Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Værket
‹Young Again›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułYoung Again
Wykonawca / KompozytorVærket
Data wydania25 sierpnia 2018
NośnikWinyl
Czas trwania37:54
Gatunekfolk, metal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jakob Emil Lamdahl Pedersen, Andreas Bunin Trap-Jensen, Anders M. Jørgensen, Peter Linnemann Tange, Mikkel Thode Schultz, Adam Kjær Nielsen
Utwory
Winyl1
1) Young Again10:39
2) CCTV of a Boy06:35
3) Green Knight20:43
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Na zamku w Elsynorze wciąż dzieją się cuda
[Værket „Young Again” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
I właśnie dlatego bardzo nie lubię (i konsekwentnie odmawiam udziału w nich) corocznych podsumowań, dokonywanych z krótkiej, zazwyczaj kilkutygodniowej, perspektywy czasowej! Bo zawsze po jakimś czasie trafiam na album, który wcześniej przegapiłem, a który wywróciłby moją listę, gdybym ją sporządził, do góry nogami. Jak na przykład druga płyta sekstetu Værket, którą Duńczycy zatytułowali mało oryginalnie „Young Again”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Na zamku w Elsynorze wciąż dzieją się cuda
[Værket „Young Again” - recenzja]

I właśnie dlatego bardzo nie lubię (i konsekwentnie odmawiam udziału w nich) corocznych podsumowań, dokonywanych z krótkiej, zazwyczaj kilkutygodniowej, perspektywy czasowej! Bo zawsze po jakimś czasie trafiam na album, który wcześniej przegapiłem, a który wywróciłby moją listę, gdybym ją sporządził, do góry nogami. Jak na przykład druga płyta sekstetu Værket, którą Duńczycy zatytułowali mało oryginalnie „Young Again”.

