Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Light Star Guiding

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLight Star Guiding
Wykonawca / KompozytorLight Star Guiding
Data wydania14 listopada 2019
NośnikCD
Czas trwania39:25
Gatunekfolk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ray Dickaty, Mikołaj Poncyljusz, Stanisław Czyżewski, Dominik Mokrzewski, Maniucha Bikont
Utwory
CD1
1) Guiding03:24
2) And She Said – „Goodnight Flower”07:14
3) The Ancient, the New05:12
4) Hymnal07:54
5) Reflection02:53
6) After Frank [Wright]12:49
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Br-exit and Pol-in, czyli… jazzowe przygody Wyspiarza
[Light Star Guiding „Light Star Guiding” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy najnowsza grupa kierowana przez gitarzystę Mikołaja Poncyljusza okaże się pełnoprawnym zespołem, czy jedynie projektem pobocznym – okaże się prawdopodobnie dopiero za kilka lat. W każdym razie byłoby dobrze, gdyby formacja Light Star Guiding nie przeszła do historii od razu po wydaniu debiutanckiego albumu. Tkwiący w niej potencjał sprawia bowiem, że mogłaby cieszyć fanów jazzu i folku przez długi czas.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Br-exit and Pol-in, czyli… jazzowe przygody Wyspiarza
[Light Star Guiding „Light Star Guiding” - recenzja]

Czy najnowsza grupa kierowana przez gitarzystę Mikołaja Poncyljusza okaże się pełnoprawnym zespołem, czy jedynie projektem pobocznym – okaże się prawdopodobnie dopiero za kilka lat. W każdym razie byłoby dobrze, gdyby formacja Light Star Guiding nie przeszła do historii od razu po wydaniu debiutanckiego albumu. Tkwiący w niej potencjał sprawia bowiem, że mogłaby cieszyć fanów jazzu i folku przez długi czas.

