Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Paal Nilssen-Love
‹New Brazilian Funk›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNew Brazilian Funk
Wykonawca / KompozytorPaal Nilssen-Love
Data wydania25 stycznia 2019
Wydawca PNL Records
NośnikCD
Czas trwania48:22
Gatunekjazz, noise
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Paal Nilssen-Love, Frode Gjerstad, Kiko Dinucci, Felipe Zenicola, Paulinho Bicolor
Utwory
CD1
1) Biggles and the Gun-Runners08:17
2) Beating Back Pain07:08
3) Rural Rides05:56
4) Five Dollars and a Jug of Rum05:14
5) Restless03:39
6) Fruit of the Lemon08:39
7) Pick a Time09:29
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Ta „samba” nie jest dla wszystkich
[Paal Nilssen-Love „New Brazilian Funk” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Początek lipca ubiegłego roku był bardzo pracowitym okresem dla norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a. Dzień po dniu wystąpił z dwoma swoimi projektami na festiwalu w duńskim Roskilde. Drugiego dnia zaprezentował program zatytułowany „New Brazilian Funk”. I chociaż funku nie słychać tam za wiele, prawdą pozostaje, że trzech muzyków kwintetu pochodziło z kraju kawy i samby.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ta „samba” nie jest dla wszystkich
[Paal Nilssen-Love „New Brazilian Funk” - recenzja]

Początek lipca ubiegłego roku był bardzo pracowitym okresem dla norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a. Dzień po dniu wystąpił z dwoma swoimi projektami na festiwalu w duńskim Roskilde. Drugiego dnia zaprezentował program zatytułowany „New Brazilian Funk”. I chociaż funku nie słychać tam za wiele, prawdą pozostaje, że trzech muzyków kwintetu pochodziło z kraju kawy i samby.

