Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

HoTS
‹Live in Trójka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Trójka
Wykonawca / KompozytorHoTS
Data wydania20 lutego 2019
Wydawca For Tune
NośnikCD
Czas trwania52:38
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Radosław Nowak, Bartosz Tkacz, Mikołaj Poncyljusz, Adam Prokopowicz, Maciej Wojcieszuk, Agnieszka Derlak
Utwory
CD1
1) #3006:08
2) Panda06:32
3) #2816:03
4) #2905:55
5) #2509:56
6) #2608:04
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: W „Trójce” na „szóstkę”
[HoTS „Live in Trójka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trzecia płyta kwintetu HoTS (co jest skrótem od Harmony of the Spheres) ukazała się niemal dwa lata od dnia, w którym materiał ten został zarejestrowany. Trudno zrozumieć, dlaczego czekano z tym tak długo, ponieważ koncert zawarty na albumie „Live in Trójka” to przykład znakomitego połączenia klasycznego modern jazzu z jazzem improwizowanym.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: W „Trójce” na „szóstkę”
[HoTS „Live in Trójka” - recenzja]

Trzecia płyta kwintetu HoTS (co jest skrótem od Harmony of the Spheres) ukazała się niemal dwa lata od dnia, w którym materiał ten został zarejestrowany. Trudno zrozumieć, dlaczego czekano z tym tak długo, ponieważ koncert zawarty na albumie „Live in Trójka” to przykład znakomitego połączenia klasycznego modern jazzu z jazzem improwizowanym.

