Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Grusom
‹II›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułII
Wykonawca / KompozytorGrusom
Data wydania31 sierpnia 2018
Wydawca Kozmik Artifactz
NośnikCD
Czas trwania41:17
Gatunekblues, metal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Nicolaj Hoffmann Jul, Dennis Warburg, Thomas Ulrik, Peter Pørtner, Søren Olesen, Jakob Kaae
Utwory
CD1
1) Beyond This Land04:15
2) Peace of Mind05:33
3) Skeletons07:57
4) Vågn Op05:27
5) Embers06:29
6) Dead End Valley05:53
7) Cursed from Birth05:42
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Fionia – wyspa, jak wulkan, gorąca
[Grusom „II” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mijają kolejne lata, a jedna rzecz pozostaje niezmienna – Skandynawia każdego roku zalewa nas mnóstwem doskonałych rockowych i jazzowych płyt. Świetnie radzą sobie zarówno zespoły wiekowe i uznane, jak i początkujące. Duński sekstet Grusom zalicza się do tych drugich. Wszak w sierpniu ubiegłego roku wydał dopiero drugą pełnowymiarową płytę, którą zatytułował odkrywczo… „II”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Fionia – wyspa, jak wulkan, gorąca
[Grusom „II” - recenzja]

Mijają kolejne lata, a jedna rzecz pozostaje niezmienna – Skandynawia każdego roku zalewa nas mnóstwem doskonałych rockowych i jazzowych płyt. Świetnie radzą sobie zarówno zespoły wiekowe i uznane, jak i początkujące. Duński sekstet Grusom zalicza się do tych drugich. Wszak w sierpniu ubiegłego roku wydał dopiero drugą pełnowymiarową płytę, którą zatytułował odkrywczo… „II”.

