Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Boris Griebienszczikow [Борис Гребенщиков]
‹Знак Огня›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułЗнак Огня
Wykonawca / KompozytorBoris Griebienszczikow [Борис Гребенщиков]
Data wydania22 czerwca 2020
Wydawca БГ
NośnikCD
Czas trwania48:22
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Boris Griebienszczikow [Борис Гребенщиков], Konstantin Tumanow, Mark Titow, Jeremy Stacey, Liam Bradley, Leo Abrahams, Aleksandr Titow, Roberto Garcia, Emre Ramazanoglu, James Hallawell, Robbie Shakespeare, Sly Dunbar, Martin Slattery, Igor Timofiejew, Anton Bojarskich, Omar Torrez, Brian Finnegan, Sheema Mukherjee, Alok Verma, Philip Pickett, Simon C. Clarke, Roddy Lorimer, Tim Sanders
Utwory
CD1
1) α00:26
2) Вон Вавилон04:32
3) Баста раста04:01
4) Моё имя пыль03:26
5) Вечное возвращение04:40
6) Знак04:37
7) Изумрудная песня05:03
8) Масала Доса03:46
9) Хиханьки да хаханьки00:42
10) Не судьба07:04
11) Мой ясный свет04:08
12) Поутру в поле03:52
13) Ода02:00
Wyszukaj / Kup

Ogień wciąż płonie, gniew nie wygasa
[Boris Griebienszczikow [Борис Гребенщиков] „Знак Огня” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Boris Griebienszczikow to dla rocka radzieckiego i rosyjskiego postać pomnikowa. Wieloletni lider legendarnego petersburskiego Akwarium, ale także autor wielu albumów solowych sygnowanych pseudonimem БГ. Ten najnowszy, czyli opublikowany w czerwcu „Знак Огня”, zamyka trylogię, której poprzednimi odsłonami były krążki „Соль” oraz „Время N”.

Sebastian Chosiński

Ogień wciąż płonie, gniew nie wygasa
[Boris Griebienszczikow [Борис Гребенщиков] „Знак Огня” - recenzja]

Boris Griebienszczikow to dla rocka radzieckiego i rosyjskiego postać pomnikowa. Wieloletni lider legendarnego petersburskiego Akwarium, ale także autor wielu albumów solowych sygnowanych pseudonimem БГ. Ten najnowszy, czyli opublikowany w czerwcu „Знак Огня”, zamyka trylogię, której poprzednimi odsłonami były krążki „Соль” oraz „Время N”.

