Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Pauli Lyytinen, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk
‹Swords›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSwords
Wykonawca / KompozytorPauli Lyytinen, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk
Data wydania15 września 2020
Wydawca Fundacja Słuchaj!
NośnikCD
Czas trwania84:46
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Pauli Lyytinen, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk
Utwory
CD1
1) Zulfiqar05:24
2) Durendal09:19
3) Excalibur04:17
4) Hattori Hanzo10:18
5) Narsil09:42
6) Albion04:29
CD2
1) Tyrfing05:59
2) Claymore11:24
3) Anduril04:30
4) Muramasa05:58
5) Raikiri09:09
6) Excalibur [Requantized]04:17
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Między dźwiękiem a ciszą
[Pauli Lyytinen, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk „Swords” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tego samego dnia (15 września) nakładem w tej samej wytwórni (Fundacji Słuchaj!) ukazały się dwa albumy, w nagraniu których udział wzięła sekcja rytmiczna tria RGG, czyli kontrabasista Maciej Garbowski i perkusista Krzysztof Gradziuk. O krążku „Improcode” już w tym miejscu pisałem, dzisiaj przyszła kolej na dwupłytowe wydawnictwo zatytułowane „Swords”, które powstało we współpracy z fińskim saksofonistą Pauli Lyytinenem,

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Między dźwiękiem a ciszą
[Pauli Lyytinen, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk „Swords” - recenzja]

Tego samego dnia (15 września) nakładem w tej samej wytwórni (Fundacji Słuchaj!) ukazały się dwa albumy, w nagraniu których udział wzięła sekcja rytmiczna tria RGG, czyli kontrabasista Maciej Garbowski i perkusista Krzysztof Gradziuk. O krążku „Improcode” już w tym miejscu pisałem, dzisiaj przyszła kolej na dwupłytowe wydawnictwo zatytułowane „Swords”, które powstało we współpracy z fińskim saksofonistą Pauli Lyytinenem,

