Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Jerzy „Jorgos” Skolias, Jarosław Bester
‹Rebetiko Poloniko›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRebetiko Poloniko
Wykonawca / KompozytorJerzy „Jorgos” Skolias, Jarosław Bester
Data wydania21 czerwca 2019
Wydawca ForTune Records
NośnikCD
Czas trwania44:58
Gatunekfolk, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jerzy „Jorgos” Skolias, Jarosław Bester
Utwory
CD1
1) Argile mu ghiati svinis03:53
2) O ponos tu prezakia02:26
3) Htes to vradhi sto teke mas04:45
4) Gretziki05:04
5) Zembekano spaniolo03:42
6) Htes to vradhi stu karipi04:51
7) Kandili03:48
8) Sura kie masura03:42
9) O tekedsis03:05
10) Ime prezakias03:45
11) Hanumakia03:27
12) O buffedsis02:28
Wyszukaj / Kup

Nostalgiczny buntownik, romantyczny zawadiaka
[Jerzy „Jorgos” Skolias, Jarosław Bester „Rebetiko Poloniko” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jorgos Skolias z pochodzenia jest Grekiem. Nic więc dziwnego, że w swojej twórczości sięga po utwory z kraju przodków. Tak było w przypadku projektu Sefardix, tak jest również na nagranej z udziałem akordeonisty Jarosława Bestera płycie „Rebetiko Poloniko”. Pierwszy człon tytułu odnosi się do zawartej na albumie muzyki – pieśni z lat 20. i 30. XX wieku, śpiewanych na ulicach greckich miast przez ludzi wywodzących się z nizin społecznych.

Sebastian Chosiński

Nostalgiczny buntownik, romantyczny zawadiaka
[Jerzy „Jorgos” Skolias, Jarosław Bester „Rebetiko Poloniko” - recenzja]

Jorgos Skolias z pochodzenia jest Grekiem. Nic więc dziwnego, że w swojej twórczości sięga po utwory z kraju przodków. Tak było w przypadku projektu Sefardix, tak jest również na nagranej z udziałem akordeonisty Jarosława Bestera płycie „Rebetiko Poloniko”. Pierwszy człon tytułu odnosi się do zawartej na albumie muzyki – pieśni z lat 20. i 30. XX wieku, śpiewanych na ulicach greckich miast przez ludzi wywodzących się z nizin społecznych.

