Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

SBB
‹Roskilde 1978›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRoskilde 1978
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania24 maja 2019
Wydawca Universal Polska
NośnikCD
Czas trwania72:29
Gatunekrock
EAN602577557040
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
CD1
1) Walkin’ Around the Stormy Bay07:34
2) Going Away incl. Loneliness13:56
3) Deszcz kroplisty, deszcz ulewny incl. Drums Solo09:01
4) Ze słowem biegnę do ciebie20:57
5) Follow My Dream incl. Wiosenne chimery21:01
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na urodziny
[SBB „Roskilde 1978” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy można wyobrazić sobie piękniejszy prezent urodzinowy niż występ na najpopularniejszym (ówczesnym) festiwalu rockowym w Europie? Na dodatek ostatniego dnia imprezy, po jednej z największych gwiazd, jakie się na niej pojawiły… To właśnie spotkało Józefa Skrzeka i jego SBB 2 lipca 1978 roku, co dokumentuje doskonała płyta „Roskilde 1978”. Która po jedenastu latach została właśnie wznowiona.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na urodziny
[SBB „Roskilde 1978” - recenzja]

Czy można wyobrazić sobie piękniejszy prezent urodzinowy niż występ na najpopularniejszym (ówczesnym) festiwalu rockowym w Europie? Na dodatek ostatniego dnia imprezy, po jednej z największych gwiazd, jakie się na niej pojawiły… To właśnie spotkało Józefa Skrzeka i jego SBB 2 lipca 1978 roku, co dokumentuje doskonała płyta „Roskilde 1978”. Która po jedenastu latach została właśnie wznowiona.

