Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Fire! Orchestra, Krzysztof Penderecki
‹Actions›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułActions
Wykonawca / KompozytorFire! Orchestra, Krzysztof Penderecki
Data wydania28 lutego 2020
Wydawca Rune Grammofon
NośnikCD
Czas trwania40:01
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Krzysztof Penderecki, Mats Gustafsson, Goran Kajfeš, Niklas Barnö, Susana Santos Silva, Per Åke Holmlander, Maria Bertel, Anna Högberg, Per „Texas” Johansson, Christer Bothén, Reine Fiske, Alexander Zethson, Elsa Bergman, Torbjörn Zetterberg, Andreas Werliin
Utwory
CD1
1) Actions for Free Jazz Orchestra40:01
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Romans z jazzem i misja specjalna
[Fire! Orchestra, Krzysztof Penderecki „Actions” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To nie jest najbardziej znane dzieło polskiego Mistrza. Dlatego tak niewiele osób wie, że pół wieku temu Krzysztof Penderecki przeżył krótki, ale intensywny romans z… free jazzem. Jego owocem stała się kompozycja „Actions”, której pierwszą wersję nagrał Don Cherry i jego The New Eternal Rhythm Orchestra, natomiast drugą – Fire! Orchestra Matsa Gustafssona.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Romans z jazzem i misja specjalna
[Fire! Orchestra, Krzysztof Penderecki „Actions” - recenzja]

To nie jest najbardziej znane dzieło polskiego Mistrza. Dlatego tak niewiele osób wie, że pół wieku temu Krzysztof Penderecki przeżył krótki, ale intensywny romans z… free jazzem. Jego owocem stała się kompozycja „Actions”, której pierwszą wersję nagrał Don Cherry i jego The New Eternal Rhythm Orchestra, natomiast drugą – Fire! Orchestra Matsa Gustafssona.