Værket
‹Young Again›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułYoung Again
Wykonawca / KompozytorVærket
Data wydania25 sierpnia 2018
NośnikWinyl
Czas trwania37:54
Gatunekfolk, metal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jakob Emil Lamdahl Pedersen, Andreas Bunin Trap-Jensen, Anders M. Jørgensen, Peter Linnemann Tange, Mikkel Thode Schultz, Adam Kjær Nielsen
Utwory
Winyl1
1) Young Again10:39
2) CCTV of a Boy06:35
3) Green Knight20:43
Wyszukaj / Kup
Wiem, to moja wina! Przecież wydawnictwo to ujrzało światło dzienne osiem miesięcy temu (dokładniej: 25 sierpnia 2018 roku). Miałem więc sporo czasu, aby je wytropić, poznać i zachwycić się. Na swoje usprawiedliwienie dodam jedynie, że „Young Again” ukazało się jedynie na winylu i na dodatek nakładem niszowej kopenhaskiej wytwórni Escho w niezbyt dużym nakładzie. W jakim? Uwaga, uwaga, to nie żart – zaledwie trzysta pięćdziesiąt egzemplarzy! Przyznacie zatem, że łatwo było go nie dostrzec w powodzi tysięcy albumów, które każdego miesiąca trafiają do sprzedaży na całym świecie. Na szczęście z czasem muzyka Duńczyków zataczała coraz szersze kręgi, aż w końcu trafiła do mnie. I oniemiałem. Najpierw przez kilkanaście dni „wałkowałem” ich płytę nieustannie, aby w końcu udowodnić sobie, że to tylko pierwsze wrażenie było tak pozytywne. Że po dziesiątym, dwudziestym, trzydziestym przesłuchaniu czar pryśnie i wszystko wrócić do normy. To znaczy stwierdzę: „Owszem, fajne, ale żeby padać na kolana…”. Tyle że czar wcale nie prysł.
Zespół powstał przed pięcioma laty w Kopenhadze. Gdy patrzy się na najwcześniejsze zdjęcia muzyków, można odnieść wrażenie, że kiedy go zakładali, byli jeszcze uczniami szkoły średniej. Tego akurat nie wiem, ale jako nauczyciel z prawie dwudziestoletnim stażem w zawodzie, jestem przekonany, że licealistę poznam od razu. Zadebiutowali w 2016 roku krążkiem zatytułowanym bezpretensjonalnie „Jealousy Hits”. Wypełnił go klasyczny rock progresywny, wzbogacony elementami hard rocka oraz folku. Przypominało to ostrzejsze wydanie takich brytyjskich formacji, jak Jethro Tull czy Gryphon. Te „czadowe” inklinacje nie mogą zresztą dziwić, skoro trzech członków Værket udzielało się również w zespołach death- i blackmetalowych. Flecista Andreas Bunin Trap-Jensen grał na gitarze w Reverie, a Anders M. Jørgensen na tym samym instrumencie w Slægt; z kolei bębniarz Adam Kjær Nielsen zaliczył staż w obu tych grupach. Z nieco innego świata pochodzi wokalista i trębacz Jakob Emil Lamdahl Pedersen, wspomagający swym talentem alternatywny Marching Church.
Dla dwóch pozostałych instrumentalistów – klawiszowca Petera Linnemanna Tangego i basisty Mikkela Thodego Schultza – Værket był początkiem kariery artystycznej. Kariery, która – mam nadzieję – rozwinie się tak, jak na to kopenhaski sekstet zasługuje. W każdym razie po wydaniu debiutu wytwórnia Escho postanowiła pomóc muzykom zrobić kolejny ważny krok na drodze do artystycznej nieśmiertelności. Pomoc ta polegała nie tylko na publikacji drugiego longplaya, ale przede wszystkim na oddaniu grupy w ręce legendarnego duńskiego producenta Flemminga Rasmussena – specjalisty od ostrzejszych brzmień, który ma na swoim koncie kooperację z takimi tuzami metalu, jak Metallica (od „Ride the Lightning” po „…and Justice for All”), Blind Guardian, Pretty Maids, Artillery czy Saturnus. Zaprosił on zespół do swego studia Sweet Silence North w Helsingør, czyli osławionym dzięki „Hamletowi” Elsynorze w północno-wschodniej Zelandii. Widać aura miasteczka udzieliła się mieszkańcom stolicy, ponieważ nagrali płytę, która absolutnie zniewala – energią, emocjami, pięknem.
Na „Young Again”, które doczekało się dotąd (i pewnie inaczej nie będzie) jedynie wersji winylowej, trafiły zaledwie trzy kompozycje. Rozbudowane (poza jedną), wielowątkowe, inspirowane klasyką progresu lat 70. ubiegłego wieku. Choć w porównaniu z nią wzbogacone o brzmienie trąbki, instrumentu rzadko kojarzonego z tym właśnie stylem (czemu zapewne zaprzeczyliby członkowie Skaldów). Stronę A otwiera utwór tytułowy, w którym – mimo rozwiniętej do ponad dziesięciu minut formy – nie uświadczymy żadnej introdukcji. Muzycy z miejsca rzucają słuchaczy na szeroką i głęboką wodę. Od pierwszych sekund pojawia się eteryczny lejtmotyw grany przez Trap-Jensena na flecie, do którego wkrótce dołącza zwiewny głos Lamdahla Pedersena. Ta uduchowiona lekkość zostaje szybko skontrastowana z ostrą, metalową gitarą Jørgensena, jakby Anders za wszelką cenę chciał przypomnieć: „My tu sobie cudne melodie odgrywamy, ale nie zapominajcie, że wiemy również, jak zdemolować uszy i umysł”. W kontekście: „Nauczyliśmy się tego grając black i death metal”.
Słuchając dalszej części utworu tytułowego (jak i całego albumu) można się oczywiście sprzeczać, czego w muzyce Værket jest więcej – progresu, metalu czy folku? Osobiście uważam, że wszystkiego jest dokładnie tyle, ile być powinno. Proporcje są idealnie dobrane i wymieszane. Instrumentalne duety (vide flet z trąbką, gitara elektryczna z organami Hammonda) pojawiają się obok partii solowych gitary, w tle zaś nie brakuje smaczków. Im natomiast bliżej końca, tym większy jest rozmach aranżacyjny. I nawet Jakob Emil śpiewa z dużo większą mocą, w czym zresztą jest wspierany przez kolegów w chórkach. „CCTV of a Boy” to najkrótszy fragment płyty. Można by nawet rzec, że najbardziej przebojowy. Pojawia się tu – od samego początku – taneczny rytm i – na jego tle – folkowy zaśpiew. Ale nie brakuje też symfonicznej potęgi, z wybijającymi się na plan pierwszy i powtarzającymi główny motyw melodyczny fletem i trąbką. W drugiej części gdzieś w oddali słychać nawet nawiązania do ska, a w warstwie wokalnej można mieć skojarzenia z… Madness i Dexys Midnight Runner. Na ile jest to świadome – nie wiem, ale wypada i intrygująco, i radośnie.
Na stronę B wydawnictwa trafiła tylko jedna kompozycja – trzyczęściowy, ponad dwudziestominutowy „Green Knight”. W części pierwszej Duńczycy głównie budują nastrój; zaczyna basista wespół z klawiszowcem, później dołącza do nich ze swym natchnionym głosem wokalista, a wieńczy ten fragment flecista. Uznawszy, że jesteśmy przygotowani na więcej – zespół przechodzi do rockowego ataku, w czym prym wiodą Jørgensen i Linnemann Tange (na syntezatorach). Tym samym metalowa moc miesza się z progresywnym pięknem i folkową finezyjnością. Efekt jest oszałamiający! Część druga zaczyna się od subtelnych dźwięków fortepianu elektrycznego – i przez kilka kolejnych minut jest podobnie, to znaczy delikatnie i ujmująco. Folkowo i balladowo. Nawet kiedy sekcja rytmiczna podkręca tempo, zespół nie przestaje myśleć o utrzymaniu nastroju. Dopiero w części finałowej „Zielonego rycerza” Skandynawowie wracają na progmetalowe tory, aczkolwiek i tu trafiają im się nawiązania do muzyki dawnej i world music.
To bogactwo brzmień i inspiracji jest zastanawiające w przypadku tak młodych artystów, którzy – w przeciwieństwie do wielu swoich kolegów po fachu – dawno już zakończyli etap poszukiwań. Muzyka zawarta na „Young Again” jest nie tylko dojrzała, ale i bardzo konsekwentna. Kopenhaski sekstet doskonale wie, co chce osiągnąć i w jaki sposób to zrobić. Nawet jeśli zdarzają się młodym Duńczykom momenty „zawieszenia”, chwile, w których słychać pewne rozdarcie i zastanowienie, co dalej – są one nadzwyczaj rzadkie, lecz, co najistotniejsze, następuje po nich wybór najwłaściwszy z możliwych, prowadzący do wyznaczonego celu. Twórczość Værket nie jest wcale ewenementem na scenie skandynawskiej; w podobnych rejonach operują tacy wykonawcy, jak Our Solar System, Agusa, Tusmørke, Skog Under Jord. Ważne natomiast, że poruszając się po polu zagospodarowanym już przez innych, artyści z Kopenhagi potrafią podkreślić swoją odrębność i zaskoczyć słuchaczy.
koniec
23 kwietnia 2019
Skład:
Jakob Emil Lamdahl Pedersen – śpiew, trąbka
Andreas Bunin Trap-Jensen – flet, chórki
Anders M. Jørgensen – gitara elektryczna, chórki
Peter Linnemann Tange – instrumenty klawiszowe, chórki
Mikkel Thode Schultz – gitara basowa, chórki
Adam Kjær Nielsen – perkusja, śpiew, chórki

