Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Hawkestrel
‹SpaceXmas›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpaceXmas
Wykonawca / KompozytorHawkestrel
Data wydania4 grudnia 2020
Wydawca Purple Pyramid
NośnikCD
Czas trwania46:59
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Alan Davey, Glenn Hughes, Huw Lloyd-Langton, Steve Leigh, Jürgen Engler, Robbie Krieger, Rick Wakeman, Nigel Potter, Nik Turner, Danny Faulkner, Adam Hamilton
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Psychodeliczne święta, święta… i po świętach
[Hawkestrel „SpaceXmas” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rok 2020, mimo pandemii koronawirusa (a może właśnie z jej powodu), był bardzo pracowity dla Alana Daveya, eksbasisty zespołu Hawkwind, który korzystając z lockdownu, zamknął się w studiu nagraniowym i przygotował aż trzy wydawnictwa sygnowane nazwą Hawkestrel (a to i tak jeszcze nie wszystko!). To najnowsze – opublikowane na początku grudnia „SpaceXmas” – jest zbiorem utworów świątecznych bądź kojarzących się z Bożym Narodzeniem.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Psychodeliczne święta, święta… i po świętach
[Hawkestrel „SpaceXmas” - recenzja]

Rok 2020, mimo pandemii koronawirusa (a może właśnie z jej powodu), był bardzo pracowity dla Alana Daveya, eksbasisty zespołu Hawkwind, który korzystając z lockdownu, zamknął się w studiu nagraniowym i przygotował aż trzy wydawnictwa sygnowane nazwą Hawkestrel (a to i tak jeszcze nie wszystko!). To najnowsze – opublikowane na początku grudnia „SpaceXmas” – jest zbiorem utworów świątecznych bądź kojarzących się z Bożym Narodzeniem.

