Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Hawkwind Light Orchestra
‹Carnivorous›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCarnivorous
Wykonawca / KompozytorHawkwind Light Orchestra
Data wydania16 października 2020
Wydawca Cherry Red
NośnikCD
Czas trwania71:12
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Dave Brock, Magnus Martin, Richard Chadwick, Candy Floss, Kris Brock, Trixie Smith
Utwory
CD1
1) Expedition to Planet X01:25
2) Dyna-Mite05:16
3) Void of Wasteland05:16
4) Repel Attract03:12
5) Attraction03:20
6) Human Behaviour [No Sex Allowed]05:40
7) Temple of Love01:49
8) Square Peg in a Round Hole04:44
9) Windy Day04:42
10) Model Farm Blues07:51
11) Whose Call is It Anyway?03:21
12) Lockdown [Keep Calm]05:43
13) The Virus10:18
14) Forgotten Memories05:24
15) Higher Ground04:43
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Wirus Dave’owi nie straszny!
[Hawkwind Light Orchestra „Carnivorous” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To swoisty fenomen: Dave Brock na pewno jest coraz starszy, ale grzechem byłoby powiedzieć, że się starzeje! Pomimo prawie osiemdziesiątki na karku i szalejącej pandemii koronawirusa, w trakcie ogłoszonego na Wyspach Brytyjskich wiosną lockdownu nagrał nowy album – tym razem sygnowany nazwą Hawkwind Light Orchestra – „Carnivorous”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wirus Dave’owi nie straszny!
[Hawkwind Light Orchestra „Carnivorous” - recenzja]

To swoisty fenomen: Dave Brock na pewno jest coraz starszy, ale grzechem byłoby powiedzieć, że się starzeje! Pomimo prawie osiemdziesiątki na karku i szalejącej pandemii koronawirusa, w trakcie ogłoszonego na Wyspach Brytyjskich wiosną lockdownu nagrał nowy album – tym razem sygnowany nazwą Hawkwind Light Orchestra – „Carnivorous”.

Hawkwind Light Orchestra
‹Carnivorous›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCarnivorous
Wykonawca / KompozytorHawkwind Light Orchestra
Data wydania16 października 2020
Wydawca Cherry Red
NośnikCD
Czas trwania71:12
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Dave Brock, Magnus Martin, Richard Chadwick, Candy Floss, Kris Brock, Trixie Smith
Utwory
CD1
1) Expedition to Planet X01:25
2) Dyna-Mite05:16
3) Void of Wasteland05:16
4) Repel Attract03:12
5) Attraction03:20
6) Human Behaviour [No Sex Allowed]05:40
7) Temple of Love01:49
8) Square Peg in a Round Hole04:44
9) Windy Day04:42
10) Model Farm Blues07:51
11) Whose Call is It Anyway?03:21
12) Lockdown [Keep Calm]05:43
13) The Virus10:18
14) Forgotten Memories05:24
15) Higher Ground04:43
Wyszukaj / Kup
Hawkwind Light Orchestra to w zasadzie… Hawkwind, z tą różnicą że przykrojone do rozmiarów tria. Po raz pierwszy wokalista i gitarzysta Dave Brock posłużył się tą nazwą w 2012 roku, nagrywając płytę „Stellar Variations”. Przez kolejne lata korzystał już jednak z właściwego, klasycznego szyldu, wydając w tym czasie pięć mniej lub bardziej udanych albumów studyjnych: od „Onward” (2012) po „All Aboard the Skylark” (2019). Teraz, biorąc się do pracy nad „Carnivorous”, wrócił do nieco już zakurzonego miana, zapraszając do wspólnego dzieła dwóch kolegów z macierzystej formacji: perkusistę Richarda Chadwicka oraz najnowszy „nabytek” Hawkwind, śpiewającego gitarzystę Magnusa Martina (osiem lat temu jego miejsce zajmował Niall Hone). Skład uzupełnił jeszcze żeński chórek, w którym znalazły się Candy Floss, Trixie Smith i żona Dave’a, Kris.
Przyglądając się zawartości „Carnivorous” – w sumie piętnaście kompozycji (wszystkie wyszły spod ręki Brocka, jedynie w trzech wspomógł go Magnus), trwających w sumie nieco ponad siedemdziesiąt minut – można odnieść wrażenie, że w czasie lockdownu Brock miał sporo wolnego czasu i zamknąwszy się w studiu, postanowił wykorzystać go maksymalnie. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ odchudzenie tego wydawnictwa o jakieś dwadzieścia minut wyszłoby mu tylko na dobre. Trudno bowiem wyjaśnić zasadność umieszczenia w repertuarze płyty tak dziwacznego, zabawowo-knajpianego utworu, jak „Windy Day”. Podobnie rzecz ma się z jednym z dłuższych w całym zestawie „Model Farm Blues”, który wprawdzie jest przykładem hardrockowego bluesa w stylu lat 70. XX wieku, ale do reszty numerów pasuje jak pięść do nosa. Krążek niewiele też by stracił, gdyby zabrakło na nim „Higher Ground”, choć jego pojawienie się można przynajmniej próbować usprawiedliwić koniecznością optymistycznego zakończenia dzieła.
„Carnivorous” można traktować jak concept-album: nie tylko dlatego, iż kolejne kompozycje odnoszą się – w mniejszym bądź większym stopniu – do zaistniałej na świecie sytuacji, ale też z tego powodu, że większość z nich jest ze sobą połączona. Stylistycznie Brock porusza się w obszarach, w jakie zabiera fanów Hawkwind od półwiecza. Space rock miesza się więc z psychodelią i progresem; czasami pojawiają się jednak również brzmienia hardrockowe (jak chociażby w „Lockdown (Keep Calm)”). Sam Dave, zdając sobie sprawę ze swoich wokalnych predyspozycji (a może raczej niedyspozycji), ogranicza się do melodeklamacji, ewentualnie poddaje swój głos mocnej obróbce elektronicznej; klasyczne partie wokalne oddaje natomiast Martinowi. A ten radzi sobie przyzwoicie. Mocnych punktów zresztą także nie brakuje. Atrakcyjnie prezentuje się zwłaszcza początek płyty: od kosmicznej introdukcji „Expedition to Planet X”, poprzez nastrojowo-progresywny „Void of Wasteland”, aż po kontemplacyjny „Attraction” (tak się składa, że wszystkie wspomniane są numerami instrumentalnymi).
Z piosenek na pewno należy wyróżnić „Model Farm Blues” (nawet jeśli wypada tu jak ciało obce), „Human Behaviour (No Sex Allowed)”, w którym głos Magnusa (jego, prawda?) brzmi, jakby śpiewał David Bowie (chociaż po dopiero co przebytej infekcji gardła), wreszcie będący zdecydowanie numerem jeden „Forgotten Memories”, który wspaniale ewoluuje od części stonowanej do dynamicznej psychodelii. I jest jeszcze klasycznie hawkwindowy „The Virus”, który trochę niepotrzebnie rozdęto do aż ponad dziesięciu minut. Ale to, jak już wspomniałem wcześniej, jest problem całego „Carnivorous”. Może lepszym rozwiązaniem byłoby podzielenie tego materiału na dwa krążki i umieszczenie na drugim tego, co wyraźnie wpływa na obniżenie oceny całości. Ot, dostalibyśmy niezłą płytę główną i dodatek z bonusami dla najbardziej zatwardziałych wielbicieli Dave’a Brocka.
koniec
24 grudnia 2020
Skład:
Dave Brock – śpiew, gitara solowa, gitara basowa, syntezatory, instrumenty klawiszowe, programowanie perkusji, efekty elektroniczne, muzyka
Magnus Martin – śpiew, gitara elektryczna
Richard Chadwick – perkusja

