Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Piotr Damasiewicz Viennese Connection
‹Vienna Suite›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVienna Suite
Wykonawca / KompozytorPiotr Damasiewicz Viennese Connection
Data wydania10 października 2020
Wydawca L.A.S.
NośnikCD
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Piotr Damasiewicz, Krzysztof Kasprzyk, Thomas Stempkowski, Alex Yannilos
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Niełatwa muzyka na trudne czasy
[Piotr Damasiewicz Viennese Connection „Vienna Suite” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na początku ubiegłego roku trębacz jazzowy Piotr Damasiewicz otworzył nowy rozdział w swej artystycznej karierze. Wybrał się do Wiednia, gdzie stworzył kwartet z muzykami mieszkającymi w stolicy Austrii, ale mającymi korzenie w różnych zakątkach Europy. Tak powstał Viennese Connections, którego debiutancka płyta – „Vienna Suite” – ujrzała światło dzienne w październiku.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Niełatwa muzyka na trudne czasy
[Piotr Damasiewicz Viennese Connection „Vienna Suite” - recenzja]

Na początku ubiegłego roku trębacz jazzowy Piotr Damasiewicz otworzył nowy rozdział w swej artystycznej karierze. Wybrał się do Wiednia, gdzie stworzył kwartet z muzykami mieszkającymi w stolicy Austrii, ale mającymi korzenie w różnych zakątkach Europy. Tak powstał Viennese Connections, którego debiutancka płyta – „Vienna Suite” – ujrzała światło dzienne w październiku.

Piotr Damasiewicz Viennese Connection
‹Vienna Suite›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVienna Suite
Wykonawca / KompozytorPiotr Damasiewicz Viennese Connection
Data wydania10 października 2020
Wydawca L.A.S.
NośnikCD
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Piotr Damasiewicz, Krzysztof Kasprzyk, Thomas Stempkowski, Alex Yannilos
Wyszukaj / Kup
Piotrowi Damasiewiczowi przyglądam się od dobrej dekady lat. Za najważniejsze jego dokonania uznaję albumy opublikowane do spółki z freejazzową orkiestrą Power of the Horns, czyli „Alaman” (2013) i „Polskę” (2019). Choć wartościowych płyt ma on w swoim dorobku znacznie więcej, jak chociażby „Hadrons” (2011), „Imprographic 1” (2013) czy „Mnemotaksja” (2014). Mimo że skupił wokół siebie grupę artystów, z którymi lubi współpracować i do których chętnie wraca, to jednak nie zamyka się jedynie w określonym środowisku. Co potwierdza właśnie fakt zaistnienia Viennese Connections. Początkowo grupa sygnowana była jako Piotr Damasiewicz / Krzysztof Kasprzyk Quartet, ale szybko nadano jej nowy szyld. Koncertowy debiut miał miejsce w lutym 2019 roku w wiedeńskim klubie jazzowym Porgy & Bess; materiał na płytę został natomiast zarejestrowany trzy miesiące później – dokładnie 7 maja – w należącym do cenionego austriackiego producenta Christopha Amanna studiu… Amann. Odbyło się to, co można uznać za swoisty eksperyment, z udziałem publiczności.
Viennese Connections to, jak wspomniałem już wcześniej, kwartet, któremu przewodzi Damasiewicz. Pozostałymi artystami tworzącymi zespół są: pochodzący z Polski saksofonista Krzysztof (względnie Chris) Kasprzyk, który po studiach muzycznych w Krakowie wyemigrował do Grazu, a następnie osiadł w Wiedniu; kontrabasista Thomas Stempkowski, znany z grup awangardowo-jazzowych PARA („PARA-lipo”, 2012; „PARAphare”, 2014; „PARAphon”, 2018) oraz Stringquantet („Auf der Suche nach der Stille”, 2016); wreszcie perkusista (i producent muzyczny) Alex(ander) Yannilos, który między innymi z Kasprzykiem wydał w ubiegłym roku album „Public Exposure”. Nie są to może jazzmani szczególnie rozpoznawalni w Polsce, ale w Austrii – zwłaszcza Yannilos – mają wyrobioną markę. Kooperacja z nimi mogła więc przynieść Damasiewiczowi realne korzyści – głównie artystyczne, bo o wielkim sukcesie komercyjnym w przypadku tak niszowej muzyki nie ma raczej co mówić.
Nagrany w studiu Amanna materiał czekał na publikację niemal półtora roku; ukazał się przed miesiącem – w podstawowej wersji jedynie na winylu – nakładem wytwórni L.A.S. (co jest skrótem od Listening and Sounding) Records. „Vienna Suite” to freejazzowy concept-album, zawierający podzieloną na dziesięć fragmentów kompozycję tytułową autorstwa lidera projektu. Nie jest to muzyka łatwa, nawet dla słuchaczy zaprawionych w bojach z jazzem improwizowanym. Nie brakuje tu bowiem ani nawiązań do rocka, ani do współczesnej awangardy, ani nawet do muzyki klasycznej, co sprawia, że wydawnictwo można lokować w okolicach tak zwanego „trzeciego nurtu” (third stream) spod znaku Ornette’a Colemana, Charlesa Mingusa bądź „Actions” Krzysztofa Pendereckiego. „Suita wiedeńska” Damasiewicza opiera się przede wszystkim na dwóch duetach – dęciaków i sekcji rytmicznej – które przenikając się wzajemnie, wchodzą ze sobą w bardzo bliskie, intuicyjne interakcje.
Zmieniają się przy tym nastroje i formy wypowiedzi, a to, co grają muzycy, w pewnym sensie jest także odpowiedzią na reakcje publiczności zaproszonej do studia nagraniowego. Otwierająca suitę introdukcja oparta jest na atmosferycznym wątku zagranym na trąbce oraz mocno kontrastującej z nim, „kotłującej” się w tle perkusji – można to uznać za skondensowaną zapowiedź tego, co czeka słuchacza podczas kolejnych ponad trzydziestu pięciu minut. Początek „Suite I Part 1” może zaskoczyć niemal doomową ciężkością, generowaną nie tylko przez kontrabasistę i bębniarza, ale również grających unisono Damasiewicza i Kasprzyka. W dalszej części kwartet podąża jednak w stronę nieskrępowanego free jazzu, co znajduje wyraz w solowych popisach saksofonisty i trębacza. Przynajmniej do momentu, gdy obaj oddają pole najpierw Stempkowskiemu, a następnie Yannilosowi. Tym sposobem każdy z artystów ma możność wkupić się w łaski słuchaczy i zapracować na ich uznanie.
W „Suite I Part 2” Alex(ander) narzuca bardzo pokręcony rytm, do którego stara się z kolei dopasować saksofonista; gdy już łapie, w czym rzecz – Kasprzyk zaprasza do współpracy Damasiewicza, w efekcie czego oba dęciaki maszerują obok siebie, starając się utrzymać krok, ale przy tym nie wpaść na siebie. Kolejne interludium jest wprowadzeniem do „Suite II”, która służy głównie wyciszeniu emocji. Zamyka jednocześnie stronę A albumu. Strona B zaczyna się od sprzężonego kontrabasu, z którego z czasem wykluwa się „Suite III”, udanie łącząca elementy free (trąbka) z klasycznym hard bopem rodem z lat 60. XX wieku (saksofon). Kolejne, tym razem minimalistyczno-awangardowe, interludium okazuje się wprowadzeniem do kompozycji stanowiącej opus magnum całego wydawnictwa, czyli „Suite IV”. To naprawdę mocna rzecz! Niepokojąca i hipnotyczna, rozpięta pomiędzy free jazzem a psychodelią, momentami patetyczna, to znów zadziorna. Całość wieńczy natomiast niespełna minutowa, nastrojowa „Coda”.
Viennese Connections udowadnia, że – zarówno w sferze symboliczno-artystycznej, jak i dosłownie – nie istnieją dzisiaj żadne granice. Że każda próba ich budowania, skazana jest z góry na niepowodzenie. Nie ma bowiem znaczenia, gdzie kto się urodził, jakie ukształtowały go wartości – najważniejsza jest wrażliwość, która pozwala znaleźć wspólny język i podążyć tą samą drogą. „Suita wiedeńska” nie niesie może ukojenia, ale dostarcza niezapomnianych wrażeń i może stać się doskonałą odtrutką na pandemiczne zagrożenia.
koniec
3 listopada 2020
Skład:
Piotr Damasiewicz – trąbka, głos, kompozycje
Krzysztof Kasprzyk – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Thomas Stempkowski – kontrabas
Alexander Yannilos – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: John i Bill podbijają Japonię
Sebastian Chosiński

