Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Stein Urheim, Fenomenolodic 4
‹Downwhill Uplift›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDownwhill Uplift
Wykonawca / KompozytorStein Urheim, Fenomenolodic 4
Wydawca Hubro Records
NośnikCD
Gatunekblues, folk, jazz
EAN2020-01-15
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Krótko o muzyce: Dla każdego coś… innego
[Stein Urheim, Fenomenolodic 4 „Downwhill Uplift” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Najnowszy album Steina Urheima i powołanego specjalnie do pracy nad tą płytą projektu Fenomenolodic 4 może zaskoczyć. Jazz wcale nie jest bowiem na „Donwhill Uplift” elementem dominującym, mimo że jazzowy duch unosi się nad tym wydawnictwem. Równie usatysfakcjonowani mogą poczuć się wielbiciele bluesa, world music, a nawet… country.

Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Dla każdego coś… innego
[Stein Urheim, Fenomenolodic 4 „Downwhill Uplift” - recenzja]

Najnowszy album Steina Urheima i powołanego specjalnie do pracy nad tą płytą projektu Fenomenolodic 4 może zaskoczyć. Jazz wcale nie jest bowiem na „Donwhill Uplift” elementem dominującym, mimo że jazzowy duch unosi się nad tym wydawnictwem. Równie usatysfakcjonowani mogą poczuć się wielbiciele bluesa, world music, a nawet… country.

Stein Urheim, Fenomenolodic 4
‹Downwhill Uplift›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDownwhill Uplift
Wykonawca / KompozytorStein Urheim, Fenomenolodic 4
Wydawca Hubro Records
NośnikCD
Gatunekblues, folk, jazz
EAN2020-01-15
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przy okazji nagrywania kolejnego solowego albumu norweski multiinstrumentalista Stein Urheim postanowił skompletować supergrupę (ochrzcił ją nazwą Fenomenolodic 4), a do jej udziału zaprosił muzyków znanych, niekiedy, z dziesiątek innych projektów jazzowych (i nie tylko). Kto przyjął inwitację? Doskonale znany w naszym kraju ze współpracy z Kwartetem Macieja Obary kontrabasista Ole Morten Vågan, udzielający się jako muzyk sesyjny perkusista Kåre Opheim oraz będący współtwórcą formacji Atomic perkusista i wibrafonista Hans Hulbækmo. Za miks i mastering nagrań, ale także za partię syntezatorów w jednym utworze, odpowiadał natomiast Jørgen Træen, od lat związany z zespołem Møster!.
Jak więc widać, określenie „supergrupa” wcale nie jest użyte na wyrost!
Muzycy spotkali się w grudniu 2018 roku w studiu Paradiso w Oslo, które nie takich ekstrawaganckich artystów widziało już w swoich murach (wystarczy wspomnieć, że nagrywali tam między innymi Red Kite, Elephant9 i Reine Fiske czy Krokofant). Urheim przyniósł ze sobą gotowych kilka własnych kompozycji oraz jeden cover – intrygujący bo ani nie jazzowy, ani nie skandynawski. Postanowił sięgnąć po „Poor Moon” autorstwa Al(an)a Wilsona, gitarzysty klasycznej bluesowo-rockowej formacji Canned Heat, który zmarł, mając zaledwie dwadzieścia siedem lat, po przedawkowaniu barbituranów. Tak starał się zwalczyć depresję.
To, że Stein postanowił nagrać na swej najnowszej płycie jego utwór, wcale nie jest przypadkiem. Cała „Downhill Uplift” – wydana w połowie stycznia przez cieszącą się uznaniem fanów jazzu i awangardy ze Skandynawii wytwórnię Hubro – jest niezwykle eklektyczna. Owszem, dominuje w niej myślenie jazzowe (znajdujące odbicie głównie w zamiłowaniu do improwizacji i w skomplikowanej rytmice), ale nie brakuje też nawiązań do posępnego nordyckiego folku (numer tytułowy), bluesa z delty Missisipi („Amalfitano”, wspomiane już „Poor Moon”), rockowej psychodelii („Brave New World Revisited Again”), a nawet country („Free to Go” i „Lamp”). A że płyta jest stosunkowo krótka – z uwagi na to bogactwo stylów i brzmień na pewno nie może się znudzić. Choć autor musi liczyć się z tym, że równie dobrze ten stylistyczny rozrzut może niektórych odrzucać. Zwłaszcza tych, którzy sięgają po „Downhill Uplift”, mając nadzieje na porcję ekscytującego jazzu.
koniec
13 lutego 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nordic-kraut na organowym „kwasie”
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Choć, jeśli chodzi o przynależność gatunkową, są to dwa zupełnie odmienne światy, jest jednak coś, co łączy – poza wytwórnią Rune Grammofon – najnowsze albumy szwedzkiego Fire! oraz norweskiego Elephant9. To fakt, że obie grupy nagrały płyty znacznie różniące się od swoich wcześniejszych produkcji. W przypadku formacji Stålego Storløkkena różnice są tak duże, że „Arrival of the New Elders” równie dobrze można by uznać za dzieło solowe lidera.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dolać oliwy do Ognia!
Sebastian Chosiński

23 II 2021

Fire! nieustannie ewoluuje. Nie jest tak, że Mats Gustafsson, Johan Berthling i Andreas Werliin, stworzywszy dla siebie atrakcyjną niszę, postanowili okopać się w niej i grać dokładnie te dźwięki, jakich oczekują po nich fani. Dowodem na to „Defeat” – najnowszy krążek tria, które tym razem rozrosło się do… nie, nie Orkiestry (w nawiązaniu do Fire! Orchestra), ale kwintetu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Progresywni epigoni rewolucji
Sebastian Chosiński

18 II 2021

Gdy pada hasło Zeuhl, z miejsca na myśl przychodzi odzew: Magma. Czyli lata 70. ubiegłego wieku, kiedy styl ten się kształtował. Ale Zeuhl, mimo upływu półwiecza od swoich narodzin, wciąż trwa i ma się przyzwoicie. O czym świadczą chociażby kolejne albumy francuskiej formacji Scherzoo. Ten najnowszy zatytułowany został „05” i jest – jak łatwo się domyślić – piątym w dorobku grupy kierowanej przez François Thollota.

więcej »

Polecamy

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?

A pamiętacie…:

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Robbie Nevil – takie jest życie
— Wojciech Gołąbowski

Paper Lace – Billy bohater w noc zgonu Chicago
— Wojciech Gołąbowski

Yvonne Elliman – Maria z Magdali od Bee Geesów i Claptona
— Wojciech Gołąbowski

Irene Cara – cóż za uczucie!
— Wojciech Gołąbowski

John Parr – widzę nowy horyzont
— Wojciech Gołąbowski

Feargal Sharkey – od punka do orderu
— Wojciech Gołąbowski

Całuski dla mnie
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.