Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Arashi
‹Jikan›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJikan
Wykonawca / KompozytorArashi
Data wydania26 kwietnia 2019
Wydawca PNL Records
NośnikCD
Czas trwania44:22
Gatunekjazz
EAN7041880997519
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Paal Nilssen-Love, Akira Sakata, Johan Berthling
Utwory
CD1
1) Saitaro-bushi Arashi12:33
2) Jikan08:30
3) Yamanoue-no-Okura16:21
4) Tsuioku [Remembrance]06:58
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Samuraj zabłąkany w czasie
[Arashi „Jikan” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trzeba przyznać, że zaiskrzyło między nimi na dobre! A konkretnie – między kim a kim? Między dwoma Norwegami, kontrabasistą Johanem Berthlingem i perkusistą Paalem Nilssen-Love’em, oraz japońskim saksofonistą i klarnecistą Akirą Sakatą. Od kilku lat tworzą oni trio Arashi, które pod koniec kwietnia oficjalnie wyda swoją czwartą płytę – „Jikan”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Samuraj zabłąkany w czasie
[Arashi „Jikan” - recenzja]

Trzeba przyznać, że zaiskrzyło między nimi na dobre! A konkretnie – między kim a kim? Między dwoma Norwegami, kontrabasistą Johanem Berthlingem i perkusistą Paalem Nilssen-Love’em, oraz japońskim saksofonistą i klarnecistą Akirą Sakatą. Od kilku lat tworzą oni trio Arashi, które pod koniec kwietnia oficjalnie wyda swoją czwartą płytę – „Jikan”.