Fire! Orchestra, Krzysztof Penderecki
‹Actions›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułActions
Wykonawca / KompozytorFire! Orchestra, Krzysztof Penderecki
Data wydania28 lutego 2020
Wydawca Rune Grammofon
NośnikCD
Czas trwania40:01
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Krzysztof Penderecki, Mats Gustafsson, Goran Kajfeš, Niklas Barnö, Susana Santos Silva, Per Åke Holmlander, Maria Bertel, Anna Högberg, Per „Texas” Johansson, Christer Bothén, Reine Fiske, Alexander Zethson, Elsa Bergman, Torbjörn Zetterberg, Andreas Werliin
Utwory
CD1
1) Actions for Free Jazz Orchestra40:01
Wyszukaj / Kup
Krzysztof Penderecki (rocznik 1933) to oczywiście ikona, gigant, fundament – mógłbym tak jeszcze przez jakiś czas ciągnąć tę wyliczankę – współczesnej muzyki klasycznej. Najbardziej rozpoznawalny na świecie i bez wątpienia najwybitniejszy żyjący polski kompozytor. Twórca symfonii, oper, utworów orkiestrowych i kameralnych, ale także muzyki chóralnej i filmowej. Mało kto jednak wie, że prawie pół wieku temu Maestro stworzył utwór zatytułowany „Actions”, którego dalszy opis brzmiał: „na zespół jazzowy”. A mówiąc precyzyjniej: freejazzowy, ponieważ to typowa kompozycja awangardowa, pozostawiająca duże pole do improwizacji. Prapremiera dzieła miała miejsce 17 października 1971 roku podczas Donaueschingen Music Festival (w Badenii-Wirtembergii), a wykonali je tam amerykański trębacz Don Cherry i jego The New Eternal Rhythm Orchestra, w składzie której znaleźli się między innymi Tomasz Stańko, Terje Rypdal, Peter Brötzmann, Gerd Dudek, Albert Mangelsdorff oraz Manfred Schoof. Dyrygentem tej Orkiestry był sam Penderecki.
Zapis koncertu ukazał się na albumie „Actions” (1971); utwór tytułowy – trwający ponad szesnaście minut – był jednak tylko jedną z trzech zawartych na nim kompozycji. Może dlatego nie zwrócono na nią aż tak bacznej uwagi; w każdym razie w późniejszych latach jazzmani po to dzieło Pendereckiego nie sięgali. Aż w końcu on sam postanowił je odświeżyć z okazji swoich osiemdziesiątych piątych urodzin, jakie przypadały w 2018 roku. Zaproponował wówczas wykonanie „Actions” szwedzkiemu saksofoniście i bandleaderowi Matsowi Gustafssonowi, którego Fire! Orchestra wydawała się najlepszym wyborem dla satysfakcjonującego wypełnienia tej misji nadzwyczajnej. Prawykonanie nowej wersji odbyło się 11 września 2018 roku w trakcie szesnastej edycji krakowskiego festiwalu Sacrum Profanum. Koncert odbył się w Muzeum Inżynierii Miejskiej, czyli budowanej na przełomie XIX i XX wieków najstarszej krakowskiej zajezdni tramwajów konnych i elektrycznych. Prawie półtora roku później zapis tego występu ukazał się na płycie wydanej przez norweską wytwórnię Rune Grammofon.
Prowadzona przez Gustafssona Fire! Orchestra wyewoluowała na początku poprzedniej dekady z kameralnego tria Fire!. W ciągu ośmiu lat zespół wydał sześć albumów: „Exit!” (2013), „Enter” (2014), „Second Exit” (2014), „Ritual” (2016), „Arrival” (2019) oraz omawiany dzisiaj „Actions” (choć chronologicznie materiał ten został zarejestrowany cztery miesiące przed sesją, której owocem stał się jego poprzednik). Drugie podejście do dzieła Pendereckiego okazuje się bardziej udane. Prawdopodobnie dlatego, że Gustafsson dostał więcej swobody, mógł więc nasycić klasyczną formę własnymi freejazzowymi treściami. Podobnie jak pół wieku temu Don Cherry, otoczył się fantastycznymi instrumentalistami skandynawskimi, wśród których znaleźli się między innymi – wymienię zaledwie kilku, tych najbardziej znanych – trębacz Goran Kajfeš, saksofonista, flecista i klarnecista Per Texas Johansson, gitarzysta Reine Fiske, klawiszowiec Alex Zethson, gitarzysta basowy Torbjörn Zetterberg oraz perkusista Andreas Werliin. To nadzwyczaj zacne grono, prawda?
Mats Gustafsson rozbudował dzieło Pendereckiego – tutaj pojawiające się pod wszystko mówiącym tytułem „Actions for Free Jazz Orchestra” – do czterdziestu minut. Pozostawił wszystkie elementy stworzone przez Mistrza, ale dodał też – względnie zrobili to jego współpracownicy – co nieco od siebie. Przyglądając się dokładniej strukturze utworu, można dostrzec, że dzieli się on na sześć części / fragmentów / wątków (nie są one w żaden sposób oznaczone), w których główne role – choć nie zawsze jest to takie oczywiste – odgrywają różne sekcje instrumentów. Mimo sporej swobody, jaką pozostawiono muzykom, jest to również dzieło zaskakująco zwarte, mające wyrazisty początek i finał. Wyrasta ono wprawdzie z formuły jazzu improwizowanego, ale w swej konstrukcji pod wieloma względami przypomina utwór stworzony z myślą o orkiestrze klasycznej. Z perspektywy czasu to tym bardziej zadziwiające, że Penderecki zdecydował się na taki krok i wyszedł z tej próby zwycięsko. Jednocześnie żałować można bardzo, że to była jedyna taka przymiarka Mistrza.
Introdukcja „Actions” oparta jest na instrumentach dętych – zaczyna tuba (na której gra Per Åke Holmlander), następnie dochodzi saksofon, a później kolejne. Z czasem nakładają się one na siebie, aż do przesilenia, po którym na placu boju pozostają jedynie – nieczęsto pojawiające się w formacjach freejazzowych – organy Hammonda (tutaj za sprawą Alexa Zethsona). Drugi fragment otwiera grająca jeden modulowany dźwięk trąbka, do której wkrótce dołącza sekcja rytmiczna (kontrabas Elsy Bergman i perkusja Werliina). Tempo jest wolne, niemal hipnotyczne – i w takiej samej konwencji utrzymane są też partie dęciaków, które jednak z każdą kolejną sekundą generują coraz większy chaos. Przerywa go dźwięk trąbki. Po tej dawce emocji delikatne dźwięki kontrabasu i bębnów brzmią wyjątkowo kojąco; zwłaszcza kiedy Elsę i Andreasa wspomaga jeszcze na swojej gitarze Zetterberg. W trzecim fragmencie do głosu dochodzi wreszcie lider orkiestry, w ślad za saksofonem barytonowym Gustafssona podążają pozostali członkowie sekcji dętej, grając na przemian unisono i solowo. Z bezpiecznej odległości zdaje się przyglądać ich poczynaniom Reine Fiske, którego gitara brzmi trochę nieśmiało. Ale na nią przyjdzie jeszcze pora.
Na razie prym wiedzie Mats, serwując smakowitą postbopową solówkę saksofonu. Kolejny wątek opowieści oparty jest na powolnym rytmie perkusji, z którą w dialog wchodzi kontrabas. Gdy jednak Werliin przechodzi na dynamiczniejsze tony, ośmiela też innych. Choć akurat dęciaki są tu dość ospałe. Dopiero kiedy perkusja wycisza się, przystępują do zmasowanego ataku – przekomarzają się ze sobą tak bardzo, że do podjęcia interwencji czuje się zobowiązany gitarzysta. Przesterowana gitara i pojawiające się w tle mroczne Hammondy przywołują do porządku sekcję dętą, która zaczyna przemawiać jednym głosem. Fragment przedostatni znaczony jest coraz bardziej energetycznym dialogiem saksofonów – barytonowego i tenorowego. Pozostałe dęciaki też nie pozostają obojętne, choć początkowo starają się nie podsycać rywalizacji. Później jednak i one dają się wciągnąć do ogólnej rywalizacji. Kto wychodzi z niej zwycięsko? Zethson, którego Hammondy budują grunt pod awangardowo-eksperymentalne zwieńczenie całości.
W przypadku wspólnego dzieła Pendereckiego i Gustafssona improwizacja i chaos nie oznaczają wcale bezhołowia i braku kontroli. To wprawdzie spotkanie dwóch różnych światów muzycznych, ale – jak się okazuje – świetnie do siebie przystających. Aczkolwiek pod jednym warunkiem: że do porozumienia dojdą Artyści klasy światowej. Zatem siadajcie wygodnie w fotelu. Podkręćcie głośność. A teraz… uwaga, AKCJA!
koniec
12 marca 2020
Skład:
Krzysztof Penderecki – kompozytor
Mats Gustafsson – dyrygent, saksofon barytonowy
Goran Kajfeš – trąbka
Niklas Barnö – trąbka
Susana Santos Silva – trąbka
Per Åke Holmlander – tuba
Maria Bertel – puzon
Anna Högberg – saksofon altowy
Per Texas Johansson – saksofon tenorowy, klarnet, flet
Christer Bothén – klarnet basowy
Reine Fiske – gitara elektryczna
Alex Zethson – organy Hammonda
Elsa Bergman – kontrabas
Torbjörn Zetterberg – gitara basowa
Andreas Werliin – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Jak nie spaść z „diabelskich schodów”
Sebastian Chosiński

