Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn, Simulacrum
‹Beyond Good and Evil – Simulacrum Live›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBeyond Good and Evil – Simulacrum Live
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Simulacrum
Data wydania24 stycznia 2020
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania54:52
Gatunekjazz, koncert, metal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Medeski, Matt Hollenberg, Kenny Grohowski, John Zorn
Utwory
CD1
1) The Illusionist12:58
2) Ghost Sonata06:06
3) Ravens03:49
4) Alterities02:51
5) Danse Macabre04:49
6) Plague03:07
7) Dark Pageant03:34
8) Angelic Voices04:47
9) The Divine Comedy12:51
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Podzwonne (?)
[John Zorn, Simulacrum „Beyond Good and Evil – Simulacrum Live” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
A już byłem przekonany, że historia Simulacrum to zamknięty rozdział w artystycznej biografii Johna Zorna. Tymczasem amerykański kompozytor i producent nakłonił organistę Johna Medeskiego, gitarzystę Matta Hollenberga oraz perkusistę Kenny’ego Grohowskiego do nagrania jeszcze jednej płyty, podsumowującej dorobek grupy – „Beyond Good and Evil – Simulacrum Live”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Podzwonne (?)
[John Zorn, Simulacrum „Beyond Good and Evil – Simulacrum Live” - recenzja]

A już byłem przekonany, że historia Simulacrum to zamknięty rozdział w artystycznej biografii Johna Zorna. Tymczasem amerykański kompozytor i producent nakłonił organistę Johna Medeskiego, gitarzystę Matta Hollenberga oraz perkusistę Kenny’ego Grohowskiego do nagrania jeszcze jednej płyty, podsumowującej dorobek grupy – „Beyond Good and Evil – Simulacrum Live”.

