Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Mariusz Duda
‹Lockdown Spaces›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLockdown Spaces
Wykonawca / KompozytorMariusz Duda
Data wydania26 czerwca 2020
Nośnikcyfrowy
Czas trwania34:17
Gatunekambient, elektronika
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mariusz Duda
Utwory
Pliki
1) Isolated05:52
2) Lockdown Spaces02:54
3) Bricks06:32
4) Waiting02:08
5) Thought Invaders04:21
6) Pixel Heart05:27
7) Silent Hall01:09
8) Unboxing Hope05:01
9) Screensaver00:55
Wyszukaj / Kup

Muzyka czasów pandemii
[Mariusz Duda „Lockdown Spaces” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Z powodu pandemii koronawirusa, która spowodowała zamrożenie branży koncertowej, artyści starają się w ostatnich miesiącach przenosić swoją działalność do sieci. Tam organizują swoje występy, nawet festiwale. Inni wykorzystują ten czas do pracy nad nowymi projektami. Jak chociażby Mariusz Duda, który wszedł do studia, aby nagrać nowy materiał Lunatic Soul, a przy okazji zarejestrował także, nieplanowaną wcześniej, płytę solową – „Lockdown Spaces”.

Sebastian Chosiński

Muzyka czasów pandemii
[Mariusz Duda „Lockdown Spaces” - recenzja]

Z powodu pandemii koronawirusa, która spowodowała zamrożenie branży koncertowej, artyści starają się w ostatnich miesiącach przenosić swoją działalność do sieci. Tam organizują swoje występy, nawet festiwale. Inni wykorzystują ten czas do pracy nad nowymi projektami. Jak chociażby Mariusz Duda, który wszedł do studia, aby nagrać nowy materiał Lunatic Soul, a przy okazji zarejestrował także, nieplanowaną wcześniej, płytę solową – „Lockdown Spaces”.

