Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Pharaoh Overlord
‹5›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł5
Wykonawca / KompozytorPharaoh Overlord
Data wydania30 września 2019
Wydawca Ektro Records
NośnikCD
Czas trwania38:18
Gatunekelektronika, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jussi Lehtisalo, Tomi Leppänen, Aaron Turner
Utwory
CD1
1) Ideal Flower05:40
2) Kalanchoe06:45
3) Transgenic Papaya06:22
4) Abscission09:58
5) Soil Horizons09:31
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Prąd płynący z Pori
[Pharaoh Overlord „5” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To wielkie niedopatrzenie, że o działającym już od prawie dwóch dekad i mającym na koncie prawie dwadzieścia albumów studyjnych i koncertowych fińskim zespole Pharaoh Overlord piszę po raz pierwszy. Tym bardziej że zasługuje on na szczególną uwagę. Zwłaszcza jeśli jest się wielbicielem psychodelicznego krautrocka spod znaku wczesnego Kraftwerk. Bo taką właśnie muzykę można znaleźć na płycie zatytułowanej po prostu „5”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Prąd płynący z Pori
[Pharaoh Overlord „5” - recenzja]

To wielkie niedopatrzenie, że o działającym już od prawie dwóch dekad i mającym na koncie prawie dwadzieścia albumów studyjnych i koncertowych fińskim zespole Pharaoh Overlord piszę po raz pierwszy. Tym bardziej że zasługuje on na szczególną uwagę. Zwłaszcza jeśli jest się wielbicielem psychodelicznego krautrocka spod znaku wczesnego Kraftwerk. Bo taką właśnie muzykę można znaleźć na płycie zatytułowanej po prostu „5”.

Pharaoh Overlord
‹5›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł5
Wykonawca / KompozytorPharaoh Overlord
Data wydania30 września 2019
Wydawca Ektro Records
NośnikCD
Czas trwania38:18
Gatunekelektronika, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jussi Lehtisalo, Tomi Leppänen, Aaron Turner
Utwory
CD1
1) Ideal Flower05:40
2) Kalanchoe06:45
3) Transgenic Papaya06:22
4) Abscission09:58
5) Soil Horizons09:31
Wyszukaj / Kup
Ten tytuł może być jednak mylący. Nie jest to bowiem wcale piąte wydawnictwo w dyskografii Finów. Na koncie mają ich przecież znacznie więcej. Co zatem oznacza ta „5”? Może piąte „otwarcie” w historii zespołu… kolejne przemeblowanie składu… względnie następną stylistyczną woltę… Któż to wie? Oczywiście poza tworzącymi w tej chwili grupę gitarzystą i klawiszowcem, a okazjonalnie także wokalistą, Jussim Lehtisalo oraz perkusistą i klawiszowcem Tomim Leppänenem. Zostało ich obecnie w Pharaoh Overlord tylko dwóch, jak niegdyś – na początku lat 70. ubiegłego wieku – w Kraftwerk, do którego na najnowszej płycie bezpośrednio się odwołują. Z jednej strony przyjmując pseudonimy „Florian” (Tomi) i „Ralf” (to Jussi), co uznać należy za hołd złożony Florianowi Schneiderowi i Ralfowi Hütterowi, z drugiej – umieszczając na okładce płyty naklejkę z hasłem: „Ich najlepszy album od czasów «Computer World»”.
Pori to jedno z większych fińskich miast, liczy prawie 85 tysięcy mieszkańców i położone jest nad Zatoką Botnicką. W świecie muzyki zasłynęło już w latach 70. dzięki festiwalowi Pori Jazz. Zapewne także dzięki niemu dzisiaj może poszczycić się bogatą sceną jazzową i rockową, której jedną z największych gwiazd jest właśnie formacja Pharaoh Overlord. Grupa powstała w 2000 roku z inicjatywy Jussiego i Tomiego, którzy już wcześniej udzielali się w takich zespołach, jak krautrockowy Circle czy awangardowy Kirvasto, a później byli jeszcze, a niekiedy są do dzisiaj, podporą hardcore’owego Split Cranium, psychodeliczno-folkowego Sunburned Circle, heavymetalowych Aktor i Iron Magazine czy zahaczających o elektronikę Sakset oraz Spektator. Stwierdzenie więc, że Lehtisalo i Leppänena łączy głęboka przyjaźń, nie oddawałoby chyba ich rzeczywistych relacji (bez najmniejszych podtekstów).
Na początku swojej działalności zespół oscylował wokół psychodelii i stoneru, aczkolwiek jego muzyka ewoluowała praktycznie z płyty na płytę, zahaczając jednocześnie o heavy metal, hard rock i kraut. W takim stylu utrzymane były, pozostając tylko przy wydawnictwach studyjnych, płyty „#1” (2001), „II” (2003), „#3” (2005) i „#4” (2006). Znacząca zmiana zaistniała natomiast na krążku „Live in Suomi Finland” (2007), który powstał we współpracy z Hansem Joachimem Irmlerem, pionierem krautrocka, organistą kultowej niemieckiej formacji Faust. Później poszło już z górki. Krążki „Siluurikaudella” (2010), „Out of Darkness” (2011), „Horn” (2011) i „Lunar Jetman” (2012) ugruntowały pozycję grupy, jednocześnie przyciągając do niej wielbicieli space rocka i fusion. Podobnie zresztą jak „6000 km/h” (2014), „Överhörn” (2014), „Circle” (2015) i „Zero” (2018), którymi Finowie postanowili sprawdzić się w świecie awangardy.
Podobnie jak muzyka, zmieniał się i skład Pharaoh Overlord. Kolejni instrumentaliści przychodzili i odchodzili, aż wreszcie w zespole zostali tylko Jussi i Tomi. Pracując nad „5”, zaprosili oni do studia jeszcze jednego artystę – amerykańskiego wokalistę i gitarzystę Aarona Turnera, który obecnie najbardziej znany jest dzięki swej aktywności w postmetalowym Isis. Usłyszeć można go wprawdzie zaledwie w jednym utworze („Abscission”), ale za to odcisnął na nim silne piętno. W sumie na płytę składa się pięć kompozycji, które mieszczą się w czterdziestominutowym standardzie. Skoro wszystko ma być, jak w czasach świetności Kraftwerk – to i tej zasady należało dotrzymać. Album ujrzał światło dzienne ostatniego dnia września, a tradycyjnie wydała go należąca między innymi do Jussiego wytwórnia Ektro Records.
Płytę otwiera dynamiczny i przebojowy „Ideal Flower”, oparty – jak zresztą wszystkie pozostałe numery na „5” – na brzmieniach syntezatorów. Muzycy korzystają z nich pełnymi garściami, ale też wykorzystują całą ich paletę – w efekcie nie może być mowy o nudzie czy monotonii. Przeciwnie! Płynne przejścia od space rocka, poprzez synth-pop i ambient, do progresu wypadają nadzwyczaj naturalnie i atrakcyjnie. Całość wzbogaca natomiast zapadający w pamięć, bardzo niepokojący motyw przewodni – jeden z takich, które sprawiają, że chce się do nich wracać nieustannie. W „Kalanchoe” zmienia się tyle, że syntezatory stają się bardziej zgrzytliwe, wręcz industrialne, choć nie brakuje również fragmentów lżejszych, utrzymanych w stylistyce lat 80. Ba! kiedy dochodzi jeszcze śpiew Lehtisalo, brzmi on tak, jakby Jussiemu zależało na stworzeniu piosenki dla dzieci. W tle jednak aż gęsto jest od dźwięków wywołujących ciarki niepokoju na plecach.
Trzeci w kolejności „Transgenic Papaya” otwiera długa syntezatorowa introdukcja, która stopniowo ewoluuje od ambientu do stonowanego industrial. Aż trudno uwierzyć, że z czasem numer ten staje się bliski klasycznemu rockowi – z partią gitary i melodyjnym fortepianem. Z kolei w prawie dziesięciominutowym „Abscission” duet – wspomagany przez Aarona Turnera – zabiera słuchaczy w podróż najpierw do świata nowej fali, by następnie zahaczyć nawet o death metal (głównie za sprawą wokalnego dialogu Lehtisalo z Turnerem). Nie bez powodu pobrzmiewają w tych fragmentach echa postmetalowego Isis. Album zamyka kompozycja „Soil Horizons”, równie długa, ale jednak dużo delikatniejsza od poprzedniczki. Pełna pulsujących i melodyjnych syntezatorów, z zaskakująco eterycznym finałem. Nie jest to zapewne najwybitniejsza płyta w dorobku Finów, lecz na pewno interesująca i intrygująca, której bez najmniejszych wątpliwości warto poświęcić czas. Nie tylko po to, aby przeżyć pełną sentymentów wyprawę do czasów, kiedy na listach przebojów gościły formacje pokroju Kraftwerk.
koniec
24 października 2019
Skład:
Jussi Lehtisalo – śpiew, syntezatory, gitara elektryczna
Tomi Leppänen – perkusja, syntezatory