Jerzy „Jorgos” Skolias, Jarosław Bester
‹Rebetiko Poloniko›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRebetiko Poloniko
Wykonawca / KompozytorJerzy „Jorgos” Skolias, Jarosław Bester
Data wydania21 czerwca 2019
Wydawca ForTune Records
NośnikCD
Czas trwania44:58
Gatunekfolk, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jerzy „Jorgos” Skolias, Jarosław Bester
Utwory
CD1
1) Argile mu ghiati svinis03:53
2) O ponos tu prezakia02:26
3) Htes to vradhi sto teke mas04:45
4) Gretziki05:04
5) Zembekano spaniolo03:42
6) Htes to vradhi stu karipi04:51
7) Kandili03:48
8) Sura kie masura03:42
9) O tekedsis03:05
10) Ime prezakias03:45
11) Hanumakia03:27
12) O buffedsis02:28
Wyszukaj / Kup
Od czego zacząć – od rebetiko czy też od artystów, którzy płytę nagrali? Cóż, chyba jednak dużo mniej znane jest greckie pojęcie, jakie zostało wykorzystane w tytule. Najpierw więc przyjrzyjmy się jemu. By to zrobić, potrzebny jest – skrócony do minimum – wykład historyczny. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej Imperium Osmańskie znalazło się wśród państw przegranych. Mocarstwa europejskie podjęły wówczas decyzję o rozbiorze Turcji, czemu przyklasnęli przede wszystkim Grecy i Ormianie. Wywołało to wojnę, którą zakończyło, jak się wydawało, podpisanie w sierpniu 1920 roku traktatu pokojowego w Sèvres pod Paryżem. Parlament w Stambule (Wielkie Zgromadzenie Narodowe Turcji) odrzucił jednak jego postanowienia i konflikt rozgorzał na nowo. Jedną z jego aren była zachodnia Anatolia, czyli zamieszkana w większości przez Greków dawna (starożytna) Jonia. Na czele wojsk tureckich stał bohater spod Gallipoli, generał Mustafa Kemal Pasza, przyszły Atatürk, który rzucił hasło: „Potopmy Greków w morzu!” (chodziło o Morze Egejskie). W sierpniu 1922 roku podjął on wielką kontrofensywę, w wyniku której między innymi zdobyto Smyrnę (dzisiejszy Izmir), wielki port.
Działania zbrojne przerwano we wrześniu, a w lipcu roku następnego podpisano pokój w Lozannie. Tam zapadła decyzja o oddaniu Turcji Anatolii oraz wschodniej Tracji, które na mocy traktatu w Sèvres miały trafić w ręce Aten. Jednocześnie zdecydowano o masowych przesiedleniach ludności; nawet – maksymalnie – do półtora miliona Greków (kryterium było wyznanie prawosławne) musiało opuścić Jonię (zamieszkiwaną przez nich od VIII wieku przed Chrystusem). Osiedlali się oni głównie w ubogich dzielnicach Aten, Pireusu, Salonik; „zasilali” tym sposobem najniższe warstwy społeczeństwa, trafiali do półświatka. Charakteryzowali się specyficzną mentalnością i sposobem życia, jaki wyrażali nonkonformistycznymi pieśniami, najczęściej wyrażającymi żal i smutek. Z tureckiego mówiono na nich „rebetis” (co znaczy: nieustępliwy, buntowniczy), a stąd był już tylko krok do określenia ich muzyki mianem rebetiko. Styl ten rozwinął się w latach 20. i 30. ubiegłego wieku; do jego prekursorów należeli ateńskie Smyrna Trio, na czele z urodzoną w Stambule (Konstantynopolu) wokalistką i perkusjonistką Rozą Eskenazi, oraz Piraeus Quartet (sama nazwa podpowiada, gdzie grupa działała).
W czasach powojennych rebetiko także zyskało sporą popularność, chociaż w latach 1967-1974, a więc w czasie, gdy Grecją rządziła junta tak zwanych „czarnych pułkowników”, zabroniono oficjalnego wykonywania tych buntowniczych pieśni. Obecnie mają je w swoim repertuarze między innymi tacy wykonawcy, jak Georgios Dalaras, Agathonas Iakovidis i Babis Tsertos… oraz – od jakiegoś czasu – Jorgos Skolias, Grek rodem ze Zgorzelca, jeden z najwybitniejszych artystów w dziejach polskiego jazzu, folku i rocka. W ostatnich latach bardzo aktywny zarówno na scenie, jak i w studiu nagraniowym; znany choćby z występów z braćmi Olesiami („Sefardix”, 2013; „Maggid”, 2016), swoim synem, perkusjonistą Antonisem Skoliasem („Kolos”, 2016), oraz pianistą Piotrem Rachoniem („Free”, 2018). Sięgając po pieśni rebetiko, do współpracy zaprosił krakowskiego akordeonistę Jarosława Bestera, który światową sławę zyskał dzięki występom w klezmersko-folkowym projekcie The Cracow Klezmer Band, w 2007 roku przekształconym w Bester Quartet.
Skolias i Bester znali się już wcześniej; w 2006 roku Jorgos brał bowiem udział w nagraniu jednej z płyt The Cracow Klezmer Band – „Book of Angels, Vol. 5: Balan”. Obaj artyści wiedzieli więc doskonale, na co stać drugiego, i zdawali sobie sprawę z tego, że obaj są twórcami światowego formatu. Sesja nagraniowa do „Rebetiko Poloniko” odbyła się w krakowskim Studio 2002 19 i 20 listopada ubiegłego roku, co pozwala stwierdzić, że wszystkie kompozycje zarejestrowano niemal z marszu. Na dwanaście utworów jedenaście to klasyczne rebetiko, jeden tylko powstał współcześnie, a jako autor podpisał się pod nim Bester. Stylistycznie jest to mieszanka miejskiego folku, który jest zdecydowanie elementem dominującym, z jazzem (widocznym główniej w licznych improwizacjach wokalnych i nieco rzadszych akordeonowych) oraz bluesem, aczkolwiek w niektórych numerach można usłyszeć nawet wpływy argentyńskiego tanga i portugalskiego fado. I trudno temu pokrewieństwu się dziwić, ponieważ gdybyśmy przyjrzeli się bliżej korzeniom wymienionych gatunków, okazałyby się zaskakująco podobne.
Dodatkowym atutem „Rebetiko Poloniko” jest fakt, że płyta ta powstała na styku działania dwóch wielkich osobowości. Żaden inny artysta nie jest bowiem w stanie „podrobić” ani wokalu Skoliasa, ani sposobu gry na akordeonie Bestera. Najważniejsze jednak, że obaj muzycy znaleźli wspólny język, że ich światy przeniknęły się wzajemnie, dając piorunujący efekt. Te skromnie zaaranżowane pieśni emanują bowiem z jednej strony wielkim smutkiem i melancholią, z drugiej – buntowniczą mocą i niezgodą na pozostawanie na marginesie społecznym (choć ponoć wiele rebetiko afirmowało w tekstach przestępcze życie). Na płycie nie brakuje zatem ani opowieści nostalgiczno-gorzkich („Argile mu ghiati svinis”, „Htes to vradhi sto teke mas”, „Ime prezakias”), ani energetycznych i nieustępliwych, które brzmią niemal jak pokoleniowe hymny („Sura kie masura”, „O tekedsis”). Trafić można również na przyśpiewki zawadiackie (w stylu „O buffedsis”) i skoczno-taneczne, które sprawdziłyby się doskonale podczas zakrapianych alkoholem imprez („O ponos tu prezakia”, „Hanumakia”).
Na drugim biegunie lokują się natomiast mroczne życiowe historie, wykorzystujące entourage bluesowy („Zembekano spaniolo”) i darkfolkowy („Htes to vradhi stu karipi”). Dwie kompozycje różnią się od pozostałych, zostały bowiem zarejestrowane solo. To znaczy w utworze „Gretziki” słyszymy jedynie akordeon Bestera (rozpięty między rytmami tanga i fado a miejskim folkiem mogącym kojarzyć się ze ścieżką dźwiękową do serialu „Życie Kamila Kuranta”), a w pięknym i wzruszającym „Kandili” – głos Skoliasa (niestroniącego także od improwizacji). Mimo ubogiego instrumentarium (nie, to wcale nie zarzut!), „Rebetiko Poloniko” skrzy się bogactwem brzmień i nastrojów, skłania do refleksji i podrywa do tańca, budzi w człowieku romantyka i buntownika. I to wszystko w ciągu zaledwie czterdziestu pięciu minut. Ach! na koniec warto wspomnieć o jeszcze jednym: przed dwoma laty rebetiko zostało wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, czym oficjalnie doczekało się artystycznego uznania. Choć, po prawdzie, wcale go nie potrzebowało. Jeśli jednak dzięki temu świat zwróci uwagę na te nieco już zapomniane pieśni sprzed kilkudziesięciu lat – efekt zostanie osiągnięty!
koniec
30 lipca 2019
Skład:
Jorgos Skolias – śpiew
Jarosław Bester – akordeon