Pauli Lyytinen, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk
‹Swords›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSwords
Wykonawca / KompozytorPauli Lyytinen, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk
Data wydania15 września 2020
Wydawca Fundacja Słuchaj!
NośnikCD
Czas trwania84:46
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Pauli Lyytinen, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk
Utwory
CD1
1) Zulfiqar05:24
2) Durendal09:19
3) Excalibur04:17
4) Hattori Hanzo10:18
5) Narsil09:42
6) Albion04:29
CD2
1) Tyrfing05:59
2) Claymore11:24
3) Anduril04:30
4) Muramasa05:58
5) Raikiri09:09
6) Excalibur [Requantized]04:17
Wyszukaj / Kup
Miałem już okazję na łamach „Esensji” parokrotnie wyrażać zaskoczenie będące efektem pracowitości tej artystycznej pary. Maciej Garbowski i Krzysztof Gradziuk jako muzycy tria RGG od dwóch dekad tworzą niemal nierozłączny tandem, uświetniający swą wyrafinowaną i subtelną grą również albumy wielu gwiazd polskiego (vide Maciej Obara, Daniel Popiałkiewicz, The Owl Marcina Hałata) oraz światowego (Evan Parker, Trevor Watts, Samuel Blaser i Verneri Pohjola) jazzu. Współpraca z ostatnim z wymienionych, której jej efektem są, jak dotąd, dwie płyty – „City of Gardens” i „Gemstones” (obie z 2018 roku) – krótko potem zaowocowała kooperacją z innym muzykiem wywodzącym się z Finlandii, Pauli Lyytinenem. Ten obecnie trzydziestosiedmioletni saksofonista w naszym kraju nie jest postacią zbyt znaną. A szkoda, bo jego dorobek jest nie tylko nadzwyczaj bogaty, lecz i bardzo różnorodny – tym samym zasługujący na głębsze spenetrowanie.
Na płycie zawierającej koncert zagrany z Garbowskim i Gradziukiem Lyytinen gra tylko na saksofonie tenorowym, ale w innych swoich projektach sięga również po saksofony sopranowy, altowy i basowy; nie stroni też od syntezatorów i instrumentów elektronicznych imitujących dęciaki. A projektów tych… może nie milion, ale i tak całkiem sporo. Wystarczy wymienić zespoły Elifantree, Equality Stupid, Machinery, Rabbit Hole, Mortality („Mortality”, 2019) czy Magnetia Orkestri („Hypnosis”, 2020). W dwóch ostatnich Lyytinen występuje razem z – doskonale znanym sekcji rytmicznej RGG – Vernerim Pohjolą. Z godnych uwagi grup, w jakich przed laty udzielał się Pauli, ale którym nie liderował, warto wymienić jeszcze spaceage’ową orkiestrę Astro Can Caravan (swoją drogą, w jej składzie także odnajdujemy Pohjolę!), której szalona muzyka na pewno przypadnie do gustu wielbicielom takich wykonawców, jak Sun Ra czy Pharoah Sanders.
Występ udostępniony przez Fundację Słuchaj! – zresztą tego samego dnia co album tria The Owl i Pabla Helda „Improcode” – na dwupłytowym wydawnictwie „Swords” zarejestrowany został na żywo 23 sierpnia ubiegłego roku w katowickim IMP – Institute of Music Performarce, istniejącej od czterech lat placówce o charakterze edukacyjno-szkoleniowym. Tym razem jej sala koncertowa ugościła trójkę niezwykle utalentowanych improwizujących jazzmanów. Muzyka freejazzowa kojarzy się zazwyczaj, choć to oczywiście znaczne uproszczenie, z emocjonalnym nieokiełznaniem oraz intuicyjnym szaleństwem. Garbowski i Gradziuk od dawna jednak udowadniają, że może mieć również całkiem odmienne oblicze – stonowane i minimalistyczne, korzystające z doświadczeń awangardy i klasyki. Mając takie „zaplecze ideowe”, doskonale dobrali się z Lyytinenem, który wśród swoich najistotniejszych inspiracji wymienia amerykańskiego pianistę Keitha Jarretta, fińskiego saksofonistę i flecistę Juhaniego Aaltonena, japońską perkusjonistkę Midori Takadę oraz… polskiego kompozytora muzyki klasycznej Henryka Mikołaja Góreckiego (twórcę legendarnej „Symfonii pieśni żałosnych”).
Dwa kompaktowe krążki składające się na „Swords” zawierają prawie półtorej godziny muzyki. To jazzowe improwizacje, które uznać można za rozbudowaną suitę; w efekcie mamy więc do czynienia z concept-albumem, tyleż intrygującym, co zmuszającym do intelektualnego wysiłku. Muzycy w równym stopniu, co dźwiękiem, operują także ciszą; gdyby przenieść ich twórczość na grunt literacki, można by stwierdzić, że chętnie stosują poetyckie niedomówienia i trzykropki. Tym samym aktywnie angażują słuchacza, który sam może sobie „dopowiedzieć” to, co podpowiada mu wyobraźnia. W przypadku Lyytinena, Garbowskiego i Gradziuka nic bowiem nie jest wyłożone na tacy – jest otwarte, rozwinięte, odpowiednio poprowadzone czy zasugerowane, lecz jednocześnie pozostawia wiele miejsca na imaginację. Można w „Swords” dostrzec specyficzny soundtrack do nieistniejącego, ale nadzwyczaj realnego dzieła, jakim jest nasze codzienne życie – ze wszystkimi jego radościami i troskami, wzlotami i upadkami. W tym kontekście fakt, że całe wydawnictwo trwa tyle co przeciętny film fabularny, nabiera dodatkowego znaczenia.
Nagranie płyty odbyło się na polskiej ziemi, nie powinno zatem dziwić, że gościnni gospodarze zaszczyt powitania zebranych na koncercie słuchaczy złożyli w ręce przybysza z Finlandii. Otwierająca „Zulfiqar” partia saksofonu zaskakuje swym lekkim, wyrażającym skłonność do zabawy nastrojem. Kiedy do Pauliego dołączają kontrabasista i bębniarz, ten nastrój stopniowo się zmienia – muzycy poważnieją, kierując swe zainteresowanie w stronę jazzowej awangardy. W „Durendal” nie brakuje eksperymentów, a snuta w powolnym tempie opowieść zyskuje na intensywności, zapowiadając tym samym to, co można usłyszeć w pierwszej części „Excalibura”. W drugiej bowiem trio nieco spuszcza z tonu, ale przede wszystkim po to, aby zrobić więcej miejsca dla Lyytinena, który dzieli się ze słuchaczami wzruszającą solówką. „Hattori Hanzo” z kolei mogłaby przypaść do gustu wielbicielom post-rocka bądź ambientu, co nie dziwi skoro nawet w muzyce Góreckiego – jednego ze wspomnianych mistrzów Fina – dzisiaj również dostrzega się elementy tych gatunków. Widać więc, jak muzyczne style wzajemnie się przenikają i na ich styku powstaje nowa wartość.
W „Hattori Hanzo” dominują motywy oparte na powłóczystych akordach, pojedynczych dźwiękach, które rozsnuwają „mgłę” – z niej następnie wyłania się klasyczne free. Na tyle dynamiczne, że kolejny na liście „Narsil” (niemal dziesięciominutowy) służy głównie wyciszeniu emocji. Jeszcze bardziej minimalistycznie prezentuje się zamykający pierwszą płytę „Albion”, któremu zapewne przyklasnąłby sam John Cage, względnie Terry Riley. Druga płyta zaczyna się od „Tyrfing” – i to jest zarówno mocny, jak i niepokojący początek. Jakby Garbowski i Gradziuk chcieli przypomnieć sobie czasy, gdy – pod szyldem RGG Trio – nagrywali debiutancką płytę „Scandinavia” (2003). To nawiązanie do nordic-jazzu wypada przekonująco, nawet wtedy, gdy klimatyczna muzyka ustępuje miejsca typowo freejazzowej improwizacji. Na właściwe sobie tory zespół wraca już w „Claymore”, w którym ponownie – jak wytrawny malarz światłem i cieniem – operuje dźwiękiem i ciszą, niekiedy wręcz na granicy słyszalności.
Minimalistyczny jest też początek „Anduril”, który jednak z czasem ewoluuje w intensywną awangardę, aż po „krztuszący” się saksofon – jeśli komuś zdarzyło się podczas koncertu przysnąć, to w tym momencie na bank został obudzony. W „Muramasa” Fin udowadnia natomiast, że na tym samym instrumencie, za sprawą którego przed chwilą świdrował w czaszkach słuchaczy, potrafi wyczarować również dźwięki bardzo ciepłe i przyjazne, wręcz kojące i kołyszące… do snu. Ciąg dalszy swoich możliwości Lyytinen prezentuje w „Raikiri”, którego liryczne piękno urzeka jak poezja romantycznych mistrzów. Całość zamyka specyficzna repryza „Excalibur (Requantized)”, w której fińsko-polskie trio nawiązuje do klasycznego free jazzu sprzed kilku dekad. Muzycy ponownie stawiają na klarowność i estetykę przekazu, jak również przypisane im już przez mnie kilka akapitów wyżej – wyrafinowanie i subtelność. „Swords” to – patrząc z polskiej perspektywy – album (a w zasadzie dwa albumy), z których wielce zadowoleni będą nie tylko fani RGG, choć oni jednak powinni sięgnąć po to wydawnictwo w pierwszej kolejności.
koniec
17 listopada 2020
Skład:
Pauli Lyytinen – saksofon tenorowy
Maciej Garbowski – kontrabas
Krzysztof Gradziuk – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przetarty szlak i skoki w bok
Sebastian Chosiński