Boris Griebienszczikow [Борис Гребенщиков]
‹Знак Огня›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułЗнак Огня
Wykonawca / KompozytorBoris Griebienszczikow [Борис Гребенщиков]
Data wydania22 czerwca 2020
Wydawca БГ
NośnikCD
Czas trwania48:22
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Boris Griebienszczikow [Борис Гребенщиков], Konstantin Tumanow, Mark Titow, Jeremy Stacey, Liam Bradley, Leo Abrahams, Aleksandr Titow, Roberto Garcia, Emre Ramazanoglu, James Hallawell, Robbie Shakespeare, Sly Dunbar, Martin Slattery, Igor Timofiejew, Anton Bojarskich, Omar Torrez, Brian Finnegan, Sheema Mukherjee, Alok Verma, Philip Pickett, Simon C. Clarke, Roddy Lorimer, Tim Sanders
Utwory
CD1
1) α00:26
2) Вон Вавилон04:32
3) Баста раста04:01
4) Моё имя пыль03:26
5) Вечное возвращение04:40
6) Знак04:37
7) Изумрудная песня05:03
8) Масала Доса03:46
9) Хиханьки да хаханьки00:42
10) Не судьба07:04
11) Мой ясный свет04:08
12) Поутру в поле03:52
13) Ода02:00
Wyszukaj / Kup
O historii powstałego na początku lat 70. ubiegłego wieku w Leningradzie (obecnym Petersburgu) i przez pierwsze lata działającego w artystycznym „podziemiu” zespole Akwarium (Аквариум) napisano już kilkanaście książek i opublikowano setki, a może nawet tysiące artykułów. Ale chyba nigdy nie będzie można stwierdzić, że to zamknięty rozdział historii radzieckiego i rosyjskiego rocka. Chociażby dlatego, że lider formacji, prawie sześćdziesięciosiedmioletni Boris Borisowicz Griebienszczikow, wciąż jest bardzo aktywnym muzykiem. Nie ma roku, aby nie ukazał się nowy album – czy to jego macierzystej formacji (jak chociażby prezentowane przedwczoraj „Песни Джорджа”), czy też solowy, zazwyczaj sygnowany inicjałami БГ. W ostatnich latach ten wokalista, gitarzysta i kompozytor stał się na dodatek dla wielu Rosjan autorytetem moralnym, jednym z tych, którzy potrafią postawić się Kremlowi i postąpić wbrew płynącym z niego dyrektywom. Swoje poglądy Griebienszczikow śmiało prezentuje w tekstach piosenek, choć najczęściej robi to w sposób – jak na poetę przystało – metaforyczny.
Przyglądając się solowym produkcjom Borisa Borisowicza z ostatniej dekady, można odnieść wrażenie, że stał się artystą dużo bardziej pesymistycznie nastawionym do życia i ludzi; kolejne jego płyty, nawet jeśli trafiają na nie utwory radośniejsze, tchną jednak przede wszystkim nostalgią i smutkiem. Dotyczy to zwłaszcza tych krążków, które składają się na nienazwaną jeszcze trylogię: „Соль” (2014), „Время N” (2018) oraz – wydany w czerwcu tego roku – „Знак Огня”. Prace nad nim muzyk zaczął w sierpniu 2018 roku; w lipcu następnego roku rozpoczął w Internecie akcję crownfundingową, w ramach której w ciągu pół roku zebrał niebagatelną kwotę ponad 4,5 miliona rubli. Pieniądze te poszły głównie na pokrycie wynajmu studiów nagraniowych i opłatę muzyków sesyjnych. A było za co płacić, ponieważ pracując nad tym wydawnictwem, Griebienszczikow przemierzył niemal cały świat – od rodzinnego Petersburga, poprzez Londyn, w którym spędza ostatnio najwięcej czasu, Richmond w Stanach Zjednoczonych, aż po Kubę i Izrael.
Kiedy już przymierzał się do sfinalizowania produkcji, wybuchła pandemia koronawirusa, która zastała muzyka w stolicy Wielkiej Brytanii. Czas lockdownu postanowił wykorzystać na dodatkową pracę w studiu, co w efekcie sprawiło, że publikacja płyty przesunęła się o kilka miesięcy. W końcu trafiła ona do dystrybucji w czerwcu. Trafiło na nią, nie licząc miniaturowego wokalnego wstępu (pod postacią „α”), dwanaście kompozycji, w nagraniu których Borisa Borisowicza wspomogło ponad dwadzieścioro artystów. Byli wśród nich starzy przyjaciele z Rosji (jak na przykład basista Aleksandr Titow czy saksofonista Igor Timofiejew) i ze świata (gitarzysta Leo Abrahams, klawiszowiec James Hallawell oraz perkusiści Jeremy Stacey i Liam Bradley), ale nie zabrakło też nowych instrumentalistów, z którymi wcześniej Griebienszczikow nie miał okazji współpracować (vide kubański trębacz Roberto Garcia, amerykański gitarzysta o meksykańskich korzeniach Omar Torrez oraz słynna jamajska sekcja rytmiczna Sly & Robbie).
Pierwszym pełnoprawnym utworem na „Znaku Ognia” jest promujący album od wiosny, przebojowy „Вон Вавилон” – pieśń buntu, w której jest miejsce i na zaangażowany tekst, i na kontrastującą z nim warstwę melodyczną (z anielskim chórem dziecięcym), i na syntezatory (patrz: Konstantin Tumanow), które przenoszą słuchaczy prosto w lata 80. XX wieku. W ucho wpada również „Баста раста”, ale tu zespół gra dużo bardziej rockowo (między innymi za sprawą gitarzysty Leo Abrahamsa oraz sekcji rytmicznej rozbudowanej do dwóch zestawów bębnów), a śpiew Griebienszczikowa przybiera bardzo niepokojące brzmienie. W tanecznym latynoamerykańskim stylu jest z kolei utrzymany numer „Моё имя пыль”, w którym pojawia się „słoneczna” trąbka hawańskiego muzyka Roberto Garcii, chociaż przesłanie piosenki zdecydowanie trudno uznać za radosne. Świetnie prezentuje się nastrojowe „Вечное возвращение”, któremu ton nadają klawisze Jamesa Hallawella, natomiast symfoniczny rozmach pojawia się za sprawą… Orkiestry Czasu Izolacji.
Niemal tytułowy „Знак” (niemal, bo brakuje w nim „Огня”) zaczyna się rockowo, ale w dalszej części wpleciony zostaje w niego rytm reggae. Nie oznacza to jednak, że pozostali muzycy podążają tym tropem. Zwłaszcza że pojawiający się ponownie Leo Abrahams dba o to, aby grupa nie zboczyła z obranego na początku rockowego kursu. Zupełnie inaczej rzecz ma się w utworze „Изумрудная песня”, który za sprawą jamajskiego duetu Sly & Robbie, trzyosobowej sekcji dętej znanej jako The Kick Horns oraz wspomagającego ją puzonisty Antona Bojarskicha zamienia się w czystej krwi ska. Skocznie jest także w „Масала Доса”, a specyficznego klimatu przydaje tej kompozycji burleskowy fortepian Hallawella. Króciutka „Хиханьки да хаханьки” to z kolei zaśpiewana przez lidera jedynie z akompaniamentem gitary akustycznej pieśń folkowa, po której pojawia się najdłuższy na płycie numer „Не судьба”. Tu dla odmiany słychać gitarę klasyczną, na której gra Omar Torrez. Smutek towarzyszy natomiast dwóm z trzech wieńczących wydawnictwo numerów: akustycznemu „Мой ясный свет” oraz zagranemu jedynie przez Hallawella na syntezatorach „Ода”.
Rozdziela je radosna piosenka „Поутру в поле”, w której Griebienszczikow nawiązuje do tańców dworskich sprzed wieków (vide flażolet Briana Finnegana i Orkiestra Muzyki Średniowiecznej). Jak więc widać (a raczej słychać), „Знак Огня” to bardzo różnorodny album, stylistycznie bogatszy od swoich poprzedników z trylogii. Problem w tym, że nie ma na nim kompozycji naprawdę WIELKICH, takich, które będzie się pamiętać za lat dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści. Jak chociażby „Пришёл пить воду”, „Любовь во время войны” i „Stella Maris” z longplaya „Соль” czy też „Темный как ночь”, „Соль” oraz „Крестовый поход птиц” z albumu „Время N”. Owszem, takie utwory, jak „Вон Вавилон”, „Баста раста” bądź „Масала Доса” na pewno na długo wejdą do repertuaru koncertowego lidera Akwarium, ale czy podczas ich kontemplowania „na żywo” pod słuchaczami będą uginać się nogi z wrażenia – nie jestem pewien. Aczkolwiek akurat „Баста раста” ma na to zadatki…
koniec
15 października 2020
Skład:
Boris Griebienszczikow – śpiew, gitara akustyczna, gitara elektryczna

