Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Liquid Quintet
‹Flux›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFlux
Wykonawca / KompozytorLiquid Quintet
Data wydania11 listopada 2019
Wydawca Fundacja Słuchaj!
NośnikCD
Czas trwania42:04
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Agustí Fernández, Albert Cirera, Artur Majewski, Rafał Mazur, Ramón Prats
Utwory
CD1
1) Source08:28
2) Early Flux09:51
3) Middle Flux07:58
4) Late Flux09:03
5) Estuary06:36
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Odmienne stany strumienia świadomości
[Liquid Quintet „Flux” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak to często bywa w przypadku formacji freejazzowych, historia Liquid Quintet jest zagmatwana. Korzenie zespołu sięgają początku dekady, kiedy to hiszpański pianista Agustí Fernández powołał do życia Liquid Trio, które w kolejnych latach okazjonalnie poszerzało swój skład o dwóch kolejnych muzyków. Po raz pierwszy jednak dokonania Kwintetu zostały udokumentowane dwie płytami w roku ubiegłym. Jednak z nich – „Flux” – ukazała się w Polsce.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Odmienne stany strumienia świadomości
[Liquid Quintet „Flux” - recenzja]

Jak to często bywa w przypadku formacji freejazzowych, historia Liquid Quintet jest zagmatwana. Korzenie zespołu sięgają początku dekady, kiedy to hiszpański pianista Agustí Fernández powołał do życia Liquid Trio, które w kolejnych latach okazjonalnie poszerzało swój skład o dwóch kolejnych muzyków. Po raz pierwszy jednak dokonania Kwintetu zostały udokumentowane dwie płytami w roku ubiegłym. Jednak z nich – „Flux” – ukazała się w Polsce.

