Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Awatair
‹Awatair Plays Coltrane›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAwatair Plays Coltrane
Wykonawca / KompozytorAwatair
Data wydania11 listopada 2019
Wydawca Fundacja Słuchaj!
NośnikCD
Czas trwania45:11
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Tomasz Gadecki, Mark Tokar, Michał Gos
Utwory
CD1
1) The Father and the Son and the Holy Ghost10:22
2) Naima08:40
3) Improvisation for Mr. J. C.10:58
4) Inspired by Seraphic Light15:11
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Coltrane wiecznie żywy! Z roku na rok
[Awatair „Awatair Plays Coltrane” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nazwa Awatair zapewne nieznana jest także większości wielbicieli jazzu nad Wisłą. Ale nazwiska muzyków tworzących to polsko-ukraińskie trio mówią już wiele. To dwaj instrumentaliści z gdyńskiej formacji Lonker See – saksofonista Tomasz Gadecki i perkusista Michał Gos – oraz angażujący się w wiele projektów kontrabasista Mark Tokar. Razem wzięli na warsztat twórczość legendy światowego free jazzu, po czym wydali koncertowy album „Awatair Plays Coltrane”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Coltrane wiecznie żywy! Z roku na rok
[Awatair „Awatair Plays Coltrane” - recenzja]

Nazwa Awatair zapewne nieznana jest także większości wielbicieli jazzu nad Wisłą. Ale nazwiska muzyków tworzących to polsko-ukraińskie trio mówią już wiele. To dwaj instrumentaliści z gdyńskiej formacji Lonker See – saksofonista Tomasz Gadecki i perkusista Michał Gos – oraz angażujący się w wiele projektów kontrabasista Mark Tokar. Razem wzięli na warsztat twórczość legendy światowego free jazzu, po czym wydali koncertowy album „Awatair Plays Coltrane”.