gościnnie:
Candy Floss – chórki
Kris Brock – chórki
Trixie Smith – chórki

Komentarze

24 XII 2020   14:31:12

Ciekawe czy celowo wybrał palindrom słowa "coronavirus".

24 XII 2020   14:32:44

@dk

Na pewno.

25 XII 2020   19:33:41

Anagram. Palindrom to słowo, które tak samo wygląda od początku i od końca.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Katalog grzechów, wykaz cnót
Sebastian Chosiński

13 V 2021

Rok temu mogło się wydawać, że zespół Błoto będzie jedynie efemerycznym projektem pobocznym muzyków działających w EABS. Tymczasem w dwanaście miesięcy po ukazaniu się „Erozji” grupa ze stolicy Dolnego Śląska wydała trzecią już w swojej dyskografii pełnowymiarową płytę – „Kwasy i zasady”. Jak tak pójdzie dalej, to w przyszłym roku prześcigną macierzystą formację.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Gdzie się podziały emocje?
Sebastian Chosiński

11 V 2021

Wyszedłszy przed paroma laty na prostą ze swoją nieco zagmatwaną dyskografią, norweski duet Jordsjø (wspomagany przez zapraszanych do studia gości), regularnie publikuje kolejne płyty. Wydana przed kilkoma dniami „Pastroralia” tradycyjnie powinna spodobać się wielbicielom rocka progresywnego wymieszanego ze skandynawskim folkiem. To idealna propozycja dla tych, którym podoba się – chociażby – Tusmørke.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przetarty szlak i skoki w bok
Sebastian Chosiński

6 V 2021

Serbski kwartet Eyot (bądź EYOT – taka pisownia również bywa przez muzyków stosowana) nie rozpieszcza wielbicieli. Ostatnio na swoje kolejne płyty każe bowiem czekać aż trzy lata. Tyle czasu minęło pomiędzy ukazaniem się albumów „Similarity” i „Innate” i tyle też trzeba było czekać na ukazanie się „557799”. Inna sprawa, że kiedy już dostajemy do ręki nowe dzieło grupy Dejana Ilijicia – na pewno nie czujemy się zawiedzeni.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.