Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Skyjoggers
‹Seasons of Uiu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSeasons of Uiu
Wykonawca / KompozytorSkyjoggers
Data wydania16 sierpnia 2019
NośnikCD
Czas trwania38:50
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Juan Rico, Alexi Belle, Gabo Sabor
Utwory
CD1
1) Andorayd08:58
2) Blehavoyance06:44
3) C.M.H.06:37
4) Seasons of Uiu08:15
5) Dead03:55
6) Слава04:21
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Punkowcy na „grzybkach”
[Skyjoggers „Seasons of Uiu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie są wprawdzie debiutantami, ale ich obecność na muzycznym rynku nie jest zbyt długa. Za to w miarę owocna, ponieważ w ciągu niespełna trzech lat działalności wydali już EP-kę i dwa pełnowymiarowe albumy. Ten drugi zatytułowany został trochę tajemniczo „Seasons of Uiu”. A jego twórcą jest fińskie trio Skyjoggers, którego muzyka powinna przypaść do gustu wszystkim wielbicielom psychodelii i space rocka. Ale nie tylko im…

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Punkowcy na „grzybkach”
[Skyjoggers „Seasons of Uiu” - recenzja]

Nie są wprawdzie debiutantami, ale ich obecność na muzycznym rynku nie jest zbyt długa. Za to w miarę owocna, ponieważ w ciągu niespełna trzech lat działalności wydali już EP-kę i dwa pełnowymiarowe albumy. Ten drugi zatytułowany został trochę tajemniczo „Seasons of Uiu”. A jego twórcą jest fińskie trio Skyjoggers, którego muzyka powinna przypaść do gustu wszystkim wielbicielom psychodelii i space rocka. Ale nie tylko im…