Awatair
‹Awatair Plays Coltrane›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAwatair Plays Coltrane
Wykonawca / KompozytorAwatair
Data wydania11 listopada 2019
Wydawca Fundacja Słuchaj!
NośnikCD
Czas trwania45:11
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Tomasz Gadecki, Mark Tokar, Michał Gos
Utwory
CD1
1) The Father and the Son and the Holy Ghost10:22
2) Naima08:40
3) Improvisation for Mr. J. C.10:58
4) Inspired by Seraphic Light15:11
Wyszukaj / Kup
Łączący w swojej twórczości rock psychodeliczny z free jazzem trójmiejski kwartet Lonker See to rewelacja polskiej sceny niezależnej ostatnich kilku lat. Jego popularność wzrastała stopniowo, aż wreszcie eksplodowała w 2018 roku za sprawą rewelacyjnej – trzeciej w dorobku – płyty „One Eye Sees Red”. W jej nagraniu wzięli udział między innymi saksofonista Tomasz Gadecki (także w grupach Sambar, 250 Kg, Olbrzym i Kurdupel) oraz perkusista Michał Gos (współpraca z Oczi Cziorne, Mikołajem Trzaską, Ireneuszem Wojtczakiem oraz francuskim skrzypkiem i gitarzystą Noëlem Akchotém). I to właśnie ta dwójka, chcąc nieco odpocząć od macierzystej formacji, postanowiła pograć klasykę jazzu improwizowanego. Ba! klasykę z najwyższej możliwej półki – dlatego sięgnęła po dokonania legendarnego Johna Coltrane’a. Skład tria uzupełnił jeszcze pochodzący z Lwowa kontrabasista Mark Tokar, od lat aktywnie udzielający się na polskiej scenie improwizowanej (vide współpraca z Kenem Vandermarkiem w ramach Escalatora oraz album „Collective Four”).
W poniedziałek 15 kwietnia 2019 roku zespół wystąpił w gdańskim klubie Żak w ramach Festiwalu Jazz Jantar; siedem miesięcy później specjalizująca się w jazzie improwizowanym Fundacja Słuchaj! wydała ten materiał na płycie, nadając mu wszystko mówiący tytuł „Awatair Plays Coltrane”. Choć gwoli ścisłości należy dodać, że na cztery zaprezentowane na krążku kompozycje tylko trzy wyszły spod ręki genialnego saksofonisty, czwarta (a w kolejności trzecia) była dziełem zespołowym, ale idealnie wpisującym się w stylistykę autora „A Love Supreme”. Całość – z uwagi to, że wszystkie utwory są ze sobą powiązane – złożyła się na czterdziestopięciominutową freejazzową suitę. Na tyle długą, by usatysfakcjonować słuchacza, ale jednocześnie na tyle fascynującą, by – po dotarciu do ostatniego dźwięku – wciąż odczuwał on niedosyt i pragnął więcej. Stwierdzi ktoś, że to łatwizna. Prawdziwy samograj: wziąwszy na warsztat dzieło mistrza, wystarczy jedynie pozwolić mu płynąć.
Tyle że panowie z Awatair poszli krok dalej – nie dokonując rewolucji, starali się mimo wszystko odczytać kompozycje Coltrane’a po swojemu (wystarczy wspomnieć, że Gadecki sięgnął, obok tenorowego, po saksofon barytonowy, z którego Mistrz nie korzystał). Dodając, ile się da, od siebie. Zwłaszcza w sferze emocjonalnej. Z przebogatego dorobku Johna wybrali trzy utwory z późniejszego okresu jego twórczości, choć – to zapewne dla podniesienia walorów komercyjnych koncertu i planowanego później wydawnictwa – zdecydowali się również na ikoniczną „Naimę”. Album otwiera jednak inny klasyk – „The Father and the Son and the Holy Ghost” (z wydanego w 1966 roku longplaya „Meditations”). Zaczyna się on od partii saksofonu, do którego z czasem dołącza grający na swoim instrumencie smyczkiem kontrabasista, a dopiero na końcu melduje się, dbający o podkreślenie subtelnego nastroju, perkusista. Widać triu zależało na tym, aby wprowadzenie było delikatne. Dzięki temu ciąg dalszy mógł wypaść znacznie wyraziściej i bardziej kontrastowo.
Bo, jakby nie było, free jazz – także ten w wykonaniu Coltrane’a z lat 60. XX wieku – kojarzy się nie tylko z instrumentalną wirtuozerią, ale przede wszystkim z ogromnymi emocjami i kontrolowanym szaleństwem. Kolejne minuty „The Father…” dowodzą tego nadzwyczaj klarownie. Sekcja rytmiczna z odwagą wkracza na pole zarezerwowane zazwyczaj dla ekstremalnych rockmanów, z kolei Tomasz Gadecki gra z takim zaangażowaniem i nieokiełznaniem, z taką ekstatycznością, że potrafi zwalić słuchacza z nóg. Jeśli ktoś wcześniej, słuchając płyt Lonker See, uważał, że wskazywanie na ich Coltrane’owskie korzenie jest przesadzone – teraz ma jasny dowód na to, jak bardzo się mylił. Gdy Gadecki robi sobie kilkuminutową przerwę, na plan pierwszy siłą rzeczy wybija się najpierw duet Tokara z Gosem, a następnie sam kontrabas, którego głównym zadaniem staje się płynne przeniesienie słuchaczy do krainy „Naimy”.
To jeden z najsłynniejszych motywów Coltrane’a! Od czasu publikacji na albumie „Giant Steps” (1960) wielokrotnie przerabiany przez setki (a może i tysiące) adeptów jazzu. W wersji oryginalnej (studyjnej) trwa on niespełna cztery i pół minuty, muzycy Awatair rozwijają go do prawie dziewięciu. Dzięki temu zyskują czas głównie na rozbudowaną, wielowątkową partię solową saksofonu, która w końcówce łagodnie przechodzi od klasycznego free do stonowanego jazzu modalnego, aż do całkowitego wyciszenia. Z tej okazji korzysta zaś Michał Gos, wysnuwający z ostatnich tonów „Naimy” wątek, który służy mu do zainicjowania kolejnego utworu – zespołowego „Improvisation for Mr. J. C.”. Kilkuminutowy popis Gosa nie tylko prezentuje możliwości bębniarza, ale – po raz kolejny – pozwala odpocząć kolegom, zwłaszcza Gadeckiemu, który chwilę później przystępuje do kolejnej szaleńczej tyrady na dęciaku. Jeśli ktoś lubi muzykę, która potrafi jednocześnie wprowadzić w trans, ale i wywołać katharsis – powinien koniecznie sięgnąć po „Awatair Plays Coltrane”.
Trio nie szuka jednak w muzyce Amerykanina jedynie pretekstów do „dymu”. Przypomina także o jego łagodniejszej, romantycznej naturze – stąd pojawiający się w finale „Improvisation…” przepiękny saksofonowy motyw, wsparty eteryczną partią kontrabasu. Tokar rozpoczyna też ostatni rozdział opowieści, inspirując – nomen omen – utwór zatytułowany „Inspired by Seraphic Light”. Kompozycja, na której oparli się muzycy Awatair, czyli „Seraphic Light”, po raz pierwszy została wydana na płycie „Stellar Regions” ćwierć wieku temu, ale zarejestrowano ją 15 lutego 1967 roku w czasie sesji do albumu „Expression” (1967), który światło dzienne ujrzał już dwa miesiące po śmierci Johna. Do mniej więcej dwóch trzecich utworu trio zachowuje spory (i nieco zaskakujący) umiar, a Tokar wzbogaca brzmienie, grając na kontrabasie jak na wiolonczeli. Dopiero w ostatnich minutach Polacy i Ukrainiec przystępują do skomasowanego ataku, udowadniając tym samym, jak bardzo emocjonalny mają stosunek do dokonań autora „Africa/Brass” (choć akurat z tej płyty niczego nie zaadaptowali). Cóż, obok „Blue World”, „Awatair Plays Coltrane” będzie zapewne jedną z moich ulubionych płyt minionego roku.
koniec
7 stycznia 2020
Skład:
Tomasz Gadecki – saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
Mark Tokar – kontrabas
Michał Gos – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Odmienne stany strumienia świadomości
Sebastian Chosiński