Grusom
‹II›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułII
Wykonawca / KompozytorGrusom
Data wydania31 sierpnia 2018
Wydawca Kozmik Artifactz
NośnikCD
Czas trwania41:17
Gatunekblues, metal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Nicolaj Hoffmann Jul, Dennis Warburg, Thomas Ulrik, Peter Pørtner, Søren Olesen, Jakob Kaae
Utwory
CD1
1) Beyond This Land04:15
2) Peace of Mind05:33
3) Skeletons07:57
4) Vågn Op05:27
5) Embers06:29
6) Dead End Valley05:53
7) Cursed from Birth05:42
Wyszukaj / Kup
Przed dwoma dniami zachwycałem się w tym miejscu albumem kopenhaskiej formacji Værket „Young Again”. To doskonałe i nadzwyczaj dojrzałe dzieło ujrzało światło dzienne 25 sierpnia ubiegłego roku; sześć dni później do sprzedaży trafiła inna, nie mniej fascynująca płyta, sygnowana przez zespół o nazwie Grusom. Ta zbieżność czasowa była zapewne całkowicie przypadkowa, ale kilka innych podobieństw daje wiele do myślenia. Obie grupy pochodzą z Danii. Obie są sekstetami tworzonymi przez artystów młodych wiekiem. Twórczość obu jest mocno zakorzeniona w rockowej tradycji lat 70. XX wieku. Wreszcie w obu przypadkach mamy do czynienia z drugimi pełnowymiarowymi wydawnictwami w ich karierze. Ach! i nie można zapomnieć o najważniejszym: oba krążki przyprawiają o ciarki na plecach. Jest też jednak pewna zasadnicza różnica: o ile dokonania Værket krążą wokół progresu wymieszanego z heavy metalem i folkiem, o tyle panowie z Grusom pozostają wierni stonerowi podrasowanemu hard rockiem, bluesem i psychodelią.
Svendborg to – jak na warunki duńskie – całkiem spore, bo prawie trzydziestotysięczne, miasto położone na południu Fionii, trzeciej pod względem wielkości wyspy królestwa. Tam właśnie na początku dekady czwórka młodych muzyków – wokalista Nicolaj Hoffmann Jul, gitarzysta Dennis Warburg, klawiszowiec Peter Pørtner i bębniarz Jakob Kaae – założyło zespół specjalizujący się w graniu utworów pochodzących z repertuaru The Doors. I chociaż z czasem nastąpiła dość zasadnicza ewolucja stylu, związana głównie z wypracowaniem oryginalnego repertuaru, miłość do muzyki sprzed paru dekad pozostała. Słychać to było wyraźnie na wydanej własnym sumptem w październiku 2014 roku demonstracyjnej EP-ce „DIY Demo”, na której pojawił się w składzie Grusom drugi gitarzysta Thomas Ulrik. Stylistycznie było tam wprawdzie więcej atmosferycznego metalu niż nawiązań do utworów formacji Jima Morrisona, ale w warstwie wokalnej Nicolaj wciąż pozostawał wierny swojemu idolowi.
Rozesłana do wielu europejskich niezależnych wytwórni płytka spotkała się z zainteresowaniem decydentów z Kozmik Artefactz. Może zadecydowała o tym bliskość geograficzna. Firma ma bowiem siedzibę w miasteczku Mölln, które leży na południu Szlezwiku-Holsztynu, a więc niemieckiego landu sąsiadującego z Danią. Najważniejsze jednak, że muzyka Grusom przypadła do gustu szefostwu firmy, dzięki czemu w lipcu 2015 roku ukazała się debiutancka płyta Skandynawów zatytułowana po prostu „Grusom”. Przy okazji pracy nad nią ostatecznie wykrystalizował się skład grupy, który dopełnił basista Søren Olesen. Album, choć jeszcze dość surowy, spotkał się z pozytywnym przyjęciem i zyskał przychylne oceny krytyków. Mimo to zespół nie zdecydował się pójść od razu za ciosem i na kolejne wydawnictwo trzeba było czekać aż trzy lata – do sierpnia ubiegłego roku. Ale zdecydowanie warto było uzbroić się w cierpliwość!
Album „II” zarejestrowany został w tym samym zestawieniu personalnym i wydany przez tę samą firmę. Od czasu publikacji „Grusom” sekstet jednak pod każdym względem dojrzał, dzięki czemu jego druga płyta bije na głowę i tak przecież udany bardzo udany debiut. Niemożliwe? Przekonajcie się sami. Płytę otwiera z jednej strony przebojowy, z drugiej natomiast mocno wbijający się w serce i umysł „Beyond This Land”. Ten nieco ponad czterominutowy utwór to kwintesencja stylu Grusom: począwszy od „kwasowych” organów, poprzez przesterowaną stonerową gitarę, aż po motoryczną, hardrockową sekcję rytmiczną. Nie można też oczywiście zapomnieć o nostalgicznym, bluesowo-psychodelicznym głosie wokalisty, który potrafi zaśpiewać z taką siłą, że mury kruszeją. Ale to, że potrafi, nie oznacza automatycznie, że zawsze tak właśnie robi. W każdym razie trudno byłoby sobie wyobrazić lepszą introdukcję do tej czterdziestominutowej opowieści.
Jeśli chodzi o potencjał komercyjny, drugi w kolejności „Peace of Mind” w niczym nie ustępuje „Beyond This Land” – różni się zaś głównie tym, że więcej jest w nim smutku i nostalgii. Uwagę przykuwa natomiast piękna partia solowa gitary, w tle której słychać nie mniej subtelne i wrażliwe brzmienia organów. I to kolejny charakterystyczny rys twórczości Grusom, którzy nadzwyczaj umiejętnie łączą piękną z energią, harmonię z młodzieńczą zuchwałością. Najdłuższy w całym zestawie „Skeletons” porusza się na pograniczu hard rocka i bluesa, eksponując zarówno gitary (które wyprawiają się w rejony… Bliskiego Wschodu), jak i organy. Bywa że soliści intensywnie ze sobą dialogują, wszystko odbywa się zaś w szybkim tempie narzucanym reszcie zespołu przez Sørena Olesena oraz Jakoba Kaaego. Dopiero w zakończeniu Skandynawowie zwalniają tempo, by przygotować słuchaczy na jedyny numer zaśpiewany po duńsku, czyli „Vågn Op”.
To jeden z najpiękniejszych fragmentów płyty. Balladowy, hipnotyzujący, wzruszający, o idealnie dramaturgicznie rozstawionej konstrukcji. „Embers” z kolei zachwyca jeszcze czym innym – zwiewnymi, chociaż niepozbawionymi mocy i rozmachu pasażami gitar. Jeżeli jesteście w stanie wyobrazić sobie klasyczne kompozycje Wishbone Ash zagrane na modłę stonerową – to jest to właśnie to! Hardrockowe tempo oraz przesterowane gitary i hammondowskie organy podkreślają jeszcze emocjonalność artystycznego przekazu Duńczyków. W „Dead End Valley” sekstet wyhamowuje, większy nacisk kładąc na bluesowe harmonie i psychodeliczny nastrój, co nie oznacza jednak, że Dennis Warburg, Thomas Ulrik i Peter Pørtner udają się na zieloną trawkę. Tym bardziej że im bliżej końca, tym bardziej angażują się emocjonalnie. Tak jak „Beyond This Land” był idealnym początkiem album, tak „Cursed from Birth” jest jego optymalnym zwieńczeniem.
To kolejna stonerowo-bluesowa, okraszona nostalgiczną partią gitary ballada z gatunku sierdceszczypatielnych. Zabieg ten miał zapewne na celu wzruszające pożegnanie ze słuchaczami – by tęsknili i jak najczęściej do płyty tej wracali. Czy będą? Jeśli wysłuchają raz – od początku do końca, bez wyrywania poszczególnych utworów z kontekstu – nie mam wątpliwości, że tak!
koniec
25 kwietnia 2019
Skład:
Nicolaj Hoffmann Jul – śpiew
Dennis Warburg – gitara elektryczna
Thomas Ulrik – gitara elektryczna
Peter Pørtner – organy
Søren Olesen – gitara basowa
Jakob Kaae – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Bogom progresu i post-rocka…
Sebastian Chosiński

