Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Elephant9, Reine Fiske
‹Psychedelic Backfire II›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPsychedelic Backfire II
Wykonawca / KompozytorElephant9, Reine Fiske
Data wydania31 maja 2019
Wydawca Rune Grammofon
NośnikCD
Czas trwania62:20
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ståle Storløkken, Nikolai Hængle Eilertsen, Torstein Lofthus, Reine Fiske
Utwory
CD1
1) You are the Sunshine of My Life14:11
2) Skink / Fugl Fønix14:05
3) Habanera Rocket15:19
4) Freedom’s Children / John Tinnick18:46
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Słoń, który nie depcze po uszach
[Elephant9, Reine Fiske „Psychedelic Backfire II” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Obie części „Psychedelic Backfire” zostały zarejestrowane w czasie tych samych występów i wydane tego samego dnia. Oddzielnie. Na pierwszej płycie grupa Elephant9 zaprezentowała się jako trio, na drugiej – jako kwartet. Do jej podstawowego składu doszedł bowiem, będący w pewnym okresie stałym gościem Stålego Storløkkena, szwedzki gitarzysta Reine Fiske.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Słoń, który nie depcze po uszach
[Elephant9, Reine Fiske „Psychedelic Backfire II” - recenzja]

Obie części „Psychedelic Backfire” zostały zarejestrowane w czasie tych samych występów i wydane tego samego dnia. Oddzielnie. Na pierwszej płycie grupa Elephant9 zaprezentowała się jako trio, na drugiej – jako kwartet. Do jej podstawowego składu doszedł bowiem, będący w pewnym okresie stałym gościem Stålego Storløkkena, szwedzki gitarzysta Reine Fiske.

