Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

The End
‹Allt är intet›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAllt är intet
Wykonawca / KompozytorThe End
Data wydania13 listopada 2020
Wydawca RareNoise Records
NośnikCD
Czas trwania41:42
Gatunekjazz, noise, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Sofia Jernberg, Anders Hana, Mats Gustafsson, Kjetil Møster, Børge Fjordheim
Utwory
CD1
1) It Hurts Me Too04:59
2) Dark Wish [To Per Henrik Wallin]09:50
3) Intension and Release05:02
4) Allt är intet08:08
5) Kråka. Rörde sig aldrig mer06:53
6) Imani06:49
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Wszystko i nic – jazz i metal (z domieszką folku)
[The End „Allt är intet”, The End „Nedresa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kiedy przed dwoma laty ukazał się album „Svårmod och vemod är värdesinnen”, mogło się wydawać, że sygnujący go zespół The End będzie jedynie kolejnym efemerycznym projektem Szweda Matsa Gustafssona i Norwega Kjetila Møstera. Tymczasem w listopadzie tego roku ujrzało światło dzienne kolejne wydawnictwo tej niezwykłej formacji – „Allt är intet” (poprzedzone wiosennym singlem „Nedresa”).

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wszystko i nic – jazz i metal (z domieszką folku)
[The End „Allt är intet”, The End „Nedresa” - recenzja]

Kiedy przed dwoma laty ukazał się album „Svårmod och vemod är värdesinnen”, mogło się wydawać, że sygnujący go zespół The End będzie jedynie kolejnym efemerycznym projektem Szweda Matsa Gustafssona i Norwega Kjetila Møstera. Tymczasem w listopadzie tego roku ujrzało światło dzienne kolejne wydawnictwo tej niezwykłej formacji – „Allt är intet” (poprzedzone wiosennym singlem „Nedresa”).

The End
‹Allt är intet›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAllt är intet
Wykonawca / KompozytorThe End
Data wydania13 listopada 2020
Wydawca RareNoise Records
NośnikCD
Czas trwania41:42
Gatunekjazz, noise, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Sofia Jernberg, Anders Hana, Mats Gustafsson, Kjetil Møster, Børge Fjordheim
Utwory
CD1
1) It Hurts Me Too04:59
2) Dark Wish [To Per Henrik Wallin]09:50
3) Intension and Release05:02
4) Allt är intet08:08
5) Kråka. Rörde sig aldrig mer06:53
6) Imani06:49
Wyszukaj / Kup
Żywot supergrup zazwyczaj nie jest długi. Nawet nie dlatego, że najczęściej tworzą je artyści o wielkich ambicjach (a bywa, że i o rozbujałym ego), którym trudno się porozumieć i osiągnąć konsensus. Wielu z nich – zwłaszcza w świecie jazzu – jest tak zapracowanych, że brak im czasu, aby wracać do tworzonych gdzieś na boku swego głównego nurtu aktywności projektów. Dwa lata temu byłem przekonany, że tak właśnie się stanie ze skandynawskim (z domieszką amerykańską) kwintetem The End, na czele którego stanęli dwaj słynni saksofoniści: Szwed Mats Gustafsson (The Thing, Nu Ensemble, Anguish) oraz Norweg Kjetil Møster (Gard Nilssen’s Supersonic Orchestra, Reflections in Cosmo, Møster!). Skład uzupełnili wówczas ciemnoskóra szwedzka wokalistka Sofia Jernberg (udzielająca się w kierowanym przez Matsa Fire! Orchestra), norweski gitarzysta barytonowy Anders Hana (Jaga Jazzist) oraz amerykański – znany między innymi z Deerhoof i Xiu Xiu – perkusista Greg Saunier.
Efektem ich pracy był wydany przez londyńską wytwórnię RareNoise Records album „Svårmod och vemod är värdesinnen”, który okazał się fascynującą mieszanką free jazzu, rocka psychodelicznego i noise’u. Na tyle fascynującą, że Gustafsson i Møster zdecydowali się kontynuować przygodę. Wskutek tego The End przetrwał i po niemal dwóch latach ponownie wszedł do studia nagraniowego. Trwająca trzy dni sesja – od 13 do 15 listopada 2019 roku – miała miejsce w studiu Elektrolüd w norweskim Stavanger, skąd pochodzi jedyny nowy muzyk kwintetu – zastępujący Sauniera bębniarz Børge Fjordheim. Nie jest to postać szczególnie znana w Polsce, ale w Norwegii rozpoznawalna. Fjordheim był przed laty członkiem specjalizującego się w tak zwanym gypsy jazzie Wunderkammer, grał także w gospelowym The Silver Voices, jak również alternatywno-jazzrockowym Cloroform (a to wcale nie wszystkie pola jego aktywności). Jak więc widać, z niejednego muzycznego pieca jadł chleb. Słowem: idealnie nadawał się do tego, by zastąpić wakujące po Gregu miejsce. i co najważniejsze – sprostał powierzonemu zadaniu.