HoTS
‹Live in Trójka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Trójka
Wykonawca / KompozytorHoTS
Data wydania20 lutego 2019
Wydawca For Tune
NośnikCD
Czas trwania52:38
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Radosław Nowak, Bartosz Tkacz, Mikołaj Poncyljusz, Adam Prokopowicz, Maciej Wojcieszuk, Agnieszka Derlak
Utwory
CD1
1) #3006:08
2) Panda06:32
3) #2816:03
4) #2905:55
5) #2509:56
6) #2608:04
Wyszukaj / Kup
Człowiek ma to do siebie, że się starzeje. Niestety! I chociaż reklamy telewizyjne starają się nas przekonać, że istnieją doskonałe preparaty, które wstrzymują ten niepożądany proces, na razie tego typu doniesienia należy traktować jako bajki. Artyści młodzi stają się więc z biegiem czasu dojrzałymi, potem takimi w sile wieku, wreszcie seniorami, od których nie oczekuje się wiele ponad odcinanie kuponów od dawnej sławy. Kwintet HoTS (Harmony of the Spheres), mimo upływu lat, wciąż zaliczany jest do zespołów reprezentujących nurt młodego polskiego jazzu. Mimo że wydał właśnie swoją trzecią płytę, a tworzący go muzycy od lat udzielają się także w wielu innych projektach (chociażby w „rozrywkowym” Pablopavo i Ludziki). Grupa powstała w 2011 roku; materiał na debiutancki album, który ukazał się nakładem wrocławskiej wytwórni V Records, nagrała trzy lata później. W czasach „Harmony of the Spheres” (2015) była jeszcze kwartetem, na czele którego stał gitarzysta (i zarazem kompozytor całego repertuaru) Mikołaj Poncyljusz. Wspomagali go natomiast: trębacz Radosław Nowak, kontrabasista Adam Prokopowicz i perkusista Jakub Kinsner.
W połowie 2016 roku formacja nagrała drugą płytę – „Numbers”, która ujrzała światło dzienne jeszcze w tym samym roku dzięki operatywności poznańskiego Multikulti Project. Stylistycznie zmieniło się niewiele, ale za to rozszerzeniu uległ skład zespołu; do dotychczasowej czwórki dołączył grający na saksofonie tenorowym Bartosz Tkacz. Również ta płyta spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy i krytyków, w efekcie czego muzyków spotkało prestiżowe wyróżnienie – zostali zaproszeni na koncert w Muzycznym Studiu Polskiego Radia imienia Agnieszki Osieckiej w Warszawie. Występ odbył się 21 maja 2017 roku i był transmitowany przez radiową „Trójkę”. Ponownie HoTS zaprezentował się w nieco zmienionym składzie: zabrakło Kinsnera, którego zastąpił Maciej Wojcieszuk; na dodatek w czterech utworach gościnnie zagrała na fortepianie młoda pianistka jazzowa Agnieszka Derlak (liderka własnego Tria). Zgodnie z zapewnieniami artystów, koncert ten miał zamknąć pierwszy etap działalności grupy (nazwijmy go „młodzieńczym”) i jednocześnie stanowić wstęp do kolejnego (wychodzi na to, że „dojrzałego”).
Czy tak w rzeczywistości się stało, będzie można ocenić dopiero, gdy do rąk słuchaczy trafi kolejne wydawnictwo HoTS. Co pewnie stanie się, biorąc pod uwagę dotychczasową regularność, nie wcześniej niż za dwa lata. Na szczęście, czekając na bezimienną jeszcze płytę, możemy raczyć się – opublikowanym przez For Tune – albumem „Live in Trójka”. A – zapewniam! – jest co smakować. W końcu Mikołaj Poncyljusz zna się na rzeczy. Nieprzypadkowo jest absolwentem katowickiej Akademii Muzycznej imienia Karola Szymanowskiego (na Wydziale Jazzu i Muzyki Estradowej). Nieprzypadkowo grał lub wciąż gra w Warszawskiej Orkiestrze Improwizatorów, w Orkiestrze Rozrywkowej Politechniki Warszawskiej – The Engineers Band czy Big Bandzie Akwarium. Występy w nich z wielkim prawdopodobieństwem dają mu wiele satysfakcji, ale pewnie i tak najwięcej czerpie jej z działalności w HoTS, który jest jego dopieszczonym w każdym szczególe „dzieckiem”. Tak przynajmniej można sądzić, wsłuchując się w „trójkowy” koncert.
Na album trafiło sześć instrumentalnych kompozycji autorstwa Poncyljusza. Kompozycji, które zaskakują. Można się bowiem było spodziewać, że instrumentem dominującym będzie gitara, tymczasem lider nadzwyczaj chętnie oddaje głos również swoim kolegom. Znacznie częściej w roli solistów prezentują się Nowak i Tkacz, a potem dochodzi jeszcze Derlak. Poncyljusz nie ma w sobie ciśnienia, które sprawia, że zawsze i wszędzie musi być na pierwszym planie. Wie, kiedy należy się wycofać i pozwolić pozostałym na improwizacje. Na pewno nie ma zapędów dyktatorskich. Na czym zresztą korzystają wszyscy – i słuchacze, i sam zespół. Pierwsze dwa utwory – „#30” oraz „Panda” – zagrane zostały w składzie pięcioosobowym. I jest to bardzo współcześnie i żywiołowo zaaranżowany modern jazz, aczkolwiek HoTS nie stroni także od momentów kontemplacyjnych. Początek „#30” – zapewne na potrzeby koncertu i mocnego wprowadzenia się – jest energetyczny, z mocno wyeksponowanymi dęciakami, które raz grają unisono, to znów rozjeżdżają się w różne strony, by po kilkunastu sekundach spotkać się ponownie.
Taki wstęp musi robić wrażenie. Zespół z miejsca wysyła sygnał, na co go stać, obiecując przy okazji, że to dopiero jego pierwsze – i wcale nie ostatnie – słowo w temacie. Podporządkowawszy sobie publikę, można nieco wyciszyć emocje. Wtedy do akcji wkracza Poncyljusz, którego nastrojowa gitara serwuje nadzwyczaj melodyjny motyw. Motyw, nad którym muzyk mocno pracuje przez kolejne minuty, by następnie… pokornie oddać „głos” Nowakowi; klimatyczna solówka saksofonu z czasem zaś płynnie przechodzi w partię trąbki. W finale muzycy zataczają wielkie koło i wracają do punktu wyjścia. Dwugłos dęciaków ponownie podnosi temperaturę – zarówno na scenie, jak i (sądząc po oklaskach) na widowni. Ta nieco schematyczna introdukcja ma oczywiście do spełnienia jedno podstawowe zadanie: oswoić widzów z muzykami, przedstawić ich i dać – na razie oczywiście jedynie wzmiankująco – pojęcie o ich umiejętnościach. W takich kategoriach sprawdza się na szkolną „piątkę z plusem”. Nie na „szóstkę”, bo stawiając taką ocenę na otwarcie, zamykałoby się zespołowi szansę na poprawę.
„Panda” jest jeszcze bardziej melodyjna i kołysząca. Instrumentem przewodnim jest gitara, do której dołącza duet saksofonu i trąbki. W tle Prokopowicz i Wojcieszuk z dużym wyczuciem wspierają solistów, a kiedy nadchodzi moment, w którym sami pozostają na polu boju, udowadniają, że jako sekcja rytmiczna są naprawdę świetnie funkcjonującą, dojrzałą maszyną. Prawie dwuminutowa partia kontrabasu i perkusji brzmi ekscytująco. Do tego stopnia, że gdy powraca gitara, a chwilę potem dęciaki, co oczywiście znamionuje dotarcie do mety, robi się trochę żal, że to już. Trzeci w kolejności „#28” to najdłuższy fragment płyty i zdecydowanie najbardziej rozimprowizowany. Początek jest jednak zaskakująco delikatny, znaczony najpierw duetem saksofonu i trąbki, a następnie wprowadzającym smutno-niepokojący nastrój kontrabasem. Kto da się uśpić, tym większe będzie przeżywać zaskoczenie, kiedy już pojawi się na scenie Agnieszka Derlak. Pianistka dostaje od Poncyljusza wolną rękę – w efekcie improwizuje na całego, zachęcając zresztą do tego samego Nowaka i Tkacza. W drugiej części Derlak pozwala sobie jeszcze raz na odjazd w stronę free jazzu, z czym z kolei kontrastuje nostalgiczny finał dęciaków.
W „#29” daje o sobie znać doświadczenie Poncyljusza z występów w big bandach. „Płynące” unisono instrumenty dęte, brzmiące mocno, ale również bardzo melodyjnie i nastrojowo, przywodzą na myśl dokonania Angles 9 i Trespass Trio. Jego partia na gitarze natomiast kojarzy się ze stonowanym jazzrockowym brzmieniem Jarosława Śmietany z czasów Extra Ball (swoją drogą warto dodać, że pierwszy skład tej grupy tworzyli sami absolwenci Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Katowicach, a więc uczelni, której dyplom ma Poncyljusz). Ale nie tylko z powodu tych inspiracji „#29” jest jednym z najmocniejszych fragmentów albumu. „#25”, a przynajmniej jego początek, utrzymany jest w podobnym tonie. W dalszej części jednak więcej niż fusion jest w nim elementów free (ponownie kłania się Derlak!). Pianistka gra z wielką artystyczną złością. Podobnego zaangażowania nie powstydziłby się w swoich najlepszych latach nawet taki mistrz, jak Cecil Taylor. Zamykający koncert utwór „#26” to ukłon w stronę wielbicieli modern jazzu z lat 60. ubiegłego wieku. Więcej tu zespołowego optymizmu i przejrzystszych solówek (saksofonu, gitary i fortepianu). Aż do stonowanego zwieńczenia.
To był doskonały koncert!
To jest wyśmienita płyta!
To jest zespół godzien polecenia!
koniec
28 marca 2019
Skład:
Radosław Nowak – trąbka
Bartosz Tkacz – saksofon tenorowy
Mikołaj Poncyljusz – gitara elektryczna
Adam Prokopowicz – kontrabas
Maciej Wojcieszuk – perkusja
Gościnnie:
Agnieszka Derlak – fortepian (3-6)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o muzyce: Promieniowanie z galaktyki Göteborg
Sebastian Chosiński