6 V 2021

Serbski kwartet Eyot (bądź EYOT – taka pisownia również bywa przez muzyków stosowana) nie rozpieszcza wielbicieli. Ostatnio na swoje kolejne płyty każe bowiem czekać aż trzy lata. Tyle czasu minęło pomiędzy ukazaniem się albumów „Similarity” i „Innate” i tyle też trzeba było czekać na ukazanie się „557799”. Inna sprawa, że kiedy już dostajemy do ręki nowe dzieło grupy Dejana Ilijicia – na pewno nie czujemy się zawiedzeni.

więcej »

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
Sebastian Chosiński

4 V 2021

Przed laty ważną pozycję w polskim jazzie i rocku zdobył kubański perkusjonista José Torres; dzisiaj w jego ślady może pójść inny Latynos – meksykański skrzypek Eduardo Bortolotti (Lopez). Nad Wisłą osiedlił się on dziewięć lat temu, a w tym roku wydał swój debiutancki album – „Huapango Nights” – na którym połączył wpływy muzyki ludowej z Ameryki Środkowej z typowo europejskim jazzem.

więcej »

Krótko o muzyce: Piekielne basy
Sebastian Chosiński

29 IV 2021

Trójmiejski kwartet Hellvoid to ewenement na rodzimym rynku. W składzie zespołu nie ma bowiem gitarzysty solowego, jest za to dwóch basistów, spośród których jeden zajmuje się wykonywaniem partii solowych. Świat rocka nie takie jednak dziwy już widział. Najważniejsze, że pełnowymiarowy debiut zespołu – „Bass and Roll, Vol. 1” – to dzieło, po które warto sięgnąć.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Przetarty szlak i skoki w bok
— Sebastian Chosiński

W królestwie zapomnienia
— Sebastian Chosiński

W tej „wojnie” warto wziąć udział
— Sebastian Chosiński

Nie gaście tego pożaru!
— Sebastian Chosiński

Pomnik półwiecza
— Sebastian Chosiński

Ocean smutku z nutą optymizmu
— Sebastian Chosiński

Bicie Neonowego Serca
— Sebastian Chosiński

Bezkompromisowa romantyczka
— Sebastian Chosiński

Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
— Sebastian Chosiński

Germański duch Skandynawów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.