Liquid Quintet
‹Flux›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFlux
Wykonawca / KompozytorLiquid Quintet
Data wydania11 listopada 2019
Wydawca Fundacja Słuchaj!
NośnikCD
Czas trwania42:04
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Agustí Fernández, Albert Cirera, Artur Majewski, Rafał Mazur, Ramón Prats
Utwory
CD1
1) Source08:28
2) Early Flux09:51
3) Middle Flux07:58
4) Late Flux09:03
5) Estuary06:36
Wyszukaj / Kup
Agustí Fernández urodził się w 1954 roku w Palma de Mallorca, czyli w stolicy Balearów. Aktywną działalność koncertową i wydawniczą rozpoczął w połowie lat 80. ubiegłego wieku, poświęcając się głównie graniu jazzu improwizowanego i modern creative. Od lat czuje się blisko związany z Polską – często w naszym kraju występuje, jak również wydaje płyty. Albumy Fernándeza (i to całkiem sporo) mają w swoich katalogach takie rodzime wytwórnie, jak Fundacja Słuchaj!, Not Two Records czy Multikulti Project. W różnych składach i konfiguracjach Hiszpan nagrał już kilkadziesiąt albumów. Jednym z bardziej znanych jego projektów jest natomiast Liquid, który najczęściej pojawia się na scenie w dwóch wariantach – trzy- i pięcioosobowym. Zaczęło się jednak od tria, do udziału w którym w 2011 roku Agustí zaprosił jeszcze swoich dwóch rodaków: saksofonistę Alberta Cirerę oraz perkusistę Ramóna Pratsa. Ta trójka artystów, występując pod nazwą Liquid Trio, opublikowała do tej pory trzy wydawnictwa: „Primer dia i última nit” (2013), „Marianne” (2016) oraz „Plays Bernoulli” (2017).
Jednocześnie jednak Fernández potraktował Trio jako punkt wyjścia do jeszcze intensywniejszego grania i – przy różnych okazjach – przekształcał je w Quintet. W 2013 roku na przykład z Agustím, Albertem i Ramónem grywali szwedzki kontrabasista Johannes Nästesjö i hiszpański trębacz Julián Sánchez. Parę lat później artyści z Półwyspu Iberyjskiego zaprosili do współpracy dwóch Polaków – grającego na kontrabasie Rafała Mazura i trębacza Artura Majewskiego (którzy poznali Fernándeza, udzielając się w prowadzonym przez niego Ad Libitum Ensemble). Innym znów razem u ich boku można było zobaczyć i usłyszeć saksofonistę Dona Malfona (a właściwie Alfonsa Muñoza) i angielskiego kontrabasistę Barry’ego Guya. Jak więc widać, lider do kompletowania składu Liquid Quintet podchodzi bardzo liberalnie, zazwyczaj dostosowując go do kraju, w którym aktualnie występuje. Kiedy więc 14 października 2017 roku zespół pojawił się w Warszawie, aby wziąć udział w dwunastej edycji Ad Libitum Festival (odbywającego się w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski) – Agustí „sięgnął” po Polaków.
Ad Libitum to Międzynarodowy Festiwal Muzyki Improwizowanej. Wiadomo więc od razu, czego można się spodziewać po grających tam wykonawcach. Muzyka hiszpańsko-polskiej wersji Liquid Quintet idealnie wpisuje się w profil imprezy – to czystej krwi free jazz z ciągotkami w stronę klasycznej awangardy. W czasie wspomnianego koncertu formacja przedstawiła czterdziestodwuminutową improwizowaną suitę, którą zatytułowała – przynajmniej na dokumentującej ją płycie – „Flux”. Opowieść została podzielona na pięć powiązanych ze sobą części i skonstruowana na wzór dzieła symfonicznego. Co też nie powinno dziwić, ponieważ Fernández nie stroni także od takiej muzyki (vide jego nagrania z Francuzką Joëlle Léandre czy Niemcem Axelem Dörnerem). Jeżeli więc oczekujecie jedynie szalonego free spod znaku Fire! Matsa Gustafssona czy też DKV Trio Kena Vandermarka – możecie zostać zaskoczeni. Pozytywnie!
Ponad ośmiominutowy „Source” pełni funkcję introdukcji do właściwej części kompozycji. Początek jest wprawdzie stonowany, ale od pierwszych sekund mamy do czynienia z improwizacją zespołową w pełnym składzie. Poszczególne instrumenty nakładają się na siebie, przenikają się wzajemnie, to znów przed sobą uciekają. Może z tego powodu powstać wrażenie chaosu, ale nie ma wątpliwości, że to działanie w pełni zamierzone, jak orkiestrowa uwertura. Przez moment kwintet daje nawet pokaz swych możliwości, jeśli idzie o dynamikę utworu, ale szybko schodzi „piętro niżej”, wychodząc z założenia, że na free z prawdziwego zdarzenia przyjdzie dopiero pora. Tytułowa kompozycja podzielona została na trzy rozbudowane fragmenty: „Early Flux”, „Middle Flux” oraz „Late Flux”. Są one ze sobą tematycznie i stylistycznie powiązane; we wszystkich trzech grupa nie stroni również od eksperymentów brzmieniowych: zarówno pianista, jak i grający na kontrabasie elektryczno-akustycznym Mazur stosują różnego rodzaju sztuczki, z kolei saksofonista i trębacz sięgają po przetworniki i wykorzystują pogłosy.
W środkowej części „Early Flux” pojawia się także najbardziej energetyczny fragment suity. Nie jest on jednak celem samym w sobie, do którego zespół uparcie dąży, a jedynie kontrastowym środkiem wyrazu, robiącym wrażenie głównie dzięki temu, że przed i po nim pojawiają się dźwięki znacznie bardziej stonowane. Praktycznie całe, bardzo delikatne „Middle Flux” służy wyciszeniu emocji. Co prawda w „Late Flux” kwintet na moment podkręca jeszcze tempo, lecz robi to bez angażowania pełnego składu. Muzycy orbitują tu w nieco dalszych od siebie odległościach, ale mimo to starają się nie stracić siebie z zasięgu wzroku. Na nowo ich drogi przecinają się w zamykającym album „Estuary” – wcale jednak nie po to, aby wyprowadzić ostateczne i nokautujące słuchacza uderzenie, lecz zaaplikować mu dawkę niepokoju. Twórczego. Skłaniającego do refleksji. Mogącego służyć również jako ostrzeżenie. Wszak nie jest wprost powiedziane, dokąd ujście (estuary) tego strumienia (flux) prowadzi… Album ukazał się nakładem Fundacji Słuchaj! w listopadzie ubiegłego roku. Cztery miesiące wcześniej światło dzienne ujrzał z kolei krążek „Bouquet”, portretujący Liquid Quintet z Malfonem i Guyem w składzie. Warto zaznajomić się także z tą płytą, aby zdać sobie sprawę, jak odmienne stany świadomości może mieć ta sama formacja.
koniec
16 stycznia 2020
Skład:
Agustí Fernández – fortepian
Albert Cirera – saksofon sopranowy, saksofon tenorowy
Artur Majewski – trąbka
Rafał Mazur – elektryczno-akustyczny kontrabas
Ramón Prats – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W ramionach Górskiej Pani
Sebastian Chosiński