The End
‹Nedresa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNedresa
Wykonawca / KompozytorThe End
Data wydania24 kwietnia 2020
Wydawca RareNoise Records
NośnikCD
Czas trwania14:39
Gatunekjazz, noise, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Sofia Jernberg, Anders Hana, Mats Gustafsson, Kjetil Møster, Børge Fjordheim
Utwory
CD1
1) The Prayer, the Prey08:39
2) With a Gesture, Will You Hurt Me?05:59
Wyszukaj / Kup
Materiał zarejestrowany przed rokiem zespół wypuścił na rynek w ratach. Najpierw w kwietniu dwie kompozycje pojawiły się na singlu „Nedresa”, a dopiero siedem miesięcy później (dokładnie w pierwszą rocznicę rozpoczęcia sesji) ukazał się pełnowymiarowy longplay zatytułowany „Allt är intet”, co na język polski można przetłumaczyć nieco filozoficznie jako „Wszystko jest niczym”. Utwory z małej płytki – „The Prayer, the Prey” oraz „With a Gesture, Will You Hurt Me?” – nie zostały powtórzone na dużej, więc i o nich warto przy okazji wspomnieć. Pierwszy z nich zaczyna się od zgrzytliwej, utrzymanej w noise’owej konwencji wokalizy Sofii, do której z czasem dołącza w dalekim tle pulsująca perkusja, a następnie saksofon i elektronika. Stopniowo – głównie za sprawą dęciaków – kompozycja ta przeistacza się we wściekłe free, w finale z kolei przechodzące w rasowy post-punk (trzeba przyznać, że Jernberg świetnie radzi sobie również jako wokalistka rockowa).
W „With a Gesture, Will You Hurt Me?” dla odmiany Sofia udowadnia, że nieobecne są jej także klimaty z pogranicza awangardy i klasyki; na dodatek potrafi płynnie przejść od subtelności w ujęciu klasycznym do rockowej zadziorności, dostosowując się tym samym do stylistyki i motoryki narzucanej przez instrumentalistów. Opublikowany wiosną singiel na pewno podsycił apetyt na drugą pełnowymiarową płytę The End. Trzeba było jednak na nią dość długo poczekać. A kiedy już trafiła „pod strzechy” – jej otwarcie mogło wywołać konsternację. Dlaczego? Ponieważ „It Hurts Me Too” to utwór oparty na motywie ludowym, na dodatek zaśpiewany przez Jernberg z akompaniamentem delikatnych bębnów, fletu i… langeleika, czyli norweskiego przodka cytry, na którym zagrał Anders Hana. Zapewne nie takiego początku spodziewali się fani The End. Co oczywiście nie zmienia faktu, że numer ten idealnie wpisuje się w nieustającą modę na skandynawski folk.
W drugim w kolejności „Dark Wish” (autorstwa Gustafssona) kwintet wraca już na właściwą sobie ścieżkę, dobrze znaną ze „Svårmod och vemod är värdesinnen”. Warto podkreślić, że kompozycja ta została zadedykowana przez Matsa szwedzkiemu pianiście jazzowemu Perowi Hendrikowi Wallinowi (1946-2005). Inna sprawa, że wysłuchawszy ją, Wallin byłby pewnie mocno zaskoczony. Jazzowa treść skrywa się tu bowiem za rockową, a niekiedy nawet heavymetalową formą – sekcja rytmiczna (tu reprezentowana przez perkusję i gitarę barytonową) jest potężna i ciężka jak walec; do tego dochodzi energetyczne solo saksofonu, a potem jeszcze duet z klarnetem. Twórcą „Intension and Release” jest natomiast Møster. Gatunkowo niewiele to jednak zmienia, albowiem nadal mamy do czynienia z amalgamatem motorycznego jazzu i metalu, z którym kontrastuje bliski klasycznemu śpiew Jernberg. Kjetil nigdy nie stronił od form rockowych, więc i w takiej stylistyce czuje się jak ryba w wodzie.
Dwa kolejne utwory wyszły spod ręki Hany. Tytułowy „Allt är intet” zaczyna się rzewnie, ale z każdą kolejną minutą nabiera mocy i ostrości, by w końcówce pokusić się niemal o zmiecenie słuchaczy sprzed głośników (szczególnie demolująco brzmi duet Andersa i Børgego). W „Kråka. Rörde sig aldrig mer” po stonowanej introdukcji zespół równie szybko podnosi poziom decybeli do granicy wytrzymałości, na co składają się ciężki doomowy rytm, przeraźliwy krzyk wokalistki i wrzask saksofonu. Z czasem robi się bardziej free, aż do uspokojenia znaczonego dźwiękami fletu i przetworzonym elektronicznie głosem Sofii. Dopiero na finał płyty kwintet zafundował porcję klasycznej freejazzowej improwizacji, korzystając z kompozycji „Imani” amerykańskiego saksofonisty Deweya Redmana (1931-2006). Pierwotnie ukazała się ona w 1973 roku na wydanym przez kultową nowojorską wytwórnię Impulse! longplayu „The Ear of the Behearer”.
The End wzbogacił jednak utwór Redmana – znanego również ze współpracy z Ornette’em Colemanem i Keithem Jarrettem – o wokalizy (także męskie) oraz wtręt na langeleiku, na którym Hana zagrał… smyczkiem. Ten instrument, jak i urzekający śpiew Jernberg – na tle psychodelicznie sennego saksofonu – spina całość wydawnictwa klamrą, stanowi bowiem nawiązanie do otwierającego album „It Hurts Me Too”. Choć trzeba podkreślić, że w „Imani” mimo wszystko dominuje jazz, a akcenty folkowe stanowią jedynie smaczki, twórczo rozwijające oryginał. O co zapewne Dewey Redman nie miałby żalu. Jako całość „Allt är intet” jest bardziej różnorodną płytą niż poprzedniczka; można też stwierdzić, że zmiana perkusisty wyszła grupie na dobre – Fjordheim zdaje się być bardziej otwarty na eksperymenty i lepiej czuje, choć to akurat jest pewnym zaskoczeniem, klimaty doommetalowe. Teraz trzeba tylko modlić się o to, aby The End przetrwało jak najdłużej. Aby Gustafsson i Møster znaleźli czas na następne spotkania, które – miejmy nadzieje – zaowocują kolejnymi albumami.
koniec
19 listopada 2020
Skład:
Sofia Jernberg – śpiew, melodeklamacja
Anders Hana – gitara barytonowa, langeleik
Mats Gustafsson – saksofon barytonowy, flet, efekty elektroniczne
Kjetil Møster – saksofon tenorowy, klarnet, efekty elektroniczne
Børge Fjordheim – perkusja, głos

