Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Tool
‹Fear Inoculum›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFear Inoculum
Wykonawca / KompozytorTool
Data wydania30 sierpnia 2019
Wydawca RCA
NośnikCD
Gatunekmetal, rock
EAN190759505526
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Maynard James Keenan, Adam Jones, Justin Chancellor, Danny Carey
Utwory
CD1
1) Fear Inoculum10:20
2) Pneuma11:53
3) Invincible12:44
4) Descending13:37
5) Culling Voices10:05
6) Chocolate Chip Trip4:48
7) 7empest15:43
Wyszukaj / Kup

Parabola
[Tool „Fear Inoculum” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nareszcie jest! Długo wyczekiwany, zapowiadany od lat nowy album Toola „Fear Inoculum”, ujrzał w końcu światło dzienne. Dla wiernych fanów był jak spełnienie marzeń, niczym prezent od Świętego Mikołaja.

Piotr Nyga

Parabola
[Tool „Fear Inoculum” - recenzja]

Nareszcie jest! Długo wyczekiwany, zapowiadany od lat nowy album Toola „Fear Inoculum”, ujrzał w końcu światło dzienne. Dla wiernych fanów był jak spełnienie marzeń, niczym prezent od Świętego Mikołaja.

Tool
‹Fear Inoculum›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFear Inoculum
Wykonawca / KompozytorTool
Data wydania30 sierpnia 2019
Wydawca RCA
NośnikCD
Gatunekmetal, rock
EAN190759505526
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Maynard James Keenan, Adam Jones, Justin Chancellor, Danny Carey
Utwory
CD1
1) Fear Inoculum10:20
2) Pneuma11:53
3) Invincible12:44
4) Descending13:37
5) Culling Voices10:05
6) Chocolate Chip Trip4:48
7) 7empest15:43
Wyszukaj / Kup
Miłość do zespołu Tool nie jest łatwa. Z czasem coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, że tkwimy w toksycznym związku, w którym nasz partner od 13 lat milczy. Naiwnie wierzymy, że w tym roku w końcu się do nas odezwie. Nie naciskamy jednak, starając się zachować cierpliwość, mimo że podświadomie czujemy się zdradzani. Nawet gdy frontman zespołu, Maynard James Keenan, nagrywa z A Perfect Circle płytę „Eat the Elephant” – co dla nas jest jakby nasz ukochany poszedł dajmy na to na rolki z inną kobietą zamiast się z nami spotkać – przebaczamy. Bo miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Kiedy nasz najdroższy w końcu wraca, niczego nie wypominamy. Zasiada sobie wygodnie w fotelu, a my podajemy mu smaczny obiadek i zimne piwko. Siadamy obok i czekamy aż zacznie mówić, aż zrekompensuje nam te wszystkie lata oczekiwań.
Takie uczucie towarzyszyło niejednemu fanowi, czekającemu na piąty album studyjny Toola. Jego promocja wiązała się z długo wyczekiwanym wrzuceniem całej dyskografii na popularne serwisy streamingowe, co miało miejsce 30 sierpnia, czyli w dniu premiery krążka, dzięki temu można było posłuchać go zupełnie za darmo. Dla gorliwych wyznawców kapela przyszykowała jednak coś specjalnego – za jedyne 359,99 zł. No cóż, miłość jest ślepa… 4-calowy ekran HD z psychodelicznym filmem, kabel zasilający USB, 2-watowy głośnik, 36-stronicowa książeczka i karta do pobrania mp3 – skutecznie skusiły najwierniejszych fanów.
Tool z płyty na płytę coraz wyżej zawieszał poprzeczkę, w tym przypadku, podniesioną dodatkowo przez czas oczekiwania. O ile wydany w 1993 album „Undertow” mógł zostać potraktowany przez sceptyków jako muzyczna ciekawostka, o tyle „Ænema” uciszyła nawet najbardziej opornych krytyków. Ciężki metal w połączeniu z progresywnym brzmieniem oraz jednym z najbardziej oryginalnych wokali wszech czasów sprawił, że publiczność szybko poznała się na geniuszu kapeli, zaś w Stanach album wylądował na 2 miejscu najlepiej sprzedających się krążków. Był to jednak dopiero początek popularności zespołu. W 2001 roku przyszła bowiem kolej na „Lateralusa”, prawdopodobnie najbardziej dojrzałego i jednorodnego albumu z genialnym singlem „Parabola” na czele. Płytę, której długo nie było w stanie nic przebić. Nic poza wydanym po pięciu latach krążkiem „10.000 Days”, stanowiącym połączenie mocy „Ænemy” z klimatycznymi, instrumentalnymi wykonaniami z „Lateralusa”. Zdobywającym pierwsze miejsce wśród najlepiej sprzedających się albumów m. in. w USA, Kanadzie, Holandii i Norwegii.
Czy „Fear Inoculum” miał w ogóle szansę zbliżyć się do swoich poprzedniczek? Wystarczy przesłuchać kilka minut tytułowego utworu z płyty, żeby odpowiedzieć twierdząco. Do zaczynającego się niepozornie – rytmem wygrywanym na czymś w rodzaju afrykańskich bębnów – kawałka, z czasem dołącza charakterystyczny bas Justina Chancellora, wraz z gitarą Adama Jonesa i kojącym głosem Maynarda Keenana. Utwór podobnie zresztą jak każdy, w którym słychać jego wokal, trwa ponad 10 minut, rozkręcając się coraz bardziej, aż do znakomitej gitarowej solówki. To jednak dopiero początek wrażeń. Dalej czeka na nas bowiem bodaj najlepszy kawałek na płycie. Akustyczny, niezwykle rytmiczny początek „Pneumy” płynnie przechodzi w wywołujący ciarki temat, kojarzący się z pochodzącym z „Lateralusa” utworem „Schism”, któremu tempo nadaje perkusja Danny’ego Carey’a. Kompozycja zwalnia w połowie po to, żeby w kulminacyjnym momencie wystrzelić wszystkim, co w Toolu najwspanialsze.
Photo via Travis Shinn/Revolver
Photo via Travis Shinn/Revolver
Niestety, dwa kolejne kawałki – nie licząc instrumentalnych przygrywek pomiędzy nimi – zawodzą jednostajnością, po prostu wieją nudą. Senne „Culling Voices” budzi nas zdecydowanie za późno dość standardowymi gitarowymi riffami. W „Invincible” brak z kolei odpowiedniego rozłożenia akcentów. Nie udaje mu się zbudować klimatu, zaś przepuszczony przez syntezator wokal kojarzący się z „Blue” Eiffel 65 albo „Believe” w wykonaniu Cher, po prostu irytuje.
Do tych, którzy myśleli, że będzie już tylko gorzej Keenan krzyczy „shame on you!” w najmocniejszym utworze „7empest”, który na nowo, skutecznie rozbudza naszą ciekawość. Doskonałe solówki, zmiany rytmu, przede wszystkim jednak Maynard, który udowadnia, że należy do grona najlepszych, żyjących wokalistów rockowo-metalowych. Album kończy „Descending” kojarzące się z dwuczęściową kompozycją, pochodzącą z albumu „10.000 Days” – „Wings For Marie”. Klimatyczny, rozbudowany muzycznie kawałek, rozpoczynający się niepokojącym szumem, dźwiękiem wiejącego wiatru i padającego deszczu, stopniuje napięcie, pod względem kompozycji przywodząc na myśl najlepsze utwory polskiego zespołu Riverside.
„Fear Inoculum” to jakościowa parabola. Z genialnymi kompozycjami na jej początku i końcu oraz z wyraźnie słabszymi w środku. Muszę jednak zaznaczyć, że jest to ocena psychofana, dla którego czerwcowy koncert podczas Impact Festival w Krakowie, był jak spełnienie marzeń, a wykrzyczane przez wokalistę „hej, hej, hej…” otwierające „Ænemę” – jedną z najpiękniejszych chwil w życiu. Może zatem mój zachwyt nad większością utworów jest zbyt duży, a krytyka tych słabszych przesadzona, ale cóż… miłość kocha skrajności.
koniec
5 września 2019
Skład:
Maynard James Keenan – śpiew
Adam Jones – gitara
Justin Chancellor – bas
Danny Carey – perkusja, syntezatory

