Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Motorpsycho
‹The Crucible›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Crucible
Wykonawca / KompozytorMotorpsycho
Data wydania15 lutego 2019
Wydawca Rune Grammofon
NośnikCD
Czas trwania40:30
Gatunekrock
EAN7033662010301
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bent Sæther, Hans Magnus Ryan, Tomas Järmyr, Helge Sten, Susanna Wallumrød, Lars Horntveth
Utwory
CD1
1) Psychotzar08:43
2) Lux aeterna10:56
3) The Crucible20:51
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: A światłość wiekuista niechaj…

Esensja.pl
Esensja.pl
Drugi album nagrany przez norweskie Motorpsycho z udziałem szwedzkiego perkusisty Tomasa Järmyra, który dołączył do zespołu przed trzema laty, sprawia, że przestajemy tęsknić za Kennethem Kapstadem, poprzednim bębniarzem formacji z Trondheim. Na „The Crucicble” słychać wyraźnie, że Szwed stał się pełnoprawnym członkiem zespołu, osiągając z Hansem Magnusem Ryanem i Bentem Sætherem pełną symbiozę.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: A światłość wiekuista niechaj…

Drugi album nagrany przez norweskie Motorpsycho z udziałem szwedzkiego perkusisty Tomasa Järmyra, który dołączył do zespołu przed trzema laty, sprawia, że przestajemy tęsknić za Kennethem Kapstadem, poprzednim bębniarzem formacji z Trondheim. Na „The Crucicble” słychać wyraźnie, że Szwed stał się pełnoprawnym członkiem zespołu, osiągając z Hansem Magnusem Ryanem i Bentem Sætherem pełną symbiozę.