16 I 2020

Jak to często bywa w przypadku formacji freejazzowych, historia Liquid Quintet jest zagmatwana. Korzenie zespołu sięgają początku dekady, kiedy to hiszpański pianista Agustí Fernández powołał do życia Liquid Trio, które w kolejnych latach okazjonalnie poszerzało swój skład o dwóch kolejnych muzyków. Po raz pierwszy jednak dokonania Kwintetu zostały udokumentowane dwie płytami w roku ubiegłym. Jednak z nich – „Flux” – ukazała się w Polsce.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zulusi nad fiordami
Sebastian Chosiński

14 I 2020

Nie mam wątpliwości, że Kimchi Moccasin Tango okaże się zapewne kolejnym efemerycznym projektem na skandynawskiej scenie freejazzowej. Ale jakie to tak naprawdę ma znaczenie? Najważniejsze, że tu i teraz grupa prowadzona przez perkusistę Daga Erika Knedala Andersena nagrała niezłą płytę z pogranicza jazzu improwizowanego i awangardy. Jej tytuł – dla zainteresowanych powyższą rekomendacją – „Yankee Zulu”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Poetyckie korzenie muzycznej awangardy
Sebastian Chosiński

9 I 2020

Tatvamasi w swym podstawowym wcieleniu działa jako kwartet. Ale ma też zdolność przeobrażania się i poszerzania składu. Na swojej najnowszej płycie występuje jako septet. A jest to płyta wielce oryginalna, zawierająca mieszankę psychodelicznego rocka, jazzu improwizowanego i orientalnego folku. Z kolei tytuł wydawnictwa – „Haldur Bildur” – wskazuje na inspiracje twórczością lubelskiego poety Józefa Czechowicza.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.