Arashi
‹Jikan›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJikan
Wykonawca / KompozytorArashi
Data wydania26 kwietnia 2019
Wydawca PNL Records
NośnikCD
Czas trwania44:22
Gatunekjazz
EAN7041880997519
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Paal Nilssen-Love, Akira Sakata, Johan Berthling
Utwory
CD1
1) Saitaro-bushi Arashi12:33
2) Jikan08:30
3) Yamanoue-no-Okura16:21
4) Tsuioku [Remembrance]06:58
Wyszukaj / Kup
Intensywną współpracę rozpoczęli przed sześcioma laty. Od tamtej pory nagrywają i koncertują niemal na całym świecie. Co nie powinno dziwić, skoro dwie trzecie składu Arashi to artyści pochodzący z północy Europy (z Norwegii), a ten trzeci (i zarazem najważniejszy) przyszedł na świat w Japonii. W efekcie muzyka tria z wielką atencją postrzegana jest zarówno w Skandynawii, jak i w Kraju Kwitnącej Wiśni.
A że na dodatek perkusista Paal Nilssen-Love i saksofonista Akira Sakata angażują się w mnóstwo innych projektów, to i słuchacze z innych kontynentów śledzą z uwagą ich poczynania. W tym konkretnym składzie, czyli z kontrabasistą Johanem Berthlingiem, wydali wcześniej trzy albumy: „Arashi” (2014), „Semikujira” (2016) oraz „Trost Live Series” (2017). Czekający jeszcze na oficjalną premierę do 26 kwietnia krążek „Jikan” (jedno ze znaczeń tego transkrybowanego na alfabet łaciński słowa japońskiego to „czas”) to najnowszy przejaw aktywności tria.
Choć sam materiał wcale nie jest taki gorący. Powstał jeszcze wcześniej niż ten, który został opublikowany pod koniec stycznia na innej płycie zarejestrowanej z udziałem Paala i Akiry, to jest na zawierającej występ z ubiegłorocznego festiwalu w duńskim Roskilde „New Japanese Noise”. Utwory, które trafiły na „Jikan”, trio wykonało podczas koncertu, jaki miał miejsce 11 września 2017 roku w – istniejącym od połowy lat 60. XX wieku i specjalizującym się w promocji artystów z kręgu jazzu improwizowanego – tokijskim klubie Pit Inn. Wydał je natomiast Nilssen-Love, korzystając z zasobów własnej wytwórni płytowej PLN Records.
Dla słuchaczy znających poprzednie dokonania Arashi bądź orientujących się w tym, co kocha najbardziej Sakata (vide „Proton Pump”) – nowe wydawnictwo nie będzie żadnym zaskoczeniem. Wszak muzyka tria nie zmieniła się ani na jotę. Grają wciąż to samo i tak samo, tyle że… za każdym razem zupełnie inaczej. Taki już jest urok free jazzu!
Ale nawet spodziewając się najmniej oczekiwanych rozwiązań, i tak mamy pełne prawo czuć się zaskoczeni otwarciem „Jikan”. Tym razem bowiem trio postanowiło zacząć spotkanie ze słuchaczami od porcji minimalistycznej awangardy w postaci ponad dwunastominutowego „Saitaro-bushi Arashi”. Główną rolę odgrywa tu Sakata, przy czym przez cały czas ani razu nie sięga po saksofon czy klarnet. Operuje jedynie głosem (od melodeklamacji po niemal szamańskie okrzyki); Berthling i Nilssen-Love wspomagają go, generując noise’owe dźwięki przy pomocy różnorakich przeszkadzajek i kontrabasu, na którym Johan gra smyczkiem. To nietypowy, jak na Arashi, początek. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że praktycznie na każdej swojej płycie Akira umieszcza jednoznacznie kojarzące się z tradycją japońską improwizacje wokalne.
W utworze tytułowym wszystko, zdawałoby się, wraca do normy. Aczkolwiek, przynajmniej w ciągu kilku pierwszych minut, jest to norma dla tego tria dość nietypowa. Sakata serwuje bowiem nadzwyczaj klasyczne, nastrojowe (szczęście, że nie „pościelowe”) solo na saksofonie. Dopiero kiedy dołącza do niego sekcja rytmiczna, faktura utworu zaczyna ewoluować – w stronę free. W drugiej części na placu boju pozostają sami Norwegowie; partia kontrabasu i perkusji jest z jednej strony niezwykle intensywna, z drugiej natomiast emocjonalna. Choć swoje apogeum Paal osiąga w momencie, gdy, opuszczony przez Johana, ma już całkowitą wolność w kreowaniu muzycznej rzeczywistości. Korzysta z tego, podkręcając tempo i dynamikę. A kiedy w finale postanawiają go wesprzeć pozostali, dostosowują się do reguł narzuconych przez bębniarza. W efekcie zakończenie „Jikan” jest ostre jak brzytwa.
Nie mniej energii zespół wkłada w najdłuższy na całej płycie „Yamanoue-no-Okura”. Bywają takie momenty, w których trio dosłownie demoluje umysły słuchaczy. Gdyby któryś z reżyserów filmowych czy teatralnych szukał odpowiedniej ilustracji muzycznej do zobrazowania scen totalnego szaleństwa i dezintegracji psychicznej bohatera – mógłby spokojnie sięgnąć po tę kompozycję Arashi (a przynajmniej jej fragmenty). Dopiero po dziesięciu minutach nieustannego sonicznego ataku muzycy odpuszczają. Wtedy też ponownie głos zabiera – w dosłownym znaczeniu tych słów – Sakata, który snuje swoją opowieść aż do stonowanego końca. W wieńczącym album „Tsuioku (Remembrance)” kontynuuje narrację, lecz tym razem wykorzystując do tego saksofon. O ile trzy wcześniejsze utwory powstały na bazie zbiorowych improwizacji całej trójki, pod tym numerem jako autor podpisany jest jedynie Akira. Co nie dziwi, ponieważ ta siedmiominutowa coda jest najmocniej zanurzona w ludowej tradycji japońskiej i tym samym zahacza o stylistykę world music.
Po dotarciu do końca żałować można tylko jednego – że ten koniec następuje tak szybko. Czterdzieści cztery minuty (z „groszami”) przelatują w ekspresowym tempie, pozostawiając delikatne uczucie niedosytu. Uczucie, które zapewne sprawi, że fani free jazzu z niepokojem wyczekiwać będą na kolejne płytowe projekty Nilssen-Love’a (z tym akurat problemów nie ma) i Sakaty.
koniec
18 kwietnia 2019
Skład:
Akira Sakata – saksofon altowy, klarnet kontrabasowy, głos, dzwonki
Johan Berthling – kontrabas
Paal Nilssen-Love – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Norwegowie w kosmosie
Sebastian Chosiński

18 VII 2019

17 lipca minęła kolejna – już pięćdziesiąta druga – rocznica śmierci amerykańskiego saksofonisty Johna Coltrane’a, jednego z najwybitniejszych artystów w historii jazzu improwizowanego. Gdy jednak słucha się takich albumów, jak tegoroczny „Mayhall’s Object” zespołu Instant Light Jørgena Mathisena, można odnieść wrażenie, że Coltrane wciąż żyje i ma się wyśmienicie.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uważajcie na to, co lata nad naszymi głowami
Sebastian Chosiński

16 VII 2019

Pięć lat! Tyle zajęło Norwegom podjęcie decyzji o wydaniu płyty. Co dziwi tym bardziej, że materiał mieli już gotowy w grudniu 2016 roku. Cóż, niezbadane są wyroki boskie i nie nam, maluczkim, oceniać, dlaczego kwartet Red Kite tak długo zwlekał z publikacją debiutanckiego albumu. Zwłaszcza że znalazła się na nim doskonała muzyka.

więcej »

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
Sebastian Chosiński

11 VII 2019

Jeśli lubicie się bać, a jednocześnie nie stronicie od awangardy i bliska Wam jest muzyka filmowa – mam dla Was idealną propozycję na letnie noce. To kolejna solowa płyta Johna Zorna z serii „The Hermetic Organ”, tym razem poświęcona twórczości klasyka amerykańskiej literatury grozy Edgara Allana Poego.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.