Motorpsycho
‹The Crucible›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Crucible
Wykonawca / KompozytorMotorpsycho
Data wydania15 lutego 2019
Wydawca Rune Grammofon
NośnikCD
Czas trwania40:30
Gatunekrock
EAN7033662010301
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bent Sæther, Hans Magnus Ryan, Tomas Järmyr, Helge Sten, Susanna Wallumrød, Lars Horntveth
Utwory
CD1
1) Psychotzar08:43
2) Lux aeterna10:56
3) The Crucible20:51
Wyszukaj / Kup
Kiedy przed trzema laty z obozu Motorpsycho dotarła wieść, że z grupą rozstaje się Kenneth Kapstad (od 2014 roku coraz bardziej skupiający się na działalności w zespole Spidergawd), wśród fanów zapanowała konsternacja. Jak to, odchodzi muzyk, który w ciągu minionej dekady miał ogromny wpływ na stylistyczną ewolucję formacji? Z którym Hans Magnus Ryan i Bent Sæther nagrali tak udane albumy, jak „Behind the Sun” (2014) i „Here Be Monsters” (2016)? Cóż, zdarza się i tak. Drogi Kennetha, Hansa Magnusa i Benta rozeszły się, ale to wcale nie oznacza, że panowie patrzą na siebie krzywo i że w przyszłości niemożliwa jest między nimi jakakolwiek kooperacja artystyczna. Wszak Kapstad i Ryan wciąż jeszcze są podporami supergrupy Møster!, czego dowodzi wydana w sierpniu ubiegłego roku płyta „States of Minds”.
Po odejściu Kennetha obowiązki perkusisty powierzono doświadczonemu szwedzkiemu pałkerowi Tomasowi Järmyrowi, który oprócz współpracy z Motorpsycho udziela się również chociażby we włoskiej awangardowo-rockowej formacji Zu (dwa lata temu wydał z nią ekscytujący album „Jhator”). Mimo tak wielu zajęć „pozalekcyjnych”, trio znajduje czas na realizację kolejnych wydawnictw. Ba! od jakiegoś czasu podchodzi do własnej twórczości z jeszcze większym rozmachem. „The Tower” – pierwszy krążek nagrany z Tomasem, który ukazał się we wrześniu 2017 roku – był dwupłytowym concept-albumem, nawiązującym do tematów biblijnych; najnowszy „The Crucible” – tym razem pojedynczy – jest zaś jego bezpośrednią kontynuacją. I wcale nie jest powiedziane, że to koniec muzycznych opowieści Motorpsycho, które swoje źródła mają w Starym i Nowym Testamencie.
Kolejnymi wspólnymi mianownikami obu produkcji są: wydawcy, czyli wytwórnia Rune Grammofon z Oslo (w przypadku płyty kompaktowej) i Stickman Records z Norymbergi (w przypadku krążków winylowych), oraz twórca okładek, to jest norweski malarz rodem z Trondheim – a więc miasta, z którego wywodzi się zespół – Håkon Gullvåg (rocznik 1959). Ciekawostką jest również to, że oba albumy w zdecydowanej większości nagrane zostały poza Norwegią (ba! w ogóle poza Skandynawią): „The Tower” w Kalifornii, w Los Angeles i miasteczku Joshua Tree, a „The Crucible” w walijskim Monmouth. Jedynie goście zarejestrowali swoje ścieżki w studiach norweskich. A tym razem członkowie Motorpsycho skorzystali z pomocy ukrywającego się pod pseudonimem Deathprod Helgego Stena, który odpowiadał za efekty elektroniczne, produkcję i mastering, jego żony, wokalistki Susanny Wallumrød, oraz grającego na instrumentach dętych Larsa Horntvetha, podpory innej norweskiej formacji awangardowej – Jaga Jazzist.
Nowym albumem Motorpsycho fani cieszą się zaledwie od kilku dni (dokładnie od piątku 15 lutego). Trochę krótko, by ferować autorytatywne wyroki, ale nie zmienia to faktu, że po kilkunastu odsłuchach można jednak spróbować dokonać w miarę obiektywnej, sprawiedliwej oceny. Co jest podstawowym plusem tego wydawnictwa w porównaniu z poprzednim – to przede wszystkim czas trwania: „The Tower” był pod tym względem nieco przeciągnięty, ale „The Crucible” jest idealne. Czterdzieści minut wystarczy, aby zaspokoić apetyt zagorzałych fanów, a jednocześnie podgrzać emocje na tyle, aby przez kolejne miesiące z utęsknieniem wyczekiwali oni kontynuacji (bo chyba będzie, prawda?). Ale nie wybiegajmy zbyt daleko w przyszłość; wszak kompakt Rune Grammofon jest wciąż na tyle gorący, że parzy w dłonie. Na płytę – w obu wersjach (CD i LP) – trafiły te same kompozycje, rozbudowane na tyle, że zmieściły się jedynie trzy. Nie jest to jednak żadne zaskoczenie, ponieważ praktycznie na każdym wydawnictwie Norwegów – chociaż nie, pamięć bywa niekiedy zawodna, ponieważ mimo wszystko zdarzały się wyjątki – nie brakuje utworów trwających po kilkanaście minut. A tym razem trafił się nawet dwudziestominutowy!
Płytę otwiera najkrótsza z opowieści – „Psychotzar”. Jest to za to bardzo energetyczne otwarcie, w którym stonerowe gitary mieszają się z heavymetalową sekcją rytmiczną, a nad wszystkim góruje smutno-niepokojący głos wokalisty. Dzięki efektom Helgego Stena całość nabiera transowego charakteru, choć Deathprod nie zapomniał także o dodaniu sporej porcji psychodelicznego „brudu”. Czyściej robi się jedynie w tych momentach, gdy solówki gra Hans Magnus Ryan, dzięki czemu bez najmniejszych przeszkód możemy cieszyć się wytworami jego talentu i wyobraźni. Po przesileniu w mniej więcej dwóch trzecich utworu trio od nowa buduje napięcie – i robi to jeszcze intensywniej, maksymalnie zagęszczając fakturę kompozycji. Jeśli muzykom zależało na tym, aby już na samym początku albumu wprawić słuchaczy w oszołomienie – trzeba przyznać, że udało im się znakomicie.
Rozdział drugi tej historii to „Lux aeterna” (czyli „Światłość wiekuista”). Tytuł do czegoś zobowiązuje – i muzycy mają tego pełną świadomość. Może więc dlatego tę właśnie kompozycję wzbogacają żeńskim wokalem (Susanna Wallumrød) oraz partiami saksofonu i klarnetu (Lars Horntveth). Początek jest jeszcze delikatny, znaczony dźwiękami gitary akustycznej i eterycznym trójgłosem. Później jednak utwór nabiera mocy; przez kilkadziesiąt sekund trio – choć w rzeczywistości kwartet, ponieważ należy jeszcze doliczyć Larsa – rozpędza się, aby znów wyhamować i przenieść się z XXI wieku w psychodeliczne lata 70. ubiegłego stulecia. Ten manewr panowie z Motorpsycho powtarzają parokrotnie, po drodze pozwalając sobie na intrygującą improwizację, zbudowaną przede wszystkim na dialogach gitary i saksofonu. Następnie Hans Magnus, nagadawszy się już z Horntvethem, odreagowuje „spór” z nim w samotności, serwując bliską progresywnej stylistyce nastrojową solówkę. W finale natomiast najpierw następuje powrót do akustycznego otwarcia „Światłości…”, by w ostatniej minucie udowodnić, że mimo wszystko Norwegom (i Szwedowi) najbliższy jest rockowy rozmach.
„The Crucible” to suita stanowiąca najprawdziwsze opus magnum albumu. Utwór, w którym – nie tylko z racji długości – dzieje się najwięcej. Hans Magnus, Bent i Thomas dbają tu o to, aby co kilka minut pojawiał się nowy intrygujący wątek. Nie brakuje także aranżacyjnych smaczków; dlatego z psychodelicznym „brudem” i elektronicznymi „pomrukami” sąsiadują delikatne tony fortepianu i symfoniczne wtręty mellotronu (imitującego smyczki). Stonerowo-metalowa sekcja rytmiczna pojawia się zaś w tle zgrzytliwej i przesterowanej, choć niekoniecznie noise’owej, gitary. Z kolei po szaleńczych eksplozjach następują momenty wyciszenia, stanowiące punkt wyjścia do dalszego mozolnego wznoszenia majestatycznej budowli. Tą budowlą okazuje się całe „The Crucible” – album, który sprawia, że Tomas Järmyr przestaje być tym, który „zastąpił Kennetha Kapstada” i staje się pełnoprawnym członkiem grupy. Do którego Ryan i Sæther mogą już bez najmniejszych obaw czy wątpliwości zawołać: „Jeden za wszystkich! Wszyscy za jednego!” Szukacie płyty, która powinna znaleźć się w ścisłym gronie „najlepszych wydawnictw 2019 roku”? No to już ją macie!
koniec
19 lutego 2019
Skład:
Hans Magnus Ryan – śpiew, gitara elektryczna, gitara akustyczna, fortepian
Bent Sæther – śpiew, gitara basowa, gitara elektryczna, mellotron
Tomas Järmyr – perkusja, instrumenty perkusyjne, śpiew, mellotron
Gościnnie:
Helge Sten – elektronika, produkcja, mastering
Susanna Wallumrød – śpiew (2)
Lars Horntveth – instrumenty dęte (2)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ta „samba” nie jest dla wszystkich
Sebastian Chosiński

