Elokuu Aaltonen) numer ten zyskał również prawdziwie symfoniczny rozmach. A to jeszcze wcale nie koniec atrakcji.
Godnym zwieńczeniem doskonałego albumu okazuje się bowiem „From the Void”, w którym hard rock miesza się ze space rockiem, a nałożone na siebie ścieżki gitar i syntezatorów przenikają się wzajemnie z zapierającą dech w piersiach zwiewnością. Jakby tego było mało, na zakończenie utworu Lassila serwuje jeszcze partię gitary, jakiej nie powstydziliby się najwięksi progresywni wirtuozi. Jeśli jesteście wielbicielami Hawkwind, ta płyta Was zauroczy (zwłaszcza w warstwie wokalnej). Nie zapominajcie jednak o tym, że Deep Space Destructors ma również sporo do zaoferowania fanom progresu i hard rocka.
koniec
7 lutego 2019
Skład:
Jani Pitkänen – śpiew, gitara basowa
Petri Lassila – gitara elektryczna, gitara akustyczna, chórki
Markus Pitkänen – perkusja
Gościnnie:
Scott Heller (Dr. Space) – syntezator analogowy
Antti Ylijääskö – saksofon (3)
Joonatan Elokuu Aaltonen – syntezator, mellotron, śpiew (4)
Tyhjä Pää (Void Head) – syntezator analogowy (5)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Samuraj zabłąkany w czasie
Sebastian Chosiński

18 IV 2019

Trzeba przyznać, że zaiskrzyło między nimi na dobre! A konkretnie – między kim a kim? Między dwoma Norwegami, kontrabasistą Johanem Berthlingem i perkusistą Paalem Nilssen-Love’em, oraz japońskim saksofonistą i klarnecistą Akirą Sakatą. Od kilku lat tworzą oni trio Arashi, które pod koniec kwietnia oficjalnie wyda swoją czwartą płytę – „Jikan”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Egzotyczne miejsce na Ziemi
Sebastian Chosiński

16 IV 2019

W poprzednim tygodniu była Cykada, dzisiaj – Maisha. Czyli kolejny zespół reprezentujący jazzowy underground londyński. Również kolejny złożony z muzyków wywodzących się z różnych regionów świata, co znajduje zresztą odbicie w jego twórczości. Dla lubiących podróże geograficzne i transcendentalne bliższa znajomość z albumem „There is a Place” będzie nadzwyczaj ważnym przeżyciem kulturalnym.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Transcendentalne cykanie Cykady
Sebastian Chosiński

11 IV 2019

Londyńska scena jazzowa przeżywa ostatnimi laty prawdziwy rozkwit. Czego najlepszym dowodem dokonania takich formacji, jak Maisha, SEED Ensemble, Ezra Collective, The Comet is Coming czy Cykada. Każda z nich stara się łączyć klasyczny jazz z innymi stylami muzyki. Dzisiaj przyjrzymy się, jak robią to muzycy ostatniej z wymienionych grup, którzy właśnie zadebiutowali albumem zatytułowanym po prostu „Cykada”.

więcej »

Polecamy

Melinda na kwasie

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Samuraj zabłąkany w czasie
— Sebastian Chosiński

Egzotyczne miejsce na Ziemi
— Sebastian Chosiński

Transcendentalne cykanie Cykady
— Sebastian Chosiński

…do jądra ciemności
— Sebastian Chosiński

Znikąd i w nicość
— Sebastian Chosiński

Diabeł na bagnach Luizjany
— Sebastian Chosiński

W „Trójce” na „szóstkę”
— Sebastian Chosiński

Ta „samba” nie jest dla wszystkich
— Sebastian Chosiński

Żywy stąd nie wyjdzie nikt!
— Sebastian Chosiński

Kosmita na aktywnej emeryturze
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Jak rodził się kazachski kapitalizm
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: O muzyku, który zrzuca skórę
— Sebastian Chosiński

Twardym trzeba być, nie miękkim!
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Boże, zachowaj Cara!
— Sebastian Chosiński

Krwawy taniec bez gwiazd
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Czy szaleniec może mieć rację?
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Happening na nowej drodze życia
— Sebastian Chosiński

Owoc zatrutego drzewa
— Sebastian Chosiński

Kino jednego aktora
— Sebastian Chosiński

„Josephine… I’ll send you all my love”
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.