Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn
‹The Hermetic Organ, Vol. 6: For Edgar Allan Poe›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Hermetic Organ, Vol. 6: For Edgar Allan Poe
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn
Data wydania22 marca 2019
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania61:00
Gatunekklasyczna
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Zorn
Utwory
CD1
1) The Masque of the Red Death30:00
2) The Fall of the House of Usher31:00
Wyszukaj / Kup

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
[John Zorn „The Hermetic Organ, Vol. 6: For Edgar Allan Poe” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli lubicie się bać, a jednocześnie nie stronicie od awangardy i bliska Wam jest muzyka filmowa – mam dla Was idealną propozycję na letnie noce. To kolejna solowa płyta Johna Zorna z serii „The Hermetic Organ”, tym razem poświęcona twórczości klasyka amerykańskiej literatury grozy Edgara Allana Poego.

Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
[John Zorn „The Hermetic Organ, Vol. 6: For Edgar Allan Poe” - recenzja]

Jeśli lubicie się bać, a jednocześnie nie stronicie od awangardy i bliska Wam jest muzyka filmowa – mam dla Was idealną propozycję na letnie noce. To kolejna solowa płyta Johna Zorna z serii „The Hermetic Organ”, tym razem poświęcona twórczości klasyka amerykańskiej literatury grozy Edgara Allana Poego.

John Zorn
‹The Hermetic Organ, Vol. 6: For Edgar Allan Poe›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Hermetic Organ, Vol. 6: For Edgar Allan Poe
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn
Data wydania22 marca 2019
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania61:00
Gatunekklasyczna
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Zorn
Utwory
CD1
1) The Masque of the Red Death30:00
2) The Fall of the House of Usher31:00
Wyszukaj / Kup
Szef nowojorskiego Tzadik Records jako muzyk kojarzy się przede wszystkim z saksofonem. Choć, co udowodnił już niejeden raz, potrafi zagrać także na wielu innych instrumentach – od gitary po flet. Mało kto jednak wie, że swoją karierę zaczynał od gry na… organach. To one zafascynowały go, gdy był jeszcze dzieckiem. A stało się to dzięki kinu. Na początku lat 60. ubiegłego wieku, mając lat osiem lub dziewięć, John obejrzał jedną z wielu filmowych ekranizacji „Upiora w operze”. Główną rolę grał w niej Lon Chaney. Jako że film powstał jeszcze w 1925 roku, był niemy; do oryginalnego obrazu dograna została więc muzyka – w dużej mierze organowa. W efekcie kolejnym krokiem na drodze edukacji artystycznej Zorna było zainteresowanie dokonaniami Jana Sebastiana Bacha, a potem The Doors, Joannisa Ksenakisa, Terry’ego Rileya i innych współczesnych kompozytorów wykorzystujących ten instrument. Ostatecznie, za sprawą rodziców Johna, organy zagościły w ich domu.
Wiele lat później, będąc już kultową postacią na światowej scenie muzycznej, Zorn postanowił wrócić do organów. W czerwcu 2012 roku wydał pierwszą – w stu procentach solową – płytę z serii „The Hermetic Organ”. Kolejne ukazywały się regularnie co rok, półtora (oczywiście zawsze pod szyldem Tzadika): „Vol. 2: St. Paul’s Chapel, NYC” w styczniu 2014, „Vol. 3: St. Paul’s Hall, Huddersfield” w styczniu 2015, „Vol. 4: St. Bart’s, NYC” w styczniu 2016 oraz „Vol. 5: Philharmonie de Paris” w listopadzie 2017 roku. Szósta ujrzała światło dzienne cztery miesiące temu, a od poprzednich różniło ją to, że została dedykowana. I to nie byle komu, bo klasykowi amerykańskiej literatury grozy – Edgarowi Allanowi Poemu (widać miłość Johna do horrorów również okazała się trwała). By uczcić swego wielkiego rodaka, żyjącego i tworzącego dwieście lat wcześniej, Zorn nagrał w czasie rzeczywistym, bez żadnych cięć i dogrywek, dwie półgodzinne, minimalistyczne suity.
Świadomie nie używam słowa „skomponował”, ponieważ muzyka była całkowicie improwizowana; rodziła się na żywo w głowie artysty. Nowojorczyk potraktował ją jako dźwiękowe ilustracje do jednych z najsłynniejszych opowiadań Poego: „Maski Czerwonego Moru” („The Masque of the Red Death”) z 1842 oraz „Zagłady domu Usherów” („The Fall of the House of Usher”) z 1839 roku. Chciałoby się rzec, że powstał materiał da koneserów, ale takie stwierdzenie może być trochę mylące i zarazem trochę krzywdzące. Organowe płyty Zorna, z uwagi na swój improwizowany charakter, wcale bowiem nie muszą podobać się wielbicielom klasyki; mogą za to przypaść do gustu fanom Amerykanina, którzy na co dzień stronią od podobnych eksperymentów, ale sięgną po „Vol. 6: For Edgar Allan Poe” ufni w to, że John przecież nie może ich zawieść. Jedno jest pewne: to muzyka trudna i wymagająca, ale też klimatyczna i wciągająca. Na pewno dla ludzi z wyobraźnią, na dodatek znających twórczość autora „Zabójstwa przy Rue Morgue”.
Dużo tu powłóczystych dźwięków i dysonansów melodycznych; fragmentów majestatycznych sąsiadujących z chwilami niemal absolutnego wyciszenia. Zdarzają się też jednak, choć są znacznie rzadsze, passusy przywodzące na myśl koncerty organowe Bacha. Nad wszystkim unosi się natomiast nastrój grozy i makabry; bywa nawet, że skóra na ciele cierpnie. Muzyka ta doskonale sprawdza się nocą, ale należy mieć na uwadze fakt, że co wrażliwszego słuchacza może przyprawić o grożącą utratą zdrowia palpitację serca. Swoją drogą, jakież wrażenie musiał zrobić na małym Johnie ten przedwojenny „Upiór w operze”, skoro po prawie sześćdziesięciu latach dorosły Zorn nie potrafi wyzwolić się spod jego wszetecznego uroku.
koniec
11 lipca 2019
Skład:
John Zorn – organy, muzyka, produkcja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nie próbuj. Ale jak nie spróbujesz – to pożałujesz!
Sebastian Chosiński