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Natchnieni przez (protestanckiego) Boga
Sebastian Chosiński

20 VIII 2019

Chociaż „Nadir” jest pierwszym albumem norweskiego kwintetu Monograf, o tworzących zespół muzykach nie sposób powiedzieć, że są debiutantami. Szczególnie bogatą kartotekę ma lider formacji, wokalista, gitarzysta i kontrabasista Erik Normann Sannes Aanonsen, który grywał już w swojej karierze rock alternatywny, pop, a nawet black metal. W Monograf hołduje natomiast progresywnemu i postrockowemu neofolkowi.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Takich dwóch jak my to ze świecą szukać!
Sebastian Chosiński

15 VIII 2019

Jest ich zaledwie dwóch – basista i bębniarz – ale dzięki różnym efektom, wykorzystywanym zarówno studiu nagraniowym, jak i na koncertach, brzmią jak pełnoprawny zespół. Nazwali się Alber Jupiter i działają pod tą nazwą od mniej więcej dwóch lat. Wydaniem debiutanckiego albumu „We Are Just Floating in Space” uczcili tegorocznego Święto Pracy, choć nic nie wiadomo na temat ich sympatii politycznych.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Błękitne niebo Kalifornii i chmurne oblicze Zelandii
Sebastian Chosiński

13 VIII 2019

Z Kalifornii na Zelandię (nie! nie tę Nową) droga bardzo daleka, ale też nie na tyle – żyjemy w końcu w globalnej wiosce – aby wytwórnia z Danii nie mogła wydawać płyt zespołu ze Stanów Zjednoczonych. A tak właśnie jest w przypadku psychodeliczno-progresywnego kwintetu Monarch, którego już drugi album, zatytułowany „Beyond the Blue Sky”, wydała El Paraiso Records.

więcej »

Polecamy

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Nekrofil z Poznania
— Sebastian Chosiński

Nieprzewidywalna przewidywalność
— Sebastian Chosiński

Wśród skorpionów
— Sebastian Chosiński

Pociągiem do Piekła
— Sebastian Chosiński

Kobra kąsa zawsze dwa razy
— Sebastian Chosiński

Mistrz w zadawaniu tortur
— Sebastian Chosiński

Prząśniczka w Afryce, Indiach i Korei
— Sebastian Chosiński

Gdyby to Stalin pierwszy dostał broń jądrową…
— Sebastian Chosiński

Z Londynu do Warszawy
— Sebastian Chosiński

I jeszcze jeden, i jeszcze raz
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.