Hawkestrel
‹SpaceXmas›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpaceXmas
Wykonawca / KompozytorHawkestrel
Data wydania4 grudnia 2020
Wydawca Purple Pyramid
NośnikCD
Czas trwania46:59
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Alan Davey, Glenn Hughes, Huw Lloyd-Langton, Steve Leigh, Jürgen Engler, Robbie Krieger, Rick Wakeman, Nigel Potter, Nik Turner, Danny Faulkner, Adam Hamilton
Wyszukaj / Kup
Uporządkowujmy przebieg wydarzeń, bo połapać się w nich niekoniecznie jest łatwo. Multiinstrumentalista Alan Davey startuje z nawiązującym do działalności Hawkwind, w którym grał przed laty, projektem Hawkestrel latem ubiegłego roku, publikując album studyjny „The Future is Us”. W maju 2020 roku wyciąga z zakamarków archiwów trzy płyty formacji Pre-Med, którą współtworzył przed laty z wokalistą Dannym Faulknerem, i przypomina je w zbiorze „Hawkestrel Presents: Pre-Med”; w październiku natomiast prezentuje kolejny album z premierowym materiałem zatytułowany „Pioneers of Space”. Mogłoby się wydawać, że jak na dwanaście miesięcy to absolutnie wystarczy. Ale nic z tego! Davey postanowił swoim fanom sprezentować jeszcze krążek z utworami, bo nie zawsze są to klasyczne piosenki, (około)świątecznymi, który trafił do sprzedaży na początku grudnia. I raczej nie ma wątpliwości co do tego, że „SpaceXmas” powinno stać się intrygującym dodatkiem do kolekcji każdego zaprzysięgłego fana space rocka i psychodelii.
To kolejne solowe przedsięwzięcie Alana Daveya, do udziału w którym nie tylko zaprosił zaprzyjaźnionych ze sobą artystów brytyjskich (również jednego Amerykanina i jednego Niemca), ale także sięgnął po kompozycje i ścieżki dźwiękowe zarejestrowane przez zmarłego 6 grudnia 2012 roku byłego gitarzystę Hawkwind Huwa Lloyda-Langtona. Listę gości – tym razem żyjących – uzupełniają jeszcze między innymi wokaliści Glenn Hughes (znany z kooperacji z Deep Purple i Black Sabbath), Jürgen Engler (eksfrontman Die Krupps oraz kilku okołokrautrockowych projektów z Dieterem Moebiusem i Manim Neumeierem), Danny Faulkner (przed laty założyciel i współlider Pre-Med) oraz Nigel Potter (stary kumpel Alana z jego pierwszego zespołu – hardrockowego Gunslinger); do tego dochodzą jeszcze grający na sitarze (sic!) Robbie Krieger (niegdyś w The Doors), klawiszowiec Rick Wakeman (po odejściu z Yes rozwijający po dziś dzień udaną karierę solową) oraz kolejny z muzyków Hawkwind, Nik Turner, tym razem pojawiający się jako flecista, a nie saksofonista. A to wcale nie wszyscy, choć na pewno najznaczniejsi.
Dobierając repertuar „SpaceXmas”, Davey postanowił skorzystać z kilku nieśmiertelnych kolęd i pieśni bożonarodzeniowych (w zdecydowanej większości pochodzących z połowy XIX wieku). Możemy więc usłyszeć bardzo klasycznie zaśpiewane przez Hughesa z imitującym orkiestrę symfoniczną mellotronem „O Holy Night” oraz instrumentalne wersje „We Three Kings” (odczytanym zdecydowanie na rockowo, z gitarą Alana grającą główny motyw), syntetycznie brzmiący „Silent Night” (głównie za sprawą wszechobecnych syntezatorów Daveya i Steve’a Leigha, który dorzucił jeszcze sekcję smyczkową), niemal hardrockowy, ale udanie przełamany orientalnym popisem Kriegera na sitarze „Little Drummer Boy” (za żywe tym razem bębny odpowiada Adam Hamilton), majestatyczny średniowieczny hymn „O Come All Ye Faithful” (w którym główną rolę odgrywają instrumenty klawiszowe Wakemana) oraz nieśmiertelne „Jingle Bells”, które zagrane zostało z takimi rockowymi rozmachem i zawziętością, że każdy wielbiciel psychodelii musi zaklaskać w dłonie w podekscytowaniu.
To sześć utworów, które są doskonale znane i które miały już setki, a może nawet tysiące wykonań. Które pojawiają się na większości podobnych zbiorów. Mimo to Alan Davey potrafił tchnąć w nie nowe życie (może poza „O Holy Night”), odczytać inaczej niż robili to jego poprzednicy, nadać im charakterystyczny spacerockowy rys, ale bez ingerowania w podstawową materię. Każdą z tych kolęd czy pieśni można bez problemu rozpoznać; żadna nie straciła na uroku, ba! wszystkie zyskały dzięki odpowiednio zaaranżowanym partiom gitar, klawiszy czy – jak w przypadku wkładu Robbiego Kriegera – sitaru. Drugą grupę numerów stanowią trzy nastrojowe kompozycje, w których ma swój udział świętej pamięci Lloyd-Langton. W kolędowym „It’s Wonderful (Funny Old) Life” do zachowanej ścieżki gitary akustycznej Davey dograł przede wszystkim partie syntezatorów i gitary basowej. W „Seasons” wykorzystał nagranie zarejestrowane przez Huwa w czasie solowej akustycznej sesji w… 1971 roku (i opublikowane ponad cztery dekady później na składance „Rare & Unreleased 1971-1999”). Tu gitarzystę słyszymy na początku i końcu; środek utworu to z kolei udanie wpisujące się w jego klimat syntezatory Alana i mellotron Jürgena Englera, za sprawą którego „wyczarował” on subtelne dźwięki fletu.
Ostatnim dziełem Lloyda-Langtona jest dedykowany jego córce urokliwy utwór „Für Kirsty”, który oryginalnie ukazał się w 1985 roku na longplayu The Lloyd-Langton Group „Night Air”. Nowa wersja wzbogacona jest przede wszystkim o ciepłe brzmienie basu. Jakby dla przełamania nastroju zaraz po „Für Kirsty” pojawia się najbardziej odbiegający od charakteru całej płyty „Ein weinachliches Lustobjekt”, wspólne dzieło Daveya i… Englera. Dominuje tu głównie synth-pop, a głos Jürgena jest elektronicznie przetworzony. W część instrumentalną wpleciono natomiast fragmenty słynnej kolędy „God Rest Ye Merry, Gentlemen”, którą można chyba uznać, jeśli chodzi o repertuar „SpaceXmas”, za największego nieobecnego. Całość zbioru zamyka skomponowany przez Alana, a zaśpiewany przez Danny’ego Faulknera klasycznie hawkwindowy (czytaj: psychodeliczny i motoryczny) „Twelve Daze of Drinxmas”, w którym obaj muzycy pozwalają sobie na duże poczucie humoru. Czy to już wszystko? O nie, wcale nie! Jest przecież jeszcze pochodzące z repertuaru Leonarda Cohena – z wydanego w 1984 roku krążka „Various Positions” – nieśmiertelne „Hallelujah”, zaśpiewane przez Nigela Pottera (w manierze Davida Bowiego) z dodaną partią fletu Nika Turnera. Nie jest to może najlepsza przeróbka tego dzieła, ale Cohen, gdyby żył, nie miałby chyba większych zastrzeżeń.
koniec
5 stycznia 2021
Skład:
Alan Davey – gitara basowa, syntezatory, gitara rytmiczna, mellotron (1,7,11), czelesta (1), fortepian elektryczny (3), dzwonki (3), gitara solowa (2,4,9,10), perkusja (4,5,9), programowanie perkusji (8), efekty elektroniczne (8), chórek (12)

