Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

The Spacelords
‹Spaceflowers›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpaceflowers
Wykonawca / KompozytorThe Spacelords
Data wydania21 lutego 2020
Wydawca Tonzonen Records
NośnikCD
Czas trwania49:38
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Matthias „Hazi” Wettstein, Erhard „Akee” Kazmaier, Marcus Schnitzler, Didi Holzner, Ralph Nebl, Alwin Puetsch
Utwory
CD1
1) Spaceflowers13:35
2) Frau Kuhnkes Kosmos11:42
3) Cosmic Trip24:20
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Psychodeliczna nieskończoność Wszechświata
[The Spacelords „Spaceflowers” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jakież trzeba mieć przekonanie o własnej wartości, aby tworząc zespół, nazwać go… The Spacelords. Tyle że w przypadku niemieckiego tria nazwa ta jest jak najbardziej adekwatna do zawartości. Grają w końcu muzykę, która jest kwintesencją space-rocka, i – choćby z racji wieku – mogą mieć status mistrzów (nauczycieli). Co potwierdza ich najnowsza produkcja – album „Spaceflowers”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Psychodeliczna nieskończoność Wszechświata
[The Spacelords „Spaceflowers” - recenzja]

Jakież trzeba mieć przekonanie o własnej wartości, aby tworząc zespół, nazwać go… The Spacelords. Tyle że w przypadku niemieckiego tria nazwa ta jest jak najbardziej adekwatna do zawartości. Grają w końcu muzykę, która jest kwintesencją space-rocka, i – choćby z racji wieku – mogą mieć status mistrzów (nauczycieli). Co potwierdza ich najnowsza produkcja – album „Spaceflowers”.

The Spacelords
‹Spaceflowers›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpaceflowers
Wykonawca / KompozytorThe Spacelords
Data wydania21 lutego 2020
Wydawca Tonzonen Records
NośnikCD
Czas trwania49:38
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Matthias „Hazi” Wettstein, Erhard „Akee” Kazmaier, Marcus Schnitzler, Didi Holzner, Ralph Nebl, Alwin Puetsch
Utwory
CD1
1) Spaceflowers13:35
2) Frau Kuhnkes Kosmos11:42
3) Cosmic Trip24:20
Wyszukaj / Kup
Muzycy z The Spacelords to panowie po przejściach – wiekowi i doświadczeni, którzy karierę zaczynali jeszcze w czasach komunistycznych. Choć oczywiście w innych, kompletnie już zapomnianych formacjach. Ta, o której mowa dzisiaj, ukonstytuowała się bowiem dopiero w 2008 roku. W pierwszym składzie zespołu, obok perkusisty Marcusa Schnitzlera i gitarzysty Matthiasa Wettsteina, znalazł się jeszcze grający na basie Klaus Werz (nie licząc zapraszanych do studia bądź na scenę gości). W tym zestawieniu osobowym grupa zarejestrowała trzy płyty studyjne („Spacelords”, 2010; „Dimension 7”, 2011; „Synapse”, 2014) oraz jedną koncertową („Live @ Psychedelic Network Festival 2012”, 2013). Krótko po premierze „Synapse” z kolegami postanowił rozstać się Werz, a Schnitzler, korzystając z zamieszania, jakie wkradło się w szeregi The Spacelords, związał się z pokrewną stylistycznie formacją Electric Moon (z którą nagrał między innymi albumy „Theory of Mind” oraz „Stardust Rituals”).
Na szczęście nie oznaczało to końca jego macierzystego zespołu, który złapał drugi oddech, gdy przyłączył się do niego basista Erhard Kazmaier, zwany przez przyjaciół „Akee”. Z nim w składzie grupa zadebiutowała wydanym w 2016 roku klasycznie spacerockowym longplayem „Liquid Sun”, w którego powstaniu wydatny udział miał również klawiszowiec Didi Holzner (w latach 80. i 90. ubiegłego wieku udzielający się w formacji Schwoißfuaß). A potem ukazały się jeszcze „Water Planet” (2017) i koncertowy „On Stage”. Opublikowany 21 lutego tego roku przez mającą siedzibę w Krefeld (w Nadrenii-Północnej Westfalii) wytwórnię Tonzonen Records krążek „Spaceflowers” jest więc ósmym w ogóle, a szóstym studyjnym wydawnictwem The Spacelords. Do pracy nad nim Matthias, Erhard i Marcus tradycyjnie zaprosili Didiego, który wzbogacił brzmienie tria o syntezatory Mooga i nadzwyczaj smakowite organy Hammonda.
Ale tym razem skorzystano nie tylko z jego wsparcia; dodatkowymi gośćmi byli grający na aborygeńskim didgeridoo Alwin Puetsch oraz Ralph Nebl (z orientalno-space’owej formacji Grombira) na indyjsko-perskich surmach. Jakby tego było mało, w tym samym utworze Kazmaier wykorzystał gitarę dwunastostrunową, a Wettstein – strunowy saz. Gdzie pojawiają się takie cuda? W wieńczącej album suicie „Cosmic Trip”, do której dojdziemy w odpowiednim momencie. Powiedzmy jednak od razu: muzyka zawarta na „Spaceflowers” nie jest w jakiś szczególny sposób innowacyjna, co oznacza, że zespół nie przeciera nowych szlaków, a jedynie podąża tymi, które już przed laty przetarli inni, jak chociażby Hawkwind (i jego liczne klony), Ozric Tentacles, względnie niektórzy wykonawcy krautrockowi bądź. Z drugiej strony trzeba jednak przyznać, że Niemcy nie spoczywają tak całkiem na laurach i od czasu do czasu starają się zaskoczyć czymś słuchaczy (vide wzmiankowany już „Cosmic Trip”).
Najmniej tych zaskoczeń jest w otwierającej wydawnictwo kompozycji tytułowej, ale za to jest ona najbardziej zanurzona w psychodelicznej i hardrockowej klasyce rodem z lat 70. i 80. XX wieku. Dźwięki gitar są bardzo nastrojowe, wręcz hipnotyczne, sekcja rytmiczna odpowiednio potężna i motoryczna, a organowo-syntezatorowe tło – skłaniające do kontemplacji. Momenty, w których trio (a w zasadzie, jeżeli doliczymy Holznera, kwartet) skręca w stronę hard rocka, z miejsca przywodzą na myśl rozwiązania wykorzystane przez Deep Purple w „Perfect Strangers”. Można nawet przyłapać się na tym, że zaskakuje nas fakt nieobecności w tym utworze głosu Iana Gillana. Drugi w kolejności „Frau Kuhnkes Kosmos” (co za tytuł!) oparty jest przede wszystkim na zapętlonym motywie gitary, która na przemian wysuwana jest na plan pierwszy, to znów „chowana” za kaskadą generowanych elektronicznie efektów. Najwyraźniej słychać to w kilku ostatnich minutach, gdzie jedynym żywym instrumentem staje się perkusja Schnitzlera.
Ale to wcale nie oznacza, że „Frau Kuhnkes Kosmos” jest odhumanizowane. To po prostu numer wyrastający z bliskich muzykom The Spacelords tradycji krautrocka spod znaku Cluster, Harmonia czy Neu!, a nawet… wczesnego Kraftwerk. Opus magnum longplaya jest natomiast, trwający prawie dwadzieścia pięć minut, trzyczęściowy „Cosmic Trip”. Swoją drogą zaskakujący jest ten podział na części, skoro w trakcie słuchania utworu są one praktycznie nie do wychwycenia. Można je wskazać palcem tylko dlatego, że w opisie płyty muzycy podali dokładnie, w której minucie i której sekundzie kończy się jeden, a zaczyna kolejny fragment. Wyróżniającą się – na tle pozostałych – częścią jest druga. To właśnie w niej rozbrzmiewają wspomniane wcześniej egzotyczne instrumenty (saz, surma, didgeridoo). Czy są niezbędne? Zapewne nie, lecz trzeba przyznać, że wzbogacają przekaz i są bardzo umiejętnie wkomponowane w klasyczne rockowe instrumentarium.
Mówiąc na marginesie, suita ta i jej orientalne inklinacje przywodzą na myśl album „Experiments in the Subconscious” (2020), czyli najnowsze wydawnictwo kopenhaskiego Øresund Space Collective. Na spisek to nie wygląda, więc w rachubę wchodzi raczej jakieś pokrewieństwo dusz obu, zapewne dobrze znających nawzajem swoją twórczość, formacji.
koniec
25 lutego 2020
Skład:
Matthias Wettstein „Hazi” – gitara elektryczna, efekty elektroniczne, saz (3)
Erhard Kazmaier „Akee” – gitara basowa, efekty elektroniczne, gitara dwunastostrunowa (3), melodyka (3)
Marcus Schnitzler – perkusja