Paal Nilssen-Love
‹New Brazilian Funk›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNew Brazilian Funk
Wykonawca / KompozytorPaal Nilssen-Love
Data wydania25 stycznia 2019
Wydawca PNL Records
NośnikCD
Czas trwania48:22
Gatunekjazz, noise
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Paal Nilssen-Love, Frode Gjerstad, Kiko Dinucci, Felipe Zenicola, Paulinho Bicolor
Utwory
CD1
1) Biggles and the Gun-Runners08:17
2) Beating Back Pain07:08
3) Rural Rides05:56
4) Five Dollars and a Jug of Rum05:14
5) Restless03:39
6) Fruit of the Lemon08:39
7) Pick a Time09:29
Wyszukaj / Kup
Dwa koncerty na – kojarzonym dotąd głównie z muzyką rockową (i gatunkami pokrewnymi) – legendarnym festiwalu w duńskiej miejscowości Roskilde miały miejsce w ciągu dwóch dni, ale dokumentujące je płyty ukazały się sześć miesięcy później dokładnie tego samego dnia – 25 stycznia. Wielbiciele cenionego freejazzowego perkusisty rodem z kraju fiordów mieli więc możność z biegu zapoznać się z obydwoma projektami Norwega. I porównać „na gorąco”, który lepszy, bardziej zadziorny i ekscytujący. Czy ten z udziałem Akiry Sakaty, to jest „New Japanese Noise” (który dał swój występ 4 lipca), czy też „New Brazilian Funk” (który zaprezentował się 5 lipca 2018 roku)? Warto od razu dodać, że w tym drugim przypadku na jednej scenie z Paalem Nilssen-Love’em stanął saksofonista Frode Gjerstad, prawdziwa legenda – podobnie zresztą jak wspomniany wcześniej Japończyk – jazzu improwizowanego.
Paal i Frode współpracują ze sobą od lat. Mają już na koncie kilkanaście wspólnych płyt, w tym tak udane, jak „Russian Standard” (2014), „At Constellation” (2015), „Steam in the Casa” (2016), „Nearby Faraway” (2017) oraz „Bop Stop” (2018). W ich przypadku stwierdzenie, że „znają się jak łyse konie” jest prawdziwe w stu procentach. Tak jak w przypadku Nilssen-Love’a i Sakaty. Pewną niespodzianką mogli być jednak dla lidera pozostali muzycy zaproszeni do udziału w projekcie „brazylijskim”, wszyscy wywodzący się z kraju kawy i samby. Mogli, ale… niekoniecznie byli. Wszak z basistą Felipe Zenicolą Paal grywał już jakiś czas temu w Ameryce Południowej (czego dowodzi wydany w 2014 roku minialbum „Bota Fogo”), natomiast z perkusjonistą Paulinho Bicolorem spotkał się podczas nagrywania krążka „Ana” (2016) orkiestry Large Unit.
Zaskakujące może być to, że w zasadzie najsłabiej znał gitarzystę Kiko (Cristiano) Dinucciego – jedynego muzyka, który, nie licząc oczywiście samego Nilssen-Love’a, wspomógł Norwega zarówno w pracy nad przedsięwzięciem „japońskim”, jak i „brazylijskim”. Oba projekty miały bliźniaczy charakter. Ich występy były kilkudziesięciominutową freejazzową suitą, podzieloną na części, którym nadano osobne tytuły, dopiero na potrzeby publikacji płytowej. Wyodrębniono je w trochę sztuczny sposób, ale tak naprawdę nie ma to większego znaczenia. Równie dobrze można odpalić płytę i nie zwracać w ogóle uwagi na przeskakujące w odtwarzaczu tracki. Ja jednak – dla ułatwienia sobie zadania – będę przywoływał poszczególne utwory stanowiące fragmenty rozbudowanej całości. Otwierający koncert „Biggles and the Gun-Runners” zaczyna się od ostrego saksofonowego ataku Frodego Gjerstada, którego wspomagają grający niezwykle gęsto Dinucci i Zenicola. Dzięki temu powstaje charakterystyczna, kojarząca się zazwyczaj z post-rockiem, dźwiękowa magma, przez którą skutecznie przebijają się dopiero okrzyki Kiko (nie tak przerażające, jak Sakaty).
Kto by pomyślał, że to właśnie może być najbardziej łagodny fragment utworu, prawda? Bo kiedy Dinucci milknie, jego miejsce zajmuje Gjerstad, którego saksofon bezlitośnie atakuje uszy słuchaczy. To bardzo energetyczny free jazz – muzyka, która nie bierze jeńców. Podobnie prezentują się pierwsze minuty „Beating Back Pain”, w którym dialogowi saksofonu i gitary towarzyszą różnorodne sprzężenia, które generuje Felipe. Tym samym muzyka kwintetu kieruje się w stronę eksperymentalnego noise’u (choć bez użycia klasycznej elektroniki). W części drugiej zespół nieco łagodnieje, odważniej sięgając po inspiracje… folkiem. W „Rural Rides” Kiko przez kilka minut śpiewa (tak, zgódźmy się co do tego, że to jest śpiew) na tle zgrzytów ze wzmacniacza, po czym oddaje „głos” Gjerstadowi. Moment, w którym rozlegają się dźwięki saksofonu, jest także momentem powrotu tej norwesko-brazylijskiej grupy na utarte ścieżki free jazzu. Choć do samego końca, a więc jeszcze przez kilka minut towarzyszą im noise’owe skrzypnięcia.
Rewelacyjnie prezentuje się motoryczny „Five Dollars and a Jug of Rum” – z wyeksponowanym dęciakiem, ale jednocześnie maksymalnie zagęszczonym drugim planem. Słychać, że nikt się tu nie oszczędza. W końcu jednak przychodzi moment, kiedy trzeba zaczerpnąć trochę oddechu. Wtedy przez kolegów do pełnienia roli gospodarza zostaje oddelegowany Zenicola. By jednak nie było zbyt nużąco, Felipe bawi się swoim wzmacniaczem i przetwornikami dźwięku. Sam przy tym nakręca się tak bardzo, że na początku „Restless” przez niemal minutę demoluje uszy słuchaczy swoim basem. Dopiero kiedy na plan pierwszy powraca saksofon, gitara basowa pokornie schodzi na dalszy, podporządkowując się dyscyplinie rytmicznej. Ten numer to z kolei najdelikatniejszy (ale i najkrótszy) fragment całego występu. Bo chociaż introdukcja „Fruit of the Lemon” też koi zmysły, to jednak dość szybko muzycy decydują się na podkręcenie tempa i dodanie mocy. Końcówka zaś sprawia, że możemy zacząć się niepokoić nie tylko o stan psychiczny muzyków, ale i nas samych.
Na szczęście finał w postaci „Pick a Time” nie jest już tak niemiłosierny. Co nie oznacza jednak, że dwaj Norwegowie i trzej Brazylijczycy usypiają nas „pościelówą”. Nic z tych rzeczy! I tu dzieje się wiele (również dzięki modulacjom dźwięków). Zwłaszcza, że wszyscy pragną dorównać intensywnością gry mającemu silne zapędy awangardowe Gjerstadowi. Wszystkich na koniec godzi zaś Nilssen-Love, którego partia solowa wieńczy dzieło. Dzieło może nie tak konsekwentne w budowaniu szaleńczej atmosfery, jak „New Japanese Noise”, ale równie intrygujące i zapewne będące nie mniejszym zaskoczeniem dla stałych bywalców Roskilde Festival. Mając na podorędziu te dwa albumy, można spokojnie czekać na – zapowiadane na końcówkę kwietnia – dwa kolejne wydawnictwa Paala: „Screen Off” nagrany w duecie z Kenem Vandermarkiem oraz „Jikan” tria Arashi.
koniec
21 marca 2019
Skład:
Frode Gjerstad – saksofon altowy
Kiko Dinucci – gitara elektryczna, głos
Felipe Zenicola – gitara basowa
Paulinho Bicolor – cuica
Paal Nilssen-Love – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o muzyce: Promieniowanie z galaktyki Göteborg
Sebastian Chosiński