gościnnie:
Aaron Turner – śpiew, gitara elektryczna (4)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Bóg błogosławi, ale na śmierć przyzwala
Sebastian Chosiński

12 XI 2019

Od wydania tego albumu minęło już niemal dziesięć miesięcy. Dlaczego więc postanowiłem napisać o nim dopiero teraz? Głównie z tego powodu, że w 2019 roku japoński postrockowy kwartet Mono obchodzi dwudziestolecie swego istnienia, co postanowił uczcić również innymi płytami. Żeby to wydawnicze wzmożenie usystematyzować – na początek parę słów na temat „Nowhere Now Here”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Grając w klasy z obywatelem Kane’em
Sebastian Chosiński

7 XI 2019

Po dwóch latach przerwy prowadzona przez saksofonistę Kena Vandermarka międzynarodowa supergrupa Made to Break wydała kolejny, dziewiąty już, album. Tym razem z nagraniami studyjnymi, które jednak z jakiegoś powodu musiały czekać na publikację od listopada 2017 roku. Czy dlatego, że były rozczarowujące? Nic z tego. „F4 Fake” to solidna porcja awangardowego jazzu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Depresja kontrolowana
Sebastian Chosiński

5 XI 2019

Każdy z nich ma już ugruntowaną pozycję na polskiej scenie jazzowej. Za sobą mnóstwo projektów, które spotkały się z uznaniem fanów i krytyków. W tej konstelacji jednak pojawiają się po raz pierwszy. I aby nie ostatni, ponieważ album „North Meridian” – sygnowany przez Mikołaja Trzaskę, Jacka Mazurkiewicza i Pawła Szpurę – to jedno z najciekawszych rodzimych wydawnictw powoli zbliżającego się do końca roku.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.