Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Соёл Эрдэнэ
‹Соёл Эрдэнэ [Soyol Erdene]›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułСоёл Эрдэнэ [Soyol Erdene]
Wykonawca / KompozytorСоёл Эрдэнэ
Data wydania15 maja 2019
Wydawca Ebalunga!!!
NośnikCD
Czas trwania35:00
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Миний аз жаргалын дуу02:41
2) Учралын уянга03:23
3) Өргөн хангайн нутаг03:07
4) Хунгийн дуу02:48
5) Хилчиний хөшөө04:59
6) Хоёулаа дуулъя03:42
7) Хүлээлт04:26
8) Сайхан үйлсийн толоо04:39
9) Тэр бидэнд хайртай байсан04:20
Wyszukaj / Kup

Krótko o muzyce: W stepie i na pustyni
[Соёл Эрдэнэ „Соёл Эрдэнэ [Soyol Erdene]” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ile znacie klasycznych mongolskich grup rockowych? Ani jednej?! Cóż, nawet jeśli tak, to nie ma czego się wstydzić. W latach 70. i 80. XX wieku w Ułan Bator działało zaledwie kilka koncesjonowanych przez komunistyczne państwo zespołów, których płyty – z uwagi na brak profesjonalnej tłoczni w Mongolii – produkowane były w zaprzyjaźnionym Związku Radzieckim. Jak na przykład jedyny longplay formacji Соёл Эрдэнэ (Soyol Erdene).

Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: W stepie i na pustyni
[Соёл Эрдэнэ „Соёл Эрдэнэ [Soyol Erdene]” - recenzja]

Ile znacie klasycznych mongolskich grup rockowych? Ani jednej?! Cóż, nawet jeśli tak, to nie ma czego się wstydzić. W latach 70. i 80. XX wieku w Ułan Bator działało zaledwie kilka koncesjonowanych przez komunistyczne państwo zespołów, których płyty – z uwagi na brak profesjonalnej tłoczni w Mongolii – produkowane były w zaprzyjaźnionym Związku Radzieckim. Jak na przykład jedyny longplay formacji Соёл Эрдэнэ (Soyol Erdene).