23 V 2019

Nie słyszeliście jeszcze o zespole Khadavra? I nic dziwnego. Istnieje wprawdzie od ponad pięciu lat, ale do tej pory nie udało mu się jeszcze podpisać profesjonalnego kontraktu. Płyty wydaje własnym sumptem. Ta najnowsza – „Hypnagogia” – na razie dostępna jest jedynie w Internecie. Kogo powinna zainteresować? W pierwszej kolejności wielbicieli progresu i post-rocka.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uważajcie! Świat zaraz może się rozpaść
Sebastian Chosiński

21 V 2019

Są takie zespoły, których świetność już dawno minęła, ale gdy ukazują się ich kolejne płyty – słuchacze i tak po nie sięgają. Tak jest z międzynarodowym kolektywem Gong, w którego najnowszym wcieleniu nie ma już nawet wspomnienia po którymś z wybitnych muzyków, jacy przed laty tworzyli tę grupę. A mimo to po „The Universe Also Collapses” warto sięgnąć. Bo to, jak przed laty, intrygująca dawka psychodelii i space rocka.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Coraz gęściej, coraz głębiej
Sebastian Chosiński

16 V 2019

Można wybaczyć kopenhaskiemu triu Papir, że na swoją kolejną płytę kazało czekać aż dwa lata. Wszak wydany w 2017 roku album „V” składał się z dwóch krążków i trwał ponad półtorej godziny. Materiał zatytułowany „VI” trwa o ponad połowę krócej i mieści się na jednym nośniku. Poza tym zmieniło się niewiele – muzyka Duńczyków to wciąż połączenie space rocka z psychodelią, post-rockiem i progresem.

więcej »

Polecamy

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Bogom progresu i post-rocka…
— Sebastian Chosiński

Uważajcie! Świat zaraz może się rozpaść
— Sebastian Chosiński

Coraz gęściej, coraz głębiej
— Sebastian Chosiński

Wiosna, której zapomnieć się nie da
— Sebastian Chosiński

Musical, balet, Raj i Piekło
— Sebastian Chosiński

Bizon spod znaku Hanzy
— Sebastian Chosiński

Wielkie nic? Dokładnie na odwrót!
— Sebastian Chosiński

Na zamku w Elsynorze wciąż dzieją się cuda
— Sebastian Chosiński

Samuraj zabłąkany w czasie
— Sebastian Chosiński

Egzotyczne miejsce na Ziemi
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.