Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

EABS
‹Discipline of Sun Ra›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDiscipline of Sun Ra
Wykonawca / KompozytorEABS
Data wydania30 października 2020
Wydawca Astigmatic Records
NośnikCD
Czas trwania40:43
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Marek (Latarnik) Pędziwiatr, Olaf (Książę Saxonii) Węgier, Jakub Kurek, Paweł (Wuja HZG) Stachowiak, Marcin (Cancer G) Rak, Piotr (Spisek Jednego) Skorupski
Utwory
CD1
1) Brainville08:00
2) Interstellar Low Ways08:26
3) The Lady with the Golden Stockings [The Golden Lady]03:18
4) Discipline 2705:21
5) Neo-Project #206:11
6) Trying to Put the Blame on Me05:02
7) UFO04:27
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Saturnowziętość międzygalaktycznego bóstwa
[EABS „Discipline of Sun Ra” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Choć wielu artystów będzie wspominać go jako przeżycie traumatyczne, przez muzyków tworzących zespoły EABS i Błoto 2020 rok zostanie zapewne uznany za nadzwyczaj owocny. Przede wszystkim z powodu publikacji przez nich aż trzech płyt długogrających: „Erozji”, „Kwiatostanu” oraz „Discipline of Sun Ra”. Na tej ostatniej – najciekawszej spośród wszystkich wspomnianych – wrocławscy artyści zamieścili własne przeróbki utworów nagranych przed laty przez legendarnego amerykańskiego jazzmana.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Saturnowziętość międzygalaktycznego bóstwa
[EABS „Discipline of Sun Ra” - recenzja]

Choć wielu artystów będzie wspominać go jako przeżycie traumatyczne, przez muzyków tworzących zespoły EABS i Błoto 2020 rok zostanie zapewne uznany za nadzwyczaj owocny. Przede wszystkim z powodu publikacji przez nich aż trzech płyt długogrających: „Erozji”, „Kwiatostanu” oraz „Discipline of Sun Ra”. Na tej ostatniej – najciekawszej spośród wszystkich wspomnianych – wrocławscy artyści zamieścili własne przeróbki utworów nagranych przed laty przez legendarnego amerykańskiego jazzmana.