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przetarty szlak i skoki w bok
Sebastian Chosiński

6 V 2021

Serbski kwartet Eyot (bądź EYOT – taka pisownia również bywa przez muzyków stosowana) nie rozpieszcza wielbicieli. Ostatnio na swoje kolejne płyty każe bowiem czekać aż trzy lata. Tyle czasu minęło pomiędzy ukazaniem się albumów „Similarity” i „Innate” i tyle też trzeba było czekać na ukazanie się „557799”. Inna sprawa, że kiedy już dostajemy do ręki nowe dzieło grupy Dejana Ilijicia – na pewno nie czujemy się zawiedzeni.

więcej »

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
Sebastian Chosiński

4 V 2021

Przed laty ważną pozycję w polskim jazzie i rocku zdobył kubański perkusjonista José Torres; dzisiaj w jego ślady może pójść inny Latynos – meksykański skrzypek Eduardo Bortolotti (Lopez). Nad Wisłą osiedlił się on dziewięć lat temu, a w tym roku wydał swój debiutancki album – „Huapango Nights” – na którym połączył wpływy muzyki ludowej z Ameryki Środkowej z typowo europejskim jazzem.

więcej »

Krótko o muzyce: Piekielne basy
Sebastian Chosiński

29 IV 2021

Trójmiejski kwartet Hellvoid to ewenement na rodzimym rynku. W składzie zespołu nie ma bowiem gitarzysty solowego, jest za to dwóch basistów, spośród których jeden zajmuje się wykonywaniem partii solowych. Świat rocka nie takie jednak dziwy już widział. Najważniejsze, że pełnowymiarowy debiut zespołu – „Bass and Roll, Vol. 1” – to dzieło, po które warto sięgnąć.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Przetarty szlak i skoki w bok
— Sebastian Chosiński

W królestwie zapomnienia
— Sebastian Chosiński

W tej „wojnie” warto wziąć udział
— Sebastian Chosiński

Nie gaście tego pożaru!
— Sebastian Chosiński

Pomnik półwiecza
— Sebastian Chosiński

Ocean smutku z nutą optymizmu
— Sebastian Chosiński

Bicie Neonowego Serca
— Sebastian Chosiński

Bezkompromisowa romantyczka
— Sebastian Chosiński

Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
— Sebastian Chosiński

Germański duch Skandynawów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.