Соёл Эрдэнэ
‹Соёл Эрдэнэ [Soyol Erdene]›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułСоёл Эрдэнэ [Soyol Erdene]
Wykonawca / KompozytorСоёл Эрдэнэ
Data wydania15 maja 2019
Wydawca Ebalunga!!!
NośnikCD
Czas trwania35:00
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Миний аз жаргалын дуу02:41
2) Учралын уянга03:23
3) Өргөн хангайн нутаг03:07
4) Хунгийн дуу02:48
5) Хилчиний хөшөө04:59
6) Хоёулаа дуулъя03:42
7) Хүлээлт04:26
8) Сайхан үйлсийн толоо04:39
9) Тэр бидэнд хайртай байсан04:20
Wyszukaj / Kup
To nieco abstrakcyjna, ale typowa dla krajów komunistycznych historia. W 1971 roku mongolski minister kultury, zaangażowany społecznie i politycznie pisarz Czadraabalyn Lodojdamba (w Polsce znany z powieści rewolucyjnej „Przejrzysty Tamir”), wezwał do siebie czterech studentów stołecznej Szkoły Muzyki i Tańca i oznajmił im, że skoro Wielka Brytania może mieć tak sławny zespół, jak The Beatles, to przecież i Mongołowie nie powinni być gorsi. Zapalono więc zielone światełko, dzięki czemu parę miesięcy później powstał pierwszy w dziejach tego kraju zespół rockowy – Соёл Эрдэнэ (Soyol Erdene). Światu zaprezentowano go w 1973 roku podczas Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Berlinie Wschodnim, skąd potomkowie Czyngis- i Kubiłaj-chana powrócili ze złotym medalem.
W latach 70. zespół wydał trzy EP-ki (wyprodukowano je w Związku Radzieckim), które ugruntowały popularność Соёл Эрдэнэ, jednak na debiutancki – i, jak się potem okazało, jedyny za życia – longplay formacja musiała poczekać aż do 1981 roku. Ponownie wytłoczyła go radziecka Melodia (Мелодия), zresztą wraz z albumem innego mongolskiego bandu rockowego – Баян Монгол (Bayan Mongol). Gdy w Ułan Bator upadł komunizm, grupa straciła grunt pod nogami i rozwiązała się w 1993 roku, po czym została niemal całkowicie zapomniana. Aż do momentu, w którym kilku zapaleńców z Petersburga założyło wytwórnię Ebalunga!!!, pod szyldem której postanowili przypominać zagubione w mrokach historii perełki z dawnych republik radzieckich i krajów zaprzyjaźnionych z ZSRR. Na pierwszy ogień poszli właśnie Mongołowie.
„Соёл Эрдэнэ” wznowiono na winylu, kompakcie i kasecie. Czy było warto? Z punktu widzenia historyka zajmującego się dziejami muzyki rozrywkowej w krajach komunistycznych – na pewno. Ale nie tylko z tego powodu. Ta muzyka, inspirująca się mongolskim folklorem i brytyjskim merceybeatem, ma w sobie bowiem wiele uroku i jest zaskakująco, jak na okoliczności powstania grupy, szczera. Na dodatek jeszcze bardzo przebojowa. Formację z Ułan Bator można więc postawić w jednym rzędzie z kazachstańskim Дос-Мукасан czy turkmeńskim Гунеш, do twórczości których także dzisiaj się wraca. Na jedynym longplayu Mongołów dominują proste melodie, rozpisane na kilka głosów, z pojawiającymi się w tle smaczkami w postaci gitary czy organów i syntezatorów („Миний аз жаргалын дуу”, „Учралын уянга”, „Хунгийн дуу”).
Od czasu do czasu rozbrzmiewa jednak także bardziej rockowa, sfuzzowana, tym samym mocno kontrastująca z formą utworu gitara (jak w balladowych „Өргөн хангайн нутаг” i „Хүлээлт”), ale są to nieliczne wyjątki. Przenosząc dokonania Соёл Эрдэнэ na grunt polski, należy podkreślić, że Azjatom znacznie bliżej jest do wczesnych Czerwono-Czarnych i No To Co, niż na przykład Nurtu, Testu bądź Romualda i Romana. O czym dobitnie przekonują takie kompozycje, jak „Хилчиний хөшөө” i „Сайхан үйлсийн толоо”. Z kolei zamykający album „Тэр бидэнд хайртай байсан” to piękna miłosna pieśń w stylu orientalnym (z nastrojową partią organów i nieco energiczniejszymi niż zwykle dogrywkami gitary), kojarząca się z folkowo-popowymi piosenkami chińskimi i japońskimi z lat 70. ubiegłego wieku.
koniec
25 lipca 2019
Skład:
nie podano

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Natchnieni przez (protestanckiego) Boga
Sebastian Chosiński

20 VIII 2019

Chociaż „Nadir” jest pierwszym albumem norweskiego kwintetu Monograf, o tworzących zespół muzykach nie sposób powiedzieć, że są debiutantami. Szczególnie bogatą kartotekę ma lider formacji, wokalista, gitarzysta i kontrabasista Erik Normann Sannes Aanonsen, który grywał już w swojej karierze rock alternatywny, pop, a nawet black metal. W Monograf hołduje natomiast progresywnemu i postrockowemu neofolkowi.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Takich dwóch jak my to ze świecą szukać!
Sebastian Chosiński

15 VIII 2019

Jest ich zaledwie dwóch – basista i bębniarz – ale dzięki różnym efektom, wykorzystywanym zarówno studiu nagraniowym, jak i na koncertach, brzmią jak pełnoprawny zespół. Nazwali się Alber Jupiter i działają pod tą nazwą od mniej więcej dwóch lat. Wydaniem debiutanckiego albumu „We Are Just Floating in Space” uczcili tegorocznego Święto Pracy, choć nic nie wiadomo na temat ich sympatii politycznych.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Błękitne niebo Kalifornii i chmurne oblicze Zelandii
Sebastian Chosiński

13 VIII 2019

Z Kalifornii na Zelandię (nie! nie tę Nową) droga bardzo daleka, ale też nie na tyle – żyjemy w końcu w globalnej wiosce – aby wytwórnia z Danii nie mogła wydawać płyt zespołu ze Stanów Zjednoczonych. A tak właśnie jest w przypadku psychodeliczno-progresywnego kwintetu Monarch, którego już drugi album, zatytułowany „Beyond the Blue Sky”, wydała El Paraiso Records.

więcej »

Polecamy

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.