EABS
‹Discipline of Sun Ra›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDiscipline of Sun Ra
Wykonawca / KompozytorEABS
Data wydania30 października 2020
Wydawca Astigmatic Records
NośnikCD
Czas trwania40:43
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Marek (Latarnik) Pędziwiatr, Olaf (Książę Saxonii) Węgier, Jakub Kurek, Paweł (Wuja HZG) Stachowiak, Marcin (Cancer G) Rak, Piotr (Spisek Jednego) Skorupski
Utwory
CD1
1) Brainville08:00
2) Interstellar Low Ways08:26
3) The Lady with the Golden Stockings [The Golden Lady]03:18
4) Discipline 2705:21
5) Neo-Project #206:11
6) Trying to Put the Blame on Me05:02
7) UFO04:27
Wyszukaj / Kup
Skąd pochodził Sun Ra? Oficjalna biografia czarnoskórego pianisty jazzowego przekonuje, że urodził się – jako Herman Poole Blount – w maju 1914 roku w miejscowości Birmingham w amerykańskim stanie Alabama. On sam przekonywał jednak, że przybył na Ziemię z… Saturna, aby głosić pokój. Mając trzydzieści osiem lat, urzędowo zmienił imię i nazwisko – od tego momentu w dokumentach miał wpisane: Le Sony’r Ra. Karierę muzyczną zaczął w połowie lat 30. ubiegłego wieku, ale rozgłos zdobył dwie dekady później. Początkowo grał jazz nowoorleański, ragtime i swing, później stał się wyznawcą be- i hard-bopu, artystyczne poszukiwania doprowadziły go ostatecznie do awangardowego fusion i space-jazzu. Jedno jest pewne: był artystą, który wymykał się jakimkolwiek klasyfikacjom. Grywał w składach kameralnych, nawet zdarzało mu się solo, ale najpełniej „wypowiadał” się, mając u swego boku kilkunasto-, a niekiedy nawet kilkudziesięcioosobową orkiestrę, a raczej… Arkestrę. Był aktywnym muzykiem aż do śmierci w 1993 roku. W tym czasie tylko raz odwiedził Polskę, pojawiając się w Kaliszu na siedem lat przed śmiercią – jako gość trzynastej (ale wcale nie pechowej) edycji Festiwalu Pianistów Jazzowych (zaprosił go ówczesny dtrektor artystyczny tej imprezy Sławomir Kulpowicz).
Sun Ra nigdy nie cieszył się w Polsce statusem artysty kultowego – pod tym względem nie dorównywał ani Johnowi Coltrane’owi, ani Milesowi Davisowi (nie mówiąc już o wybitnych polskich jazzmanach pokroju Tomasza Stańki, Zbigniewa Seiferta, Zbigniewa Namysłowskiego czy Krzysztofa Komedy). A jednak jego muzyka odcisnęła piętno również na artystach znad Wisły (gwoli ścisłości, należało dodać, że znad Odry); po latach do fascynacji nią przyznali się muzycy wrocławskiej formacji EABS (co jest skrótem od Electro-Acoustic Beat Sessions). To zespół, który zdobył już spore uznanie w świecie dzięki albumom, na których zaprezentował zupełnie nowe, jak na rodzime standardy, podejście do jazzu i jazzowej klasyki. Po rejestracji trzech materiałów studyjnych – „Puzzle Mixtape” (2016), „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)” (2017) oraz „Slavic Spirit” (2019) – czterech muzyków oryginalnego składu zdecydowało się na „skok w bok” i stworzyło zupełnie nowy projekt pod nazwą Błoto.
Płytowy debiut Błota – „Erozje” – miał miejsce wiosną tego roku, a już we wrześniu ukazała się jego druga płyta zatytułowana „Kwiatostan”. Tym samym mogło się wydawać, że tak silne zaangażowanie pianisty Marka Pędziwiatra, saksofonisty Olafa Węgiera, basisty Pawła Stachowiaka i perkusisty Marcina Raka w funkcjonowanie nowego zespołu sprawi, iż na czwarty studyjny (a piąty w ogóle) krążek EABS poczekamy przynajmniej do przyszłego roku. A tu – nagle i niespodziewanie! – pod koniec października światło dzienne ujrzał (tradycyjnie wydany przez angielsko-polską wytwórnię Astigmatic Records) album „Discipline of Sun Ra”, na który trafiły nowe, często odległe od oryginalnych, wersje kompozycji Hermana Poole’a Blounta. Oj, przepraszam – miałem oczywiście na myśli Sun Ra, przybysza z Saturna. Muzycy EABS – do wspomnianej powyżej czwórki dołączyli jeszcze trębacz Jakub Kurek oraz perkusjonista i spec od elektroniki Piotr Skorupski – wybrali utwory z różnych okresów kariery Amerykanina: najstarszy („Brainville”) powstał w 1957 roku, natomiast najmłodszy („UFO”) – dwadzieścia dwa lata później. Dzięki temu mogli również zaprezentować całkiem spore spektrum stylistyczne dorobku genialnego i wielce zasłużonego dla jazzu pianisty.
Muzycy EABS nie byliby jednak sobą, gdyby nie przepuścili utworów Sun Ra przez własną wyobraźnię. Gdyby nie wzbogacili ich o elementy charakterystyczne dla hip-hopu, funku i spiritual-jazzu. Efekt – absolutnie – zaskakuje. I zachwyca! Można podejrzewać, że gdyby ich twórcy było dane posłuchać poświęconego mu „Discipline of…” – byłby saturnowzięty. Album wrocławian otwiera wspomniany już „Brainville”, który swą premierę miał na wydanym w 1957 roku longplayu „Jazz by Sun Ra”. W wersji oryginalnej był to numer postbopowy, ale zawierający już pierwiastki stylu charakterystycznego w następnych latach dla – wybaczcie, ale nie chcę się powtarzać – Blounta. W wykonaniu Polaków to bardzo dynamiczna kompozycja z niemal psychodelicznym, syntezatorowym tłem, przez które od czasu do czasu przebijają się także dźwięki fortepianu elektrycznego. Plan pierwszy tworzą jednak przede wszystkim dęciaki – czy to grające solo, czy też w duecie. Aby jeszcze głębiej wprowadzić słuchaczy w klimat tworzony przez Sun Ra, muzycy pozwolili sobie wsamplować w niektóre utwory jego głos. Amerykanina słyszymy chociażby na otwarcie „Interstellar Low Ways” (z tak właśnie zatytułowanej płyty wydanej w 1967 roku) i jest to, nie tylko z tego powodu, jeden z najmocniejszych fragmentów całego wydawnictwa.
Utwór trwa ponad osiem minut, ale dzieje się w nim tyle, że bogactwem brzmień można by obdzielić godzinną suitę. Po bardzo melodyjnym i optymistycznym początku (vide motyw na saksofonie) kompozycja – za sprawą leniwie snującego się syntezatora Mooga (gra na nim, dla odmiany, Paweł Stachowiak) – nabiera bardzo nastrojowego, a z czasem wręcz „kosmicznego” charakteru. Psychodelia miesza się tutaj ze space rockiem i spirituals-jazzem, a całość wieńczą efekty elektroniczne. Krótki numer „The Lady with the Golden Stockings (The Golden Lady)” – zaczerpnięty z płyty „The Nubians of Plutonia”, wydanej w 1969 roku, jest w rzeczywistości o dekadę starszy, ponieważ na ten longplay trafił materiał nagrany przez Sun Ra w latach 1958-1959. Wokół rytmu narzuconego przez automat perkusyjny (beat machine) pojawiają się dźwięki syntezatorów i monotonny, zapętlony motyw saksofonu; przebija się również wsamplowany głos patrona Arkestry, który powtarza monotonnie: „I am Sun Ra”. Tu także jazz miesza się z bardzo przestrzenną muzyką, jakby nie z tego świata.
Podobnie jak Blountowi, tak i muzykom EABS zdarza się na „Discipline of…” zawędrować na poletko jazzrockowe. Najwyraźniej słychać to w „Discipline 27” (z albumu „Discipline 27-II”, który ukazał się w 1973 roku), gdzie po momentach mocno improwizowanych i „kosmicznych” zespół pozwala sobie na znacznie mocniejsze akcenty (vide rockowa perkusja wzmocniona instrumentami perkusyjnymi, zadziorne dęciaki, wreszcie „kwasowo” brzmiący fortepian elektryczny). Free jazzu nie brakuje także w „Neo-Project #2”, który swoją premierę miał na zatytułowanym adekwatnie do zawartości krążku „Cosmos” (1976). Mimo że tempo jest wolne, a miejscami wręcz leniwe, dzieje się tutaj mnóstwo – podziwiać możemy partię solową trębacza, „przebiegający” w tle fortepian akustyczny, wreszcie pojawiające się w finale saksofony. Zupełnie inny charakter ma postbopowy „Trying to Put the Blame on Me” (opublikowany przed czterema laty na zawierającej archiwalny materiał koncertowej płycie „In Some for Place: Roma ’77”). Jest tak pięknie i nastrojowo, że niewiele brakuje, aby…
…wiem, to w przypadku Sun Ra niemal nieprawdopodobne, ale naprawdę niewiele brakuje, aby muzycy EABS ukołysali słuchaczy do snu. A gdyby komuś rzeczywiście zdarzyło się przysnąć, to z pewnością obudzi go zamykające wydawnictwo „UFO” (z tak właśnie zatytułowanego winylowego krążka, który ujrzał światło dzienne w 1979 roku) – mieszanka hip-hopu, funku i soulu z dźwiękową feerią dęciaków, która sprawia, że świat dookoła nas zamiast pogrążać się w mroku, momentalnie się rozjaśnia. Swoje dorzuca jeszcze na koniec Marek Pędziwiatr na syntezatorach, ze smakiem wypełniając tło. Kiedy trzy lata temu wrocławianie opublikowali „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)”, wielbiciele jazzu, a zwłaszcza Komedy, mieli twardy orzech do zgryzienia. Nikt tak nie podszedł wcześniej do twórczości mistrza jazzowego fortepianu; nikt tak nie porozkładał jego urzekających pięknem melodii na czynniki pierwsze, aby później poskładać z powrotem i przy okazji stworzyć zupełnie nową jakość. Na „Discipline of Sun Ra” mamy do czynienia z podobnym zabiegiem, ale dokonanym z jeszcze większą świadomością. Nie da się też ukryć, że materiał wyjściowy był bardziej podatny na wszelkie de- i rekonstrukcje. Może właśnie dlatego efekt jest tak porywający. Kapitalna płyta! Kolejny murowany kandydat do najlepszych polskich jazzowych płyt roku.
koniec
5 listopada 2020
Skład:
Marek Pędziwiatr (Latarnik) – fortepian, fortepian elektryczny, syntezatory
Olaf Węgier (Książę Saxonii) – saksofon altowy, saksofon sopranowy, saksofon tenorowy
Jakub Kurek – trąbka
Paweł Stachowiak (Wuja HZG) – gitara basowa, syntezator Mooga
Marcin Rak (Cancer G) – perkusja, instrumenty perkusyjne, automat perkusyjny
Piotr Skorupski (Spisek Jednego) – instrumenty perkusyjne, efekty elektroniczne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: John i Bill podbijają Japonię
Sebastian Chosiński