Light Star Guiding

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLight Star Guiding
Wykonawca / KompozytorLight Star Guiding
Data wydania14 listopada 2019
NośnikCD
Czas trwania39:25
Gatunekfolk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ray Dickaty, Mikołaj Poncyljusz, Stanisław Czyżewski, Dominik Mokrzewski, Maniucha Bikont
Utwory
CD1
1) Guiding03:24
2) And She Said – „Goodnight Flower”07:14
3) The Ancient, the New05:12
4) Hymnal07:54
5) Reflection02:53
6) After Frank [Wright]12:49
Wyszukaj / Kup
Jeden Anglik, trzech Polaków – tak wygląda skład narodowościowy nowej na rynku formacji z pogranicza jazzu, folku i rocka. Nie to jednak zaskakuje najbardziej, ale fakt, że każdy z artystów pochodzi w zasadzie z innej „bajki” muzycznej. A mimo to potrafili się porozumieć i stworzyć album, który doskonale rokuje na przyszłość. Najbardziej znaną postacią tworzącą Light Star Guiding jest brytyjski saksofonista Ray (względnie, jak podpisywał się na początku kariery, Raymond M.) Dickaty, który na wyspiarskiej scenie rockowej i alternatywnej zaistniał w latach 90. ubiegłego roku. Udzielał się wówczas w takich formacjach, jak garażowy Los Easylays i postrockowy Moonshake; później postanowił zaczerpnąć inspiracji ze źródła free jazzu, współpracując z takimi wykonawcami, jak Skree czy Solar Fire Trio; największy rozgłos przyniosła mu jednak kilkuletnia – na przełomie wieków – kooperacja z psychodelicznym Spiritualized.
Znalazłszy się w Polsce, Dickaty poświęcił się przede wszystkim graniu muzyki improwizowanej. I zyskał w środowisku spore uznanie. Często jest więc zapraszany do różnych projektów. Chcąc wymienić najważniejsze, należałoby wspomnieć o Trifonidis Free Orchestra („…Be Like a Child…”, 2009), Osaka Vacuum („Emerging View”, 2011), Pulsarus („Bee Itch”, 2013), Infant Joy Quintet („New Ghosts”, 2014), Warsaw Improvisers Orchestra („CSW 14_03_2015”, 2016) czy prowadzony przez katalońskiego pianistę Agustíego Fernándeza Ad Libitum Ensemble („River Tiger Fire”, 2015). W dwóch z wyżej wymienionych formacji – Infant Joy Quintet oraz Warsaw Improvisers Orchestra – Ray spotkał się z perkusistą Dominikiem Mokrzewskim, równie mocno zafascynowanym free jazzem (vide wzorowany na duecie Kena Vandermarka z Paalem Nilssen-Love’em zespół Sherebotte Fatta z saksofonistą Janem Małkowskim).
Sekcję rytmiczną Light Star Guiding dopełnia kontrabasista Stanisław Czyżewski, który dał się poznać jako współtwórca awangardowych Domowych Melodii oraz odkrywającego piękno współczesnej muzyki klasycznej zespołu Tęskno („Mi”, 2018). Postacią, która nadaje ton grupie, jest jednak gitarzysta Mikołaj Poncyljusz, lider działającego już od niemal dekady kwartetu HoTS, dobrze znanego z płyt „Harmony of the Spheres” (2015), „Numbers” (2016) oraz „Live in Trójka” (2019). Ta czwórka artystów – z niewielką pomocą folkowej pieśniarki Maniuchy Bikont (Dziczka, Tęgie Chłopy, duet z Ksawerym Wójcińskim) – w styczniu ubiegłego roku zamknęła się w warszawskim studiu Sound and Wave, aby zarejestrować materiał, który prawie rok później ujrzał światło dzienne pod tytułem – trzeba przyznać, że muzycy za bardzo nie kombinowali – „Light Star Guiding”.
To czterdzieści minut muzyki rozpiętej pomiędzy jazzem (którego jest tu ewidentnie najwięcej i, biorąc pod uwagę wcześniejsze losy muzyków LSG, trudno się temu dziwić), folkiem i rockiem (głównie psychodelicznym, chociaż i fani post-rocka znajdą na płycie coś dla siebie). Najgłębiej sięgające etniczne korzenie mają utwory pierwszy i trzeci. W „Guiding” rolę pierwszoplanową odgrywa Stanisław Czyżewski, który nie tylko gra tu na kontrabasie, ale również udziela się wokalnie. Jego żałobny, szamański zaśpiew prowadzi słuchaczy w odległe rejony Azji – do Tybetu, Nepalu – a wrażenie to wzmaga jeszcze nastrojowa partia saksofonu tenorowego Raya, który idealnie wpisuje się w narrację Polaka. Z kolei w „The Ancient, the New” rozbrzmiewa biały śpiew Bikont. Wokalistka prowadzi przy okazji dialog z saksofonem, a wszystkiemu z drugiego planu „przysłuchuje” się gitarzysta, który od czasu do czasu czuje się zobowiązany dorzucić parę dźwięków komentarza. O ile jednak początek kompozycji to czystej wody folk, o tyle jej zakończenie to już klasyczny jazz z lat 60. XX wieku.
Pomiędzy „Guiding” a „The Ancient, the New” wybrzmiewa natomiast „And She Said – «Goodnight Flower»”, ponad siedem minut podróży od modern creative (vide rozbudowana partia kontrabasu, na którym Czyżewski gra smyczkiem), poprzez odrobinę psychodelii (z patetycznie hipnotycznym pochodem sekcji rytmicznej), aż po jazz współczesny, znaczony zaskakująco optymistyczną solówką saksofonu. W „Hymnal” z kolei mocno dają o sobie znać freejazzowego ciągotki Dickaty’ego, którego dęciak „podgryzany” jest przez gitarę Poncyljusza. Jej partia też zresztą ewoluuje – im bliżej końca, tym bardziej staje się subtelna i skora do porozumienia z dęciakiem. Sporo dzieje się także w najkrótszym na płycie „Reflection”. Czasowo to niespełna trzy minuty, ale emocjami można by obdzielić przynajmniej kilka kompozycji. Ponownie dbają o to Dickaty i Poncyljusz, którzy z prawdziwym zamiłowaniem wchodzą ze sobą w interakcję.
Na zakończenie kwartet pozostawił opowieść najdłuższą, ale – wbrew pozorom – wcale nie najbardziej zróżnicowaną. Siłą „After Frank (Wright)” jest bowiem przede wszystkim konsekwentnie i bez pośpiechu konstruowany nastrój. Począwszy od budującej szkielet kompozycji partii kontrabasu, poprzez nakładające się na niego dźwięki gitary i saksofonu, po rzewny fragment, w którym Czyżewski ponownie traktuje swój instrument jak wiolonczelę. W jednym z wywiadów radiowych Mikołaj Poncyljusz wspominał, że materiał na płytę został praktycznie nagrany „na setkę”, postprodukcja ograniczyła się do niewielkich zabiegów podejmowanych na gorąco w studiu. Tę surowość brzmienia, nawet pewną chropawość słychać, ale ona wcale nie przeszkadza – przeciwnie, przydaje „Light Star Guiding” autentyczności. Ułatwia też na pewno odwzorowanie brzmienia płyty w trakcie występów na żywo, podczas których muzycy traktują materiał studyjny jako punkt wyjścia do improwizacji. W efekcie czterdziestominutowy album zamienia się w godzinny koncert. To naprawdę niezły przelicznik!
koniec
5 marca 2020
Skład:
Ray Dickaty – saksofon tenorowy
Mikołaj Poncyljusz – gitara elektryczna
Stanisław Czyżewski – kontrabas, wokaliza (1)
Dominik Mokrzewski – perkusja