John Zorn, Simulacrum
‹Beyond Good and Evil – Simulacrum Live›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBeyond Good and Evil – Simulacrum Live
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Simulacrum
Data wydania24 stycznia 2020
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania54:52
Gatunekjazz, koncert, metal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Medeski, Matt Hollenberg, Kenny Grohowski, John Zorn
Utwory
CD1
1) The Illusionist12:58
2) Ghost Sonata06:06
3) Ravens03:49
4) Alterities02:51
5) Danse Macabre04:49
6) Plague03:07
7) Dark Pageant03:34
8) Angelic Voices04:47
9) The Divine Comedy12:51
Wyszukaj / Kup
Nie jest to jednak typowe wydawnictwo live. Owszem, nagrano je „na żywo”, ale w studiu i, jak można sądzić, bez udziału publiczności. W tym celu trio udało się do New Haven w stanie Connecticut, gdzie pod adresem 45 Crown St. mieści się klub Firehouse 12. A miało to miejsce całkiem niedawno, bo 20 lipca ubiegłego roku, w dwa lata po oficjalnym zakończeniu działalności przez Simulacrum. Żywot zespołu był wprawdzie krótki (funkcjonował on jedynie przez dwa lata – od 2015 do 2017), ale za to nadzwyczaj intensywny, albowiem w tym czasie opublikował sześć pełnowymiarowych albumów, które zawierały muzykę skomponowaną, zaaranżowaną i wyprodukowaną przez Johna Zorna. Wszystkie też ujrzały światło dzienne z logo prowadzonej przez niego wytwórni na okładkach, to jest Tzadik Records. Widać, był to okres, w którym w Johnie odezwał się stary rockman, skoro postanowił on powrócić do stylistyki Naked City bądź PainKiller. No dobrze, może jednak nie aż tak ekstremalnej.
Gwoli ścisłości warto przypomnieć, że owocami wytężonej pracy Zorna i muzyków tworzących trio były, ukazujące się jedynie w kilkumiesięcznych odstępach, następujące płyty: „Simulacrum” (2015), „The True Discoveries of Witches and Demons” (2015), „Inferno” (2015), „The Painted Bird” (2016), „49 Acts of Unspeakable Depravity in the Abominable Life and Times of Gilles de Rais” (2016) oraz – na zwieńczenie ich twórczej drogi – „The Garden of Earthly Delights” (2017). Przygotowując materiał koncertowy, którym zapewne miał być swoistym „the best of”, należało wybrać to, co najwartościowsze, a może jedynie najbardziej pasujące do koncepcji. W efekcie zdecydowano się na dziewięć utworów z czterech z wymienionych krążków. Z jakiegoś powodu w całości pominięto „The True Discoveries of…” oraz „The Garden of Earthly Delights”. Choć tak naprawdę nie zdziwiłbym się, gdyby za jakiś czas ukazało się kolejne „koncertowe” wydawnictwo Simulacrum, z innym repertuarem. W końcu jest z czego wybierać.
Całość skonstruowana została tak, aby przybrała postać jednorodnej stylistycznie, rozbudowanej do ponad pięćdziesięciu minut suity. Stąd chociażby rezygnacja z zaproszenia do „studia” gości, którzy przecież pojawiali się na studyjnych albumach Simulacrum. Na przykład wibrafonista Kenny Wollesen czy perkusjonalista Ches Smith na „The Painted Bird”. Swoją drogą, może właśnie z tego powodu odpadł na dzień dobry materiał „The True Discoveries of…”, gdzie dodatkowo pojawili się drugi gitarzysta Marc Ribot i – obecny później również na „The Garden of Earthly Delights” – basista Trevor Dunn. Zmiany, jakich trzeba by wówczas dokonać w aranżacjach, byłyby zbyt duże i czasochłonne… Ale to jedynie domysły. W każdym razie po zarejestrowaniu materiału koncertowego John oddał go jeszcze w ręce legendarnego muzyka i producenta Billa Laswella, który był odpowiedzialny za ostateczny mix. Dopiero kiedy on uporał się z tymi nagraniami, płyta „Beyond Good and Evil – Simulacrum Live” mogła trafić do sprzedaży. A stało się to pod koniec stycznia tego roku.
Klamrą spinającą całość występu są dwie najdłuższe – każda licząca sobie po prawie trzynaście minut – kompozycje: „The Illusionist” oraz „The Divine Comedy” (nie bez przyczyny chyba obie zaczerpnięto z debiutanckiego wydawnictwa tria, to jest „Simulacrum”). Ta pierwsza to trzyczęściowa podróż, która zaczyna się od awangardowych improwizacji organowych (z nadzwyczaj czadowym tłem generowanym przez gitarzystę i perkusistę), następnie przechodzi we fragment nostalgiczny, z biegiem czasu przeradzający się jednak w rockowo-metalową furię, a kończy zahaczającą o noise eksploracją freejazzową. Jak więc widać, dzieje się tu sporo, chociaż wszystko oparte jest jedynie na trzech instrumentach. „Boska komedia” jest dużo bardziej jednorodna, oparta na ciężkim metalowym rytmie, okraszona natomiast solowymi popisami Matta Hollenberga i Johna Medeskiego. Jazz miesza się tutaj z progresywnym metalem, ale nie brakuje również odskoków do świata rockowej psychodelii (zwłaszcza w partiach organowych).
Siedem utworów znajdujących się pomiędzy „The Illusionist” a „The Divine Comedy” dobranych zostało w taki sposób, aby nie psuć ogólnej koncepcji. Są też one znacznie krótsze, dzięki czemu udaje się uniknąć poczucia monotonii. W „Ghost Sonata” (to jedyny reprezentant „Inferno”) robi się, jak w tak samo zatytułowanym filmie Ingmara Bergmana, duszno i niepokojąco, za co odpowiada przede wszystkim Medeski; w „Ravens” z kolei (wyjętym z „The Painted Bird”) zespół wkracza w rejony mocno awangardowe, by następnie uraczyć słuchaczy wirtuozerskim popisem gitarowym Matta, który odgrywa także pierwszoplanową rolę w niespełna trzyminutowym „Alterities” (z debiutu). Dba przy tym, aby zmieniały się nastroje i stopniowały emocje. Przy „Danse Macabre” (z szalonego „49 Acts of Unspeakable Depravity in the Abominable Life and Times of Gilles de Rais”) można próbować sobie potańczyć (jest nieco spokojniej i melodyjniej), ale co by z takich pląsów wyszło – aż strach pomyśleć!
„Plague” to powrót do „Malowanego ptaka” – i to powrót bardzo energetyczny. Trio przewala się tutaj po słuchaczach jak walec, a całość puentują nadzwyczaj dynamicznym duetem gitarzysta i organista. Na litość z ich strony nie ma także co liczyć w „Dark Pageant” (kolejnym rozdziale opowieści o wyjątkowo skopanym umysłowo kompanie Joanny Orleańskiej, Gilles’u de Rais), aczkolwiek pojawiają się tu intrygujące smaczki, jak chociażby jazzowa partia organów i progresywna solówka gitary. Otwarcie „Angelic Voices” (z tej samej płyty co poprzednia kompozycja) stoi w sprzeczności z anielskim tytułem; dopiero po kilkudziesięciu sekundach muzycy powściągają swoje namiętności – wykluwa się z tego nieco bardziej stonowany niż wcześniejsze popis Hollenberga, aczkolwiek kiedy do głosu dochodzi Medeski, robi się ponownie dużo intensywniej. A potem… potem zostajemy wciągnięci w zawiłości „Boskiej komedii”, o której była mowa dwa akapity powyżej. Podsumowując: Dobrze się stało, że John Zorn skusił swoich przyjaciół do jeszcze jednego wcielenia się w Simulacrum, ale byłoby znacznie ciekawiej, gdyby zaowocowało to zupełnie nowymi nagraniami. Ale kto wie, może kiedyś, w niedalekiej przyszłości…
koniec
20 marca 2020
Skład:
John Medeski – organy
Matt Hollenberg – gitara elektryczna
Kenny Grohowski – perkusja