Elephant9, Reine Fiske
‹Psychedelic Backfire II›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPsychedelic Backfire II
Wykonawca / KompozytorElephant9, Reine Fiske
Data wydania31 maja 2019
Wydawca Rune Grammofon
NośnikCD
Czas trwania62:20
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ståle Storløkken, Nikolai Hængle Eilertsen, Torstein Lofthus, Reine Fiske
Utwory
CD1
1) You are the Sunshine of My Life14:11
2) Skink / Fugl Fønix14:05
3) Habanera Rocket15:19
4) Freedom’s Children / John Tinnick18:46
Wyszukaj / Kup
To już wiemy: Panowie z Elephant9 zarezerwowali sobie na cztery wieczory główną salę restauracji Kampen Bistro w Oslo, aby zaoferować swoim fanom nie tylko smaczny posiłek, ale również strawę duchową. Koncerty okazały się na tyle udane, że następnie lider grupy, klawiszowiec Ståle Storløkken, postanowił opublikować je na płycie. A mówiąc konkretniej: na dwóch płytach. Obie otrzymały ten sam tytuł – „Psychedelic Backfire” – i bardzo podobne, kubistyczne okładki, różniące się jednak barwami (w przypadku pierwszej dominowały czerwony, róż i pomarańcz, w przypadku drugiej – błękit, granat i fiolet). Obie wydała renomowana wytwórnia Rune Grammofon i stało się to tego samego dnia – 31 maja 2019 roku. Obie zawierały materiał wybrany z wcześniejszych studyjnych wydawnictw zespołu: począwszy od „Dodovoodoo” (2008), poprzez „Walk the Nile” (2010), „Atlantis” (2012) i „Silver Mountain” (2015), aż po „Greatest Show on Earth” (2018).
Co w takim razie je różni? Fakt, że drugi krążek zawiera utwory nagrane z udziałem czwartego muzyka, którym jest współpracujący już z Elephant9 przed paru laty (vide płyty „Atlantis” i „Silver Mountain”) szwedzki gitarzysta Reine Fiske. To dla skandynawskiego progresu i psychodelii postać pomnikowa. Muzyk udzielający się w takich formacjach, jak Landberk i Paatos, Morte Macabre i Dungen, Svenska Kaputt i Träd, Gräs och Stenar, a nawet w mocno zaprawionym jazzem i folkiem Goran Kajfeš Subtropic Arkestra. W każdym razie nazwisko „Fiske” na pewno było dodatkowym magnesem przyciągającym wielbicieli współczesnego fusion do lokalu przy ulicy Bøgata 21. Nawet jeżeli nie mogli oni liczyć na wirtuozerskie popisy pokroju gitarzystów z Dream Theater…
A nie mogli. Bo Reinemu zwyczajnie taka stylistyka jest obca. Nie zalicza się on do instrumentalistów, którzy zawłaszczają aranżacyjnie całą przestrzeń, a już na pewno nie w projektach, do których jest zapraszany jako gość. Owszem, zawsze odciska na nich swoje niepowtarzalne piętno, ale nie spychając przy tym na drugi plan gospodarzy. Na „Psychedelic Backfire II” (swoją drogą oba krążki zawdzięczają swój tytuł utworowi, jaki znalazł się na „Atlantis”, ale po który tym razem ani jako trio, ani jako kwartet grupa nie sięgnęła) znalazła się ponad godzina muzyki; w sumie sześć kompozycji, przy czym cztery z nich zostały połączone po dwie w całość. Dzięki temu powstały rozbudowane numery, każdy liczący po kilkanaście minut. Czyli to, co fani rocka progresywnego kochają najbardziej. I tu dochodzimy do kolejnej ważnej informacji. O ile bowiem na „Psychedelic Backfire I” dominuje jazz-rock, na „II” znacznie więcej jest tego drugiego.
Występ otwiera jedyny w całym zestawie cover. Jest nim utwór Steviego Wondera „You are the Sunshine of My Life” – na singlu i longplayu („Talking Back”) wydany w 1972 roku. W oryginale jest to typowa dla tego artysty krótka piosenka soulowa; w wersji Elephant9 rozrosła się z kolei do czternastominutowej psychodeliczno-progresywnej minisuity. Całość otwierają klawisze – delikatne dźwięki organów Hammonda i MiniMooga (naśladujące flet) – i ta introdukcja trwa ponad pięć minut; dopiero kiedy do Storløkkena i grającego na basie Nicolaia Hængsle Eilertsena podłącza się perkusista Torstein Lofthus, zespół zaczyna się stopniowo rozkręcać. Na pierwszym plan wybijają się dostojne, górnolotnie brzmiące organy, których motyw z czasem przejmuje i rozwija gitarzysta. Reine Fiske po raz pierwszy odzywa się w, bodajże, dziesiątej minucie utworu. Jego pojawienie się i dialog z Hammondami kieruje zainteresowanie muzyków w stronę klasycznego progresu, przydając około-Wonderowskim wariacjom rockowego rozmachu.
Połączone w jedno „Skink” i „Fugl Fønix” (ten pierwszy z „Dodovoodoo”, drugi z „Walk the Nile”) pojawiły się już na „Psychedelic Backfire I”. Tym razem jednak słyszymy je w znacząco odmiennej formie, z niemal wszechobecną przesterowaną gitarą Fiskego, do której dołączają, pełniące funkcję służebną, Hammondy Storløkkena. Nawet kiedy pierwszy impet wygasa, Reine i Ståle nie rezygnują z efektów zniekształcających (a może raczej: przekształcających) brzmienie ich instrumentów. Dzięki temu zabiegowi organy i gitara splatają się tak bardzo, że niekiedy trudno je rozróżnić. Tło natomiast wypełniają znacznie przyjaźniejsze organy elektryczne Rhodesa. Na finał z kolei Storløkken sięga po mellotron, wprowadzając dzięki niemu dźwięki trąbki. Zagęszcza się też gra sekcji rytmicznej, wspomaganej jeszcze w tym zakresie przez Fiskego. „Habanera Rocket” (kolejny numer „pożyczony” z „Walk the Nile”) także pojawił się na obu częściach „Psychedelic Backfire”. I warto było dać mu szansę zaistnieć w nowej aranżacji. Otwarcie, znaczone kombinacjami klawiszowymi (z podgryzającą je gitarą), jest bardzo melodyjne, niemal taneczne; dopiero w części drugiej Skandynawowie podkręcają tempo.
I wtedy zaczyna się to, co najistotniejsze. Dzięki Eilertsenowi i Lofthusowi utwór zyskuje na mocy, a Storløkken i Fiske przydają mu piękna. To wspaniałe połączenie! Aż żal, że „Habanera Rocket” kończy się tym razem „już” po piętnastu minutach. Mógłby trwać dłużej, znacznie dłużej – i chyba nikt nie z obecnych na koncercie, a potem słuchających płyty nie wniósłby reklamacji. Album zamyka jeszcze jeden „dwupak” w postaci „Freedom’s Children / John Tinnick”. Pierwsza jego część oryginalnie trafiła przed siedmioma laty na „Atlantis”, druga zaczerpnięta została z „Walk the Nile”. Całość zaczyna się od fraz bluesowych, by szybko przejść do niemal klasycznego fusion – zespół bowiem nie tylko zwiększa tempo, ale przede wszystkim zagęszcza warstwę rytmiczną. Łącznikiem pomiędzy obiema kompozycjami staje się partia zagrana na syntezatorze, podczas której Stålemu towarzyszy cichutki bas Nicolaia. Z czasem jednak cała czwórka zaczyna grać z coraz większym zaangażowaniem, aż dochodzi do momentu przesilenia, po którym głos zabiera, podsumowując całość, Reine. Finał jest zaś nie tylko ortodoksyjnie progresywny, ale wręcz progresywno-metalowy.
Obie części „Psychedelic Backfire” oferują nam ponad dwie godziny muzyki, stanowiącej przekrój dotychczasowej twórczości formacji. Można więc dojść do dwóch wniosków: albo Storløkken planuje w najbliższym czasie dłuższe rozstanie z tym projektem (oby nie!), albo za chwilę będzie chciał zacząć wszystko od nowa, w nieco zmienionej formule (oby tak!). Chyba że… zwyczajnie zamarzyła mu się płyta koncertowa Elephant9 i tak naprawdę nic się nie zmieni. Co oznacza, że za rok-dwa doczekamy się kolejnego wydawnictwa tria (względnie kwartetu), które utrzymane będzie w dokładnie takiej samej stylistyce. Co też nie byłoby przecież złym rozwiązaniem.
koniec
20 czerwca 2019
Skład:
Reine Fiske – gitara elektryczna
Ståle Storløkken – organy Hammonda, organy elektryczne Rhodesa, syntezator MiniMoog, mellotron
Nicolai Hængsle Eilertsen – gitara basowa
Torstein Lofthus – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o muzyce: Promieniowanie z galaktyki Göteborg
Sebastian Chosiński