26 I 2021

Można by pomyśleć, że John Zorn jest nienasycony. Że nieustannie myśli jedynie o tym, jak wzbogacić swoją – i tak już imponującą – dyskografię o kolejne pozycje. Tyle że za publikację najnowszej płyty z jego udziałem, „Shinjuku Pit Inn”, odpowiada tym razem nie on, lecz Bill Laswell, który sięgnąwszy do swoich przepastnych archiwów, wydobył z nich zapomniany koncert Zorna z udziałem japońsko-amerykańskiego tria Soup.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Zorn na wiolonczelę solo
Sebastian Chosiński

21 I 2021

Jeśli wydaje Wam się, że omawiana w tym miejscu przed dwoma dniami płyta „Les Maudits” jest najdziwniejszą produkcją Johna Zorna, jaką opublikował on w ubiegłym roku – jesteście w błędzie. Cztery miesiące po „Przeklętych” światło dzienne ujrzał bowiem album „Azoth”, na którym Amerykanin zaprezentował cztery swoje freejazzowe kompozycje zaaranżowane na wiolonczelę solo, w duecie i trio.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przeklęci, szaleni, dzicy…
Sebastian Chosiński

19 I 2021

Że John Zorn jest artystą bardzo wszechstronnym, jest wiedzą powszechną. Jego zainteresowania artystyczne rozpięte są pomiędzy ekstremalnym metalem i muzyką organową, free jazzem i fusion, klasyczną awangardą i muzyką konkretną. W każdym z tych gatunków Amerykanin porusza się z charakterystyczną dla siebie maestrią. Czego dowodzi wydany latem ubiegłego roku album zatytułowany z francuska „Les Maudits”, co można przetłumaczyć na polski jako… „Przeklęci”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.