SBB
‹Roskilde 1978›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRoskilde 1978
Wykonawca / KompozytorSBB
Data wydania24 maja 2019
Wydawca Universal Polska
NośnikCD
Czas trwania72:29
Gatunekrock
EAN602577557040
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Jerzy Piotrowski
Utwory
CD1
1) Walkin’ Around the Stormy Bay07:34
2) Going Away incl. Loneliness13:56
3) Deszcz kroplisty, deszcz ulewny incl. Drums Solo09:01
4) Ze słowem biegnę do ciebie20:57
5) Follow My Dream incl. Wiosenne chimery21:01
Wyszukaj / Kup
Festiwal w duńskim Roskilde (położonym na Zelandii), organizowany od początku lat 70. XX wieku, trwał w 1978 roku trzy dni – od 30 czerwca do 2 lipca. Wystąpiło na nim kilkudziesięciu wykonawców, w tym takie gwiazdy, jak fiński Jukka Tolonen Band, norweski Ruphus, szwedzki Wasa Express oraz Brytyjczycy Elvis Costello i Rory Gallagher. Czołowe miejsce na plakacie zajmowali jednak królowie reggae z Jamajki, czyli Bob Marley i jego The Wailers. W powodzi nazw ginie trochę ta dla nas najważniejsza: „SBB (Polen)”, któremu przyszło wystąpić ostatniego dnia imprezy, tuż po twórcy „Get Up, Stand Up”. Tak się złożyło, że tego samego dnia swoje trzydzieste urodziny obchodził Józef Skrzek, lider tria. Jeżeli marzył z tej okazji o wspaniałym prezencie – zrobili mu go organizatorzy festiwalu. Ale też zespół ze Śląska należycie im się odwdzięczył, dając fantastyczny koncert, co zresztą zostało zarejestrowane i po latach upublicznione.
Po raz pierwszy album „Roskilde 1978” ukazał się w 2005 roku w wydanym przez Metal Mind Productions dziewięciopłytowym boxie „Lost Tapes, Vol. 1”; trzy lata później to samo wydawnictwo opublikowało go oddzielnie, a w końcu maja tego roku wznowił Universal, który od paru lat sukcesywnie przypomina krążki SBB z koncertowymi archiwaliami. Rok 1978 był zresztą bardzo udany dla polskiego tria; światło dzienne ujrzały wówczas trzy jego płyty studyjne, co ciekawe wszystkie poza granicami kraju: w Czechosłowacji „Wołanie o brzęk szkła” (Supraphon), w Republice Federalnej Niemiec „Follow My Dream” (Spiegelei), a w Niemieckiej Republice Demokratycznej roztańczone i funkowe „SBB” (Amiga). Do tego doszły trasy koncertowe, po latach udokumentowane albumami: „Live in Neckargemund – From a Town Called N.” (2009, 2017), „Freedom Live – Sopot ’78” (2002, 2009, 2017) i „1978 Buchholz” (2005, 2014). Plus oczywiście „Roskilde 1978”, który z wszystkich wymienionych prezentuje się najciekawiej.
Być może dlatego, że trio było bardziej zmotywowane niż zwykle; wszak występ na takiej scenie nobilitował i zmuszał tym samym do tego, by dać z siebie wszystko… i jeszcze więcej. Choć swoje zapewne zrobił także fakt, iż muzycy musieli zmieścić się w czasie wyznaczonym przez organizatorów, co zmusiło ich do skonstruowania repertuaru z tego, co w danym momencie wydawało im się najlepsze i najbardziej żywiołowe. W sumie grupa zaprezentowała pięć rozbudowanych kompozycji, w tym dwie suity. Niektóre utwory były już publice (chociaż oczywiście nie tej z Roskilde) znane, inne dopiero czekały na publikację (vide album „Welcome”), niektóre wciąż ewoluowały. Ponoć po występie Boba Marleya część widowni postanowiła już rozejść się, ale kiedy usłyszała pierwsze takty „Walkin’ Around the Stormy Bay”, od którego trio rozpoczęło występ – zrobiła w tył zwrot i ponownie ruszyła pod scenę. A na niej niepodzielnie królowało już „Esbibi”, jak nazwał zespół konferansjer.
Trudno wyobrazić sobie lepszy i mocniejszy początek! „Walkin’ Around the Stormy Bay” wciąż jeszcze nie miało ostatecznego kształtu. Parę miesięcy wcześniej (w marcu 1978 roku) stanowiło jedynie część suity „Wiosenne chimery”, ale już dwa miesiące później (we wrześniu) w opolskim studiu Polskiego Radia powstała wersja, która trafiła na album „Welcome”. Ton całości nadaje oczywiście grający na syntezatorach Józef Skrzek, ale równie istotną rolę odgrywa Jerzy Piotrowski, którego bębny napędzają zespół. Bez jego dynamicznych pasaży kompozycja ta na pewno nie miałaby aż takiej siły rażenia. Nic dziwnego, że usłyszawszy pierwsze takty perkusji i charakterystyczny motyw syntezatorowy, odchodzący spod sceny wielbiciele rocka postanowili wrócić i przyjrzeć się artystom „produkującym” tak ekscytujące dźwięki. A to było dopiero zagajenie!
Po „Walkin’…” wybrzmiały dwie (z czterech) ostatnie części suity „Going Away” (z płyty „Follow My Dream”), do których na finał muzycy dodali motyw z „Loneliness” – utworu przygotowywanego właśnie na krążek „Welcome”. Wyszedł z tego czternastominutowy kawałek, w którym rock progresywny (vide pełna rozmachu partia gitary Apostolisa Anthimosa) miesza się z jazz-rockiem, a nawet funkiem. Na dokładkę dochodzą jeszcze niemal gotyckie w swym majestacie organy. Finał, w którym potężnie brzmiące syntezatory do spółki z perkusją dosłownie wgniatają słuchacza w ziemię, robi piorunujące wrażenie. Można sobie tylko wyobrazić, co w tym momencie czuły osoby stojące zaledwie kilka metrów od członków grupy. Odczucie musiało być jedyne i niepowtarzalne. Trzeci w kolejności „Deszcz kroplisty, deszcz ulewny” zaczyna się od rytmu narzuconego przez Piotrowskiego; Skrzek początkowo skupia się na eksperymentalnych „świstach” i „zgrzytach”, z boku natomiast obu ich „podgryza” na gitarze Lakis.
Wykluwa się z tego pełna dynamiki improwizacja, z każdą kolejną minutą zyskująca na mocy (także dzięki „wściekłym” syntezatorom Józefa), aż wreszcie na polu boju zostaje tylko Keta, serwujący swe spécialité de la maison, czyli perkusyjną solówkę, której nie powstydziliby się najwybitniejsi ówcześni bębniarze rockowi (jak John Bonham) i jazzrockowi (Anthony Williams). Pojawienie się syntezatorów oznacza płynne wejście w kolejny utwór – tym razem jest to suita „Ze słowem biegnę do ciebie” (z tak samo zatytułowanej płyty długogrającej, która ukazała się w Polsce rok wcześniej). Nie jest to może najwybitniejszy numer, jaki wyszedł spod ręki Skrzeka, ale na pewno bardzo reprezentatywny dla tego, co w tamtym czasie grało SBB. Mamy tu więc wszystkie elementarne części stylu tria: z nastrojowymi syntezatorami i powłóczystymi partiami gitary, z przejmującym śpiewem Skrzeka, który idealnie interpretuje tekst, jaki tradycyjnie wyszedł spod ręki Juliana Mateja.
Na finał trio zaplanowało drugą ze suit – „Follow My Dream” (przy okazji mogło promować album wydany w Niemczech Zachodnich) – ale dodało do niej fragment „Wiosennych chimer”. Otwarcie jest delikatne, wręcz nostalgiczne, co podkreśla jeszcze kolejna fenomenalna solówka Anthimos, którą Skrzek ozdobił emocjonalną wokalizą. Mniej więcej w połowie utworu na plan pierwszy wybijają się syntezatory Józefa, który przedstawia pełne spektrum nie tylko swoich możliwości kompozytorskich i wykonawczych, ale także… sprzętowych. Nakręca się przy tym do granic możliwości, mając wsparcie Piotrowskiego. Im bliżej końca, tym bardziej robi się majestatycznie, co musiało spodobać się licznie przybyłym na festiwal w Roskilde fanom rocka progresywnego. Którzy, gdy zespół przybił do brzegu, nagrodzili go gromkimi oklaskami. Jak najbardziej zasłużonymi. Materiał ten ma tylko jeden mankament, który sprawia, że ocena płyty nie może być maksymalna – to jakość techniczna. Całkiem niezła wprawdzie (jak na „official bootleg” wręcz doskonała), ale mimo wszystko niższa od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.
koniec
28 maja 2019
Skład:
Józef Skrzek – śpiew, syntezatory, fortepian elektryczny
Apostolis Anthimos – gitara elektryczna, perkusja
Jerzy Piotrowski – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nad brzegiem Ładogi
Sebastian Chosiński