23 VII 2019

Trzeba przyznać, że wybrali sobie spektakularną nazwę – Kvasar. Jest ich pięciu, pochodzą ze szwedzkiego Göteborga i półtora miesiąca temu, wydając – na razie tylko w wersji cyfrowej – debiutancki materiał, postanowili obwieścić swoje istnienie całemu światu. Czy świat zwróci na nich baczniejszą uwagę, trudno na razie przewidywać. Ale jest szansa, że zrobią to wielbiciele rocka psychodelicznego wymieszanego z fusion.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Norwegowie w kosmosie
Sebastian Chosiński

18 VII 2019

17 lipca minęła kolejna – już pięćdziesiąta druga – rocznica śmierci amerykańskiego saksofonisty Johna Coltrane’a, jednego z najwybitniejszych artystów w historii jazzu improwizowanego. Gdy jednak słucha się takich albumów, jak tegoroczny „Mayhall’s Object” zespołu Instant Light Jørgena Mathisena, można odnieść wrażenie, że Coltrane wciąż żyje i ma się wyśmienicie.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uważajcie na to, co lata nad naszymi głowami
Sebastian Chosiński

16 VII 2019

Pięć lat! Tyle zajęło Norwegom podjęcie decyzji o wydaniu płyty. Co dziwi tym bardziej, że materiał mieli już gotowy w grudniu 2016 roku. Cóż, niezbadane są wyroki boskie i nie nam, maluczkim, oceniać, dlaczego kwartet Red Kite tak długo zwlekał z publikacją debiutanckiego albumu. Zwłaszcza że znalazła się na nim doskonała muzyka.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.