Mariusz Duda
‹Lockdown Spaces›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLockdown Spaces
Wykonawca / KompozytorMariusz Duda
Data wydania26 czerwca 2020
Nośnikcyfrowy
Czas trwania34:17
Gatunekambient, elektronika
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mariusz Duda
Utwory
Pliki
1) Isolated05:52
2) Lockdown Spaces02:54
3) Bricks06:32
4) Waiting02:08
5) Thought Invaders04:21
6) Pixel Heart05:27
7) Silent Hall01:09
8) Unboxing Hope05:01
9) Screensaver00:55
Wyszukaj / Kup
Tu wszystko odbyło się w trybie nadzwyczajnym. Gdy parę tygodni temu Mariusz Duda (znany głównie jako lider Riverside i motor napędowy Lunatic Soul) wszedł do znakomicie sobie znanego warszawskiego studia Serakos, prowadzonego przez Magdę i Roberta Srzednickich (niegdyś w Annalist), zakładał, że jego wizyta zakończy się powstaniem nowej płyty sygnowanej nazwą Lunatic Soul. Tymczasem… w związku z zaistniałymi okolicznościami, czyli przedłużającym się w nieskończoność lockdownem branży muzycznej, artysta zdecydował się na swoiście pojęty „skok w bok”, którego efektem stało się nagranie materiału, którego wcześniej wcale nie planował (a przynajmniej nie teraz). Praca nad nim trwała dwa tygodnie, a słuchacze poznali go w ostatni piątek czerwca. I zapewne była to dla nich nadzwyczaj miła niespodzianka.
Duda zdecydował się udostępnić „Lockdown Spaces” w portalach streamingowych, ale jednocześnie zapowiedział, że jeśli w przyszłości będzie taka wola fanów i zainteresowanie – nie wyklucza wydania go w tradycyjnej formie (na płycie kompaktowej, a może nawet na winylu). Ktoś mógłby się zastanawiać, po co liderowi Riverside kolejny wirtualny byt, skoro ma już Lunatic Soul, w ramach którego realizuje wiele swoich ambientowych eksperymentów. A jednak ma to sens. „Lockdown Spaces”, chociaż stylistycznie wyrasta z doświadczeń Lunatic Soul, prezentuje jednak zupełnie inną wrażliwość artystyczną i podąża w innym kierunku. Przede wszystkim w stronę krautrockowego minimalizmu, który możemy kojarzyć z zespołem Kraftwerk i jego albumami nagranymi w latach 70. ubiegłego wieku. Co ciekawe, parę miesięcy wcześniej inny polski twórca, perkusista Hubert Zemler (znany z tria LAM), wydał – zrealizowaną do spółki z niemieckim klawiszowcem Felixem Kubinem – płytę „Cel” (2019), którą można by uznać za bliską kuzynkę „Lockdown Spaces”.
W tym kontekście, że zarówno Dudzie, jak i duetowi Zemler-Kubin patronowali ci sami wykonawcy – Kraftwerk. Płyta lidera Riverside jest minimalistyczna i eksperymentalna, dominuje na niej mroczny ambient i elektro-industrial. Całe instrumentarium to syntezatory i sample; w kilku kompozycjach dodatkowo dochodzi głos. Sam twórca w wywiadach powołuje się jednak nie tylko na inspiracje legendarną formacją Ralfa Hüttera i Floriana Schneidera, ale także na ścieżkę dźwiękową z gry komputerowej „Minecraft”, za którą odpowiada – ukrywający się pod pseudonimem C418 – Daniel Rosenfeld. Mimo to nad „Lockdown Spaces” przez cały czas unosi się jednak nade wszystko duch z jednej strony „Tone Float” (1970) Organisation (bezpośredniego przodka Kraftwerk), z drugiej – „Radio-Aktivität” (1975) i „Trans Europa Express” (1977). Czyli, jakby na to nie patrzeć, z perspektywy historycznej czy też współczesnej – wszystkie drogi i tak prowadzą do… Niemiec.
Album Mariusza Dudy to muzyczna kronika „zamknięcia”, w której przejawiają się głównie emocje związane z wymuszonym ograniczeniem normalnego funkcjonowania. Pamiętajmy bowiem, że „zamrożenie” zostało ogłoszone w momencie, kiedy Riverside – zespół żywiący się od lat energią swoich fanów – szykował się do kolejnej trasy koncertowej. Zamiast spotkań z tysiącami wielbicieli, każdego dnia w innym mieście – muzyków czekało „ograniczenie wolności”, przypisanie do czterech ścian własnego mieszkania. Nic dziwnego, że towarzyszące temu uczucia (niekiedy zapewne skrajne), musiały znaleźć ujście. Dobrze, że stało się to w takiej właśnie formie. Chociaż „Lockdown Spaces” powstał ekspresowo i w trybie ekstraordynaryjnym trafił też do słuchaczy – nie ma tu miejsca na przypadkowość. Koncepcja całości jest ściśle przemyślana (włącznie z tytułem i okładką autorstwa niemieckiego plastyka i fotografika Hajo Müllera) i ma silną podbudowę – proszę wybaczyć mi to słowo, dzisiaj kojarzące się raczej negatywnie – ideologiczną.
Album otwiera niemal sześciominutowy utwór „Isolated” – nostalgiczny, nastrojowy, urzekający pięknem smutku, ale też wgryzający się w umysł za sprawą monotonnego, obsesyjnie zapętlonego motywu. Dopiero gdy na plan pierwszy wybijają się nieco łagodniejsze syntezatory, owo wwiercanie się przestaje być mniej dokuczliwe. Ale przyczyna „bólu” wcale nie znika, czai się w tle, jak groźne memento i cały czas przypomina: „jestem tu, uważaj”! Numer tytułowy, w którym Duda szeptem powtarza tylko te dwa słowa – „Lockdown Spaces” – to już Kraftwerk czystej krwi; nawiązania do „Showroom Dummies” są nazbyt oczywiste, aby były przypadkowe. „Bricks” dzieli się na dwie, znacznie różniące się od siebie części: pierwsza jest mroczna i minimalistyczna, z powracającym maniakalnie wątkiem syntezatorowym (pod tym względem przypomina nieco wczesne soundtracki Goblina do horrorów Daria Argento), drugie – z dodaną partią wokalną – staje się… jeszcze mroczniejsza. Jakby autor chciał powiedzieć: „Nie, nie ma żadnej nadziei”.
W „Waiting” artysta ponownie przywołuje ducha Kraftwerku, lecz już w następującym po nim „Thought Invaders” znacznie bliżej jest mu do stylistyki Tangerine Dream i Edgara Froesego z połowy lat 70. XX wieku. Choć podkład rytmiczny, oparty na nieregularnym pulsie (serca?), raczej kłóci się z zazwyczaj poukładaną – wyjątkiem był debiutancki longplay „Electronic Meditation” (1970) – muzyką niemieckich klasyków rocka elektronicznego. „Pixel Heart” brzmi z kolei tak, jakby nałożone zostały w nim na siebie dwie mocno kontrastujące ścieżki instrumentalne – psychodeliczna (raczej w ujęciu symbolicznym) i alarmistyczna (w dosłownym). Efekt końcowy tego zabiegu jest co najmniej intrygujący. Im bliżej końca, z tym większym zacięciem Duda wraca do brzmień minimalistycznych. Króciutki „Silent Hall” oparty jest zaledwie na kilku dźwiękach; znacznie dłuższy „Unboxing Hope” jest nieco bardziej rozbudowany aranżacyjnie, lecz pojawiające się w nim „smaczki” nie wpływają w znaczący sposób na przemodelowanie kompozycji, głównie oplatają jej rytmiczny kościec, czyniąc atrakcyjniejszą brzmieniowo. Miniaturowy „Screensaver” ma natomiast jedno zadanie do spełnienia – symbolicznie „wygasić ekran” i tym samym pożegnać się ze słuchaczami. Zatem… do usłyszenia następnym razem. Może podczas spodziewanej kolejnej fali pandemii.
koniec
30 czerwca 2020
Skład:
Mariusz Duda – głos, instrumenty klawiszowe, sample