Komentarze

05 IX 2019   21:24:20

"Descending" na pewno nie kończy albumu. Niby psychofan, a kolejność utworów zupełnie inna niż w rzeczywistości...

06 IX 2019   12:51:59

Jako wierny fan nie mogę się nadziwić, że nie wstydzili się tego wydać. Chyba, ze to jakiś eksperyment społeczny z cyklu "jak za kilka stów wcisnąć ludziom odrzuty z poprzednich płyt zmiksowane z godziną jamowania w studio". I do tego ta okładka.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Halo, Ameryko, nachodzimy!
Sebastian Chosiński

14 XI 2019

Przez cały 2019 rok japońsko-amerykański (od ubiegłego roku) kwartet Mono świętuje swoje dwudzieste urodziny. Na początku roku wydał z tej okazji dziesiątą płytę z premierowym materiałem – „Nowhere Now Here”, pod koniec natomiast minialbum z trzema nowymi wersjami wczesnych kompozycji grupy – „Before the Past – Live from Electrical Audio”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Bóg błogosławi, ale na śmierć przyzwala
Sebastian Chosiński

12 XI 2019

Od wydania tego albumu minęło już niemal dziesięć miesięcy. Dlaczego więc postanowiłem napisać o nim dopiero teraz? Głównie z tego powodu, że w 2019 roku japoński postrockowy kwartet Mono obchodzi dwudziestolecie swego istnienia, co postanowił uczcić również innymi płytami. Żeby to wydawnicze wzmożenie usystematyzować – na początek parę słów na temat „Nowhere Now Here”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Grając w klasy z obywatelem Kane’em
Sebastian Chosiński

7 XI 2019

Po dwóch latach przerwy prowadzona przez saksofonistę Kena Vandermarka międzynarodowa supergrupa Made to Break wydała kolejny, dziewiąty już, album. Tym razem z nagraniami studyjnymi, które jednak z jakiegoś powodu musiały czekać na publikację od listopada 2017 roku. Czy dlatego, że były rozczarowujące? Nic z tego. „F4 Fake” to solidna porcja awangardowego jazzu.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Pot i Kreff – Made in Poland: Trzeszczący Tool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Szalone lata 60.
— Piotr Nyga

Reseksualizacja
— Piotr Nyga

Ja, Rita
— Piotr Nyga

Killer Queen
— Piotr Nyga

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.