gościnnie:
Maniucha Bikont – śpiew (3)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W tej „wojnie” warto wziąć udział
Sebastian Chosiński

15 IV 2021

Dzisiaj kraje skandynawskie są potentatami na rynku rockowym i jazzowym. A jak to wyglądało w przeszłości? Chociażby w latach 70. ubiegłego wieku… Dokładnie tak samo. Muzyka takich formacji, jak Träd, Gräs och Stenar, Saga, November czy Berits Halsband (a to jedynie wierzchołek góry lodowej) – wciąż potrafi zachwycić. Podobnie jest w przypadku zespołu Trettioåriga Kriget, który wciąż ma się świetnie i właśnie wydał nowy album – „Till horisonten”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nie gaście tego pożaru!
Sebastian Chosiński

13 IV 2021

Trochę to trwało! Dwa i pół roku bowiem duńska formacja Mythic Sunship kazała czekać fanom na nowy album studyjny. Na szczęście po drodze była jeszcze płyta koncertowa, która nieco osłodziła zwłokę. Dzisiaj możemy już cieszyć się wydawnictwem zatytułowanym „Wildfire”, które jest pierwszym zrealizowanym dla nowej wytwórni – amerykańskiego Tee Pee Records.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Pomnik półwiecza
Sebastian Chosiński

8 IV 2021

Współpraca SBB z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia otworzyła w 2014 roku nowy okres w historii tria. Wiązał się on z powrotem na łono zespołu perkusisty Jerzego Piotrowskiego. Sześć lat później w nowej, pandemicznej rzeczywistości grupa Józefa Skrzeka i orkiestra Miłosza Wośko spotkali się ponownie. A efektem tego stał się album koncertowy (choć zarejestrowany bez udziału publiczności) – „Z miłości jestem – live”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

W tej „wojnie” warto wziąć udział
— Sebastian Chosiński

Nie gaście tego pożaru!
— Sebastian Chosiński

Pomnik półwiecza
— Sebastian Chosiński

Ocean smutku z nutą optymizmu
— Sebastian Chosiński

Bicie Neonowego Serca
— Sebastian Chosiński

Bezkompromisowa romantyczka
— Sebastian Chosiński

Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
— Sebastian Chosiński

Germański duch Skandynawów
— Sebastian Chosiński

W „Tupolewie”, lecz nie na złamanie karku
— Sebastian Chosiński

Heavymetalowa space-opera
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.