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Norwegowie w kosmosie
Sebastian Chosiński

18 VII 2019

17 lipca minęła kolejna – już pięćdziesiąta druga – rocznica śmierci amerykańskiego saksofonisty Johna Coltrane’a, jednego z najwybitniejszych artystów w historii jazzu improwizowanego. Gdy jednak słucha się takich albumów, jak tegoroczny „Mayhall’s Object” zespołu Instant Light Jørgena Mathisena, można odnieść wrażenie, że Coltrane wciąż żyje i ma się wyśmienicie.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uważajcie na to, co lata nad naszymi głowami
Sebastian Chosiński

16 VII 2019

Pięć lat! Tyle zajęło Norwegom podjęcie decyzji o wydaniu płyty. Co dziwi tym bardziej, że materiał mieli już gotowy w grudniu 2016 roku. Cóż, niezbadane są wyroki boskie i nie nam, maluczkim, oceniać, dlaczego kwartet Red Kite tak długo zwlekał z publikacją debiutanckiego albumu. Zwłaszcza że znalazła się na nim doskonała muzyka.

więcej »

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
Sebastian Chosiński

11 VII 2019

Jeśli lubicie się bać, a jednocześnie nie stronicie od awangardy i bliska Wam jest muzyka filmowa – mam dla Was idealną propozycję na letnie noce. To kolejna solowa płyta Johna Zorna z serii „The Hermetic Organ”, tym razem poświęcona twórczości klasyka amerykańskiej literatury grozy Edgara Allana Poego.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.