gościnnie:
Didi Holzner – organy Hammonda (1), syntezator Mooga (1)
Ralph Nebl – surma (3)
Alwin Puetsch – didgeridoo (3)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia jest płaska, a ogród nie ma końca
Sebastian Chosiński

7 IV 2020

W ciągu zaledwie kilku lat trójmiejski zespół Lonker See zdobył znaczącą pozycję na polskim rynku muzycznym. Niewielu bowiem, wbrew pozorom, jest w naszym kraju artystów, na których nowe płyty czeka się z dużą niecierpliwością, zadając sobie przy tym pytanie: Czym zaskoczą nas teraz? Wydając przed dwoma miesiącami album „Hamza”, kwartet rzeczywiście zaskoczył – (w pewnym sensie) piosenkami.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Bizon z Gwiazdy Śmierci
Sebastian Chosiński

2 IV 2020

Połapanie się w dyskografii amerykańskiej formacji King Buffalo nie jest prostym zadaniem. Tyle mają w swoim dorobku wydanych własnym sumptem wydawnictw, które na dodatek różnie są klasyfikowane, że doprawdy trudno mi skonstatować, czy „Dead Star” to ich piąta EP-ka, czy też trzeci pełnowymiarowy album. W każdym razie krążek trwa niemal równe czterdzieści minut. A zresztą… sami zdecydujcie!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Andaluzja progresem pachnąca
Sebastian Chosiński

31 III 2020

Zespoły z Półwyspu Iberyjskiego niezbyt często goszczą w „Tu miejsce na labirynt…”. W ostatnich latach zaszczyt ten spotkał jedynie postrockową formację Toundra. Dzisiaj dołącza do niej andaluzyjski kwintet Frutería Toñi – grupa, która w swojej twórczości łączy wpływy rocka progresywnego, folku, fusion i… muzyki klasycznej. W lutym ukazał się jej trzeci pełnowymiarowy album – „El porvenir está en las huevas”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.