26 I 2021

Można by pomyśleć, że John Zorn jest nienasycony. Że nieustannie myśli jedynie o tym, jak wzbogacić swoją – i tak już imponującą – dyskografię o kolejne pozycje. Tyle że za publikację najnowszej płyty z jego udziałem, „Shinjuku Pit Inn”, odpowiada tym razem nie on, lecz Bill Laswell, który sięgnąwszy do swoich przepastnych archiwów, wydobył z nich zapomniany koncert Zorna z udziałem japońsko-amerykańskiego tria Soup.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zorn na wiolonczelę solo
Sebastian Chosiński

21 I 2021

Jeśli wydaje Wam się, że omawiana w tym miejscu przed dwoma dniami płyta „Les Maudits” jest najdziwniejszą produkcją Johna Zorna, jaką opublikował on w ubiegłym roku – jesteście w błędzie. Cztery miesiące po „Przeklętych” światło dzienne ujrzał bowiem album „Azoth”, na którym Amerykanin zaprezentował cztery swoje freejazzowe kompozycje zaaranżowane na wiolonczelę solo, w duecie i trio.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przeklęci, szaleni, dzicy…
Sebastian Chosiński

19 I 2021

Że John Zorn jest artystą bardzo wszechstronnym, jest wiedzą powszechną. Jego zainteresowania artystyczne rozpięte są pomiędzy ekstremalnym metalem i muzyką organową, free jazzem i fusion, klasyczną awangardą i muzyką konkretną. W każdym z tych gatunków Amerykanin porusza się z charakterystyczną dla siebie maestrią. Czego dowodzi wydany latem ubiegłego roku album zatytułowany z francuska „Les Maudits”, co można przetłumaczyć na polski jako… „Przeklęci”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.