Skyjoggers
‹Seasons of Uiu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSeasons of Uiu
Wykonawca / KompozytorSkyjoggers
Data wydania16 sierpnia 2019
NośnikCD
Czas trwania38:50
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Juan Rico, Alexi Belle, Gabo Sabor
Utwory
CD1
1) Andorayd08:58
2) Blehavoyance06:44
3) C.M.H.06:37
4) Seasons of Uiu08:15
5) Dead03:55
6) Слава04:21
Wyszukaj / Kup
Podobno miejsce zamieszkania determinuje życie człowieka, wpływając między innymi na jego aktywność – również twórczą. Coś w tym musi być, ponieważ nie dziwi nas przecież fakt, że wiele formacji grających muzykę bardzo nostalgiczną, a niekiedy wręcz depresyjną, pochodzi ze Skandynawii, gdzie występuje permanentny niedobór słońca. Z drugiej strony jednak Szwecja czy Norwegia może pochwalić się wieloma zespołami, które – jakby na przekór zaprezentowanej powyżej teorii – prezentują rocka bardzo ognistego, podrywającego do walki z przeciwnościami losu. Podobnie rzecz ma się z położoną po sąsiedzku Finlandią, w której największą popularnością cieszą się grupy łączące monumentalny heavy metal (w różnych jego odmianach) z gotykiem bądź rodzimym folkiem, jak chociażby Amorphis, Ensiferum, Finntroll, Korpiklaani, Moonsorrow, Nightwish czy Wintersun. Na drugim biegunie pozostają natomiast wykonawcy szukający inspiracji w niekoniecznie typowych dla tego regionu Europy stylach, by wymienić tylko psychodelię, stoner bądź space rock.
Do tych ostatnich zaliczyć możemy na przykład takie zespoły, jak DaSputnik („Psykhixplosion”), Vinum Sabbatum („Apprehensions”) czy Kairon; IRSE! („Ruination”). Jak również stażem najmłodszy z całego grona Skyjoggers. Powstał on pod koniec 2016 roku w trzecim co do wielkości mieście kraju, położonym na południowym-zachodzie, przemysłowym Tampere. Inicjatywa należała do gitarzysty Alexi Bellego oraz perkusisty o boliwijskich korzeniach Gabo Sabora. Na początku następnego roku dołączył do nich „ten trzeci”, czyli wokalista i basista Juan Rico. Panowie zafascynowani byli bardzo różną muzyką. Alexi na przykład wśród swoich ulubieńców wymieniał Milesa Davisa, Slipknot, Kadavar i Mastodon, a Gabo dorzucał do tej wyliczanki jeszcze Johna Coltrane’a oraz Australijczyków z King Gizzard & the Lizard Wizard. Wbrew pozorom, wcale jednak nie było trudno znaleźć im wspólny mianownik. Okazała się nim fascynacja psychodelicznym bluesem z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku.
A kiedy do tego doszło jeszcze zainteresowanie twórczością amerykańskiego Earthless, duńskiego Causa Sui oraz brytyjskich klasyków z Hawkwind – wszystko zaczęło się krystalizować. Rico, Belle i Sabor postanowili poświęcić się graniu space rocka! Ale mocno podrasowanego innymi, spokrewnionymi z nim gatunkami, jak stoner czy post-metal (głównie spod znaku Sólstafir). Zadebiutowali we wrześniu 2017 roku EP-ką „Fuzz Lightyear”, na którą trafiły zaledwie trzy – i to dość krótkie – kompozycje. Pierwszy pełnometrażowy materiał, longplay „Journeyman”, opublikowali osiem miesięcy później. Tu znalazły się już bardziej rozbudowane utwory, trwające po sześć, siedem, a nawet osiem minut. Właściwa droga została więc wytyczona! I na dodatek okazała się na tyle atrakcyjna, że muzycy postanowili podążyć nią również w trakcie pracy nad kolejnym albumem. Choć tym razem trwało to trochę dłużej, ponieważ wydany własnym sumptem „Seasons of Uiu” ukazał się dopiero w drugiej połowie sierpnia tego roku.
Zarejestrowano go w tym samym trzyosobowym składzie. Na płytę trafiło sześć kompozycji, które łącznie trwają niemal trzydzieści dziewięć minut. Czyli wszystko po bożemu, jak w latach 70. XX wieku, do których Finowie odwołują się w swojej twórczości. W innych aspektach to przywiązanie do klasyki sprzed paru dekad nie jest już tak niewolnicze. Na otwarcie albumu artyści z Tampere wybrali chyba najbardziej space’owy numer, jaki stworzyli tym razem – prawie dziewięciominutowy „Andorayd”. Zaczyna się od ponad dwuminutowego wstępu na syntezatorach, który z czasem zostaje wzbogacony o akordy gitarowe i męską melodeklamację. Gdy w końcu trio wskakuje na właściwe tory – objawia się słuchaczom jako rozpędzona, trudna do zatrzymania stonerowo-metalowa machina. Głównie za sprawą gitary Bellego, który jednak poza krzesaniem potężnej energii potrafi także – udowadnia to w dalszej części utworu – budować niepokojący nastrój. Końcówka jest niemal dosłownie miażdżąca, co sprawia, że po takim początku trudno się – jako słuchaczowi – podnieść z kolan.
A Finowie wcale nie mają zamiaru poluzować i w drugim w kolejności „Blehavoyance” przeprowadzają następne mordercze uderzenie, do którego sygnał ostrym gitarowym riffem daje Alexi. Jego zapędy nieco – ale tylko „nieco” – tonuje swoją wokalizą Juan. Początek wstrząsa więc umysłami i sumieniami; przychodzi jednak taki moment, kiedy panowie ze Skyjoggers postanawiają odwołać się do innych emocji. W drugiej części utworu nastrój więc diametralnie się zmienia: nostalgiczny śpiew Rico sprzęga się z płaczliwą gitarą Bellego, a smutek leje się z głośników strumieniami. By jednak nie przedobrzyć, w ostatnich kilkudziesięciu sekundach zespół powraca do pierwotnej dynamiki i wieńczy dzieło tytanicznym wysiłkiem. Na trzecim miejscu umieszczono „C.M.H.” – numer, którego zadaniem jest promowanie płyty, dlatego też nakręcono do niego teledysk. Siłą rzeczy kompozycja jest bardziej przystępna – w dużej części stonerowa, ale także progresywna (vide solówka gitarowa), a w finale nawet postmetalowa (nawiązania do islandzkiego Sólstafir są aż nadto słyszalne, aby mogły być przypadkowe).
W podobnym nastroju utrzymany jest tytułowy „Seasons of Uiu”. Mimo szybkiego tempa i ostrej jak brzytwa gitary, śpiew Juana jest zaskakująco czysty. A kiedy trio po kilku minutach zwalnia rytm i otwiera subtelniejszy rozdział swojej opowieści, staje się wręcz eteryczny. Na zakończenie Finowie powracają jednak do dynamicznego rozdania, co jest o tyle uzasadnione, że w dwóch ostatnich utworach na płycie zdają się jeszcze bardziej penetrować ten zakątek. Utwory „Dead” i „Слава” (sic!) mają dwa wspólne mianowniki: po pierwsze – są najkrótsze, po drugie: stoner metal ustępuje w nich miejsca prawdziwie punkowej energii i odrobinę anarchizującej formie. Spróbujcie sobie wyobrazić twórczość Sex Pistols, The Clash czy Buzzcocks po zażyciu przez muzyków mieszanki LSD i innych substancji psychoaktywnych. W ciągu tych nieco ponad ośmiu minut – tyle bowiem trwają obie kompozycje – Skyjoggers stają się wręcz idealnymi wzorcami psychodelicznego punk rocka. Jakby Armię z czasów płyty „Freak” (2009) pożenić z debiutem Falarka (1996). To porównanie Finom zapewne nic by nie powiedziało, ale przynajmniej polscy czytelnicy mogą skojarzyć, o co chodzi.
koniec
27 sierpnia 2019
Skład:
Juan Rico – śpiew, gitara basowa, syntezatory (1)
Alexi Belle – gitara elektryczna
Gabo Sabor – perkusja, śpiew

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Spacer dziką plażą w burzowej zatoce
Sebastian Chosiński

19 XI 2019

To okładka w prawdziwie zachodnim stylu! Takie wrażenie mogło towarzyszyć każdemu, kto czterdzieści lat temu po raz pierwszy zobaczył w sklepie piąty wydany w kraju album SBB – „Welcome”. Wszystko bowiem było w nim krojone pod europejską miarę – angielskie teksty, syntetyczne brzmienie, wreszcie nietypowy dla zespołu Józefa Skrzeka czas trwania kompozycji.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Halo, Ameryko, nachodzimy!
Sebastian Chosiński

14 XI 2019

Przez cały 2019 rok japońsko-amerykański (od ubiegłego roku) kwartet Mono świętuje swoje dwudzieste urodziny. Na początku roku wydał z tej okazji dziesiątą płytę z premierowym materiałem – „Nowhere Now Here”, pod koniec natomiast minialbum z trzema nowymi wersjami wczesnych kompozycji grupy – „Before the Past – Live from Electrical Audio”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Bóg błogosławi, ale na śmierć przyzwala
Sebastian Chosiński

12 XI 2019

Od wydania tego albumu minęło już niemal dziesięć miesięcy. Dlaczego więc postanowiłem napisać o nim dopiero teraz? Głównie z tego powodu, że w 2019 roku japoński postrockowy kwartet Mono obchodzi dwudziestolecie swego istnienia, co postanowił uczcić również innymi płytami. Żeby to wydawnicze wzmożenie usystematyzować – na początek parę słów na temat „Nowhere Now Here”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.