9 VII 2020

To nie przypadek, że członkowie międzynarodowego projektu The Devil’s Staircase, w skład którego wchodzi między innymi Szwed Mattias Olsson, podchodzą do muzyki jak do dziedziny matematycznej. Przecież już w czasach starożytnych uważano ją za rozszerzenie… arytmetyki. Na debiutanckim albumie kwintetu dominują więc matematyczne proporcje i wynikające z nich dysonanse i konsonanse.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Kto ty jesteś? – Cthulhu mały!
Sebastian Chosiński

7 VII 2020

Howard Phillips Lovecraft inspiruje nie tylko pisarzy, ale – jak się okazuje – również muzyków rockowych. Tym razem do natchnienia wywołanego opowiadaniami „samotnika z Providence” przyznają się członkowie norwesko-szwedzkiego zespołu Pixie Ninja, którzy swoje wrażenia po lekturze „Koloru z przestworzy” przekuli na progresywno-instrumentalny album „Colours Out of Space”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Gdy cisza krzyczy…
Sebastian Chosiński

2 VII 2020

Szwedzki saksofonista Martin Küchen znakomicie czuje się zarówno w składach rozbudowanych, jak i kameralnych. Stąd zapewne bierze się dbałość o karierę Trespass Trio, ale też powroty do współpracy z formacją Landæus Trio, na czele której stoi pianista Mathias Landæus. W tym roku ukazała się ich trzecia wspólna płyta – krążek „Mind the Gap of Silence”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.