23 VII 2019

Trzeba przyznać, że wybrali sobie spektakularną nazwę – Kvasar. Jest ich pięciu, pochodzą ze szwedzkiego Göteborga i półtora miesiąca temu, wydając – na razie tylko w wersji cyfrowej – debiutancki materiał, postanowili obwieścić swoje istnienie całemu światu. Czy świat zwróci na nich baczniejszą uwagę, trudno na razie przewidywać. Ale jest szansa, że zrobią to wielbiciele rocka psychodelicznego wymieszanego z fusion.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Norwegowie w kosmosie
Sebastian Chosiński

18 VII 2019

17 lipca minęła kolejna – już pięćdziesiąta druga – rocznica śmierci amerykańskiego saksofonisty Johna Coltrane’a, jednego z najwybitniejszych artystów w historii jazzu improwizowanego. Gdy jednak słucha się takich albumów, jak tegoroczny „Mayhall’s Object” zespołu Instant Light Jørgena Mathisena, można odnieść wrażenie, że Coltrane wciąż żyje i ma się wyśmienicie.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uważajcie na to, co lata nad naszymi głowami
Sebastian Chosiński

16 VII 2019

Pięć lat! Tyle zajęło Norwegom podjęcie decyzji o wydaniu płyty. Co dziwi tym bardziej, że materiał mieli już gotowy w grudniu 2016 roku. Cóż, niezbadane są wyroki boskie i nie nam, maluczkim, oceniać, dlaczego kwartet Red Kite tak długo zwlekał z publikacją debiutanckiego albumu. Zwłaszcza że znalazła się na nim doskonała muzyka.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.