5 VII 2022

Trzech polskich jazzmanów i improwizatorów, którzy jednak nie stronią od grania nieco lżejszej gatunkowo muzyki, umówiło się na wspólne spotkanie w studiu nagraniowym. Spędzili w nim jeden dzień, rejestrując niemal godzinę muzyki, która przekracza granice gatunkowe. Sięgając po „Don’t Try” Łukasza Korybalskiego, Wojciecha Traczyka i Huberta Zemlera, przygotujcie się na soczystą mieszankę free jazzu, awangardy i noise’u.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na dziesiątą rocznicę
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

Kungens Män to szwedzki sekstet, który choć istnieje zaledwie od dekady, wydał w tym czasie ponad dwadzieścia albumów. Jak widać, muzycy nie próżnują, zwłaszcza że udzielają się również w innych projektach. „Kungens Ljud & Bild” – najnowsza płyta grupy – jest jednocześnie prezentem, jaki sztokholmczycy sprawili swoim fanom i samym sobie na jubileusz dziesięciolecia.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W basenie Morza Egejskiego
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Trzej giganci polskiego rocka, jazzu, bluesa oraz popu – Jorgos Skolias, Apostolis Anthimos oraz Kostek Yoriadis – nagrali wspólny album, za sprawą którego w czasach szalejącej pandemii koronawirusa postanowili przenieść się do kraju przodków, swojej duchowej ojczyzny – Grecji. Z ich artystycznego, odbywającego się na odległość, spotkania zrodziła się płyta niezwykła. Jej tytuł – „SAY” – jest jednocześnie nazwą całego projektu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Surrealistyczny ekstremizm
— Sebastian Chosiński

Krůk Krukowi oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Marzenia milionera
— Sebastian Chosiński

Piekielne basy
— Sebastian Chosiński

Nigdy nie jest „zbyt wiele”
— Sebastian Chosiński

Muzyczna „spowiedź” (prawie) czterdziestolatka
— Sebastian Chosiński

Stu lat, Mistrzu!
— Sebastian Chosiński

W hołdzie „Dżordżowi”
— Sebastian Chosiński

W mroku spowitym mgłą
— Sebastian Chosiński

Ten, który rządzi samodzielnie (w Rosji)
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.