oraz
John Zorn – muzyka, aranżacja, produkcja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia jest płaska, a ogród nie ma końca
Sebastian Chosiński

7 IV 2020

W ciągu zaledwie kilku lat trójmiejski zespół Lonker See zdobył znaczącą pozycję na polskim rynku muzycznym. Niewielu bowiem, wbrew pozorom, jest w naszym kraju artystów, na których nowe płyty czeka się z dużą niecierpliwością, zadając sobie przy tym pytanie: Czym zaskoczą nas teraz? Wydając przed dwoma miesiącami album „Hamza”, kwartet rzeczywiście zaskoczył – (w pewnym sensie) piosenkami.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Bizon z Gwiazdy Śmierci
Sebastian Chosiński

2 IV 2020

Połapanie się w dyskografii amerykańskiej formacji King Buffalo nie jest prostym zadaniem. Tyle mają w swoim dorobku wydanych własnym sumptem wydawnictw, które na dodatek różnie są klasyfikowane, że doprawdy trudno mi skonstatować, czy „Dead Star” to ich piąta EP-ka, czy też trzeci pełnowymiarowy album. W każdym razie krążek trwa niemal równe czterdzieści minut. A zresztą… sami zdecydujcie!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Andaluzja progresem pachnąca
Sebastian Chosiński

31 III 2020

Zespoły z Półwyspu Iberyjskiego niezbyt często goszczą w „Tu miejsce na labirynt…”. W ostatnich latach zaszczyt ten spotkał jedynie postrockową formację Toundra. Dzisiaj dołącza do niej andaluzyjski kwintet Frutería Toñi – grupa, która w swojej twórczości łączy wpływy rocka progresywnego, folku, fusion i… muzyki klasycznej. W lutym ukazał się jej trzeci pełnowymiarowy album – „El porvenir está en las huevas”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.