3 XII 2020

Każdy wielbiciel muzyki ma w swoim sercu grono wykonawców, na których nowe płyty czeka ze szczególnym utęsknieniem. A kiedy już się ukazują, słucha ich z namaszczeniem, ale i przestrachem, czy nie spotka go zawód. Ja mam tak zawsze, gdy ukazuje się premierowy album islandzkiego kwartetu Sólstafir. Nie inaczej było przy okazji pierwszych odsłuchów „Endless Twilight of Codependent Love”. Obawa mieszała się z ekscytacją. Ta pierwsza minęła, druga pozostała.

więcej »

W pięknej krainie wśród jezior
Sebastian Chosiński

1 XII 2020

Piotr Lemańczyk to bez wątpienia jeden z najwybitniejszych polskich kontrabasistów jazzowych. Artysta, na którego każdą nową płytę należy zwracać baczną uwagę. Zwłaszcza jeżeli w jej nagraniu biorą dodatkowo udział tacy instrumentaliści, jak pianista Dominik Wania i perkusista Michał Miśkiewicz. A tak właśnie było w przypadku albumu „In Simplicity”.

więcej »

Hołd
Sebastian Chosiński

26 XI 2020

Amerykański gitarzysta Zakk Wylde poznał Black Sabbath od podszewki, nigdy w nim nie grając. Przez ponad dwie dekady (z małymi przerwami) był jednak gitarzystą w zespole Ozzy’ego Osbourne’a. Kiedy się już z nim rozstał, powołał do życia tribute-band Zakk Sabbath, z którym w tym roku opublikował debiutancki album studyjny (bo koncertowych bootlegów trochę już się ukazało) – „Vertigo”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

W ramionach Górskiej Pani
— Sebastian Chosiński

Wszystko i nic – jazz i metal (z domieszką folku)
— Sebastian Chosiński

Między dźwiękiem a ciszą
— Sebastian Chosiński

Od „hymnu” do „bluesa”
— Sebastian Chosiński

Saturnowziętość międzygalaktycznego bóstwa
— Sebastian Chosiński

Niełatwa muzyka na trudne czasy
— Sebastian Chosiński

…nas ode złego
— Sebastian Chosiński

W gotyckich murach klasztoru…
— Sebastian Chosiński

W hołdzie genialnemu pianiście
— Sebastian Chosiński

Oswajanie tęsknoty
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

PRL w kryminale: Pod grozą „czerwonego terroru”
— Sebastian Chosiński

A imiona ich Marek, Mateusz, Łukasz i Jan…
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Ręka rękę myje
— Sebastian Chosiński

W pięknej krainie wśród jezior
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Rambo wchodzi jak smok
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Przystanek w drodze
— Sebastian Chosiński

Hołd
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Do sześciu razy sztuka
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Zanim wybije północ. Ta Północ!
— Sebastian Chosiński

Piękno nie umiera nigdy
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.