12 XII 2019

Olhava to klasyczny jednoosobowy projekt. Stoi za nim petersburski multiinstrumentalista Andriej Nowożyłow, który pewnego dnia uznał, że na marginesie działalności swej rodzimej formacji powinien stworzyć i pielęgnować coś własnego, nad czym będzie miał stuprocentową kontrolę. Po trzech latach funkcjonowania nadszedł wreszcie czas na pełnowymiarowy debiut. Album „Olhava” zainteresuje przede wszystkim wielbicieli ekstremalnego post-metalu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Czy w kosmicznej próżni słychać zgrzyt metalu?
Sebastian Chosiński

10 XII 2019

Sami swoją muzykę określają mianem „metal for astronauts”. W rzeczywistości jest to obecnie typowy post-metal, choć być może wróci jeszcze taki moment, kiedy sięgną po elementy psychodelii i space-rocka. Odpowiednie doświadczenie już posiadają. O kogo chodzi? O amerykańską formację Rosetta, która przed dwoma miesiącami opublikowała interesującą EP-kę „Terra Sola”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Warto czekać na Polskę
Sebastian Chosiński

5 XII 2019

Trzeba mieć odwagę, aby w naszych czasach zatytułować swoje dzieło tak jednoznacznie i deklaratywnie – „Polska”. Jakie były intencje trębacza Piotra Damasiewicza i prowadzonej przez niego jazzowej formacji Power of the Horns? Pomiędzy wierszami jest to wyjaśnione we wkładce do płyty, która prezentuje się jeszcze lepiej niż wydany przed sześcioma laty świetny debiut „Alaman”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.