oraz
Glenn Hughes – śpiew (1)
Huw Lloyd-Langton – gitara akustyczna (3,5,7), śpiew (5), syntezator (7), trójkąt (7)
Steve Leigh – smyczki (4), syntezator (4)
Jürgen Engler – mellotron (5), śpiew (8)
Robbie Krieger – sitar (6)
Rick Wakeman – fortepian (9), syntezator (9)
Nigel Potter – śpiew (11), gitara elektryczna (11)
Nik Turner – flet (11)
Danny Faulkner – śpiew (12)
Adam Hamilton – perkusja (2,6,10)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o muzyce: Nigdy nie jest „zbyt wiele”
Sebastian Chosiński

22 IV 2021

Możecie go już nie kojarzyć. Chociaż przed laty grywał ze znanymi postaciami polskiego rocka, jazzu i bluesa. Od wielu lat mieszka już jednak w Niemczech, gdzie wciąż stara się pozostawać aktywnym artystą. O kogo chodzi? O gitarzystę Roberta Gollę, który w ubiegłym roku doczekał się w końcu solowego krążka – „Too Much”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W królestwie zapomnienia
Sebastian Chosiński

20 IV 2021

Lata 2017-2020 były dla norweskiego tria Motorpsycho bardzo pracowitymi. Mogło się więc wydawać, że po publikacji albumu „The All is One” zespół z Trondheim zrobi sobie dłuższą przerwę. Ale nic z tego! Jeszcze przed pandemią muzycy zaczęli przygotowywać nowy materiał, nad którym popracowali dodatkowo po ogłoszeniu lockdownu – i, proszę, w kwietniu tego roku oddali w ręce swoich wielbicieli kolejne wielkie dzieło – „Kingdom of Oblivion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W tej „wojnie” warto wziąć udział
Sebastian Chosiński

15 IV 2021

Dzisiaj kraje skandynawskie są potentatami na rynku rockowym i jazzowym. A jak to wyglądało w przeszłości? Chociażby w latach 70. ubiegłego wieku… Dokładnie tak samo. Muzyka takich formacji, jak Träd, Gräs och Stenar, Saga, November czy Berits Halsband (a to jedynie wierzchołek góry lodowej) – wciąż potrafi zachwycić. Podobnie jest w przypadku zespołu Trettioåriga Kriget, który wciąż ma się świetnie i właśnie wydał nowy album – „Till horisonten”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

W królestwie zapomnienia
— Sebastian Chosiński

W tej „wojnie” warto wziąć udział
— Sebastian Chosiński

Nie gaście tego pożaru!
— Sebastian Chosiński

Pomnik półwiecza
— Sebastian Chosiński

Ocean smutku z nutą optymizmu
— Sebastian Chosiński

Bicie Neonowego Serca
— Sebastian Chosiński

Bezkompromisowa romantyczka
— Sebastian Chosiński

Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
— Sebastian Chosiński

Germański duch Skandynawów
— Sebastian Chosiński

W „Tupolewie”, lecz nie na złamanie karku
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.