21 III 2019

Początek lipca ubiegłego roku był bardzo pracowitym okresem dla norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a. Dzień po dniu wystąpił z dwoma swoimi projektami na festiwalu w duńskim Roskilde. Drugiego dnia zaprezentował program zatytułowany „New Brazilian Funk”. I chociaż funku nie słychać tam za wiele, prawdą pozostaje, że trzech muzyków kwintetu pochodziło z kraju kawy i samby.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Żywy stąd nie wyjdzie nikt!
Sebastian Chosiński

19 III 2019

W ubiegłym roku free jazz pojawił się na legendarnym duńskim festiwalu rockowym w Roskilde. Dwa dni pod rząd występował na nim z dwoma różnymi projektami norweski perkusista Paal Nilssen-Love. Pierwszego dnia zaprezentował „japoński noise”, drugiego – „brazylijski funk”. Pół roku później oba występy doczekały się edycji płytowych. Dzisiaj – chronologicznie – pochylamy się nad albumem „New Japanese Noise”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Kosmita na aktywnej emeryturze
Sebastian Chosiński

14 III 2019

Krytycy muzyczni często zachwycają się kondycją muzyków The Rolling Stones bądź Paula McCartneya, którzy po ukończeniu siedemdziesiątki wciąż są aktywnymi artystami – wydają nowe płyty, nawet koncertują. Zapominają przy tym o kimś takim, jak Nik Turner. A tymczasem to właśnie były wokalista i saksofonista Hawkwind jest najstarszy z nich wszystkich. I właśnie opublikował kolejny niezły album spacerockowy – „The Final Frontier”.

więcej »

Polecamy

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.