Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Martin Küchen
‹Det försvunnas namn›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDet försvunnas namn
Wykonawca / KompozytorMartin Küchen
Data wydania23 października 2020
Wydawca Thanatosis
NośnikCD
Czas trwania43:03
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Martin Küchen
Utwory
CD1
1) I10:24
2) The Wind of the Unborn02:46
3) Sheer Life Asleep02:46
4) Unexit Here03:28
5) Det försvunnas namn02:31
6) Hippopotami mit Mensch02:50
7) Wasser töten, Luft töten08:04
8) Lilla Atem Choir03:34
9) Ditt öga i mitt öga sluter sitt stjärnvalv02:19
10) The 5th of December 1931 02.00 AM04:50
11) Die Katze von Bach [bonus]03:30
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: W gotyckich murach klasztoru…
[Martin Küchen „Det försvunnas namn” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Szwedzki saksofonista Martin Küchen to artysta, który nie boi się wyzwań ani eksperymentów. Bez obaw staje na czele freejazzowych orkiestr, zespołów kameralnych, ale także występuje i nagrywa solo. W pojedynkę stworzył właśnie swoją najnowszą płytę – album „Det försvunnas namn”, o charakterze którego wiele mówi miejsce, w jakim zarejestrowano materiał – dawny klasztor benedyktynek w Lund.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: W gotyckich murach klasztoru…
[Martin Küchen „Det försvunnas namn” - recenzja]

Szwedzki saksofonista Martin Küchen to artysta, który nie boi się wyzwań ani eksperymentów. Bez obaw staje na czele freejazzowych orkiestr, zespołów kameralnych, ale także występuje i nagrywa solo. W pojedynkę stworzył właśnie swoją najnowszą płytę – album „Det försvunnas namn”, o charakterze którego wiele mówi miejsce, w jakim zarejestrowano materiał – dawny klasztor benedyktynek w Lund.