23 VII 2019

Trzeba przyznać, że wybrali sobie spektakularną nazwę – Kvasar. Jest ich pięciu, pochodzą ze szwedzkiego Göteborga i półtora miesiąca temu, wydając – na razie tylko w wersji cyfrowej – debiutancki materiał, postanowili obwieścić swoje istnienie całemu światu. Czy świat zwróci na nich baczniejszą uwagę, trudno na razie przewidywać. Ale jest szansa, że zrobią to wielbiciele rocka psychodelicznego wymieszanego z fusion.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Norwegowie w kosmosie
Sebastian Chosiński

18 VII 2019

17 lipca minęła kolejna – już pięćdziesiąta druga – rocznica śmierci amerykańskiego saksofonisty Johna Coltrane’a, jednego z najwybitniejszych artystów w historii jazzu improwizowanego. Gdy jednak słucha się takich albumów, jak tegoroczny „Mayhall’s Object” zespołu Instant Light Jørgena Mathisena, można odnieść wrażenie, że Coltrane wciąż żyje i ma się wyśmienicie.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uważajcie na to, co lata nad naszymi głowami
Sebastian Chosiński

16 VII 2019

Pięć lat! Tyle zajęło Norwegom podjęcie decyzji o wydaniu płyty. Co dziwi tym bardziej, że materiał mieli już gotowy w grudniu 2016 roku. Cóż, niezbadane są wyroki boskie i nie nam, maluczkim, oceniać, dlaczego kwartet Red Kite tak długo zwlekał z publikacją debiutanckiego albumu. Zwłaszcza że znalazła się na nim doskonała muzyka.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.