oraz
Konstantin Tumanow – syntezatory (2)
Mark Titow – programowanie (2)
Chór dziecięcy „Rastafari” (2)
Jeremy Stacey – perkusja (3,6)
Liam Bradley – perkusja (3,8,12), gwizd (8)
Leo Abrahams – gitara elektryczna (3,6,7)
Aleksandr Titow – gitara basowa (3,11,12)
Roberto Garcia – trąbka (4)
Emre Ramazanoglu – programowanie perkusji (4)
Orkiestra Demetrio Muniza (4)
James Hallawell – instrumenty klawiszowe (5,10,11,13)
Orkiestra Czasu Izolacji (5,11)
Robbie Shakespeare – gitara basowa (7)
Sly Dunbar – perkusja (7)
Martin Slattery – instrumenty klawiszowe (7)
Igor Timofiejew – głos, saksofon (7)vAnton Bojarskich – puzon (7)
The Kick Horns (Simon C. Clarke, Roddy Lorimer, Tim Sanders) – instrumenty dęte (7)
Omar Torrez – gitara elektryczna (10)
Brian Finnegan – flażolet (12)
Sheema Mukherjee – sitar (12)
Alok Verma – tabla (12)
Philip Pickett – flet średniowieczny (12)
Orkiestra Muzyki Średniowiecznej (12)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przetarty szlak i skoki w bok
Sebastian Chosiński

6 V 2021

Serbski kwartet Eyot (bądź EYOT – taka pisownia również bywa przez muzyków stosowana) nie rozpieszcza wielbicieli. Ostatnio na swoje kolejne płyty każe bowiem czekać aż trzy lata. Tyle czasu minęło pomiędzy ukazaniem się albumów „Similarity” i „Innate” i tyle też trzeba było czekać na ukazanie się „557799”. Inna sprawa, że kiedy już dostajemy do ręki nowe dzieło grupy Dejana Ilijicia – na pewno nie czujemy się zawiedzeni.

więcej »

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
Sebastian Chosiński

4 V 2021

Przed laty ważną pozycję w polskim jazzie i rocku zdobył kubański perkusjonista José Torres; dzisiaj w jego ślady może pójść inny Latynos – meksykański skrzypek Eduardo Bortolotti (Lopez). Nad Wisłą osiedlił się on dziewięć lat temu, a w tym roku wydał swój debiutancki album – „Huapango Nights” – na którym połączył wpływy muzyki ludowej z Ameryki Środkowej z typowo europejskim jazzem.

więcej »

Krótko o muzyce: Piekielne basy
Sebastian Chosiński

29 IV 2021

Trójmiejski kwartet Hellvoid to ewenement na rodzimym rynku. W składzie zespołu nie ma bowiem gitarzysty solowego, jest za to dwóch basistów, spośród których jeden zajmuje się wykonywaniem partii solowych. Świat rocka nie takie jednak dziwy już widział. Najważniejsze, że pełnowymiarowy debiut zespołu – „Bass and Roll, Vol. 1” – to dzieło, po które warto sięgnąć.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Z dobrego serca, z potrzeby duszy
— Sebastian Chosiński

Obyś (nie) żył w takich czasach!
— Sebastian Chosiński

Płacz nad losem świata
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Przyjaciel sprzed lat
— Sebastian Chosiński

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
— Sebastian Chosiński

Krwawe Puerto Blanco
— Sebastian Chosiński

Odkrywanie wewnętrznego Kosmosu
— Sebastian Chosiński

Kaplica w Berezie
— Sebastian Chosiński

Fajnie napić się Koka-Koli
— Sebastian Chosiński

Zdradzony i poniżony
— Sebastian Chosiński

Gdy ostatni zabrzmiał dzwonek…
— Sebastian Chosiński

W brunatnym jądrze ciemności
— Sebastian Chosiński

O świecie, którego już nie ma
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.