Martin Küchen
‹Det försvunnas namn›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDet försvunnas namn
Wykonawca / KompozytorMartin Küchen
Data wydania23 października 2020
Wydawca Thanatosis
NośnikCD
Czas trwania43:03
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Martin Küchen
Utwory
CD1
1) I10:24
2) The Wind of the Unborn02:46
3) Sheer Life Asleep02:46
4) Unexit Here03:28
5) Det försvunnas namn02:31
6) Hippopotami mit Mensch02:50
7) Wasser töten, Luft töten08:04
8) Lilla Atem Choir03:34
9) Ditt öga i mitt öga sluter sitt stjärnvalv02:19
10) The 5th of December 1931 02.00 AM04:50
11) Die Katze von Bach [bonus]03:30
Wyszukaj / Kup
O pochodzącym z Eskilstuny Martinie Küchenie (rocznik 1966) wielokrotnie już pisałem na łamach „Esensji”. Chwaliłem go zarówno za albumy nagrane w składach bigbandowych – vide Angles 9 i Angles 10 („Injuries”, „Disappeared Behind the Sun”, „Beyond Us”, „Today is Better Than Tomorrow”) – jak też w znacznie skromniejszych zestawieniach osobowych – chociażby Angles 3 („Parede”), All Included („Satan in Plain Clothes”), Trespass Trio („The Spirit of Piteşti”) czy Landæus Trio („Mind the Gap of Silence”). A to i tak jedynie wierzchołek góry lodowej jego twórczej aktywności. Küchen nie stroni bowiem od licznych artystycznych kooperacji (praktycznie na całym świecie), ale zdarza się również, że zamyka się w studiu sam. Chociaż nie zawsze jest to studio nagraniowe w klasycznym tego ujęciu…
Najnowsza płyta Szweda została – w sporej części – nagrana w powstałym jeszcze w XII wieku (z myślą o zakonnicach benedyktynkach) gotyckim klasztorze w Lund (Klosterkyrkan), gdzie obecnie – chodzi oczywiście o miasto, nie zaś sam klasztor – mieszka artysta. Odbyło się to w dwóch podejściach: 30 sierpnia i 18 listopada ubiegłego roku. Zostały tam zarejestrowane partie saksofonów – barytonowego i altowego – do których następnie dodano odtwarzane z iPoda efekty elektroniczne. W dwóch kompozycjach Martin Küchen w tle wykorzystał jeszcze dodatkowo nagrania terenowe opublikowane w 1998 roku na płycie „Outside the Circle of Fire” Brytyjczyka Chrisa Watsona. Całość złożyła się na niezwykłe wydawnictwo – z jednej strony minimalistyczne, noise’owe, z drugiej nadzwyczaj nastrojowe, o niemal sakralnym brzmieniu, nawiązujące do dokonań norweskiego saksofonisty Jana Garbarka wespół z brytyjskim kwartetem wokalnym The Hilliard Ensemble („Officium”, 1994).
Podstawowa wersja albumu, składająca się z dziesięciu kompozycji, trwa prawie czterdzieści minut; do wersji cyfrowej dołączono jeszcze jeden numer – „Die Katze von Bach” – do którego zresztą zrealizowano teledysk promocyjny. Ale przyjrzyjmy się zawartości tego wydawnictwa we właściwej kolejności. Otwiera go dziesięciominutowy „I”, będący – bez dwóch zdań – najważniejszym fragmentem całości; należałoby rzec, że stanowi opus magnum płyty, gdyby nie to, że jej nie wieńczy, lecz zaczyna. To spośród wszystkich dziesięciu (a w zasadzie jedenastu) utworów ten najbardziej kontemplacyjny, oparty na dźwiękach saksofonów, którym w tle towarzyszy elektronika. Jego sakralno-elegijny charakter idealnie wpisuje się w charakter miejsca, jakie artysta wybrał do pracy. Dwie kolejne kompozycje – „The Wind of the Unborn” oraz „Sheer Life Asleep” – mają charakter stricte eksperymentalny, dominują w nich odpowiednio modulowane szumy i zgrzyty, które – jak się okazuje – odpowiednio „obrobione” także mogą stać się muzyką.
W „Unexit Here” powracają saksofony, które jednak z biegiem czasu coraz bardziej „skrywają” się za posępną elektroniką. Z kolei, również mający charakter sakralny, tytułowy „Det försvunnas namn” przypomina muzykę ilustracyjną żywcem wyjętą z któregoś z obrazów Andrieja Tarkowskiego („Solaris” bądź „Stalker”). Na tle poprzedników „Hippopotami mit Mensch” wypada niemal jak żart: nawet wytężając potężnie słuch, trudno stwierdzić jednoznacznie, czy pojawiające się w nim dźwięki wydawane przez zwierzęta są prawdziwe (czyli pożyczone od wspomnianego już Chrisa Watsona), czy też wygenerowane przez saksofon barytonowy. Ambientowo-industrialny „Wasser töten, Luft töten” mógłby równie dobrze znaleźć się na którymś z wydawnictw Japończyka Masamiego Akity, znanego głównie jako Merzbow („Cuts of Guilt, Cuts Deeper”, „An Untroublesome Defencelessness”). Nawiązania do muzyki kościelnej powracają natomiast w „Lilla Atem Choir”, co jest tym większym mistrzostwem autora, że podstawowy motyw utworu stworzony został z nałożonych na siebie ścieżek modulowanych szumów.
„Ditt öga i mitt öga sluter sitt stjärnvalv” to najkrótszy fragment albumu, ale jednocześnie jeden z najbardziej przejmujących (obok „I” i „Det försvunnas namn”); saksofon Küchena brzmi tu, jakby rozpaczająco łkał. Kompaktową i winylową wersje krążka zamyka kompozycja „The 5th of December 1931 02.00 AM”. Do czego się odnosi? Tego właśnie dnia – 5 grudnia 1931 roku – w Sztokholmie i Oslo wręczono po raz kolejny Nagrody Nobla. Że o to wydarzenie właśnie chodzi, sugeruje również pojawiające się w tle przemówienie. I chociaż trudno zrozumieć, co konkretnie jest mówione – kontekst wydaje się oczywisty. W warstwie instrumentalnej natomiast Szwed nawiązuje tutaj do pierwszej części Suity d-moll (nr 2) na wiolonczelę solo Jana Sebastiana Bacha; z tą różnicą, że zamiast wiolonczeli słyszymy saksofon. Bachowski w duchu jest również bonus, czyli przywołany już wcześniej utwór „Die Katze von Bach”, w którym fortepianowe tło podkreśla powłóczyście wyrazistą partię dęciaka. Płytę „Det försvunnas namn” należy traktować jako – nad wyraz udany – eksperyment. Dziś trudno jednak wyrokować, czy okaże się jednorazowym „wybrykiem” artystycznym Martina Küchena, czy też zachęcony sukcesem Skandynaw podejmie za jakiś czas kolejną próbę powrotu do lundowskiego Klosterkyrkan. W końcu nie ma daleko.
koniec
22 października 2020
Skład:
Martin Küchen – saksofon barytonowy, saksofon altowy, głos, efekty elektroniczne (iPod)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o muzyce: Surrealistyczny ekstremizm
Sebastian Chosiński

28 X 2021

Po prawie trzech dekadach Merzbow powrócił do nagrań wydanych na płytach wytwórni Self Abuse Records i Ten Bob Swerver. Poddał je przeróbkom i uzupełnił materiałem wówczas nieopublikowanym. Wyszło z tego nowe i brutalnie radykalne wydawnictwo Japończyka – „Flare Blues”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Chińska lutnia, afrykańska harfa
Sebastian Chosiński

26 X 2021

Ani nazwa zespołu (Gondhawa), ani tytuł jego debiutanckiej płyty („Käampâla”), ani nawet zawarta na niej muzyka (mocno orientalizująca) – nie wskazują na francuskie pochodzenie formacji. A jednak! Grupa ma swoją siedzibę, jak na do tej pory, w leżącym w Kraju Loary Angers. Choć kto wie, może kiedy zdobędzie popularność, muzycy postanowią przeprowadzić się do Paryża…

więcej »

Poobiednie lenistwo
Sebastian Chosiński

19 X 2021

Po „Continuation” i „Suicie słonecznej” nadeszła pora na „Afternoon” – trzeci album z archiwaliami Koman Bandu. Tym razem do słuchaczy trafiły nagrania z 1981 roku, stylistycznie dalekie od tego, co zespół grał w latach 70. Dla wielbicieli fusion płyta może być lekkim rozczarowaniem, ale ci, którzy gustują w instrumentalnym funku i soulu będą na pewno ukontentowani.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.