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o muzyce: Ten, który rządzi samodzielnie (w Rosji)
Sebastian Chosiński

29 IX 2020

Swoją nazwę zespół zawdzięcza dwudziestowiecznemu niemieckiemu malarzowi ekspresjonistycznemu, który z czasem wyrzekł się jednak ekspresjonizmu i zbliżył do antyabstrakcjonistycznej Nowej Rzeczowości. W Rosji Otto Dix patronuje słynnemu projektowi gotyckiemu, na czele którego od chwili powstania stoi wokalista Michaił Siergiejew. Właśnie wydał nowy album o wiele mówiącym tytule „Автократор”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przestrzeń, która jest w nas
Sebastian Chosiński

24 IX 2020

Sekstet z Oslo ma w Polsce gorliwych wyznawców. Ciężko zresztą na to przez niemal ćwierć wieku pracował. Choć tak naprawdę popularność Gazpacho wykroczyła poza granice Skandynawii dopiero po podpisaniu kontraktu z brytyjską wytwórnią Kscope. Od tamtej pory grupa wydała już pięć płyt studyjnych, w tym tę najnowszą – „Fireworker” – będącą znakomitym przykładem ambitnego rocka (neo)progresywnego.

więcej »

Krótko o muzyce: Teatr Marzeń w wersji norweskiej
Sebastian Chosiński

22 IX 2020

Na debiut płytowy Norwegowie czekali sześć lat. Album, którego tytuł – „Taskaha” – jest jednocześnie nazwą zespołu, wydali za własne pieniądze za pośrednictwem założonej przez siebie firmy. Jak podkreślają, był to ich świadomy wybór. Chcieli mieć bowiem pełną kontrolę nad stylem i brzmieniem.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Słowiańska dusza, amerykański szyk
— Sebastian Chosiński

Morskie opowieści w rytmie roots reggae
— Sebastian Chosiński

Po obu stronach Bałtyku
— Sebastian Chosiński

Internacjonalizm międzygalaktyczny
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
— Sebastian Chosiński

„I po ch… pani robiła te badania?!”
— Sebastian Chosiński

Za siedmioma odległymi galaktykami…
— Sebastian Chosiński

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Gdy Łazarze śpią, budzą się upiory
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.